poniedziałek, 5 marca 2012

Poniedziałki wcale nie muszą być takie złe.. ;)

Wiedziałam, że będę mieć dzisiaj czas na blogowanie i zastanawiałam się rano o czym napisać posta. Moje wątpliwości rozwiały pewne przesyłki, których dostanie świadczy o tym, że poniedziałki wcale nie muszą być takie złe :P
Wróciłam z Julką ze spaceru, położyłam ją spać na drzemkę, siadłam przed kompem a tu nagle nieznośny dźwięk domofonu (notabene zawsze ktoś zadzwoni kiedy powinna być cisza w domu :D)
Pani listonosz przyszła, hmm dziwie się- przecież nie czekam na żadne przesyłki.. A tutaj dwie paczki i to do mnie. Pierwsza myśl: "cholera! zapomniałam pewnie o jakiejś wymianie!"


Zaczęłam dobierać się do brązowej koperty. Nagle olśniło mnie, że przecież w piątek miała zostać do mnie wysłana paletka, którą wygrałam w tym rozdaniu: http://polablogzone.blogspot.com/2012/02/giveaway-konkurs-sleek-makeup.html
Przyznam, że miałam wielką ochotę na bronzer i rozświetlacz, wygrałam jednak paletkę STORM z której bardzo się ucieszyłam. Ponieważ mam już taką samą i ją uwielbiam to albo poczekam aż wykończę ją ,albo ta pójdzie na nastepne rozdanie jakie zorganizuję :)
Dziękuję raz jeszcze Poli i zapraszam na jej bloga, bo jest świetną kobietką i  ma świetne stylizacje http://polablogzone.blogspot.com/








-----------------------------------------------------------------



Jeśli chodzi o drugą przesyłkę to kompletnie nie miałam pojęcia co w niej jest, ani jakim cudem ją dostałam. Ale kiedy zobaczyłam "Katowice" na pieczątce poczty to od razu wiedziałam od kogo ona jest :)



Kasia to dziewczyna, którą poznałam na portalu szafa.pl w związku z walką z oszustkami. Zaczęło się bardzo formalnie, a teraz praktycznie codziennie wymieniamy ze sobą baaardzo długie wiadomości. Mieszkamy ok 50km od siebie, spotkałyśmy się raz na kawie (miałyśmy posiedzieć 20minut skończyło się na 2godzinach?:P), a teraz planujemy wspólny wypad z naszymi drugimi gorszymi połówkami w góry ;)
Prze kochana osoba, o czym świadczy dzisiejsza paczka (notabene ani słowem nie pisnęła :D). Po raz pierwszy spotkałam osobę, która ma tak wiele wspólnego ze mną, jesteśmy tak do siebie podobne.. że aż to jest nie do ogarnięcia. Gdyby była facetem z chęcią bym za nią wyszła :D:D:D
Nie przypominam sobie, żebym często jej wspominała o tym, że bardzo chciałam wypróbować maseczki Planet Spa, a ona jakimś cudem to zarejestrowała w swojej głowie i proszę jaką mi niespodziankę zrobiła. A do tego upragniony miodzik czekoladowy i mamba dla Julci, której nie ma na zdjęciu z wiadomych powodów :P


Dziękuję dziewczyny! 
Poniedziałki wcale nie muszą być takie złe!


A jak Wam mija dzisiejszy dzień? Czy spotkały Was jakieś miłe niespodzianki, a może same komuś taką sprawiłyście? ;)




niedziela, 4 marca 2012

Sally Hansen Pomegranate... :)

3 lutego dostałam paczkę w ramach współpracy ze sklepem Paatal. Jednym z kosmetyków był lakier do paznokci Sally Hansen i o ile na początku niezbyt mi się podobał, to teraz jest dla mnie idealny- tak to jest wreszcie poczuć wiosnę :)




SALLY HANSEN complete salon manicure
Odcień: pomegranate
Można go kupić tutaj: KLIK
Cena: 7,99

Elegancka, poręczna szklana buteleczka. Skrywa w sobie żywy, intensywny kolor pomegranate. Jest to pomieszany odcień czerwieni z nutką pomarańczowego i minimalnym blaskiem różu (ledwo dostrzegalnym)


Lakier posiada dość gruby i specyficznie ścięty pędzelek. Ja jestem uprzedzona do takich pędzelków, choć malowało mi się nim dobrze. Wyjechałam tylko raz (zobaczycie w nast zdj). Lakier kryje przy jednej warstwie (producent zaleca położenie dwóch).




EFEKT NA PAZNOKCIACH








PODSUMOWANIE
"Gwarantuje piękny manicure przez 7 dni"- nie wierzę w takie bajki ;) Zresztą chyba nigdy nie miałam jednego koloru przez tyle dni, lubię zmieniać kolorki na paznokciach. Aktualnie mam go na sobie więc jeśli ktoś jest ciekawy sprawdzę jego trwałość.

Edit- na prośbę jednej z dziewczyn sprawdziłam trwałość lakieru, która okazała się rewelacyjna. Więcej w tym poście (na końcu) http://mallene.blogspot.com/2012/03/dzien-kobiet.html

Pomijając piękny kolorek bardzo spodobało mi się  w tym lakierze to, że już jedna warstwa dość dobrze kryje i szybko schnie- taki lakier sprawdzi się w przypadku zabieganych osób, które nie mają czasu na malowanie paznokci. Dostępne są również inne odcienie na stronie Paatal dlatego zastanowię się nad kupnem innego kolorku.



----------------------------------------------

A tak trochę z innej beczki, będąc ostatnio w sklepie (przypominam, że mam u siebie w mieście sklep Paatal) zwróciłam uwagę na nowości, a przede wszystkim oleje Amla, Vatica.. http://paatal.pl/pl/wlosy/odzywki_13.html

Oczywiście kupiłam sobie jedną buteleczkę :)


Nadmienię tylko, że nie mam żadnych profitów z tego, że informuję Was o tym. Robię to bezinteresownie :) gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że składacie zamówienia w tym sklepie, a jeśli przejeżdżacie przez Chrzanów to macie możliwość sprawdzenia wszystkiego osobiście.

sobota, 3 marca 2012

W oczekiwaniu na wiosne.. kosmetycznie, ubraniowo + co u mnie ;)

Na reszcie bezchmurne niebo, słoneczko, brak śniegu! Jak to mówię Julci- idzie do nas wiosna :)

Kupiłam ostatnio dwa lakiery Essence w pastelowych kolorach...


Chciałam je jednocześnie wykorzystać za jednym mani, ale okazało się, że ten różowy nie jest bardzo kryjący.. Natomiast jeśli chodzi o kolor miętowy to przyznam się, że podbił moje serce! Na zdjęciach wyszedł wprawdzie bardziej smerfowo na paznokciach, w rzeczywistości jest łagodniejszy.





Na powiekach również bardziej kolorowo (niebieska pseudokreska :P plus pomarańcz w załamaniu)







Idąc ostatnio kupić tapety zobaczyłam SH. Rany.. lata nie byłam "na ciuchach". Oczywiście nie odmówiłam sobie wejścia tam :) Po dwóch minutach wyszłam z dwoma rzeczami :D

SUKIENKA TOP SHOP 12zł


Niestety mój manekin musi trochę schudnąć, bo sukienka na nim się nie dopina :P



Dzisiaj miałam chwilkę czasu więc zaczęłam przymierzanie...


Niach niach, jest rewelacyjna :P Strasznie mi się podoba i pasuje do mojej sylwetki. Podczas robienia zdjęć strasznie denerwowały mnie moje włosy, te sterczące druty... Kombinowałam więc z fryzurami :D
Może tak jakieś upięcie?


A może warkocz?


W końcu doszłam do wniosku, że może tak ruszyć d... i umyć wreszcie te włosy :D


I to była dobra myśl :) Jak Wam się podoba moja sukieneczka?




Drugą rzeczą jaką kupiłam była chusta/szalik/apaszka? Cena: 8zł ;)






Jak tylko kupię szafę z lustrami z przodu to zdecyduję się na więcej postów o tematyce ubraniowej :) Spodobało mi się, ale nie mam za bardzo takiej możliwości, żeby ktoś mi robił zdjęcie (a przynajmniej nie często :P) więc same wiecie..


Po porannym cykaniu zdjęć udałyśmy się z Julcią na poszukiwania Pani Wiosny. Wyszłam przed dom i od razu pojawił się grymas na mojej twarzy, wrrr myślałam, że będzie cieplej :P




Pani Wiosny (wiecie takiej z koszykiem kwiatów, kolorowej sukni) nie znalazłyśmy. Za to spacerowałyśmy zygzakiem żeby nie trafić na a)błoto b)psie kupki c)śmieci :P

Powrzucałyśmy patyki do rzeki...



Dłuższą chwilkę spędziłyśmy na placu zabaw i wróciłyśmy :)


PS- kupiłam Iphona :D Ale nie miałam jeszcze czasu go "obczajać"



No to tyle u mnie :P A co u Was słychać?
Buziaki!


piątek, 2 marca 2012

Rzęsy do nieba.. Max Factor 2000 calorie!

Jestem zwolenniczką mocno podkreślonych, dobrze wytuszowanych i rozdzielonych rzęs. Taki look bardzo mi się podoba, choć czasem i mnie bierze na delikatniejszą wersję.
Dziś będzie o jednym z moich ulubieńców, choć nie byłam do niego przekonana. Pamiętam kiedy jeszcze chodziłam chyba do liceum, poszłam do drogerii w celu zakupienia dobrego tuszu do rzęs. I Pani poleciła mi MF twierdząc, że lepszego nie znajdę, na co ja po oglądnięciu go kręciłam nosem i wyszłam z pustymi rękoma.

MAX FACTOR 2000 CALORIE DRAMATIC LOOK
TUSZ POGRUBIAJĄCY
2000 Calorie Mascara to super pogrubiający tusz, dzięki któremu rzęsy stają się widocznie grubsze o około 300%. 
2000 Calorie zawiera film wzmacniający, którego składniki (specjalnie dobrane polimery) odżywiają i wzmacniają rzęsy, zapobiegają kruszeniu się tuszu, jednocześnie czyniąc rzęsy elastycznymi.
Jednym z podstawowych składników maskary są naturalne woski, odporne na działanie wysokich temperatur, nie powodujące "topienia" i ścierania się tuszu z rzęs nawet w najgorętsze dni.
Doskonale zaprojektowana szczoteczka pozwala na zaaplikowanie zawsze odpowiedniej ilości tuszu i osiągnięcia pożądanego efektu.
2000 Calorie jest bezzapachowa, hipoalergiczna, dopuszczona do stosowania przez osoby noszące szkła kontaktowe.
Dostępny jest w trzech kolorach.


Cena: ja płaciłam ok 29zł w promocji




SZCZOTECZKA
To szczoteczka zniechęciła mnie pierwotnie do jego zakupu, bo kiedy ją zobaczyłam byłam pewna, że tusz będzie sklejał rzęsy, robił grudki, osypywał się i nie wiadomo jaką krzywdę jeszcze mi wyrządzi. Oczywiście było to mylne wrażenie






EFEKTY
Rzęsy tuszuję już od lat moją sprawdzoną metodą, którą ciężko jest wytłumaczyć. Nadal nie mam możliwości nagrania filmiku, chyba, że przebolejecie kiepską jakość.. :P






W skrócie opiszę to tak, że rzęsy tuszuję następująco
1. Delikatnie maluję rzęsy szczoteczką starając się maxymalnie je unosić. Wręcz bardziej mrugam oczami niż wykonuję ruch szczoteczką. Maluję tak najpierw prawe oko, potem lewe.
2. Następnie nakładam drugą warstwę tuszu on nasady aż po końce (znów próbując maxymalnie rzęsy unieść w górę) przy czym od razu wykonuję ruch szczoteczką od tyłu rzęs i znowu od przodu automatycznie przy tym je rozdzielając. Czyli na chłopski rozum tuszuję rzęsy od przodu i od tyłu. Ale nie da się tego tak łatwo opisać.. ;)







Wiele z Was zapewne stwierdzi, że mając takie rzęsy każdy tusz u mnie się sprawdzi. Nie prawda.. Dobry tusz swoją drogą, ale moja metoda to połowa sukcesu. Spójrzcie na to samo zdjęcie:






Te "kwadraciki/prostokąty" pokazują o ile tusz przedłużył długość moich rzęs ;)




PODSUMOWANIE
Rozgadałam się o mojej metodzie.. której przecież i tak prawdopodobnie poświęcę osoby post ;)
Co do tuszu to bardzo go lubię. Świetnie się nim maluje, nie kruszy się, nie odbija itd. Chyba nie ma żadnych wad. Wracam do niego co jakiś czas. Pytanie dlaczego więc nie stosuję i nie kupuję go non stop. Z prostego powodu- uwielbiam kosmetyki TANIE i DOBRE :)  I do 10zł znajdę już tusz, którym uzyskam podobny efekt, np Wibo Growing Lashes


Jako bonus zdjęcie mojej jakże "uroczej"  miny, które chyba już gdzieś się przewinęło, ale które idealnie pokazuje efekt wydłużenia i pogrubienia rzęs.




CIEKAWOSTKA
"Max Factor Senior- urodzony w Polsce jako Maksymilian Faktorowicz, zmienił później swoje nazwisko na Factor. W Los Angeles zaczął sprzedawać swoje mleczka i kosmetyki do makijażu, a wkrótce opracował nową formułę podkładu specjalnie na potrzeby filmu. Produkt ten nazwano flexible greasepaint (flexible- elastyczny, greasepaint- szminka), ponieważ w przeciwieństwie do wcześniej stosowanych produktów nie pękał. W 1920 r. Factor udostępnił swoje kosmetyki szerszemu gronu odbiorców; sprawił, że przeciętna kobieta mogła w lokalnej drogerii kupić odrobinę hoolywoodzkiego splendoru. To Max Factor wymyślił termin, który przyjął się powszechnie na całym świecie: make-up." /źródło: Bobbi Brown Perfekcyjny makijaż/

środa, 29 lutego 2012

Kiedy kończy się Tisane.. Recenzja nawilżającego balsamu do ust z aloesem..

Nadeszła wielka chwila kiedy wykończyłam Tisane w słoiczku. Dlaczego wielka chwila? Przyznam szczerze, że mam mały problem z wykończeniem czegoś do ust. Głównie ze względu, że po jakimś czasie zwyczajnie gdzieś gubię takie produkty :P




Trzeba było go czymś zastąpić więc rozpoczęłam testowanie balsamu do ust, którego dostałam w ramach współpracy ze sklepem Paatal





BALSAM NAWILŻAJĄCY Z ALOESEM
"Balsam do ust marki Preety z aloesem przynosi ulgę spierzchniętym i popękanym ustom. Powleka usta naturalną powłoką ochronną i wygładza skórę. Bardzo dobrze się wchłania i daje natychmiastowy wyczuwalny efekt na spierzchniętych i podrażnionych ustach. W porównaniu z innymi tego typu produktami, oferowany balsam ma wysokie właściwości nawilżające"





PIERWSZE WRAŻENIE
"Super dizajnerskie" opakowanie nie powaliło mnie na kolana. Przyznam, że mam słabość do pięknych opakowań, ale zdaję sobie sprawę, że te brzydsze mogą zawierać cuda w środku :)

Jednak owo zielone opakowanie dobrze mi się kojarzyło z pewnym balsamem do ust z dawien dawna. Więc balsam jednak  zyskał już na starcie małego plusa.


MOJA OPINIA
Pachnie bardzo delikatnie. Zapach przypomina mi szminki ochronne, które były dostępne w aptekach kiedy jeszcze byłam mała. Nie wiem czy coś takiego pamiętacie, ale były wielosmakowe ;)

Aplikacja jest łatwa i muszę powiedzieć, że miło było sobie odreagować od dłubania w słoiczku Tisane :P


Balsam nie pozostawia białego nalotu na ustach,nie daje koloru, jest bezbarwny, ale daje delikatny blask.
Świetnie sprawdził się kiedy były te wielkie mrozy. Smarowałam nim także usta mojej córki kiedy szłyśmy na spacer. Nie roluje się i nadaję się przed nałożeniem szminki.



Mając go na ustach odczuwałam odżywienie ich, nawilżenie, ochronę. Usta są gładkie i miękkie. Długotrwałych cudów nie czyni i po jakimś czasie potrzebna jest kolejna aplikacja.


Jeśli zastanawiacie się czy kupić go albo dobrać sobie do zamówienia to myślę, że za tą cenę można śmiało spróbować. W dodatku dostajemy dwie sztuki, co w moim przypadku jest świetnym rozwiązaniem- kiedy jedna się zgubi, druga jest jak znalazł ;)

A kupić go możecie tutaj za 3,50 (cena za 2szt) :
http://paatal.pl/pl/makijaz/blyszczyki_balsamy_do_ust/balsam_nawilzajacy_z_aloesem_do_ust_2_sztuki_-_jedna_cena.html





Czym pielęgnujecie swoje usta? Stosujecie balsamy/szminki ochronne tylko zimą czy o każdej porze roku? Ja nie należę do zwolenniczek błyszczyków, szminek dlatego lubię mieć na ustach coś bezbarwnego, co je odżywi i nawilży.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...