Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WŁOSY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WŁOSY. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 kwietnia 2017

Powrót do internetów, wiosenna przesyłka od Lirene, Premium Collagen 5000 + Comming Soon



Mam coraz mniej czasu na blogowanie, zresztą na cokolwiek innego też :/ Ciąży mi to niesamowicie i bardzo brakuje mi takich luźniejszych chwil. Już sama nie wiem co z tym wszystkim robić. Próbuję się jakoś lepiej zorganizować, ale po prostu za dużo tego wszystkiego jest. Pomijam fakt, że coraz częściej zdarza mi się budzić rano w ubraniu, makijażu, z laptopem na kolanach. I ta pierwsza myśl- "No nie! Znowu usnęłam przy komputerze." Ale nie ma co narzekać, muszę to jakoś pozmieniać :)


Początkiem kwietnia otrzymałam przesyłkę od firmy LIRENE, która systematyczne nas rozpieszcza. Zawartość, jak zawsze świetna! Część z kosmetyków już jest w użyciu, a szczególnie polubiłam skoncentrowane StimoSerum oraz odżywczy krem nawilżający z tej samej serii.






  • LIRENE, PŁYN MICELARNY NAWILŻAJĄC0-ŁAGODZĄCY Z D-PANTHENOLEM
  • LIRENE, DUO PŁYN MICELARNY Z OLEJKIEM RYCYNOWYM
  • LIRENE, C+D PRO VITAMIN ENERGY, ŻEL MYJĄCO-ENERGETYZUJĄCY
  • LIRENE, PIANKA CHRONIĄCA PRZED SŁOŃCEM, SPF 30

Mój ulubiony micel z Biedronki już mi się kończy więc z pewnością wypróbuję któryś z Lirene. Ciągle się jednak waham z wyborem, ale chyba bardziej jestem ciekawa duo płynu micelarnego z olejkiem rycynowym. Swoją drogą 2 miesiące temu kupiłam owy olejek z zamiarem nakładania go na brwi i rzęsy. Nadal czeka na otwarcie :)
Żel myjąco-energetyzujący posiada piękny zapach, jak zresztą pozostałe kosmetyki z tej serii. Pachnie dla mnie pomarańczą z landrynkową nutką. Początkowo byłam przekonana,  że jest on do całego ciała, ale okazało się,  że stosuje się go na skórę twarzy oraz szyi.
Pianka chroniąca przed słońcem przeznaczona jest dla dzieci i bardzo nam się przyda w sezonie letnim. Czekam więc z niecierpliwością na lato!





  • LIRENE, ANTYCELLULITOWY LIPO-MASAŻ, ZESTAW DO MASAŻU 
  • LIRENE, TERMOAKTYWNE BANDAŻE, ROZGRZEWAJĄCY ZABIEG ANTYCELLULITOWO-MODELUJĄCY

Doprawdy, zdaję sobie sprawę z tego, że i tym razem lato na mnie nie zaczeka, ale nie mam pojęcia kiedy zrobił się kwiecień, jak jeszcze przed chwilą był styczeń :) Zobaczycie, że czas szybko zleci i będzie upragnione lato. Najwyższy czas pomyśleć o tym aby przygotować swoje ciało. Kosmetyki jak najbardziej mi się przydadzą i jestem ciekawa, jakie dadzą efekty. Mam nadzieję,  że piorunujące :)




  • LIRENE, C + D PRO VITAMIN ENERGY, SKONCENTROWANE STIMUSERUM
  • LIRENE, C + D PRO VITAMIN ENERGY, ODŻYWCZY KREM GŁĘBOKO NAWILŻAJĄCY
Tego samego dnia co otrzymałam przesyłkę, wieczorem nałożyłam na twarz zarówno serum, jak i krem. Nie do końca byłam zadowolona z mojego dotychczasowego nawilżacza i zbyt długo się z nim "męczyłam" licząc na lepsze efekty. Natomiast te dwa kosmetyki bardzo mi się spodobały. Oba posiadają cudowne świeże, rześkie zapachy pomarańczy z nutką słodkości. Moja skóra po nich na nowo odżyła. Krem bardzo przypomina mi kremo-żel z witaminowymi drobinkami Lirene Youngy 20+ (nie wiem czy jeszcze jest on dostępny, ale być może coś kojarzycie).




  • LIRENE, BRĄZUJĄCA MGIEŁKA
  • LIRENE INCA INCHI, OLEJEK POD PRYSZNIC 

Brązującej mgiełki jestem bardzo ciekawa. W opakowaniu prezentuje się genialnie. Olejkowa duo-formuła z bursztynem. Ma dawać stopniowy efekt opalenizny, bez smug. Przyznam,  że zawsze mam obawy przed stosowaniem tego typu produktów. Chyba dalej mam w głowie efekty po dawnych samoopalaczach- pomarańczowy kolor, smugi, zacieki. Liczę na to, że mgiełka da ładny, delikatny efekt.

Uwielbiam olejki pod prysznic Lirene. Moim ulubieńcem jest żel-oliwka z bawełny. Zużyłam już sporo opakowań. Olej Inca Inchi jest bogaty w kwasy Omega-3 i Omega-6, wzmacnia barierę hydrolipidową naskórka, zapobiega utracie wody, dodatkowo poprawiając kondycję skóry. Produkt posiada w składzie jeszcze między innymi olej jojoba i sojowa. Ma ładny zapach, może trochę męski, lekko eteryczny.




  • PREMIUM COLLAGEN 5000 

PREMIUM COLLAGEN 5000 to preparat dla osób, które chcą poprawić stan swojej skóry, włosów oraz paznokci. Zawiera w swoim składzie kolagen morski (pozyskiwany z ryb). Kolagen jest jednym z najważniejszych białek w organizmie. Odpowiada on m. in. za elastyczność i prawidłową strukturę skóry. Witamina C wspiera produkcję kolagenu, maksymalizując efekt.

Naczytałam się pozytywnych opinii i postanowiłam przetestować na sobie :) Początkowo miałam obawy, jak to zwykle przed różnymi suplementami, ale pomyślałam "dlaczego by nie spróbować?". Preparat jest w formie proszku i zalecana dzienna dawka to 2 płaskie łyżeczki 1 raz dziennie. Można go rozpuścić w szklance letniej wody, soku, kawy, dodać do jogurtu lub koktajlu.




COMMING SOON

Mam sporo blogowych zaległości. W najbliższym czasie przeczytacie o moim ukochanym bronzerze, świetnym pudrze Paese, który prezentuje się na twarzy jak podkład mineralny. Będzie notka o odżywce w sprayu Shwarzkopf oraz apetycznie pachnącym peelingu Farmony. Napiszę o kilku kosmetykach do twarzy, między innymi serum Regenerum, kremie Miya oraz toniku Vianek. Dowiecie się, jak na moich włosach sprawdziła się "kuracja bursztynowa" Jantar i jak z suchą skórą radzi sobie balsam Nivelazione. 




Dajcie znać czy Was coś zaciekawiło :)
Uciekam do sprzątania, buziaki :***

środa, 29 marca 2017

BYE BYE MARCH Kombinezon New Look, kolejne buty z SH, kosmetyczne odkrycie roku, świetne masło do ciała, znalazłam zapach marzeń + przygotowania do komunii.

Zawsze podobały mi się kombinezony. Szczególnie eleganckie i zwłaszcza na innych kobietach, a niekoniecznie na mnie :) Będąc w SH natknęłam się na czarny kombinezon New Look (nowy, z metkami). Długo wahałam się czy wziąć go ze sobą. Znacie ten stan, kiedy ma się świadomość, że jest duże prawdopodobieństwo,  że jak kupicie tą nową rzecz to będzie ona wisiała w szafie, a nie na Was? To prawdziwa wewnętrzna walka "Kup! Nie kupuj! Bierz, na pewno ubierzesz. Nie bierz, przecież i tak tego nie założysz. Weź, najwyżej sprzedasz!". Suma sumarum kombinezon wzięłam i przyznam, że w domu nadal mi się nawet, nawet podoba na mnie. Ciekawe, czy kiedykolwiek w nim wyjdę na zewnątrz :) Muszę tylko przeprasować mu nogawki na kantkę oraz podszyć przy dekolcie.






Kolejne buty z SH. Baaaardzo nieprzemyślany zakup, ale kosztowały grosze więc wzięłam je ze sobą licząc,  że może kiedyś mi się przydadzą :)  Już bardzo dawno nie robiłam takich trochę bezsensownych zakupów. Zawsze sto razy myślałam, czy na pewno daną rzecz chcę, potrzebuję. Jednak od jakiegoś czasu zawitał u mnie sezon "nie mam się w co ubrać" i doszłam do wniosku,  ze moja garderoba jest taka NUDNA więc pewnie stąd moje małe wybryki.









W marcu poznałam serum oczyszczające do skóry głowy marki BIONIGREE i coś czuję,  że szykuje się odkrycie roku. Dopiero trzy razy je użyłam więc z końcową opinią chciałabym jeszcze poczekać, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczona efektami. Moje włosy przy nasadzie szybko tracą na świeżości, są przyklapnięte. Po zastosowaniu serum skóra jest oczyszczona, a włosy świeże, uniesione. Duża poprawa w dotyku, jak również wizualnie. Ewidentnie moja skóra głowy tego potrzebowała.




Uwielbiam zapach róż. Mam ogromną słabość do tej woni w kuchni, jak również w kosmetyce. Lubię perfumy z różanymi nutami, kocham różane lody (choć ciężko na ten smak trafić). Masło do ciała Herbal Care ma  świetną konsystencję, dzięki której aplikacja przebiega szybko i sprawnie. Bardzo dobrze nawilża moją skórę. Aplikując je na noc, rano nie mam potrzeby sięgnięcia po balsam. 





Pozostając przy zapachach.. Od jakiegoś czasu nie mogłam natrafić na perfumy, które by mi się podobały. Ciągle mi coś nie pasowało- kto jest nałogowym perfumoholikiem ten wie co to za okropne przeżycie :) Aż tu nagle mam! Znalazłam! Zapach marzeń- Dior Addict Edp. Zaczęło się niewinnie od próbki. Jak jestem w Krakowie i mam chwilę to wchodzę do perfumerii aby poczuć ten zapach. Słodki, ciepły, niesamowicie trwały. Na ubraniach pachnie kilka dni. Myślę, że dla wielu osób może okazać się zbyt ciężki, ale dla mnie wydaje się być idealnym. Kiedyś będzie mój!



Nie wiem.. nie mam pojęcia kiedy to tak zleciało. Moja córka idzie do komunii! Jednak to prawda, że po dzieciach to widać, jak ten czas szybko płynie. Stara już jestem.. no nieważne :) W każdym razie trwają u nas przygotowania do komunii i chyba większość rodziców, którzy przez to przeszli przyzna mi racje, że nie do końca jest.. miłe oraz takie, jak powinno. Być może patrzę na to z perspektywy swojej młodości, całkiem innego podejścia. Nie wiem. 
Kupiłyśmy piękny wianek. No przecudny jest 😍 Jedyne 69 zł. Chyba ich porąbało serio! Biznes się na tym kręci niesamowity. 




Wreszcie można poczuć wiosnę! Już nie mogłam się doczekać słońca i cieplejszych dni. Miłego popołudnia kochane :)*

czwartek, 23 marca 2017

BABYLISS 2725E- OBROTOWA SUSZARKO LOKÓWKA | RECENZJA | OPINIA | ZALETY | WADY




Jestem posiadaczką długich blond włosów, które są grube i ciężkie przez co efekt oklapnięcia jest u mnie standardem. Bardzo mi się marzy zwiększona objętość włosów przy nasadzie, efekt push upu i od lat szukam idealnego sposobu aby go osiągnąć. W tamtym roku ubzdurałam sobie,  że pomoże mi w tym obrotowa lokówko suszarka z grubą szczotką. I tak spełniło się moje marzenie- dostałam ją w prezencie urodzinowym. Chyba nie muszę mówić,  ze skakałam z radości z tego powodu? Początkowo byłam bardzo zadowolona, choć efekt jaki dała nie do końca był taki, jakiego oczekiwałam. Jednak mając porównanie do suszenia włosów suszarką plus nakręcanie ich na okrągłą szczotkę, gdzie wielokrotnie po prostu brakowało mi tej trzeciej ręki to kiedy przestawiłam się na urządzenie Babyliss było dla mnie sporym ułatwieniem w modelowaniu. 
Dużo zadajecie mi pytań o tą suszarkę. Postanowiłam więc po prawie pół roku użytkowania przedstawić Wam ją nieco bliżej.



BABYLISS 2725E

  • Lokówko-suszarka umożliwia jednoczesne suszenie i modelowanie włosów. Temperatura nie jest taka wysoka jak w lokówkach tradycyjnych, dlatego nie musisz martwić się o przypalenie włosów.
  • Lokówka z funkcją jonizacji wytwarza jony ujemne, które znakomicie wpływają na kondycję włosów. Dzięki jonizacji włosy są miękkie i zdrowe, nie elektryzują się i lepiej się układają.
  • Szczotka obrotowa sprawi, że podkręcanie włosów jest łatwiejsze niż kiedykolwiek. Wystarczy, że przyłożysz szczotkę do włosów, a same się na nią nakręcą.
  • Pod koniec modelowanie włącz funkcję zimnego nadmuchu. Strumień chłodnego powietrza idealnie wykończy fryzurę i nada jej ostateczny kształt.
  • Lokówka z silnikiem o mocy 1000 W to idealny wybór dla wymagających. Duża moc urządzenia gwarantuje szybkie i skuteczne modelowanie.
  • Powłoka ceramiczna zapewni bezpieczeństwo Twoim włosom. Równomiernie się nagrzewa, dzięki czemu skutecznie zmniejsza ryzyko zniszczenia włosów.
  • Wykorzystaj znajdujące się w wyposażeniu etui do bezpiecznego przechowywania lokówki. Pokrowiec przyda Ci się także podczas podróży.
  • Koncentrator w swojej wąskiej końcówce skupia nadmuch powietrza i kieruje go na konkretny obszar. Dzięki temu możesz dokładnie wysuszyć swoje włosy.
  • Potrzebujesz urządzenia do modelowania długich włosów? Wybierz model z szeroką szczotką. Skutecznie podnosi ona włosy u nasady i idealnie modeluje długie i półdługie włosy. Dzięki plastikowym ząbkom łatwiej zsuniesz ją z włosów.
  • Wąska szczotka przydaje się do tworzenia cienkich loków. Idealnie sprawdza się również przy krótszych włosach, ponieważ nie ma problemów z ich nawinięciem.




DANE TECHNICZNE

Kolor: srebrny
Moc: 1000 W
Liczba poziomów temperatury: 3
Nawiew zimnego powietrza: tak
Jonizacja: tak
Średnica: 20 mm, 50 mm
Funkcje dodatkowe: jonizacja, powłoka ceramiczna, szczotka obrotowa


WYPOSAŻENIE

Cały zestaw jest zapakowany w dużą, czarną kosmetyczkę, która zawiera:
  • okrągłą obrotową szczotkę 50 mm (włosie dzika + plastikowe ząbki)
  • mniejszą szczotkę 20 mm (włosie dzika)
  • koncentrator
  • końcówkę grzebieniową/ergonomiczna głowica prostująca

Tylko większa obrotowa szczotka posiada nakładkę zabezpieczającą włoski przed uszkodzeniem. 





Niestety nie udało mi się uzyskać za jej pomocą wymarzonego efektu push up na włosach, ale skłamałabym mówiąc,  że nic nie zrobiła w tej kwestii. Włosy są lekko uniesione i ładniej się prezentują. Ponadto są wygładzone, wyprostowane. Suszarka jest bardzo, ale to bardzo wygodna w użyciu. Dziewczyny, które modelują swoje włosy za pomocą szczotki doskonale wiedzą, że zwłaszcza przy dłuższych, gęstych włosach nie jest to prosta sprawa i przydałaby się trzecia ręka. Natomiast tutaj z łatwością to zrobimy.  Obawiałam się,  że nie będę umiała jej używać,  że moje włosy będą się w nią wkręcać- niepotrzebnie. Trzeba tylko uważać aby nie brać za dużych pasm, bo wówczas faktycznie mogą się wkręcać w brzegi. Dodatkowo zyskujemy na czasie. Nie ma wielkiej potrzeby dzielić włosów na części i partiami je suszyć. Wystarczy wydzielać je palcami.
Używałam jej już na podsuszone włosy zwykłą suszarką i tak, jak pisałam Wam we wstępie byłam bardzo zadowolona. Fryzura zyskała na świeżości. Nie była już taka "ciężka", oklapnięta. Właściwie to nie wyobrażałam sobie, jak ja mogłam wcześniej bez niej funkcjonować. Gdybym miała wystawić jej opinię po kilku użyciach była by to z pewnością mocna 5. Niestety czas wszystko zweryfikował.





Z całego zestawu używałam tylko szerszej szczotki. Zaznaczam,  że ta mniejsza już nie jest obrotowa- a szkoda. Tak więc w przypadku pierwszej mamy dwa kierunki do stylizacji. Już podczas pierwszego suszenia załapałam o co chodzi i zmieniałam kierunki na wyczucie, nie musząc patrzeć na szczotkę. 
Suszarka posiada zimny nawiew, letni oraz gorący. Kręci się tylko na dwóch ostatnich. To niestety ogromna jej wada,  że nie obraca się przy zimnym nawiewie, który swoją drogą w rzeczywistości niestety taki zimny nie jest. Przy najwyższym stopniu szybciej się obraca.
Jeżeli zależy nam na ładnym podkręceniu końcówek czy ich wywinięciu, musimy potrzymać szczotkę na włosach przez jakiś czas. I tutaj niestety pojawia się kolejny feler- powietrze jest za gorące i na dłuższą metę niszczy włosy, działa tak jakby na zasadzie prostownicy. Przekonałam się o tym bardzo dobitnie, gdyż połamała mi niektóre włosy na długości. Owszem, nie jestem posiadaczką w 100% zdrowych włosów, ale też nie narzekałam dużo na ich kondycje. Niestety po jakiś 2-3 miesiącach używania tej suszarki stan moich włosów bardzo się pogorszył. Bodajże w styczniu postanowiłam sięgać po nią tylko na jakieś specjalne okazje. 

Jeśli chodzi o pozostałe końcówki to jak dla mnie są zupełnie zbędne. Koncentrator, która ma za zadanie szybko podsuszać włosy wcale tego nie robi. Chyba spędziłabym cały dzień w łazience i się męczyła zanim wyschną (podkreślam mam długie, gęste włosy). Za pomocą mniejszej szczotki ponoć można wyczarować loki- eeee jaaaasne, u mnie na pewno nie. Natomiast głowica prostująca posiada takie dziwne ząbki, a raczej wyżłobienia, że w ogóle włosów nie przeczesuje.



Swoją suszarkę dostałam w prezencie, ale zastanawiałam się nad zakupem. Kusiło mnie również aby kupić jakąś używaną, ale na większości aukcji włoski wydawały mi się już "zużyte" mimo informacji w opisie,  że ze szczotki niewiele się korzystało. Teraz w to wierzę, ponieważ już po pierwszym użyciu włoski się powyginały. Nie jestem też za bardzo przekonana do samego włosia. Niby są z dzika, ale w dotyku sztuczne, drutowate.




Czy obrotowa suszarko lokówka sprawdzi się na długich włosach?

Zdaje się,  że dosyć mocno skrytykowałam tą suszarkę :) Jednak jeszcze raz podkreślam fakt,  że jestem posiadaczką długich, gęstych włosów. Zdecydowanie bardziej poleciłabym ją osobom o krótszych fryzurach (bob, włosy do ramion, za ramiona- myślę, że lepiej by się sprawdziła). Niestety trzeba brać pod uwagę fakt,  że dosyć mocno się nagrzewa, a włosy mają bezpośredni kontakt z tą temperaturą i najnormalniej w świecie niszczą się. U mnie końcówki nadają się do natychmiastowego podcięcia. Brak obrotowej funkcji przy zimnym nawiewie jest porażką. Wszelkie gadżety, które są w wyposażeniu uważam za zbędne i nieprzydatne więc przy wyborze obrotowej suszarki  radziłabym w ogóle nie patrzeć na to pod tym kątem. 


Mam nadzieję,  że ten post okaże się przydatny dla kogoś z Was. Jeśli macie pytania- piszcie w komentarzu.
Używacie obrotowych suszarko lokówek? Co o nich myślicie?

środa, 15 marca 2017

Nauka, nauka, nauka, a w przerwie zakupy w SH, niebieskie włosy (!!), nowe kosmetyki oraz kwiatek, który przeżył tydzień ;)




Staram się każdą wolną chwilę (a nie mam ich wiele przy dwójce dzieci) poświęcić na naukę. Szczerze mówiąc to marnie mi to idzie, ale każdego dnia mimo dużego zmęczenia mobilizuję swoje siły. Ogólnie to miałam ostatnio dość ciekawą przygodę. Dzień przed pierwszymi zajęciami na uczelni postanowiłam się "odświeżyć" i pofarbować mój parocentymetrowy odrost. Jakiś diabeł na ramieniu podkusił mnie aby tym razem kupić inny numer farby. Tak więc miałam piękne włosy z niebiesko-zielonymi refleksami (masakra!) Właściwie to taki hmmm gołębi kolor :P Dobrze, że się wypłukał.


Nigdy nie miałam ręki do kwiatów. Smutny był żywot wszystkich roślin w moim domu. Zazwyczaj po prostu usychały z powodu braku wody albo zupełnie odwrotnie- były aż za bardzo podlewane. Kwiatek z poniższego zdjęcia ma już tydzień! Wow! Dbamy o niego, chuchamy :P W tym roku marzy mi się prawdziwy ogród na balkonie. Ciekawa jestem, czy uda mi się to zrealizować i zakwitnie u mnie nie tylko mięta. Mięte mam w doniczce co roku (uwielbiamy Mohito, z %%% jak i bez), nie jest rośliną wymagającą i rozrasta się w błyskawicznym tempie. Chciałabym posadzić jakieś zioła, sałatę, pomidorki oraz kwiaty.





W ostatnim czasie otrzymałam dwie przesyłki. Regenerujące serum do twarzy Regenerum ma za zadanie silnie odbudować i odżywić skórę, jednocześnie ją wygładzając. Używam go dopiero od kilku dni więc jeszcze za wiele nie mogę powiedzieć na temat jego działania. Posiada konkretną, gęstą konsystencję, ale twarz po nim się nie świeci. Duży plus za opakowanie z pompką, które jest wygodne w użytkowaniu oraz higieniczne.
Serum oczyszczające do skóry głowy Bionigree to dla mnie nowość. Nie znam kosmetyków tej firmy, jak również nigdy nie stosowałam tego typu produktu. Jestem go ogromnie ciekawa! Ma łagodzić podrażnienia skóry i oczyścić z nadmiaru zrogowaciałego naskórka, ułatwiając wchłanianie substancji odżywczych. O ile moje włosy na długości są suche to przy nasadzie szybko tracą świeżość. Serum ma aplikator w formie pipety i za jej pomocą nanosi się go na skórę głowy, wmasowuje i pozostawia do wchłonięcia na minimum 30 minut. Następnie należy umyć włosy szamponem. Serum jest z olejkiem z czarnej porzeczki- wspaniale pachnie!

W sobotę malowałam koleżankę na wesele i dostałam od niej Merci :) Jestem ogromnym łasuchem i uwielbiam słodkości. Aż dziwne,  że jeszcze jakieś czekoladki zostały.




Podczas jednego ze spacerów zahaczyłyśmy z Zosią o nasz osiedlowy SH. Wypatrzyłam w nim śliczny szlafroczek za zawrotną cenę 6 zł oraz kamizelkę z New Look i buty CCC. Co prawda nie jestem pewna co do tej kamizelki.. Właściwie to już jakiś czas temu ją widziałam w tym sklepie i wahałam się, dlatego kiedy ponownie ją zobaczyłam uznałam,  że to przeznaczenie i muszę ją zabrać ze sobą do domu :) Szpilki nie są w idealnym stanie, ale genialnie wyglądają na nodze. Swoją drogą w tamtym miesiącu na ciuszkach kupiłam botki ze skóry za jakieś 10 zł. Ahhh takie zakupy poprawiają humor!



Muszę się przyznać,  że uwielbiam takie luźniejsze posty zarówno pisać, jak i czytać je u Was :) Jednak na dzisiaj to już koniec. Dajcie znać czy coś Was zaciekawiło. Chodzicie do SHów? 


poniedziałek, 6 marca 2017

HELLO MARCH


Cześć dziewczyny! 
Weekend rozpieścił nas piękną, słoneczną pogodą. Kiedy na zewnątrz robi się tak ładnie i ciepło to od razu poprawia mi się humor i ładuję swoje baterie. Wiosno przybywaj! Co prawda siedząc teraz w nocy przy komputerze słyszę, jak pada (Pada? LEJE!), ale co tam :)




PLANY KOSMETYCZNE NA MARZEC



TWARZ
  • MIYA COSMETICS myWONDER BALM I love me, odżywczy krem z olejkiem z róży
  • VIANEK, nawilżający tonik- mgiełka do twarzy z ekstraktem z ziela owsa



Zostałam wprost zmuszona do zmiany kremu do twarzy. Pisałam Wam ostatnio o mojej udanej pielęgnacji cery, która zaowocowała ładnym, promiennym wyglądem skóry oraz unormowaniem jej poziomu nawilżenia. Teraz moja cera przeżywa swoją drugą młodość, wyglądając jak u dojrzewającej nastolatki. Kremy Nivea nie były uprzejme kontynuować mojej udanej pielęgnacji. Wysypało mnie po nich, jak nigdy!

O kremach MIYA naczytałam się dużo pozytywnych opinii. Dla siebie wybrałam wersję z olejkiem roży, ponieważ uwielbiam ten zapach. Po pierwszych próbach zastanawiam się czy jednak nie będę potrzebowała czegoś innego na dzień.
Moja woda różana sięgnęła dnia, a ponieważ nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez tonizacji zaopatrzyłam się w kolejny polecany produkt- Vianek nawilżający tonik-mgiełka z ekstraktem z owsa. Miałam już tego typu produkt w sprayu i bardzo dobrze się u mnie sprawdził. Liczę, że tym razem będzie podobnie, a i póki co jestem bardzo z niego zadowolona.



WŁOSY
  • RADICAL, kuracja pobudzająca porost włosów w ampułkach
  • RADICAL, odżywka wzmacniająco-regenerująca
  • JANTAR, wcierka
  • OLEJOWANIE
  • OGRANICZENIE SUSZENIA SUSZARKĄ


Nie wiem, czy pamiętacie, ale zawsze marzyła mi się obrotowa lokówko-suszarka. Moje marzenie się spełniło, ponieważ dostałam takie urządzenie w prezencie urodzinowym. Oczywiście skakałam z radości, suszarka towarzyszyła mi przy każdym suszeniu włosów. Byłam z niej zadowolona do czasu aż dostrzegłam, jak "pięknie" połamała mi włosy na długości. Spodziewajcie się recenzji!
Tak więc w planach mam przyłożenie się do pielęgnacji moich włosów. Mam nadzieję,  że pomogą mi w tym ampułki oraz odżywka Radical. Zaopatrzyłam się również w Biedronce w świetną wcierkę Jantar. Oczywiście oleje pójdą w ruch- systematycznie! Ponadto mam nadzieję,  że wreszcie uda mi się ograniczyć suszenie zwykłą suszarką (bo obrotowa poszła na dno szafy). Będzie to trudne, ponieważ moje włosy bardzo długo schną (ok 6 h).



STOPY
  • LIRENE, skarpetki złuszczające 


Muszę się przyznać,  że zimą pomijam pielęgnację moich stóp. Chyba robię to po prostu z lenistwa :) Jednak idzie wiosna i najwyższy czas tymi stopami się zająć i przygotować je na cieplejszą pogodę. Nigdy nie używałam skarpetek złuszczających, ale zostałam ostrzeżona,  że najlepiej ich używać kiedy jeszcze nie nosimy sandałów :) Także marzec to odpowiednia pora na przetestowanie ich. Mam również zamiar systematycznie je nawilżać- będę to robić przed snem.


CIAŁO
  • EFEKTIMA CELLU-LIFT, serum antycellulitowe
  • FARMONA TUTTI FRUTTI, migdałowy peeling do mycia ciała


Pozostając w temacie przygotowań do lata to od jakiegoś czasu nastawiam się psychicznie żeby zacząć ćwiczyć :) Choć doprawdy już nie wiem, kiedy znajdę na to czas, ale trzeba go jakoś wygospodarować. Oczywiście mam zamiar się wspomóc kosmetykami ujędrniającymi i będę systematycznie wcierać serum Efektima. Swoją drogą posiada piękny zapach, który kojarzy mi się z wakacjami.
W tym miesiącu pora na nowy peeling. Już nie mogłam się doczekać! Migdałowy peeling, słodkie trufle i migdały, śródziemnomorska bombonierka- pachnie OBŁĘDNIE.  Swoją drogą, fajnie by było gdyby z serii Tutti Frutti pojawiły się produkty do włosów. Z przyjemnością bym ich używała. 


Na ten moment to chyba wszystkie moje główne plany kosmetyczne na marzec. Jakie są Wasze? :)

środa, 8 lutego 2017

MÓJ SPOSÓB NA ZBYT ŻÓŁTY ODCIEŃ BLONDU, ZA CIEMNY ODROST PO FARBOWANIU NA BLOND- JOANNA MULTI BLOND REFLEX (ROZJAŚNIACZ W SPRAYU), JOANNA ULTRA COLOR SYSTEM (SZAMPON)



Farbujesz włosy na blond? Wyszedł Ci kiedyś zbyt żółty albo za ciemny odcień? Po pewnym czasie od aplikacji farby Twoje włosy tracą kolor i tym samym swoje piękno? A może dopiero zmierzasz do upragnionego blondu i przechodzisz przez różne odcienie żółtego? Chyba każdej posiadaczce jasnych, farbowanych włosów nie jest to obce :) Dzisiaj więc będzie post o dwóch produktach, którymi się asekuruję od lat. 



JOANNA, MULTI BLOND REFLEX

Rozjaśniacz w sprayu, służący do nadawania jasnym włosom efektu naturalnego, ciepłego, rozświetlającego słonecznego balejażu. Dzięki temu preparatowi możesz ozdabiać fryzurę złotawymi refleksami letniego słońca przez cały rok. Efekt zależy od wyjściowego koloru i odcienia włosów oraz ich naturalnej podatności na rozjaśnianie. To nie jest dekoloryzator - kosmetyk służy do delikatnego rozświetlenia włosów nieregularnymi, złocistymi i ciepłymi w odcieniu pasemkami, imitującymi słoneczne refleksy, nie do radykalnej zmiany koloru. Rozjaśniacz zawiera ekstrakt z rumianku i składniki odżywcze. Wyciąg z rumianku polecany jest szczególnie do pielęgnacji włosów blond. Po użyciu kosmetyku włosy pozostaną miękkie.


Próbuję na moment cofnąć się w czasie i przypomnieć sobie, w którym roku zaczęłam schodzić z brązu na blond (zawsze byłam posiadaczką dłuższych blond włosów, ale któregoś dnia strzelił mi pomysł do głowy aby je ściąć na boba i przyciemnić :P). O ile mnie pamięć nie myli było to w 2011 roku, a już wcześniej znałam ten rozjaśniacz w sprayu. Także nie zliczę ile buteleczek przewinęło się przez moje ręce. 



Początkowo służył mi tylko w celu dodania włosom refleksów, takiego słonecznego efektu. Później pomagał w przyspieszeniu dojścia do upragnionego koloru, a kiedy już to zrealizowałam używam go wtedy, gdy odcień moich włosów jest zbyt ciemny, zbyt żółty albo stracił swój kolor. Powodów tego może być mnóstwo, chociażby zwykła zima, podczas której jest mało słońca i włosy robią się hmm matowe. Albo w momencie, kiedy za krótko trzymam farbę lub posiadam duży odrost. Robi mi się wtedy za ciemno wokół twarzy i potrzebuję rozświetlenia. 
Tak samo, jak nakładam farbę tak aplikuję rozjaśniacz. Czyli zaczynam od dołu (na odrost), oddzielając grzebykiem dane partie. Później wszystkie włosy rozczesuję aby było odpowiednie przejście koloru. Jeśli mam czas to przez chwilę podsuszam je suszarką, związuję w warkocz i idę spać. Następnego dnia myję włosy. 

Poprzednia wersja rozjaśniacza (opakowanie z niebieskim akcentem) zawierała m.in kwas salicylowy (Multi Blond Reflex został go pozbawiony) i z tego co pamiętam producent zalecał aplikację produktu na włosy i wyjście na słońce lub właśnie użycie suszarki. 
Kosmetyk nie działa, jak farba czy typowy rozjaśniacz. Zdecydowanie daje dużo łagodniejszy efekt i aby był mocniejszy potrzebne są dodatkowe aplikacje. 
Lubię go za jego łagodność i delikatność dla włosów. Nie zauważyłam  aby powodował ich zniszczenie itp. Aplikator w formie sprayu to zdecydowanie jego ogromny plus. Jego zapach określiłabym jako znośny :) Z efektu, jaki daje jestem zadowolona, ale czytałam opinie, że daje żółty efekt- także trzeba wypróbować go na sobie. U mnie nie ma efektu żółtka. 





JOANNA, ULTRA COLOR SYSTEM- SZAMPON DO WŁOSÓW BLOND, ROZJAŚNIANYCH, SIWYCH

Szampon do systematycznego stosowania. Nadaje platynowy odcień, eliminuje żółtawy odcień włosów. Zawiera składniki działające ochronnie i wzmacniająco na włosy. Formułę wzbogacono o specjalny system koloryzacji, dzięki czemu już po dwukrotnym zastosowaniu włosy zyskują blask i wymarzony odcień. Włosy dobrze się rozczesują, są miłe w dotyku.


Produkt posiada niebieski/granatowy kolor i ma za zadanie ochłodzić kolor włosów. W skład linii wchodzi jeszcze odżywka oraz płukanka. Ostatniej pozycji nie próbowałam, natomiast przez jakiś czas używałam odżywki. Doszłam jednak do wniosku, że wolę szampon, ponieważ fajnie oczyszcza moje włosy, nie powodując przy tym wysuszenia, podrażnienia czy obciążenia, a odżywki zdecydowanie wolę, kiedy są typowo pielęgnacyjne. 
Produkt dobrze się aplikuje oraz pieni. Po zmyciu należy zwrócić uwagę, czy nie ma się pobrudzonego na niebiesko czoła, ucha, karku itd :) Czasami myję nim tylko włosy przy skórze, czasami również na te na długości- w zależności czego potrzebuję. W przypadku, kiedy mamy już odrost trzeba uważać, aby nie przetrzymać zbyt długo produkt na włosach na długości, które jak wiadomo są jaśniejsze, bo wówczas mogą chwycić na niebiesko. 
Sięgam po niego najczęściej wtedy, gdy jestem przed farbowaniem włosów i potrzebują one rozświetlenia. Dobrze się sprawdza, kiedy wyszedł nam zbyt ciemny albo za bardzo ciepły odcień blondu. Świetnie ochładza kolor, ale nie robi tego na stałe. Zazwyczaj używam go dwa razy pod rząd i można powiedzieć, że na jakiś czas jestem zadowolona, po czym po jakimś czasie powtarzam ten "proces". 



Piszcie w komentarzu czy znacie te produkty lub używacie podobnych kosmetyków :)


sobota, 4 lutego 2017

MASŁO SHEA W ZIMOWEJ PIELĘGNACJI TWARZY I CIAŁA

MASŁO SHEA to kolejny bardzo dobry, wielofunkcyjny i przede wszystkim naturalny produkt, który na stałe zagościł w naszym domu. Jednak musiało minąć trochę czasu zanim odkryłam jego świetne właściwości i mnogość zastosowań. Szczerze mówiąc pierwsze opakowanie z zużyciem 1/3 przeleżało na dnie kosmetycznej półki do czasu porządków, kiedy to musiałam je wyrzucić, ponieważ się przeterminowało. To było jeszcze przed szałem na olejowanie włosów. Trudno mi w to teraz uwierzyć, ale kiedyś długo nie mogłam się przekonać do różnych olejków, olejów. Absurdalny wydawał mi się fakt, że mam je nałożyć zwłaszcza na włosy. Jak dobrze, że postanowiłam zaryzykować i przekonałam się, jakie wspaniałe efekty dają. Cały czas uważam, że to głównie dzięki olejowaniu moje włosy są w tak dobrej kondycji (trwała na blond włosach (!), rozjaśnianie, farbowanie, prostowanie- były, jak guma, a udało się je odratować).



Zimą MASŁO SHEA to must have w pielęgnacji mojej twarzy, ciała, włosów. Ponadto z powodzeniem stosuję je u córki, która ma Atopowe Zapalenie Skóry (jeżeli drogeryjne kosmetyki zawiodły, tak jak to u nas miało miejsce poczytajcie o naturalnych sposobach pielęgnacji skóry atopowej: https://www.mojealergie.pl/naturalne-sposoby-pielegnacji-skory-atopowej/).


MOJE ZASTOSOWANIA MASŁA SHEA
  • pielęgnacja ciała
  • pielęgnacja skór dzieci (ciało, odparzenia, AZS)
  • ochrona skóry przed wiatrem, mrozem
  • balsam do ust
  • krem pod oczy
  • dodatek do kremów, balsamów, odżywek
  • pielęgnacja włosów



Masło w porównaniu do naszego ulubionego oleju kokosowego ma bardziej treściwszą konsystencję. Twarda, zbita, grudkowata, toporna. W temperaturze pokojowej jest pod stałą postacią. Pod wpływem ciepła topi się, ale nie jest wówczas taka lejąca i śliska, jak w przypadku oleju kokosowego. Przez to nie lubię nim smarować całego ciała. Zdecydowanie preferuję aplikować je na dane partie. 

Moje dziewczynki zawsze były nim smarowane przed wyjściem na dwór zimą. Nie mam pojęcia tylko dlaczego zawsze się przed tym wzbraniały ;) Chyba nie ma dziecka, które lubi smarowanie. Produkt świetnie chroni przed wiatrem i mrozem delikatną skórę dzieci.

Masło pomogło mi na moje spierzchnięte usta (przełożyłam trochę do słoiczka na próbki), jak również wysuszone noski podczas choroby córek. Jest świetnym dodatkiem do kremów, balsamów, odżywek do włosów. Lubię stosować je w małej ilości pod oczy, wcieram je w paznokcie. 




Co jakiś czas, po kąpieli smaruję suche partie ciała masłem, aplikuję je pod oczy, nakładam na włosy, a na koniec na stopy. Jednym produktem mogę się praktycznie cała wysmarować. Uwielbiam jego nawilżające, natłuszczające i odżywcze działanie. Świetnie radzi sobie z suchością skóry, pielęgnuje moje włosy. Nałożony na stopy na noc pełni rolę maseczki- rano w dotyku są gładkie i miękkie. 
Z powodzeniem stosuję je w połączeniu z innymi kosmetykami. Przydatne jest zwłaszcza wtedy, kiedy dany produkt okazał się za słaby. Masło wzmocni jego działanie.

W przypadku Zosi, która ma AZS skóry za radą lekarza przez 2-3 dni smaruję ją masłem (lub olejem), a następie "atakuję" skórę emolientami- polecam wypróbować tą metodę, szczególnie wtedy kiedy pojawia się problem z utrzymaniem odpowiedniego nawilżenia skóry. Ponadto masło może być stosowane przy odparzeniach.
Notabene ponoć dobre jest do smarowania kanapek i smażenia, jednak tego jeszcze nie próbowałam :) Natomiast olej kokosowy z powodzeniem stosuję w kuchni.



Znacie masło shea? Lubicie je? Ja bardzo, ale gdybym miała wybierać to chyba jednak olej kokosowy jest bardziej przeze mnie lubiany.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

JANUARY

Cześć dziewczyny!
Miałam w planach post "Hello January". Taki wiecie, podsumowujący grudzień i witający styczeń, a tu nagle zrobiła się końcówka stycznia. No nie, jak to się stało? ;) 
Strasznie ten czas szybko mi leci i tak się czasami zastanawiam czy to dobrze, czy źle? Przychodzi weekend, chciałoby się odpocząć od codzienności, a tu można rzec, że od pn do pt odpoczywam od weekendu, bo tyle było spraw do załatwienia, bo coś wyskoczyło niespodziewanie itd. 



W organizacji mojego czasu bardzo pomaga mi kalendarz z Biedronki. Wiem, że na Instagramie miał swoje "5 minut" i pojawiał się bardzo często na zdjęciach wielu osób. W moje ręce wpadł całkiem przypadkiem podczas normalnych, codziennych zakupów. Moją uwagę zwróciła oczywiście oryginalna okładka. Muszę przyznać, że bardzo dobrze mi się z niego korzysta. A zawsze miałam z tym problem. Nowy kalendarz musiał odczekać x czasu abym zaczęła go używać.





W wolnych chwilach podczytuję Elementarz Stylu Kasi Tusk oraz Sekrety Urody Koreanek. Uwielbiam czytać książki, ale nigdy nie potrafiłam przeczytać poradników od razu, od deski do deski. Obie pozycje bardzo przypadły mi do gustu. Lekko się je czyta i są mi przydatne, ze względu, że od pewnego czasu trwa rewolucja w mojej szafie, jak i zmieniłam pielęgnację twarzy. Wkrótce o tym drugim napiszę Wam więcej. Efekty przerosły moje oczekiwania.





Sylwestrowa kreacja z Sh? Jak najbardziej. Zarówno sukienkę, jak i buty kupiłam w ciucholandzie. Pierwsze przygarnęłam buty. Doprawdy nie mogłam się im oprzeć. Nie dało się ich nie zabrać ze sobą do domu! Śmiałam się, że będą to buty typowo do szafy, albo poodkurzam sobie w nich, bo przecież gdzie ja je ubiorę :P 




Długo należałam do osób, które nienawidziły noszenia golfów oraz czapek. O ile to drugie mi nadal nie przeszło to o dziwo pokochałam półgolfy, czy chociażby bluzki z bardziej zabudowanym dekoltem. Zawsze jak miałam na sobie ubranie typowo pod szyję to czułam się w nim niekomfortowo, jakby mnie coś dusiło. 




W grudniu wspominałam Wam o przesyłce od Wierzbicki&Schmidt (kojarzycie program "Ostre cięcie" na Tvn Style?). Oczywiście od razu przystąpiłam do testowania kosmetyków i mój wybór padł na początek na wersję zapachową. Zarówno szampon, jak i maska bardzo przypadły mi do gustu. Świetne konsystencje, działania oraz efekty- spodziewajcie się recenzji. 
Uwielbiam olejek do demakijażu Resibo oraz wodę różaną Ikarov. To moje odkrycia tamtego roku. W lutym powinien pojawić się post o mojej aktualnej pielęgnacji twarzy. Przeczytacie w nim o wielu bardzo dobrych kosmetykach, które wywarły na mnie ogromne, pozytywne wrażenie.
Nowy kolor od Semilac, Pink Marshmallow pokazywałam Wam w ostatniej notce. Piękny kolor, mleczny róż, ale niestety problematyczny w aplikacji.
W ostatnim czasie testuję trzy podkłady. Catrice to ciągle dla mnie zagadka. Bezpośrednio po aplikacji skóra po prostu wygląda źle. Jest uczucie napięcia, suchości- widać to na twarzy. Po czym po jakimś czasie cera zaczyna wyglądać jak po Photoshopie- magia? Jednak dochodzę do wniosku, że na dłuższą metę mnie wysusza. Lirene daje cudowny, bardziej mokry i rozświetlający efekt. Krycie ma całkiem całkiem. Bardzo dobrze mi się go nosi i byłby moim ulubieńcem, gdyby nie fakt, że ładną robi ze mnie pomarańczkę :) Będzie musiał poczekać aż nabiorę kolorów. 
Podkład Paese użyłam dopiero raz więc póki co nic Wam o nim nie napiszę.
Uwielbiam bronzer serduszko Summer Of  Love . Często używam go także, jako cień do powiek. Posiada ładną kombinację trzech ciepłych kolorów. Daje efekt rozświetlenia, skóry muśniętej słońcem. W okresie zimowym- must have. Myślę, że latem również będę z niego zadowolona. Cudownie podkreśli opaleniznę. 



Dajcie znać czy coś wpadło Wam w oko :) U został tydzień do ferii. Macie jakieś plany? :)

poniedziałek, 2 stycznia 2017

BEST OF 2016



Witam w Nowym Roku :)

Wiecie, że ja parę dni temu wracając ze sklepu zastanawiałam się, jaki mamy rok? O zgrozo, byłam niemal pewna, że 2017! Tak to jest, jak wszystkie dni są podobne do siebie i zlewają się w jedno. Starość :P W każdym razie cieszę się, że skończył się już ten rok, bo był dla mnie po prostu OKROPNY. Często zastanawiałam się co się jeszcze złego wydarzy. Zresztą wiele ludzi narzekało na niego. Mam nadzieję, że 2017 będzie dużo lepszy, czego i Wam kochane życzę.

środa, 21 grudnia 2016

CHRISTMAS GIFTS- PREZENTY, NOWOŚCI



Chyba byłam bardzo grzeczna w tym roku. 
Dziękuję wszystkim firmom za piękne prezenty mikołajkowe, świąteczne. 💕

A Was zapraszam do oglądania moich nowości kosmetycznych. Oj w tym miesiącu uzbierało się tego sporo, a nie wszystko jeszcze znalazło się na zdjęciach. Kurierzy chyba muszą mnie nienawidzić hehe, bo często  mnie odwiedzali. 




ALLVERNE
  • HYPOALERGICZNY ŻEL MICELARNY DO MYCIA TWARZY I OCZU
  • KREM INTENSYWNIE ŁAGODZĄCY PRZECIW ZMARSZCZKOM
  • POMADKA OCHRONNA VITEA
  • MYDEŁKO "WITH LOVE"

Żel micelarny jest świetny. Polubiłam go od pierwszego użycia. Duży plus za opakowanie z pompką i piękny zapach. Jest bardzo delikatny, ale zarazem skuteczny. Również krem do twarzy jest już w użyciu. Tak samo jak żel dostępny jest w wersji z pompką- lubię takie rozwiązania, jest to wygodne i higieniczne. Odpowiednio nawilża moją skórę. Pomadka ochronna do ust ma swoje stałe miejsce na toaletce, sięgam po nią w ciągu dnia. Posiada owocowy zapach i pozostawia delikatny film na ustach. Mydełko jest czerwone, okrągłe, przyjemnie pachnie. Zastanawiam się, czy nie dołożyć je komuś do prezentu pod choinkę.

Jeżeli złożycie zamówienie na stronie to koniecznie wpiszcie w uwagach hasło "Mallene"- otrzymacie świąteczny upominek gratis :)  SKLEP ALLVERNE






WS ACADEMY WIERZBICKI & SCHMIDT

  • BEZZAPACHOWY ELIKSIR, SZAMPON DO WŁOSÓW STABILIZUJĄCO-ODBUDOWUJĄCY, CZERWONE ALGI MORSKIE, WINOGRONO, KERATYNA
  • PACZULA WONNA ELIKSIR, SZAMPON DO WŁOSÓW ODŻYWCZO-REGENERUJĄCY, PAPAJA, MANGO, MARAKUJA, KERATYNA
  • STABILIZUJĄCO-ODBUDOWUJĄCA BEZZAPACHOWA ESENCJA, ODŻYWKA DO WŁOSÓW
  • ODŻYWCZO-REGENERUJĄCA PACZULA WONNA ESENCJA, ODŻYWKA DO WŁOSÓW

Pomysłodawcami marki są bohaterzy programu „Ostre cięcie”, Andrzej Wierzbicki i Tomasz Schmidt. Wprowadzili na rynek nową linię kosmetyków profesjonalnych – eliksiry i esencje, których jestem bardzo, bardzo ciekawa. Samo opakowanie przesyłki zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Kosmetyki znajdują się w drewnianej skrzyneczce z lusterkiem ❤ Jutro po raz pierwszy nałożę produkty na włosy i liczę, że się polubimy.






DELIA

  • POMADKI DO UST CREAMY GLAM, odcienie: 118, 120, granat
  • LAKIERY DO PAZNOKCI CORAL TREND COLLECTION, odcienie: TC15, TC13, TC02
  • BEZACETONOWY ZMYWACZ DO PAZNOKCI Z GĄBKĄ
  • MIĘKKIE KREDKI DO POWIEK, odcienie: dark blue, dark grey, dark brown, violet,black

Bardzo lubię pomadki z serii Creamy Glam. Miałam już dużo odcieni. Moim ulubionym jest 109, Jest to naturalny kolor z domieszką różu. Tym razem dostałam szminkę w bordowym kolorze, czerwonym oraz.. uwaga.. granatowym :)  Z lakierów najbardziej spodobał mi się odcień TC02- bordo ze złotym połyskiem. Pięknie wygląda na paznokciach i u mnie daje efekt żelu. Tylu kredek na raz to chyba jeszcze nie miałam! Lubię malować kreski na powiekach i często sięgam po eyelinery, ale czasami chcę jakiejś odmiany i używam kredek. Mają bardzo fajną konsystencję, która nie jest ani za twarda ani za miękka.





FARMONA

  • OLEJEK DO KĄPIELI YLANG YLANG
  • PEELING SOLNY DO CIAŁA GRENADINA&POMARAŃCZA
  • MASŁO DO CIAŁA KARMEL&CYNAMON
  • OLEJEK DO KĄPIELI I POD PRYSZNIC GRUSZKA&ŻURAWINA
  • ODŻYWKA WZMACNIAJĄCO-REGENERUJĄCA RADICAL
  • EKSTREMALNY KREM DLA SPORTOWCÓW

Uwielbiam kosmetyki Farmony, zwłaszcza te z serii Tutti Frutti. Olejek do kąpieli i pod prysznic już miałam nie jeden, a nawet ten gruszkowy (chyba nigdy mi się nie znudzi). Masło do ciała o zapachu karmelu z cynamonem pachnie obłędnie! Ahh te ich apetyczne zapachy. Peeling solny czeka na swoją kolej, ponieważ póki co używam czegoś innego również z tej firmy :) Bardzo jestem ciekawa olejku do kąpieli dla dwojga Ylang Ylang. Posiada śliczne opakowanie. Krem dla sportowców ma wysoki Spf bo aż 50. Przyda się zimą, zwłaszcza na sanki. Odżywka Radical jeszcze musi poczekać aż ją otworzę i użyję. Trochę uzbierało mi się kosmetyków do włosów.





ŚWIT PHARM, WODY TOALETOWE DAGMAR


Podobno sam Święty Mikołaj przekazał swoim pomocnikom, że byłam grzeczna (pozdrawiam pomocników :P). Pani Magdo- przepięknie zapakowana przesyłka! Po prostu aż szkoda ją otwierać. Zostałam obdarowana wodami toaletowymi Dagmar. Widywałam je w Rossmannie i zawsze zastanawiałam się, jak pachną. 




SEMILAC

Przyszło moje i siostry zamówienie z Semilac. Już najwyższa pora na nowy lakier hybrydowy. Od stycznia tego roku używałyśmy razem jednego koloru i muszę przyznać, że wydajność to jest niesamowita. Właściwie to dalej można byłoby go używać, bo jeszcze się nie skończył :) Siostra wybrała lakier w kolorze burgundy wine (piękny!), a ja pink marshmallow. Nie mam pojęcia, czy zdążę przed świętami zrobić sobie paznokcie. Coś podejrzewam, że dopiero znajdę czas po Wigilii.




BAŃKA MYDLANA


Olejek do demakijażu Resibo długo, długo był na mojej zakupowej wish liście. Już rozumiem, dlaczego zbiera tyle pozytywnych opinii. Cudowny jest! Tak samo, jak woda różana Ikarov, która pachnie ciastem różanym mojej babci. Bardzo jestem ciekawa maseczki z jonami srebra Babuszki Agafii, bo witaminową już użyłam. Ma fajną żelową konsystencję, kolor i zapach jak wiśniowy chupa chups. Nie do końca jestem przekonana do ajurwedyjskiego olejku do twarzy ciała z różą Khadi, ale dam mu jeszcze czas aby się wykazał. Krem z Sylveco jest dla dziewczynek. Czytałam o nim dużo dobrego i mam nadzieję, że poradzi sobie zwłaszcza z atopową skórą Zosi.




ELEMENTARZ STYLU

Bardzo chciałam przeczytać ten modowy poradnik Kasi Tusk, ale jakoś zawsze nie było mi z nim po drodze. Tzn nie raz już go trzymałam w ręce w Empiku, ale odkładałam myśląc, że kiedy indziej kupię. W końcu dostałam tą książkę w prezencie. Szczerze mówiąc jeszcze nie miałam czasu jej otworzyć, ale w najbliższym czasie wygospodaruję chwilę dla siebie. I będę tylko ja, koc, herbata i książka :) Ahh czekam na ten moment.



A Wy byłyście grzeczne w tym roku? Przyszedł do Was Mikołaj? Co chciałybyście znaleźć pod choinką? :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...