wtorek, 24 lipca 2012

Wróciłam! ;)

Wróciłam do blogosfery :P



Co robiłam jak mnie nie było? A no.. sporo rzeczy. Nie był to niestety urlop, ale bardzo napięty czas przeplatany z przyjemnościami, chociaż ostatnie dni były najlepsze (dzięki!) ;)

 Byłam w wielu miejscach, różnie spędzałam czas. Zdjęć praktycznie żadnych nie robiłam, bo nie było kiedy.


Poznałam wiele nowych dań..






Odwiedziłam tajską restauracje po rewolucjach Magdy Gessler. Nawet oglądałam ten odcinek. Wszystko całkiem inaczej wygląda w rzeczywistości, ale atmosfera świetna, a jedzenie pyszne.



W tym czasie obchodziłam również swoje imieniny.. :)








Zgadnijcie, które kwiatuszki zrobiła Julcia? ;)







W moje ręce wpadło wiele kosmetyków. Zebrałam kilka do zdjęć. Podkreślam- kilka.. ;)







To taka mini relacja.. Jedna setna z tego co się wydarzyło.
Można  powiedzieć, że dzisiaj dopiero się skończy ten szalony czas (a dzień się jeszcze nie skończył :P)
Teraz powinnam już mieć ciutkę więcej czasu na bloga, także spodziewajcie się postów.

Tęskniłam za Wami :)



wtorek, 17 lipca 2012

Dlaczego doba nie trwa dłużej?

Cześć :)
Dzisiaj będzie trochę tłumaczenia dlaczego mnie nie ma i nie będzie, trochę o treningu z Ewą, o kosmetykach..

Jak wiecie w niedziele wróciłam z wyjazdu. Mamy wtorek, ja jeszcze nie miałam czasu się rozpakować, a w środę czeka mnie kolejny wyjazd na kilka dni :)  Zważywszy na to, że w sobote mam impreze imieninową to na blogu pojawię się w niedziele?

Szalony czas.. Zanim przejdę do  treningu z Ewą opowiem Wam moją poniedziałkową historię. Jechałam z siostrą do Tychów, ponieważ miała egzamin z prawa jazdy. Nalegałam żeby się wybrać wcześniej, bo raz, że nie znam drogi, a dwa, że nie często zdarza mi się jeździć w nieznane miejsce (byłam tam tylko raz w 2008 roku kiedy to sama miałam egzamin) i po prostu wolę mieć zapas czasowy.
Tym razem zdałyśmy się na gps i mojego brata, który ustawił nam drogę. Utwierdziłam się w przekonaniu, że nie ma co zdawać się na faceta. Tak więc wylądowałyśmy na wiejskiej drodze (nie pokrytej asfaltem :P) gdzie był jakiś domek i same pola. Padało okropnie, a gps powiedział: "Dotarłeś do celu. Prowadził Cie Krzysztof ...". Normalnie jakby się sprawdził jakiś koszmar, brakowało tylko jakiegoś gościa z siekierą, który zaraz by na nas wyskoczył :D

Kiedy wreszcie dotarłyśmy do centrum to nie mogłyśmy znaleźć ośrodka (gps nie mógł znaleźć?). Pan Krzyś powiedział nam "na rondzie zawróć w prawo". Eeee jak się zawraca na rondzie w prawo? :P W każdym bądź razie jakoś mi się udało wybrać właściwą drogę i wtedy pik pik pik bateria na wyczerpaniu.  Zestresowałam się, ze nie dowiozę siostry na czas i suma sumarum to ona mnie uspokajała, a powinno być odwrotnie- to ja powinnam ją uspokajać przed egzaminem :P

Jakoś dojechałyśmy i czekałam na siostrę w samochodzie. Patrzę, a obok mnie parkuje eLka z mojego miasta. No to bajera do instrukatanta.. Pytam czy wytłumaczy mi jak dojechać do domu. On się mnie pyta jak w takim razie dojechałam tutaj. Odpowiadam: cudem i się śmieje opowiadając mu nasze perypetie. Facet wytłumaczył mi idealnie jak mam się wrócić i nawet dał mi swój numer telefonu gdybym się po drodze pogubiła ;)

W każdym bądź razie siostra zdała!! ;)


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Trening z Ewą idzie mi całkiem nieźle pomijając fakt, że cierpię na brak czasu. Ćwiczę 3x w tygodniu, a codziennie staram się równiez wykonywać jakiś wysiłek fizyczny (skakanka, hula hop, spacery itp).
Sama Ewa zaczyna mnie już niesamowicie irytować i łapię się na tym, że jak ona mówi to odpowiadam jej coś ze złością :D Wczoraj włączyłam vive, żeby nie słuchać jej gadaniny.

Doszłam już natomiast do etapu kiedy dzień bez ćwiczeń wydaje mi się być dniem niekompletnym. Pokochałam to.

A jeszcze bardziej pokochałam efekty, które już zauważyłam i nie mogę się doczekać kiedy się nimi pochwalę :)

Ze względu na to, że postanowiłam przyznawać sobie nagrody za swoje osiągnięcia, kupiłam:
dwa żele pod prysznic Original Source (przeciez nie wystarczył by mi jeden! pfff...) oraz serum intensywnie wyszczuplające + ujędrniające Eveline.





Po treningu zdecydowanie bardziej wolę brać prysznic niż spędzać godzinę leżąc w wannie co dotychczas robiłam. Chciałam mieć jakiś żel orzeźwiający pachnący świeżością. Mój wybór nie mógł być lepszy!

Najpierw kupiłam MINT&TEA FREE

*Aparat przekłamał kolor. W rzeczywistości żel jest koloru zielonego, a nie morskiej zieleni

Następnie tego samego dnia dowiedziałam się o edycji limitowanej, w skład której wchodzi między innymi żel o nazwie SPEARMINT. Polecam wszystkich zwłaszcza po wysiłku fizycznym. Pachnie gumą miętową i zapewnia niesamowite odświeżenie.




Z serum Eveline Slim Extreme 4d również jestem bardzo zadowolona. Nigdzie nie przepadałam za efektem chłodzącym, ale zmieniłam zdanie. Smaruję się nim minutę przed treningiem jak i po prysznicu na noc.





-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wiecie, że nie przepadam za piciem wody mineralnej. Czy to gazowana czy nie- nie za bardzo ją lubię. Z chęcią piłabym samą cole.. ale jak wiadomo najzdrowsza to ona nie jest. Dlatego jak wypatrzyłam w Lidlu wody mineralne smakowe wzięłam bez zastanowienia.





SMAK OWOCÓW LEŚNYCH




SMAK GRUSZKI



Przynajmniej są zdrowsze niż cola.. I świetnie smakują. Nie pamiętam ile kosztowały, ale drogie nie były. Coś ponad 1zł, a mniej niż 2zł.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Marzy mi się położyć się spać i wstać dopiero jutro koło południa. Niedawno wróciłam do domu. Już 17, a ja mam jeszcze mase załatwień dzisiaj. Czuję się jak chodząca bomba. Tylko nie wiem kiedy wybuchnę, ale rękę dam sobie uciąć, że skończy się to okresem :P



piątek, 13 lipca 2012

Litr odżywki, pół litra szamponu,balsamu.. czyli kosmetyczka podróżniczki :)

Do napisania posta już dawno temu zainspirowała mnie moja siostra.. Pewnego dnia stałam na stacji pkp czekając na pociąg i zdziwiłam się kiedy zauważyłam idącą w moim kierunku siostrę z wielkim plecakiem na plecach. Okazało się, że gdzieś tam jechała na parę dni. Będąc już w pociągu siostra narzekała jak jej ciężko itd. Zapytałam więc co tam takiego ma. Gdy zaczęła mi mówić o swojej litrowej odzywce do włosów, balsamie do ciała i żelu pod prysznic o pojemności 500ml (albo 400?), następnie 200ml mleczka do demakijazu i 200ml toniku itd itd- chwyciłam się za głowę i pomyślałam no nie.. nie normalna  :D

Ponieważ w ten weekend mam zaplanowany wyjazd, który okazał się dwudniowym* postanowiłam skrobnąć co nie co o kosmetyczne podróżniczki. Zależy mi przede wszystkim na tym, aby moje kosmetyki zajmowały mało miejsca. Chciałabym wziąć ze sobą mniejszą torebkę przewieszoną przez ramię oraz większą torebke, w której wylądują potrzebne rzeczy i zostawię je w hotelu.
*bardzo żałuję, że nie będzie mnie na spotkaniu blogerek w Krakowie, zwłaszcza, że w  tym czasie tak na prawdę będę bardzo blisko.






Post będzie podzielony na dwie części:
1. Kosmetyczka do torebki, czyli głównie kolorówka potrzebna nam do wykonania codziennego makijażu jak i ewentualnych poprawek w ciągu dnia.

2. Kosmetyczka z produktami do pielęgnacji.

+

mini apteczka


1. KOSMETYCZKA DO TOREBKI, czyli głównie kolorówka potrzebna nam do wykonania codziennego makijażu jak i ewentualnych poprawek w ciągu dnia.
Kosmetyczka zawiera produkty, które zabiorę ze sobą na weekend.

Uważam jednak, że jest to kwestia bardzo indywidualna. To normalne, że osoba, której cera jest w złym stanie (pryszcze, widoczne naczynka, przebarwienia)  spakuje do kosmetyczki podkład, puder, korektor, a osoba mająca idealną cerę odpuści sobie zabrania wyżej wymienionych  kosmetyków.
Już dawno się zorientowałam, że część kobiet wychodząc z domu ma w torebce mini kosmetyczkę z produktami do poprawek, a część nie zabiera ze sobą ani jednego kosmetyku.
Część z nas się po jakimś czasie świeci i potrzebuje zmatowienia, na części ma cery,na których podkłady się krótko trzymają  i mają potrzebe ponownego nałożenia podkładu. I tak można wymieniać i wymieniać.
Osobiście jestem osobą bardzo wyrozumiałą i nie mam potrzeby krytykowania osoby, którą widzę na uczelni w wc malującą się, czy nawet nakładająco 5 wartwę tuszu. Jeżeli to czyni ją szczęśliwszą/spokojniejszą/ładniej wyglądająco w swojej ocenie itd to nie widzę w tym nic złego. Jej sprawa.


Na dłuższe jednodniowe pobyty po za domem biorę ze sobą taką kosmetyczkę, w której mam swoje minimum. Raz z niej korzystam, raz nie. Lubię jednak wyglądać świeżo i czuć się ładnie. Niestety nie należę do osób, które budzą się pieknę i na których makijaż trzyma się ładnie cały dzień. Dlatego jeżeli mam możliwość "poprawienia się" korzystam z niej, bo dlaczego miałabym sobie tego odmówić?  :P


Najlepsza kosmetyczka do torebki powinna być moim zdaniem przeźroczysta. Łatwiej w niej odnajdziecie szukany przez Was kosmetyk.  (np. do kupienia teraz w Rossmannie, z kolekcji różanej Wibo w cenie 1,29)



Co w niej trzymam: podkład w kompakcie, odlewka dermacolu, mapka brązująca Sensique, mini krem Pharmaceris spf30, próbka kremu do twarzy, próbka perfum, pędzel, patyczek kosmetyczny, spinka, tusz do rzęs, chusteczki nawilżające.



PODKŁAD W KOMPAKCIE,
Długo używałam MF, jednak pasowało go wymienić, bo najzwyczajniej w życiu robi się już za stary :P Upolowałam niedawno podkład w kompakcie o którym wspomniałam w tej notce: http://mallene.blogspot.com/2012/07/poszam-tylko-po-wode-rozana.html
Dzięki temu, że posiada lusterko, zawartość mojej kosmetyczki zmniejszy się o jedną rzecz. (przypominają mi się słowa mojej koleżanki: bez lusterka to jak bez ręki. :D)





MAPKA BRĄZUJĄCA
Jak dla mnie jest to wielofunkcyjny produkt. Może służyć jako bronzer, jako rozświetlacz lub cień na powieki. Pisałam o niej tutaj: http://mallene.blogspot.com/2012/05/mapka-brazujaca-sensique.html




ODLEWKA DERMACOLA
Potrzebna do ewentualnych zadań specjalnych. Pryszcz, sińce pod oczami..





PĘDZEL
Jesli nie mam czymś muśniętych policzków czuję, że czegoś mi brakuje. Pędzel zajmuje mało miejsca :)
PATYCZEK KOSMETYCZNY
Może służyć do nałożenia cienia, do poprawek makijażu, do wyczyszczenia uszu, nałożenia szpiczastą końcówka tuszu jako eyelinera hehe do czego tam chcecie :)


KREMY, PRÓBKA PERFUM, CHUSTECZKI NAWILŻAJĄCE (MOKRE)



Jako posiadaczka cery suchej muszę bardzo dbać o stałe nawilżenie cery. Mała tubka kremu Pharmaceris bardzo się przydaje kiedy rano wychodzę z domu i pada, a się okazuje, że później jest 30stopni i praży słońce.
Takiego kremu w mini tubce czy saszetce mogę użyć również jako kremu do rąk.

Nie zabrałabym ze sobą perfum w buteleczce.. Raz, że zajęły by więcej miejsca, a dwa, że prawdopodobieństwo wylania itd w moim przypadku jest wielkie. Dlatego wolę mieć małą próbeczkę :)




*chusteczki nawilżające mokre


Chusteczki nawilżające musze mieć przy sobie zawsze. Zwłaszcza jak idę/jadę gdzieś z Julką.
Moja koleżanka często sobie przepakowywała kilka chusteczek do siateczki.

Ja kupowałam zawsze mini opakowania, jednak ostatnio odkryłam, że Isana w swojej ofercie ma chusteczki pakowane pojedynczo. Zajmują na prawde bardzo mało miejsca.




*MAŁE POJEMNICZKI
Myślę, że jeśli nie mamy kosmetyków w wersji mini to wszelkie podkłady/korektory/kremy warto przelać do małych pojemniczków.







2. KOSMETYCZKA Z PRODUKTAMI DO PIELĘGNACJI

Co w niej trzymam...:





Nie wiem czy w hotelu będą "hotelowe kosmetyki" typu mydełko, żel, dlatego wolę swoje zabrać ze sobą.

Moje minimum na weekendowy wyjazd:


BALSAM DO CIAŁA- mało TBS, które jest malutkie i mało miejsca zajmuje
SZAMPON, który posłuży mi do mycia włosów jak i jako żel pod prysznic
DEZODORANT- ZIAJA SOFT





ODLEWKA MICELA- nie miałam żadnej małej buteleczki, dlatego użyłam tej Rossmanowskiej
TONIK NUXE W SASZETCE- mało miejsca zajmuje. Dodatkowo wezmę pusty pojemniczek, aby po wieczornej tonizacji produkt przelać i mieć na rano
PRÓBKI KREMÓW- Eucerin, Bandi pod oczy, mini tubka Sampar
OLEJ ARGANOWY- stosuję jako "krem" jak i na włosy jako jedwab





KLAMERKA (KLIPS) DO WŁOSÓW, PATYCZKI I PŁATKI KOSMETYCZNE




+ oczywiście szczoteczka i pasta do zebów oraz szczotka do włosów ;)





O czymś zapomniałam? Wzięłam coś niepotrzebnego? Pewnie tak :P
Zresztą ja zawsze (zawsze!) 5 minut przed wyjściem z domu jak gdzieś jadę na parę dni, pakuję do torby coś jeszcze. Także przypuszczam, ze wezmę ze sobą jeszcze paletkę Sleek, pędzelki do makijażu itp..



MINI APTECZKA

A w porfelu zawsze noszę mini apteczkę.. ktora nie tylko mi sie nie raz przydała :)
Jak wiecie ostatnio chorują moje nerki, ból może złapać w każdym momencie dlatego zawsze mam coś przeciwbólowego.

Ibuprom, Nospa, Stoperan, tabl na ból gardła, plaster.




--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawa jestem jak odbierzecie moją organizację kosmetyczek. Oczywiście jeśli chodzi o kosmetyczkę do torebki to nie mam ze sobą jeśli idę przysłowiowo  po bułki :D
 Nie sprawdzam też co 15minut jak mój makijaż się trzyma. (wczoraj chyba coś było w rozmowach w tłoku o tym :)).
Oczywiście jestem w stanie bez problemu nie poprawiać makijażu i nie robię z tego tragedii. Jednak posłuzyłabym się przykładem- jeśli boli Was głowa- zażywacie tabletki. Czuć się komfortowo- to jest to!

Życzę udanego weekendu, udanego spotkania blogerek i sama sobie życze udanego weekendowego wyjazdu :)

czwartek, 12 lipca 2012

Pharmaceris baby + co Julka robi kiedy mama robi zdjęcia ;)

Panie Eriski nie zapomniały o Julce :) Tuż przed dniem dziecka zapukał kurier do drzwi. Ponieważ orientowałam się, że to nie dla mnie powiedziałam córce, że dostała paczkę. Ona uwielbia jak coś do niej przyjdzie pocztą, albo jak jakaś bloggerka w paczce dla mnie doda też coś dla Julci.
Możecie sobie wyobrazić jej uśmiech kiedy otwierała więlką pakę. Dziękujemy!

Pharmaceris B to nowość tej firmy. Dermopielęgnacja skóry wrażliwej dzieci i niemowląt od chwili narodzin. Ale czy tylko dla dzieci? Wiele z Was używa takich produktów więc i ja co nie co Julci "podkradłam".

Przedstawię Wam dzisiaj trzy produkty z serii "baby":
Żel delikatny do mycia ciała i głowy
Balsam nawilżający do ciała
Krem ochronno-kojący do twarzy

Wszystkie kosmetyki posiadają pozytywną opinię INSTYTUTU MATKI I DZIECKA




Każdy kosmetyk ma na etykiecie odpowiednie zwierzątko. Ja miałam problem z odróżnieniem balsamu od żelu, jednak córka wytłumaczyła mi, że żel ma słonika, a balsam owieczke- takie proste :P










PHARMACERIS BABY, ŻEL DELIKATNY DO MYCIA CIAŁA I GŁOWY DLA DZIECI
http://pharmaceris.pl/produkt.php?id=1386



Wskazania: Codzienne mycie wrażliwej skóry ciała i głowy dzieci i niemowląt od chwili narodzin. Zastępuje tradycyjne mydło lub żel myjący.
Działanie: Delikatna formuła żelu zapewnia bezpieczną pielęgnację przy jednoczesnym dokładnym oczyszczaniu wrażliwej skóry dziecka. Zawartość substancji otrzymywanych z bawełny oraz kompleks składników lipidowych tworzy na skórze film ochronny, pozostawiając skórę delikatnie natłuszczoną i jedwabistą w dotyku. Unikalne połączenie wosku z owoców mango oraz oleju canola stymuluje proces dogłębnego odżywienia skóry, przeciwdziała podrażnieniom i przynosi ukojenie. Produkt posiada pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka nr Z-FK-31/11.
HIPOALERGICZNY, BEZ PARABENÓW, KONSERWANTÓW, BARWNIKÓW, SLES, SLS, MYDŁA I KOMPOZYCJI ZAPACHOWEJ.


MOJA OPINIA: Żel sam w sobie jest bardzo delikatny. Lekka konsystencja. Dobrze się rozprowadza zarówno na ciele jak i na głowie. Włosy po jego użyciu są czyste i świeże. Osobiście go nie próbowałam na sobie, ponieważ o ile Julce nie robi różnicy zapach- tak ja za nim nie przepadam. Pachnie mi jakoś tak kwaśno, jakby jabłkami. I za to dostaje minus.

W składzie posiada olej canola, woska z mango.  Na plus konsystencja, wydajność, brak parabenów, konserwantów, sls itd







PHARMACERIS BABY, BALSAM NAWILŻAJĄCY DO CIAŁA DLA DZIECI
http://pharmaceris.pl/produkt.php?id=1387



Wskazania: Codzienna pielęgnacja delikatnej, wrażliwej skóry dzieci i niemowląt od chwili narodzin ze skłonnością do podrażnień i atopii.
Działanie: Lekka formuła balsamu, ze względu na zawartość delikatnych, naturalnych składników aktywnych, koi suchą skórę, ogranicza swędzenie i podrażnienia. Zapewnia prawidłowe nawilżenie skóry, zmiękczając i uelastyczniając naskórek. Przywraca długotrwały komfort skóry łagodząc uczucie przesuszenia i szorstkości. Olej Canola odbudowuje naturalną barierę lipidową skóry, wzmacnia i poprawia jej odporność na podrażnienia. Receptura balsamu wzbogacona D-pantenolem i alantoiną zapewnia łagodzenie podrażnień wywołanych czynnikami zewnętrznymi. Konsystencja - nietłusta, nieklejaca, szybko wchłanialna. Pozostawia na skórze delikatny film ochronny. Produkt posiada pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka nr Z-FK-23/11.
HIPOALERGICZNY. BEZ PARABENÓW, KONSERWANTÓW, BARWNIKÓW I KOMPOZYCJI ZAPACHOWEJ


MOJA OPINIA: Jestem zwolenniczką gęstej i treściwej konsystencji dlatego nieprzychylnym okiem patrzyłam na konsystencję tego balsamu, która jest lekka i lejąca. Przyzwyczajona do innej miałam wrażenie, że dziecko smaruję wodą. Obawiałam się czy balsam zapewni odpowiednie nawilżenie. Jednak miło się zaskoczyłam. Produkt mimo, że sam w sobie jest lekki i wodnisty pozostawia delikatny otulający film, a skóra dziecka jest nawilżona. Przetestowałam go równiez na sobie i nie mam nic do zarzucenia, oprócz tego, że po aplikacji go robi się nam trochę chłodno :)
Zapach żelu nie trafił w moje gusta, natomiast balsam jest bezzapachowy.





ZARÓWNO ŻEL DO MYCIA JAK I BALSAM POSIADAJĄ WYGODNE OPAKOWANIE Z POMPKĄ




Opakowania są  o pojemności 300ml.







PHARMACERIS BABY, KREM OCHRONNO-KOJĄCY DO TWARZY DLA DZIECI
http://pharmaceris.pl/produkt.php?id=1388



Wskazania: Codzienna pielęgnacja wrażliwej skóry twarzy dzieci i niemowląt od chwili narodzin. Działanie: Specjalistyczna receptura kremu chroni skórę i zwiększa jej odporność na czynniki zewnętrzne. Poprawia jej zdolności regeneracyjne oraz zapewnia długotrwały efekt nawilżenia. Wosk z oliwek delikatnie natłuszcza i zapobiega utracie wody z naskórka, a wosk pszczeli tworzy na powierzchni skóry ochronny film, dzięki czemu skóra pozostaje nawilżona przez długi czas. Olej żurawinowy, aktywując funkcje naprawcze naskórka, stabilizuje naturalną fizjologiczną równowagę skóry dziecka. Niezwykle delikatną formułę kremu uzyskano dzięki zastosowaniu szeregu unikalnych składników emolientowych o specjalnych właściwościach pielęgnacyjnych.
HIPOALERGICZNY. BEZ PARABENÓW, BARWNIKÓW I KOMPOZYCJI ZAPACHOWEJ



MOJA OPINIA: Gęsta i treściwa konsystencja- czyli taka jaką lubię. Dobrze się rozprowadza i wchłania. Nie bieli, lecz pozostawia świecący efekt na skórze. Nawilżanie natychmiastowo odczuwalne. Skóra miekka i gładka. Krem posiada w składzie wosk z oliwek, wosk pszczeli, olej żurawinowy, Lactil, wit. E. Myślę, że super się sprawdzi jak nadejdą chłodniejsze dni. Szkoda tylko, że nie posiada spf.. :(



PORÓWNANIE KONSYSTENCJI BALSAMU DO CIAŁA I KREMU OCHRONNO-KOJĄCEGO
Po lewej stronie balsam, po prawej krem.




PODSUMOWANIE
Osobiście bardzo lubię kosmetyki z Pharmaceris. Po przetestowaniu serii dla dzieci bez wahania kupiłabym coś dla Julki. Spełniają swoje działania, odpowiednio pielęgnują i przede wszystkim są bezpieczne.

Do tego są bardzo wydajne- jeszcze nam sporo zostało :)

Jeżeli jesteście ciekawe opinii dot. kremu zapobiegającemu podrażnieniom i odparzeniom pieluszkowym zapraszam na bloga http://exclusive1mln.blogspot.com/2012/07/pharmaceris-baby.html
Jak mawia LaNińa: "zapraszam do przeczytania recenzji...bo nigdy nie znasz dnia , ani godziny....hahaha"

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

CO JULKA ROBI KIEDY MAMA ROBI ZDJĘCIA- CZYLI JULKA W AKCJI :)

Żeby nie było- mam bardzo grzeczne i ułożone dziecko :) Czasem tylko wpadnie na głupie pomysły, co udało mi się uwiecznić na zdjęciach.

Ogólnie staram się tak organizować czas, żebyśmy często go spędzały razem i wspólnie coś robiły. Jednak wychodzę z założenia, że każdy powinien mieć również swoją przestrzeń, czyli czas, w którym Julka sama się sobą zajmuje, a mama ma czas dla siebie. Tak było i tym razem kiedy robiłam zdjęcia na bloga, a Julcia oglądała  bajkę w swoim pokoju. Po pewnym czasie zrobiło się podejrzanie cicho. Poszłam więc sprawdzić czym tak zainteresowało się moje dziecko...


Zabawa we fryzjerke ;)

Julka wie, że nożyczek nie wolno jej ruszać, ale coś tym razem ją podkusiło. Chyba większość dziewczynek to przerabiała.. ja np. poobcinałam włosy moim lalkom Barbie.. pomalowałam je pisakami itd itd itd :P



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...