czwartek, 6 marca 2014

VIPERA IKEBANA EYE-LINER 264 ECRU- bardzo dobra kredka do linii wodnej.




Moją ulubioną cielistą kredką, do podkreślania linie wodnej jest Max Factor Kahl Pencil, nr 090 Natural Glaze, o której pisałam Wam tutaj.
Jest dosyć droga, jak na kredkę (kosztuje ok 25 zł) i choć wydajna jest niesamowicie i na długo posłuży to fajnie byłoby znaleźć jakiś tańszy odpowiednik.

Na stoisku z kosmetykami Vipera wypatrzyłam konturówkę o ładnym, jasnym odcieniu.





VIPERA IKEBANA EYE-LINER

Podkreśla doskonały, kobiecy wizerunek.
Aplikacja miękka i delikatna.
Doskonały efekt już po pierwszym pociągnięciu kredką.
Głęboki kolor doda twarzy wyrazistości i elegancji spojrzeniu.
Odpowiednio dobrany kolor współgra z barwą tęczówki.



Cena: ok 9 zł
Recenzowany odcień: 264 ECRU




Kredki z serii IKEBANA mają przepiękny designe :) Wprost ciężko przejść koło nich obojętnie, o ile je gdzieś spotkacie, bo z dostępnością to jest kiepsko.

Konturówka ma świetną konsystencje, nie jest za twarda ani za miękka. W dotyku lekko oleista/mokra. Nie kruszy się, nie łamie, bez problemu można ją zastrugać.



Jasny kolor, wpadający w róż. Gdyby był odrobinę delikatniejszy to efekt wychodziłby bardziej naturalny. Odcień jest mocno napigmentowany.




Dobrze się rozprowadza, nie podrażnia. 
Jej największym plusem jest jej trwałość. Z zegarkiem w ręku sprawdziłam i wytrzymuje ok 6 godzin na linii wodnej i później zaczyna powoli schodzić, choć pod koniec dnia nadal jest widoczna. 





Świetna jakość w niskiej cenie. Jeśli szukacie kredki do podkreślenia linii wodnej, która da efekt otwartych oczu, świeżego spojrzenia koniecznie rozglądnijcie się za konturówką tej marki.


środa, 5 marca 2014

ESSIE FIJI- najpiękniejszy, ale problematyczny pastelowy lakier do paznokci.





Lakier Essie Fiji wypatrzyłam na jednym z kanałów urodowych na YT. Spodobał mi się na tyle, że postanowiłam dać za niego ok. 35 zł (ogólnie nie kupuję lakierów powyżej 10 zł).

Przepiękny kolor. Jasny, pastelowy, rozbielony róż. 

Szkoda, że zalicza się do tych problematycznych lakierów, co właściwie przy takim kolorze jest normalne.
Smuży i potrzeba 3 warstw do całkowitego przykrycia płytki. Trochę ciężko mi się nim maluje paznokcie. Jego konsystencja jest lekko gęsta- zastanawiam się, czy nie wlać do buteleczki kilka kropel rozcieńczalnika.





Dość szybko schnie, ale oczywiście wspomagam się wysuszaczem z SH.

Jest trwały. Na paznokciach wytrzymuje około 5 dni.





Wątpię, czy kupię go ponownie. Chyba, że w jakiejś okazyjnej cenie.
Zastanawiam się teraz nad wypróbowaniem odcienia Mademoiselle.. wiecie, że mam słabość do takich kolorów :)



niedziela, 2 marca 2014

DELIA ARGAN CARE- REGENERUJĄCE SERUM DO TWARZY Z OLEJEM ARGANOWYM


Już w tamtym roku rozglądałam się za jakimś serum do twarzy, ale na nic nie mogłam się zdecydować. Zresztą jakby nie było wyboru zbyt wielkiego nie miałam w Rossmannie, więc dopiero kiedy zawędrowałam do drogerii bardziej osiedlowej to dopiero tam wypatrzyłam to serum arganowe.








DELIA ARGAN CARE- REGENERUJĄCE SERUM DO TWARZY 
Z OLEJEM ARGANOWYM

Serum do twarzy Argan Care to skoncentrowany preparat stworzony z myślą kompleksowej pielęgnacji skóry wymagającej intensywnej regeneracji, wzmocnienia i wygładzenia.

Olej arganowy 'Eliksir młodości'- doskonale ujędrnia i nawilża, przeciwdziała procesom starzenia się skóry, poprawia jej elastyczność i jędrność.
Olej migdałowy- zmiękcza naskórek i wzmacnia jego barierę ochronną.
Olej sojowy- intensywnie odżywia i działa przeciwzmarszczkowo.
Oliwa z oliwek- regeneruje, wygładza i koi.
Witamina E- neutralizuje szkodliwe działanie wolnych rodników.



Pojemność: 10 ml
Cena: ok 8-12 zł

Serum zamknięte w szklanej buteleczce, przypominającej jakiś apteczny kosmetyk. Jest przeźroczysta więc możemy kontrolować ubytek.
Buteleczka jest zakręcana, nie brudzi się, nie klei od kosmetyku. Nic się nie wylewa.

Aplikacja za pomocą pipetki.

Delikatny, kwiatowy zapach, przypominający mi oliwkę w żelu Johnson's Baby 'Kwiatowa Świeżość", o której pisałam tutaj.





Serum barwy żółtej (posiada w składzie karoten). Nie brudzi cery.

Konsystencja oleista, jednak nie taka typowa jak olej/olejek/oliwka. Jest bardziej rozcieńczona, rzadka, mniej tłusta. 




Producent zaleca stosować serum na noc, dwa razy w tygodniu. Ja używałam codziennie rano i wieczorem pod krem. 

Jestem posiadaczką cery suchej, wymagającej stałego, systematycznego nawilżenia, natłuszczenia. Moja cera wręcz piła to serum, więc kosmetyk szybko się wchłaniał i nadawał się pod makijaż.
Twarz nie świeciła się jak po posmarowaniu wazeliną. 




Jeśli chodzi o działanie to mam mieszane uczucia, w kierunku pozytywnych. Spodziewałam się "bomby odżywczej", wielkiego wow, ale jakiś wielkich efektów nie odnotowałam. Nie odnotowałam jakiś zmian na plus w kondycji mojej cery. Po prostu kosmetyk utrzymuje stały poziom nawilżenia, natłuszczenia skóry. Fajny dodatek do pielęgnacji. 

Zauważyłam, że serum wspomaga działanie kremów nawilżających, których działanie nie jest wystarczająco mocne. 


Produkt jest dostępny w niewielkiej pojemności, ale jest bardzo wydajny. Wystarczy jedna kropelka na całą twarz. Nadaje się do stosowania pod oczy. Nie podrażnił skóry, nie uczulił ani nie zapchał. 



Być może kiedyś jeszcze do niego wrócę. Póki co chciałabym wypróbować coś innego. 
Może polecicie mi jakieś dobre serum? :)



środa, 26 lutego 2014

O trzech kremach, które są zawsze w moim domu.





Wiadomo- wiele kremów przewinęło się przez moje ręce, ale zauważyłam, że niektóre od paru lat zawsze są w moim domu. Wcale nie uważam, że są one niezastąpione, baaa często je "zdradzam" i prawdopodobnie jest dużo lepszych produktów od nich, ale darzę je swojego rodzaju sentymentem. 


Stosuję (stosujemy) zwłaszcza w okresie zimowym, sezonie grzewczym, przed wyjściem na mróz/sanki, podczas chorób (smarowanie okolic nosa podrażnionych przez katar). 
Czasami na miejsca na ciele, które są bardziej przesuszone itp.
Zastąpią krem (twarz,ciało,dłonie,stopy), balsam do ciała, balsam do ust. Baaa nawet buty można nimi posmarować ;))

Uniwersalne pod każdym względem.




Są tłuste, treściwe i nie trafią do ulubieńców osób, które nie przepadają za filmem na skórze, uczuciem lepkości i są zwolennikami braku parafiny w składzie. 

Nie będę się zbytnio o nich rozpisywać i wyszczególniać, jaki każdy jest, ponieważ bardzo są do siebie podobne. Różnią się opakowaniem, zapachem. Działają bardzo podobnie. 


Krem Nivea to chyba klasyk wśród tego typu kosmetyków. Wprowadzony na rynek w 1911 r., a do dzisiaj często gości na naszych półkach kosmetycznych. Ciekawostka- jego właścicielem wówczas był niejaki Oskar Troplowitz, niemiecki farmaceuta pochodzenia żydowskiego, urodzony w Gliwicach.
Łatwo dostępny i tani. Nawilża i natłuszcza, pozostawia warstwę ochronną na skórze.
Czasami zamiast niego, kupuję klasyczny krem Bambino lub Dove.


Kremy Ziaji również są dosyć popularne. Małe pojemności, niedrogie, a z dostępnością też nie ma problemu.
Krem do pielęgnacji dzieci i niemowląt Ziaja (białe opakowanie) uwielbiam za zapach, który kojarzy mi się z.. dzieckiem :)) Mogłaby wąchać i wąchać bez końca. 
Masło kakaowe charakteryzuje się słodkim zapachem i zapewnieniem, że poprawia koloryt cery- czego osobiście nie zauważyłam. 
Odnoszę jednak wrażenie, że kremy tej firmy trochę się pogorszyły. Coś się zmieniło i ich konsystencja nie jest taka jak dawniej. Aplikując je mam wrażenie jakby krem był zmieszany z wodą (ciężko to opisać). 




Ciekawa jestem, czy również w Waszych domach zawsze są takie klasyki, zwłaszcza jak krem Nivea, Bambino. 

Czy nadal używacie jakiegoś kosmetyku, którego Wasze mamy aplikowały Wam w dzieciństwie na skórę :))

A idąc dalej tym tropem, to czy tęsknicie za jakimś produktem używanym w czasach szkolnych, licealnych. 
Ja tak mam z perfumami. Wiele z nich wycofano, przestano produkować. Były niepowtarzalne i do dzisiaj nie znajduję żadnego godnego odpowiednika. W przypadku niektórych zapomniałam już nazw, ale zapach pamiętam, oraz to, że np stały w łazience cioci koło kremu nagietkowego i różowego ręcznika :P
Czy ktoś pamięta jeszcze niektóre zapachy Coty, Eva, czy Indian Summer Priscilli Presley albo Yvresse (Champagne) Yves Saint Laurent?


poniedziałek, 24 lutego 2014

BERNARD CASSIERE DEEP CLEANSER- kremowy produkt głęboko oczyszczający pory.


W grudniu dostałam do testów produkt do mycia twarzy firmy Bernard Cassiere. 

Dotychczas do oczyszczania twarzy używałam drogeryjnych kosmetyków i ciekawa byłam czy poczuję dużą różnicę, zwłaszcza, że cena tego produktu jest dosyć wysoka (64 zł).







BERNARD CASSIERE DEEP CLEANSER

Kremowy produkt głęboko oczyszczający pory skóry. Pozostawia miękką, gładką i rozświetloną skórę. Zawiera ekstrakt z kokosu i żyta, aminokwasy pszenicy. Nadaje się do każdego rodzaju skóry, nawet bardzo wrażliwej.



Zastosowanie: nanosimy na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, emulgujemy z tonikiem właściwym do rodzaju skóry lub wodą, do uzyskania gęstej piany, pozostawiamy na 2 minuty i spłukujemy obficie wodą aż do całkowitego usunięcia. Stosujemy samodzielnie (skóra wrażliwa), lub po zastosowaniu micro-peelingu. Można zastosować do rozpulchnienia skóry przed oczyszczeniem manualnym. 




Produkt zamknięty w klasycznej tubce. Podoba mi się minimalistyczna szata graficzna, choć opakowanie niestety brudzi się.

Szkoda, że tubka jest zakręcana. Wprawdzie bardzo to nie utrudnia używania, ale zdecydowanie wolałabym wersję z pompką albo zwykłą zatyczką. 




Jasnoróżowy kolor, praktycznie nie wyczuwalny zapach. 
Konsystencja kremowa i to dosłownie- nigdy nie miałam do czynienia z produktem do mycia twarzy, który przypomina mi krem. Jest lekka i łatwo się rozprowadza.

Nakładałam go na twarz (po zmieszaniu z wodą) i pozostawiałam na dwie minuty, tak jak zaleca producent, przy czym nie zauważyłam utworzenia się piany. 

Świetnie zmywa makijaż, pozostawia skórę oczyszczoną. Produkt nie jest agresywny, nie spowodował pieczenia czy wysuszenia mojej cery.

Jeśli chodzi o działanie to nie zlikwidował tych wstrętnych czarnych kropek na nosie, ale niesamowicie dobrze oczyścił twarz w rejonach policzków, żuchwy. Dotychczas w tym miejscu ciągle pojawiały mi się jakieś zaskórniku, podskórne grudki widoczne zwłaszcza, kiedy stałam bokiem do światła, a teraz ich nie ma. Przedtem żadne kosmetyki nie dawały sobie z tym rady, a tu duże, pozytywne zaskoczenie.

Używałam go raz dziennie, wieczorem. Zauważyłam różnicę w wyglądzie mojej cery. 




Nie wiem czy wrócę do niego ponownie, ponieważ jak dla mnie cena jest za wysoka.. Z drugiej strony produkt jest wydajny, skuteczny, więc myślę, że jeżeli stan mojej cery się pogorszy to prędzej czy później ponownie się w niego zaopatrzę.

Kosmetyki BC znajdziecie tutaj albo w dobrych salonach kosmetycznych.


Ciekawa jestem, czy znacie kosmetyki tej firmy oraz czego używacie do oczyszczania twarzy :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...