czwartek, 1 grudnia 2016

INSTITUTO ESPANOL AVENA- Regenerujący balsam do ciała, regenerujący krem do ciała i rąk z kolagenem i ekstraktem ze śluzu ślimaka




W ostatnim czasie coraz więcej możemy poczytać o kosmetykach z ekstraktem ze śluzu ślimaka. Na blogach pojawiają się recenzje produktów oraz zabiegów pielęgnacyjnych  z udziałem tego kontrowersyjnego jeszcze składnika. Polubiłam serum ISTITUTO ESPANOL, o którym pisałam Wam tutaj: recenzja serum z ekstraktem śluzu ślimaka Przyszła pora na podsumowanie czasu podczas którego używałam balsamu do ciała i kremu do rąk i ciała Avena.



INSTITUTO ESPANOL AVENA 
Regenerujący balsam do ciała z kolagenem i ekstraktem ze ślimaka
Regenerujący krem do ciała i rąk z kolagenem i ekstraktem ze śluzu ślimaka

Kolagen zmniejsza zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych. Wnika nawet do drugiej warstwy skóry uzupełniając braki wody dzięki czemu skóra jest bardziej gładka i miękka. Kolagen poprawia wygląd skóry zmniejszając przebarwienia i otwarte pory.

Doskonale nawilżają skórę, zmniejszają widoczne niedoskonałości i przebarwienia skóry oraz zapobiegają powstawaniu zmarszczek.
Wyjątkowe zalety kosmetyków Avena Collagen:

  • zmniejszenie blizn
  • łagodzenie przebarwień
  • wygładzenie zmarszczek
  • stymulacja odbudowy tkanek


Balsam: 5,99 zł - 100 ml; 21,99 zł - 500 ml
Krem: 16,99 zł - 200 ml


Posiadam większe opakowanie balsamu do ciała, ponieważ zawiera aż 500 ml produktu. Oba produkty mają przyjemne dla oka opakowanie, które nie sprawia problemu podczas użytkowania. Krem do ciała i rąk zamknięty jest w plastikowym słoiczku. 
Zacznijmy od zapachu- posiadam bardzo wrażliwy i hmm wybredny nos. Woń produktu ma dla mnie ogromne znaczenie. Zapachu tych kosmetyków nie nazwałabym brzydkim lecz zdecydowanie mi nie odpowiada. Dodatkowo trudno mi go do czegokolwiek porównać, ponieważ mi na myśl przywozi zapach taniego balsamu z kiosku, natomiast mojej siostrze w ogóle nie przeszkadza i kojarzy się z szamponem. 
Oba produkty Avena  posiadają bardzo podobny skład. Odnoszę wrażenie, że balsam jest bardziej rzadszy, natomiast krem bardziej puszysty.  Dobrze się aplikacją i błyskawicznie wchłaniają- co akurat jak dla mnie nie jest ich plusem. Należę do tych nielicznych osób, które lubią, gdy kosmetyk pozostawia otulający film na skórze. Nie przeszkadza mi nawet mokry efekt. Powiedziałabym wręcz, że bez niego czuję niedosyt jeśli chodzi o nawilżenie. Tak jakby moja skóra szybko "wypijała" te kremy i wołała "jeeeeszczeee potrzebuję!" Także, jeśli chodzi o mnie to zdecydowanie wolałabym bardziej treściwszą konsystencję, ale wiem, jak wiele z was uwielbia je całkiem inne- lekkie, szybko wchłaniające się.

Posiadam suchą skórę, która wymaga porządnego nawilżenia. Kosmetyki Instituto Espanol po aplikacji pozostawiły skórę gładką, ale samo nawilżenie określiłabym jako średnie i krótkotrwałe. 
W moim odczuciu krem w słoiczku lepiej sobie radził, dzięki swojej lekko bogatszej konsystencji. 




Myślę, że zarówno balsam jak i krem do rąk i ciała Avena po prostu nie są dla mnie. Nie mój zapach, nie moja konsystencja, a moja skóra oczekuje większego nawilżenia. Zdecydowanie są to produkty dla osób lubiących lżejsze, szybko wchłaniające się konsystencję czy dla osób, które za mazidłami niezbyt przepadają (szybka aplikacja, brak uczucia filmu na skórze).  Przyznam, że testując je na ciało trochę się męczyłam z nimi  😃  Jednak regenerujący krem stosowany do rąk i stóp okazał się całkiem, całkiem i chyba nawet mój nos przyzwyczaił się do tego zapachu.






→ Stosowałyście już jakieś kosmetyki z ekstraktem ze śluzu ślimaka? 

→ Dajcie mi znać, jakie są Wasze ulubione balsamy do ciała- muszę jakiś kupić :)



czwartek, 24 listopada 2016

MAKEUP REVOLUTION - ULTRA SCULPT & BLEND COLLECTION - Zestaw 3 pędzli + gąbka do makijażu


Bez wątpienia pędzle są bardzo przydatnymi gadżetami kosmetycznymi. Uwielbiam za ich pomocą nakładać wszelkie produkty mokre, prasowane, sypkie. Nie wyobrażam sobie aplikacji cieni do powiek palcami, a Wy? Pędzle potrafią ułatwić nam nasze kosmetyczne czynności, przyspieszyć je i pomagają w osiągnięciu zamierzonego efektu. Dla mnie to must have każdej kobiety. 



ULTRA SCULPT & BLEND COLLECTION marki MAKEUP REVOLUTION


Zestaw składający się z trzech pędzli oraz gąbki. Doskonały do codziennego wykonywania makijażu. Nowoczesny i elegancki design przyciąga uwagę.

- Foundation & Base Blending Sponge - gąbka do aplikacji podkładu. Sprawdzi się doskonale do nakładania kosmetyków płynnych oraz kremowych. Posiada delikatna teksturę i jest przyjemna w dotyku. Nie pozostawia smug i plam, zapewniając naturalny efekt.

- Powder Sculpt& Blend Brush - pędzel idealny do fluidu. Równomiernie rozprowadza produkty kremowe i płynne, bez tworzenia plam i smug. Miedziany trzonek wraz z lekko jaśniejszą skuwką, przyciągają uwagę nowoczesnym wyglądem. Wykonany został z włosia syntetycznego. WYMIARY: długość rączki 12,3 cm, długość włosia 1,6 cm - 2,2 cm, rozpiętość włosia 3,3 cm, średnica włosia 3 cm.

- Cheek & Highlight Sculp & Blend Brush - pędzel do rozświetlacza i różu. Syntetyczne włosie nie wypada i nie odkształca się. Trzonek i skuwka w kolorze miedzi prezentują się elegancko. Nie pozostawia smug ani plam. Sprawdzi się również przy precyzyjnym nakładaniu podkładu, czy korektora w trudno dostępne miejsca. WYMIARY: długość rączki 10,5 cm, długość włosia 1 cm - 1,6 cm, rozpiętość włosia 1,7 cm, średnica włosia 1,7 cm.

- Ultra Metals Eyeshadow Blender - pędzel do rozcierania. Doskonały do blendowania cieni. W dokładny sposób pozwoli wykończyć makijaż oczu. Syntetyczne włosie nie odkształca się i nie wypada. Miedziany trzonek wraz ze skuwką tworzą estetyczną całość. WYMIARY: długość rączki 12,4 cm, długość włosia 1,8 cm, rozpiętość włosia 1,5 cm.




Pierwsze co mnie urzekło w zestawie Makeup Revolution to ładne opakowanie. Myślę, że zestaw byłby świetnym pomysłem na prezent dla kogoś, jak i również dla siebie samej :) Ja dostałam go w ramach współpracy :)

Śliczne włosie pędzli. Trzony w złotym kolorze dodają im niesamowitego uroku. Całość prezentuje się bardzo elegancko i efektownie. Pędzle są solidnie wykonane. Używam ich parę miesięcy i nic się z nimi nie stało. Nie rozkleiły się, włoski nie wypadają, nie odstają i nie odkształcają się. Dają duży komfort podczas malowania. Pewnie trzymają się w dłoni jednocześnie nie obciążając rąk, bo nie są za ciężkie. Czyszczenie ich nie sprawia żadnego kłopotu. 


Pędzel Powder Sculpt & Blend Brush - Pędzel do pudru i konturowania
Szczególnie upodobałam sobie ten pędzel. Uwielbiam nakładać nim podkład. Bardzo precyzyjny, dociera do wszelkich zakamarków. Nie pochłania dużo produktu, nie pozostawia smug. Jest wielofunkcyjny. Właściwie to za jego pomocą nałożę podkład, bronzer i przypudruję twarz. Podkreślam, że dany produkt nie wbija się między włoski. Bardzo dobrze aplikuje sporo produktów, zarówno na mokro, jak i na sucho. Ani razu nie zdarzyło mi się aby mnie w jakiś sposób zawiódł.  To jeden z moich ulubionych pędzli. Posiada idealne włosie, nie za długie, nie za krótkie. Miękkie i przyjemne w dotyku.


Pędzel Cheek & Highlight Sculpt & Blend Brush - Pędzel do rozświetlacza i konturowania

Początkowo go nie doceniałam. To mniejsza wersja poprzedniego flat topa tylko, że ma bardzo zbite włoski. Okazał się świetny do konturowania, wyznaczania linii do nakładania bronzera. Do rozcierania produktu na policzkach wolę poprzednika, ale ten nadaję się super do konturowania np. nosa.




Pędzel Ultra Metals Eyeshadow Blender - Pędzel do blendowania cieni
Pędzel bardzo dobrze spełnia swoją rolę jeśli chodzi o blendowanie cieni, jak również ich samo nakładanie. Ponadto lubię po niego sięgać, kiedy chcę przypudrować korektor pod oczami czy okolice nosa- świetnie dociera w każde zakamarki. Bez problemu za jego pomocą nałożycie rozświetlacz. Bardzo przyjemny w dotyku, milutki i puchowy. Dobrze nabiera produkt.


Gąbka Foundation & Base Blending Sponge - gąbka do podkładu
Tutaj muszę przyznać, że nie jestem zadowolona. Być może wynika to z tego, że nie przepadam za nakładaniem kosmetyków tego typu produktami. Odnoszę wrażenie, że gąbka za bardzo pochłania podkład, korektor  i efekt finalny na twarzy nie umywa się nawet do tego wykonanego pędzlem. 





Jak widzicie, z pędzli Makeup Revolution jestem bardzo zadowolona. Odczułam dużą różnicę w porównaniu do wykonywania makijażu poprzednimi pędzlami, jakie miałam. Ponadto nie jestem jakimś mistrzem makijażu, dlatego pędzle polecę zwłaszcza osobom początkującym, nie mającym wprawy. Naprawdę nie ma się czego obawiać i same zobaczycie, że wszystko wykonacie szybciej, sprawniej i efekt będzie lepszy.

Zestaw dostaniecie tutaj: https://www.ladymakeup.pl -> teraz kupicie go 20% taniej. 




Dajcie znać, czy macie swoje ulubione pędzle. Jakie są to marki?

PS- dopiero się dziś zorientowałam, że jutro BLACK FRIDAY, czyli "dzień największych wyprzedaży"  - polujecie na coś? :)

sobota, 19 listopada 2016

MUST HAVE: CZARNE MYDŁO, wielofunkcyjny produkt o magicznych właściwościach do twarzy, ciała, włosów (efekt wow)



Jest takie powiedzenie: "Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego" i niestety trzeba przyznać, że w wielu przypadkach się ono sprawdza. Ja jednak znalazłam kilka perełek, które stanowią odwrotność tego powiedzenia. Jedną z nich jest CZARNE MYDŁO.

Kupiłam  je głównie z myślą o córkach, ponieważ wyczytałam, że jest pomocne przy Atopowym Zapaleniu Skóry, z którego starsza córka wyrosła, ale młodsza nadal się z nim zmaga (o AZS wspominałam już w poprzednich postach, ale więcej możecie poczytać tutaj: http://www.mojealergie.pl/atopowe-zapalenie-skory-u-dzieci/). Zaciekawił mnie również fakt, że świetnie się sprawdza na włosach, jako szampon. Okazało się, że moja kuzynka uprzedziła mnie i kiedy poinformowała, że mydło jest REWELACYJNE nie wahałam się i kliknęłam kup. Ani przez chwilę nie żałowałam tej decyzji. Dodam, że to był świetny wybór i czarne mydło trafia do moich odkryć roku i tym samym ulubieńców. 



BABUSZKA AGAFIA, CZARNE MYDŁO DO CIAŁA I WŁOSÓW
Dzięki zawartości 37 starannie wyselekcjonowanych, leczniczych ziół Syberyjskich Czarne Mydło do Ciała i Włosów idealnie sprawdzi się w codziennej pielęgnacji. Zawartość naturalnych składników, gwarantuje bezpieczeństwo, a żelowa konsystencja komfort stosowania. Mydło nie zawiera żadnych sztucznych substancji i ma szeroką gamę właściwości. Oprócz wyjątkowych właściwości pielęgnacyjnych mydło działa antybakteryjnie, nawilża, rewitalizuje, odżywia i regeneruje.           
Linia kosmetyków Bania Agafii dzięki swoim niezwykłym właściwościom pozwolą w kompleksowy sposób zadbać o kondycję twarzy, ciała i włosów. Dzięki naturalnym ekstraktom i starym wypróbowanym syberyjskim przepisom doskonale sprawdzą się zarówno w warunkach domowych, jak i w profesjonalnych SPA czy  gabinetach kosmetycznych. Sekrety rosyjskiej sauny (banii) były podstawą do stworzenia 100% naturalnych i ekologicznych pielęgnujących kosmetyków, które dzięki swoim unikalnym cechom wspierają walkę z cellulitem, i poprawiają jędrność skóry. Dodatkowo praktyczne 100ml opakowania są przystosowane do zabrania w podróż np. samolotem.  

Sposób użycia: Na gąbkę nakładamy mydło, spieniamy i nanosimy na włosy i skórę. Zmywamy wodą. 
Działanie: oczyszczające , nawilżające i odżywcze
Pojemność: 500 ml
---------------

ZASTOSOWANIA CZARNEGO MYDŁA
- mycie twarzy, demakijaż
- mycie ciała
- do peelingu/masażu z rękawicą, szczotką
- pielęgnacja włosów (jako szampon)

OPAKOWANIE/KONSYSTENCJA/ZAPACH
Produkt zamknięty w solidnym opakowaniu, które posiada nakładkę zabezpieczającą pod nakrętką.
Galaretkowata konsystencja, gęsta, śliska lekko ciągnąca się, ale przyjemna. Bardzo dobrze się pieni. Jest bardzo wydajne! Zapach naturalny, ziołowo-kwiatowy- nie przeszkadza mojemu wrażliwemu nosowi, ale też jakoś szczególnie nie zachwyca.

SKŁADNIKI
Czarne Mydło posiada w składzie imponującą ilość dobroczynnych składników, wyciągów roślinnych, olejów, wosków.
Krwawnik pospolity – ma właściwości pielęgnujące, przeznaczony do skóry wrażliwej.
Pokrzywa zwyczajna– Źródło wielu cennych witamin korzystnie wpływających na włosy i skórę.
Rumianek pospolity– łagodzi podrażnienia skóry, oczyszcza i odżywia ją.
Szałwia – ma działanie antyseptyczne, oczyszczające i ściągające, hamuje wypadanie włosów.
Melisa – korzystnie wpływa na skórę, głęboko odżywia.                                  
Miodunka plamista- wzmacnia cebulki włosowe. 
Owies –ułatwia rozczesywanie włosów i rewitalizuje je.
Mącznica lekarska– ma działanie przeciwbakteryjne.
Hyzop – ma właściwości regenerujące i wzmacniające włosy i skórę. 
Oman wielki– ma działanie przeciwbakteryjne, oczyszcza pory, wyrównuje koloryt skóry.                   
Różeniec górski- korzystnie wpływa na naturalne bariery ochronne skóry, oczyszcza, działa bakteriobójczo i odżywczo.                                                      
Prawoślaz lekarski– działa łagodząco, antyseptycznie i rewitalizująco. 
Mydlnica – jest źródłem saponin, które oczyszczają skórę i włosy          
Lukrecja – oczyszcza i ma właściwości spieniające.                                
Tarczyca bajkalska– działa przeciwgrzybiczo, grzybobójczo, bakteriobójczo.  
Olej z rokitnika ałtajskiego– odżywia, łagodzi i ma właściwości odmładzające.    
Olej pichtowy – ma właściwości antyseptyczne, odmładzające i wygładzające.    
Olej z szarłatu zwisłego – rewitalizuje skórę i wygładza ją.                          
Olej z łopianu– korzystnie wpływa na włosy i cebulki włosowe, a także zapobiega łupieżowi.       Olej z dzikiej róży – ujędrnia, odżywia i napina skórę.                                      
Olej z jałowca pospolitego– wpływa korzystnie na wygląd skóry, poprawia krążenie krwi działa antyseptycznie.                                                                  
Wosk pszczeli – korzystnie wpływa na włosy sprawia, że stają się  miękkie, błyszczące i odżywione.  
Kora dębu – łagodzi podrażnienia, wzmacnia i odżywia.          






JAK CZARNE MYDŁO SPRAWDZIŁO SIĘ W PIELĘGNACJI SKÓRY ATOPOWEJ ORAZ SUCHEJ
Dla mnie czarne mydło ma przede wszystkim niesamowite właściwości oczyszczające, ale zawsze po jego użyciu od razu nakładam nawilżający produkt. Podczas mycia ciała konsystencja jest przyjemna, kremowa, skóra świetnie oczyszczona, ale od razu po wyjściu z wanny u nas wymaga nałożenia balsamu lub natłuszczenia olejkiem. Czarne mydło absolutnie nie wysusza, ale jest uczucie ściągnięcia. U Zosi, która ma AZS stosuję je za ok 4-5 myciem. Uważam, że taka skóra atopowa traktowana dwa razy dziennie balsamami, kremami, maściami wręcz potrzebuje dokładnego oczyszczenia. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że czarne mydło posiada właściwości przeciwgrzybiczne, bakteriobójcze, antyseptyczne i moim zdaniem jest to zauważalne. Mydło łagodzi atopowe zmiany.
U siebie zauważyłam, że jak nałożę je na twarz podczas jej mycia to skóra jest bardzo dokładnie oczyszczona, a wszelkie jakieś niespodzianki lepiej się goją. Czarne mydło nie tylko myje, ale działa jak delikatny peeling enzymatyczny.

ZASTOSOWANIE CZARNEGO MYDŁA NA WŁOSY
Uwaga, tutaj będzie EFEKT WOW. Zdecydowanie jest to szampon marzeń, genialny produkt. Nie przypuszczałam nawet, że jakiś kosmetyk może dawać aż taki efekt. Jednak zacznijmy od aplikacji. Produkt dość dobrze wydobywa się ze słoiczka i rozprowadza na włosach. Bardzo dobrze się pieni. Podczas spłukiwania czuć, że włosy są szorstkie- ale jest to efekt wręcz skrzypienia od mega dokładnego oczyszczenia. Z szorstkością bez problemu poradzi sobie odżywka, maska (np Kallos) lub odżywka w sprayu bez spłukiwania. Nie podrażnia skalpu ani go nie wysusza. Włosy po wysuszeniu dostają normalnie drugie życie. Świetnie oczyszczone, lśniące, miękkie, puszyste, sypkie, uniesione, lekko odbite od nasady. U mnie przedłuża świeżość moich włosów i nie przyciemnia mojego blondu.




Produkt zasługuję na uwagę, m. in. za mnogość jego zastosować, niesamowicie bogaty skład i wydajność. To naprawdę nie jest jakieś zwykłe mydło. Polecam do oczyszczania skór atopowych, suchych, a tym bardziej cer mieszanych i tłustych i przede wszystkim na WŁOSY! 


Ciekawa jestem czy testowałyście już czarne mydło i jak sprawdziło się u Was. Dajcie znać w komentarzach! :)



piątek, 11 listopada 2016

PRZEGLĄD EYELINERÓW W PISAKU: MAYBELLINE, EYE STUDIO- MASTER PRECISE LIQUID EYELINER, MANHATTAN- EYEMAZING LINER, L'OREAL PARIS- SUPER LINER PERFECT SLIM




Kreski robię już ładne parę lat i... mimo to nadal potrafię zrobić sobie niemałą krzywdę ;) Wszystko przez moje opadające powieki (właściwie to chodzi mi o załamanie powieki przy zewnętrznym kąciku oka). Mimo wielu prób nie umiem posługiwać się eyelinerem w pędzelku- zawsze kończy się to tragicznym efektem. Kiedy pojawiły się eyelinery w żelu to stało się to wprost moim kosmetycznym wybawieniem. Wreszcie potrafiłam w miarę precyzyjnie namalować kreskę. Długo, długo mi służyły aż któregoś dnia przestawiłam się na eyelinery w pisaku- i taka opcja zdecydowanie najbardziej  mi odpowiada. 





Swoją przygodę z eyelinerami w pisaku zaczęłam od produktu marki Eveline. Pamiętam, że świetnie mi się nim malowało, ale w błyskawicznym tempie zaczął wysychać. Ogólnie to to wysychanie jest największą wadą tego typu produktów. Jak wiadomo w tej kategorii również eyeliner eyelinerowi nie równy i trzeba przetestować kilka aby wiedzieć, który najbardziej nam odpowiada (chyba, że mamy to szczęście, że coś od razu nas w 100% zachwyca). 

Porównam dzisiaj 3 eyelinery w przedziale cenowym od 28 zł do 35 zł, choć musicie pamiętać, że zamawiając je online spokojnie zapłacicie co najmniej 5 zł mniej od podanej ceny. Dwa flamastry mam w kolorze czarnym, a jeden jest brązowy. 



MAYBELLINE, EYE STUDIO- MASTER PRECISE LIQUID EYELINER
Precyzyjny eyeliner przeznaczony do wykonywania kreski na powiece. Cienka końcówka (0,4mm) pozwala na precyzyjne nałożenie kosmetyku. Formuła zapewnia wyrazisty kolor, dzięki bogactwu pigmentów oraz zawartości nylonu. Eyeliner łatwo się aplikuje i doskonale przylega do skóry. Nawet najmniej doświadczone ręce poradzą sobie ze stworzeniem perfekcyjnego makijażu oka. Produkt dostępny w odcieniu czerni.
POJEMNOŚĆ: 5 ml 
TERMIN WAŻNOŚCI: 6M
CENA: ok 30 zł


MANHATTAN- EYEMAZING LINER
Flamaster zapewnia płynne rozprowadzenie produktu na powiece i wyczarowanie kuszących kresek. Dzięki nowej formule produkt utrzymuje się cały dzień i nie jest podatny na zmienne warunki atmosferyczne. Śnieg, deszcz czy upał nie robią na nim wrażenia, a intensywny kolor nie blaknie nawet po wielu godzinach.
POJEMNOŚĆ: 1,5 ml
TERMIN WAŻNOŚCI: 12M
CENA: ok 28 zł


L'OREAL PARIS- SUPER LINER PERFECT SLIM
Płynny eye liner z idealnie wyprofilowaną końcówką aplikatora o średnicy 0,4mm, która pozwala na łatwe i precyzyjne pomalowanie powieki grubą lub perfekcyjnie cienką kreską.
Eye liner jest niesamowicie trwały, kreska nie wymaga poprawek w ciągu dnia. Skoncentrowana formuła z wysoką zawartością pigmentu zapewnia głęboką, lśniącą czerń. 
POJEMNOŚĆ: 7 ml
TERMIN WAŻNOŚCI: 6M
CENA: ok 36 zł




Mam do Was prośbę aby za bardzo nie sugerować się intensywnością koloru produktu na powyższych zdjęciach :) Przyznam, że wówczas eyelinery były już w końcowej fazie swojej żywotności. 
Właściwie to we wszystkich przypadkach na początku kolor jest intensywny, ale później blednie, a raczej słabiej maluje (w miarę jak produkt wysycha czy kończy się). Odnoszę wrażenie, że produkt Maybelline posiada naprawdę ładną, głęboką czerń. Co się tyczy brązowego eyelinera L'oreal to powiedziałabym, że to czerń z domieszką brązu. W tym przypadku nie trzeba obawiać się, że odcień okaże się zbyt jasny.

Kolejna ważna rzecz to końcówki pisaka. Eyeliner Manhatan posiada najdłuższy pędzelek (przez co bardziej się wygina), natomiast L'oreal, jak i Maybelline posiadają końcówkę o podobnej długości. Wydaje mi się, że najbardziej precyzyjny jest Maybelline (i to nim mi się najlepiej maluje).

Przedział cenowy tych produktów to 28 zł - 35 zł.  Pod względem największej pojemności wygrywa L'oreal (najdroższy) 7 ml. Kolejny jest Maybelline 5 ml, a ostatni Manhattan- tylko 1,2 ml (za to najdłużej możemy go trzymać otwartego, bo aż 12 miesięcy, pozostałe tylko 6 miesięcy). Tak więc wysuwa nam się wniosek, że lepiej dołożyć parę złotych i mieć większą pojemność.

Eyeliner w pędzelku posiada wiele zalet. Myślę, że jest najlepszą opcją dla osób nie mających wprawy w robieniu kresek. Dosyć łatwo się nim maluje, jest precyzyjny. Nie trzeba myć pędzelka (tak, jak w przypadku eyelinerów w żelu).
Nie narzekam na trwałość tych trzech produktów. Nie osypują się, nie rozmazują, nie odbijają się na powiece, nie bledną w ciągu dnia. 
Jedyne do czego mogę się przyczepić to ich wysychanie. U mnie po miesiącu użytkowania, takim eyelinerem już za fajnie się nie maluje. Dobrze jest wówczas odłożyć go na parę dni, nie otwierać i po tym czasie tusz lepiej napływa do końcówki.



Nie mam pojęcia dlaczego początkowo nie byłam przekonana do eyelinerów w pisaku. Mając porównanie z innymi rodzajami to właśnie flamastry spisują się u mnie najlepiej. Jednak wiadomo- z całą pewnością aby to ocenić trzeba wypróbować na sobie :)

Dajcie znać czy lubicie kreski na powiekach oraz jakim produktem według Was najlepiej się je robi :) 


środa, 9 listopada 2016

OCTOBER: prezenty urodzinowe, przesyłki od PAESE, FACE&LOOK, FARMONA, LIRENE oraz moje zakupy i piękny prezent od L'OREAL :)



Cześć dziewczyny!
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Fajnie było poczytać o prezentach, jakie robicie same dla siebie )

Pora na post o nowościach października.Lubię ten miesiąc chyba tylko ze względu na to, że mam wtedy urodziny :P W tym roku pogoda nas nie rozpieszcza, zimno, ciemno, mokro. Czuć, że idzie zima. Tęsknię już nie tyle co za latem, ale również za piękną, złotą, polską jesienią. Pełną barw i słońca. 



PREZENTY URODZINOWE

Dostałam wymarzoną obrotową lokówko-suszarkę (Babyliss). Zawsze chciałam ją wypróbować i byłam ciekawa, jaki efekt da na moich włosach. Jak wiecie, moje włosy są długie, grube, ciężkie, przez co oklapnięte. Nie spodziewałam się więc spektakularnych efektów, jeśli chodzi o zwiększenie objętości, efekt push upu (chociaż wiadomo nadzieję na to miałam). Po miesiącu użytkowania mogę powiedzieć, że bardzo dobrze opanowałam sztukę suszenia włosów tą suszarką i wcale nie jest to jakieś trudne. Takie urządzenie to zdecydowanie ułatwienie sobie życia, kiedy suszycie włosy normalnie przy pomocy okrągłej szczotki do włosów (przydałaby się wtedy 3 ręka co?). Używam jej już na podsuszone włosy, świetnie je wygładza (efekt podobny do prostownicy, czy częstego przeczesywania podczas suszenia), są lepiej odbite od nasady. Polecam również dla posiadaczek nie najlepiej wyglądających końcówek- szybko je podwinie lub wywinie. Jestem z niej zadowolona!

Nie przepadam za bardzo rzucającą się w oczy biżuterią. Lubię, jak jest klasyczna, skromna, dlatego szczególnie sobie upodobałam celebrytki. W prezencie urodzinowym dostałam komplet: łańcuszek, bransoletkę oraz kolczyki. Uwielbiam je.



Uważam, że książka będzie zawsze dobrym pomysłem na prezent! Ja nie mam w zwyczaju kupowania nowych książek w księgarniach. Chodzę do biblioteki, ale wiadomo często trzeba dłuuugo czekać na jakąś nowszą pozycję, a  nie raz w ogóle ona się nie pojawia. Dostałam książkę: "Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek"- bardzo ciekawa pozycja, zwłaszcza do kosmetykomaniaczek. Przeczytamy w niej o "patentach" naszych prababek na olśniewającą twarz, perfekcyjną fryzurę, dłonie pełne elegancji, zadbane stopy, idealne ciało. Biorąc pod uwagę, że wówczas przemysł kosmetyczny nie był tak rozwinięty, jak dzisiaj,  kobiety musiały jakoś sobie radzić na różne sposoby i wiele z nich prezentowało się na prawdę atrakcyjnie! Książka opatrzona jest różnymi fotografiami, pięknych kobiet, makijaży, fryzur, jak również dawnych produktów i ich reklam.




PRZESYŁKI

O przesyłce od PAESE pisałam Wam w osobnej notce: PAESEBOX - pudełeczko o świetnej zawartości!
Podkład posiada średnie krycie i wolałabym żeby robił to trochę lepiej. Natomiast bardzo jestem zadowolona z pudru ryżowego i nie dziwię się, że zbiera tyle świetnych opinii. Drugi puder niedługo mam zamiar otworzyć. Jestem zachwycona szminką w płynie- niesamowity kolor, intensywność i trwałość. Kolor lakieru do paznokci również jest śliczny- moja siostra wypróbowała.

Jakiś czas temu napisała do mnie Marta (Sauria), która jest związana z Face&Look, który w tym roku świętuje 4 urodziny. Sto lat! Dostałam upominek- magazyny oraz kosmetyki Dermedic. Bardzo dziękuję :) 


HappyBox od Farmony- wow. Piękne pudełko oraz cudowna zawartość. Bardzo zainteresowała mnie ta linia kosmetyków Farmona Dermiss. Testuję już: kremowy olejek do demakijażu twarzy i oczu (świetny!), nawilżający płyn micelarny (ma piękny zapach, ale szczypie mnie w oczy), krem na dzień (bardzo dobry) oraz kurację z witaminą C (kocham!). Jak widać- zapowiada się nieźle :)




Lirene, jak zwykle, systematycznie nas rozpieszcza :) Kremy nawilżające na dzień i na noc, wygładzający balsam pod prysznic (bardzo podoba mi się jego zapach), olejkowe serum do rąk, skórek i paznokci (świetne działanie i nadaje się również do stóp), rozświetlająca baza, rozświetlający korektor, podkład Perfect Tone (bardzo jestem ciekawa, jak się u mnie sprawdzi), rękawiczki regenerujące i skarpetki złuszczające. Dziękuję!


ZAKUPY

Tej jesieni robię wielki powrót do sukienek i spódnic- sama nie wiem kiedy i dlaczego coraz rzadziej je ubierałam. W Terranovie kupiłam śliczną czarną spódnicę, była tania jak barszcz, a posiada świetny krój. Na ciuchach upolowałam bluzkę w paski oraz golf w ciekawym kolorze (przydaje się, kiedy marznę z zimna). Na czwartym zdjęciu możecie zobaczyć bransoletki.

Uwielbiamy z dziewczynami przygotowywać w kuchni coś do jedzenia. Robimy razem obiad, pieczemy ciasteczka, bułki. Jest przy tym mnóstwo śmiechu, zabawy (jak i bałaganu!) oraz zawsze to mniej chemii niż np w dostępnych ciasteczkach w sklepie. W Lidlu kupiłam foremki na lizaki. Można je zrobić np. ciasteczkowe, żelkowe, czy miodowe- dobry sposób na ból gardła :)



Skończył mi się szampon i długo nie mogłam zdecydować się co chcę przetestować. Kupiłam więc ponownie jednego z moich ulubieńców z Yves Rocher. Skusiłam się również na spray zwiększający objętość Batiste. Mam trochę mieszane do niego uczucia. Faktem jest, że chyba żaden produkt nie dał moim włosom aż takiej objętości, ale przez niego kołtunią się oraz tracą swój blask. Coś za coś?



To chyba wszystko, ale chciałam Wam jeszcze pokazać wisienkę na torcie (listopadową przesyłkę) :) Maskara L'oreal Volume Million Lashes FATALE w pięknym (przepięknym!) opakowaniu plus- to się nazywa chyba koronkowy choker na szyję? Swoją drogą genialnie się prezentuje. Bardzo lubię tuszę do rzęs tej marki i jutro mam zamiar przetestować ten najnowszy.




Dajcie znać, jakie nowości wpadły w Wasze ręce w październiku :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...