poniedziałek, 16 września 2013

PAESE KASZMIR- cielisty, matowy cień do powiek.


Cień w kolorze cielistym/beżowym to moje must have w codziennym makijażu. 
Będąc w sierpniu w drogerii Kosmyk natrafiłam na szafę z kosmetykami PAESE i skusiłam się na cień o numerze 605.




PAESE KASZMIR- MATOWY CIEŃ DO POWIEK

Matowe cienie do powiek o zwiększonej intensywności koloru. Nasycone pigmentami barwy cieni gwarantują maksymalne odwzorowanie koloru na powiece. Cząsteczki silikonowe zatopione w konsystencji cienia otaczają pigmenty zapobiegając blednięciu kolorów na skórze i przedłużają jego trwałość. Dostępne w 15 kolorach.



Recenzowany kolor: nr 605
Cena: ok 10-14 zł.


Żałuję, że ta firma jest tak słabo dostępna w moim mieście, ponieważ cień okazał się moim ulubieńcem. Świetna jakość plus niska cena! :)

Piękny cielisty/beżowy, kolor. Bardzo dobra pigmentacja. 




Mógłby być odrobinę bardziej mokry- ale jestem w stanie mu to wybaczyć, że trochę pyli :)



Cień nie posiada żadnych drobinek, jest matowy. Jest łatwy w aplikacji, nie ma potrzeby nanosić go w dużych ilościach. Na bazie wytrzymuje cały dzień.





Z pewnością kupię go ponownie, jak tylko gdzieś spotkam :)


piątek, 13 września 2013

URIAGE- woda termalna + krem intensywnie nawilżający, L'OCCITANE- żel pod prysznic + balsam do ciała.


Śniło mi się dzisiaj, że miałam włosy związane w kucyk na karku i ta część, która opada na plecy po prostu odłamała się od reszty. Dziwne to było uczucie mieć włosy prawie do pasa, a następnie do brody :P
Macie czasem takie sny?


Pora na kolejną porcję mini-recenzji kosmetyków z lipcowego wydania ShinyBox. 


O lakierze i cieniach do powiek Wibo, możecie poczytać tutaj.
W tej notce pisałam o cieniach do powiek i bazie pod cienie i do ust z Grashki.





URIAGE- WODA TERMALNA
Świetnie sprawdzała się podczas upałów (ahh kiedy to było brrr..). 
Fajnie odświeżała cerę, przynosiła ukojenie. Jednak nie do końca rozumiem zachwytów nad nią, ponieważ moja cera po paru minutach wymagała natychmiastowego nałożenia kremu nawilżającego. Być może nie jest to wina produktu, tylko mojej suchej skóry. 

URIAGE- KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY
Jako wielka fanka nawilżania, z chęcią wypróbowałam ten krem. Lekka konsystencja, szybko się wchłania pozostawiając delikatny film. Delikatnie pachnie. Dobrze nawilża. Jestem zachęcona do kupna pełnowymiarowego produktu. 

L'OCCITANE- ŻEL POD PRYSZNIC I BALSAM DO CIAŁA
Te kosmetyki już miałam okazję dwukrotnie przetestować. Lubię takie mini produkty, ponieważ świetnie sprawdzają się w podróży. 
Mają przyjemny, cytrusowy zapach. Żel słabo się pieni, balsam ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. 
Nie zachwyciły mnie na tyle, abym kupiła je ponownie. Ich cena jak dla mnie jest za wysoka.



Przyznam, że w moim odczuciu to wydanie Shinybox średnio wypadło. Już miałam rezygnować z całej tej zabawy, jednak sierpniowy Shinybox, o którym pisałam tutaj bardzo przypadł mi do gustu.
I tak to jest z tymi pudełkami.. ;) 

czwartek, 12 września 2013

Czwartkowe zakupy cz.1.


Uwielbiam mój czwartkowy targ!
Znaleźć tam można dużo fajnych rzeczy w  przystępnych cenach. 
Co najlepsze te same ubrania/buty są w sklepach w moim mieście, tylko ich cena jest większa.

Dlatego kiedy tylko dam radę, wybieram się na swój ukochany targ. Dzisiaj pokażę Wam buty i torebkę, a w następnej ubraniowej notce zobaczycie kolejne buty i sweterek.







Za torebkę zapłaciłam 35 zł i w rzeczywistości jest dużo ładniejsza niż na zdjęciach :)






Buty kosztowały oszałamiające 29 zł. Miałam już buty tego typu i bardzo dobrze mi się w nich chodzi.




Ojj zakupy poprawiają humor, zgodzicie się ze mną? :)

środa, 11 września 2013

Pielęgnacja moich włosów.






Często pytacie jak i czym pielęgnuję moje włosy.
Moje włosy to ogólnie temat rzeka- chyba napiszę moją włosową historię do Anwen :P

Na głowie miałam praktycznie wszystko, łącznie z trwałą na rozjaśnianych włosach. 
Od kiedy założyłam bloga, metodą prób i błędów dobrałam odpowiednie produkty i cieszę się dobrą kondycją moich włosów i ich ładnym wyglądem. 




Włosy myję metodą OMO. 

Do mycia włosów na długości stosuję przeważnie odżywki Isana albo odżywkę Alterra- wersja z granatem. Czasami sięgam też po maskę Kallos- świetnie się sprawdza zarówno do pierwszego O, jak i drugiego.





Do mycia skóry głowy aktualnie używam skoncentrowanego szamponu wzmacniającego do włosów osłabionych  Pharmaceris. Jest to już moje drugie opakowanie i bardzo sobie go chwalę. Jeśli lubicie wysyp baby hair oraz wzmocnienie cebulek w.- polecam wypróbować go. Drugim moim ulubionym szamponem jest szampon jajeczny z Joanny. 





Maski/Odżywki.
Jestem wielką fanką masek/kremów pielęgnacyjnych marki Kallos. Dają natychmiastowy efekt, nieważne czy trzymam je na włosach 5 minut czy 30 minut. Dzięki nim, nie muszę myć włosów na drugi dzień, ponieważ nadal ładnie wyglądają. 
Bardzo lubię maskę do włosów Alterra, wersja z granatem i często do niej wracam. 





Oleje
Przełomem w pielęgnacji moich włosów okazało się nakładanie oleju- dało najlepsze rezultaty.
 Moim ulubionym jest Vatika Oliwkowa- za każdym razem jak się skończy kupuję ją ponownie. 
 Ostatnim odkryciem jest olejek Babydream- smaruję się nim dosłownie od stóp do głów :)





Nie używam prostownicy ani lokówki. Sporadycznie termoloki, chociaż ostatnio to było chyba rok temu.. ;)
Za każdym razem niestety suszę moje włosy suszarką, a do rozczesywania używam szczotki Dtangler.



I to by było chyba na tyle, jeśli chodzi o moją pielęgnację włosów. 
Jak widzicie- nie jest ona skomplikowana. Oczywiście próbuję, testuję inne produkty i metody, ale dzisiaj opisałam Wam takie moje must have :)
Stawiam na metodę mycia włosów OMO- ponieważ sprawdza się ona rewelacyjnie w moich przypadku -moje włosy na długości są suche, a przy nasadzie szybko tracą świeżość. 
Stawiam na nawilżanie, olejowanie. 


Aktualnie moje włosy mają ok 63 cm, ale na jesień planuję podcięcie ok. 10-15 cm.



Jeśli macie jakieś pytania- piszcie w komentarzach. 
Zapraszam do zakładki Włosy- tam znajdziecie recenzowane przeze mnie produkty.

Pozostając przy temacie włosów, co polecacie wypróbować z rosyjskich kosmetyków (Baikal, Przepisy Babci Agafii)- okazało się, że są one dostępne stacjonarnie w moim mieście :))

poniedziałek, 9 września 2013

EVELINE GIGANTIC VOLUME- pogrubiający tusz do rzęs.



Tusz Eveline Gigantic Volume kupiłam w Biedronce za ok. 7 zł. 
Skusiła mnie cena oraz fakt, że lubię maskary do rzęs tej firmy. 





EVELINE GIGANTIC VOLUME, POGRUBIAJĄCY TUSZ DO RZĘS

Długość, gęstość i kolor rzęs są zakodowane w genach. Jeśli nie jesteś zadowolona z tego, czym obdarzyła Cie natura, możesz to poprawić i uzyskać gigantyczne pogrubienie oraz głębie koloru razem z rewolucyjną maskarą Gigantic Volume.
Dzięki przełomowej formule oraz super szczoteczce Combobrush efekt pogrubienia rzęs będzie widoczny już po pierwszej aplikacji. 
Zawarte w tuszu polimery, silikony oraz specjalne woski zapewniają ekstramalną trwałość, a rzęsy stają się mocne i lśniące. 



Tusz zbiera sporo pozytywnych opinii na wizażu i blogach. Ja jestem średnio zadowolona. Malując nim rzęsy, odnoszę wrażenie, że aplikuję jakąś starą, wyschniętą maskarę. 
Być może trafiło mi się  felerne opakowanie?



Szczoteczka jak dla mnie jest zbyt gęsta, przez co nie chce łapać moich rzęs.
Efekt po jednej warstwie praktycznie nie różni się od nałożenia dwóch warstw- spodziewałam się bardziej efektu wow.
Plus za to, że nie odbija się na powiece, nie kruszy. Jest dosyć trwały.


Jak dla mnie przeciętniaczek, chociaż nie wygląda na oczach źle ;)
Pewnie wiele z Was skusiło się na niego podczas zakupów w Biedronce.
Jakie są Wasze opinie?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...