czwartek, 23 lutego 2012

French na paznokciach- wersja nieklasyczna.. :)

Pomęczę Was postami o paznokciach, ponieważ remont nadal trwa. Nie mam zbyt możliwości napisania spokojnie notki więc publikuję te, które mam już zapisane.. Wczoraj byłam wieczorem w domu po rzeczy i to co zobaczyłam to istne pobojowisko, pomijając już fakt, że wszystko jest w białym pyle.. Także dzisiaj wracam, ścinam paznokcie i biorę się za sprzątanie :P

Wspominałam już chyba, że bardzo lubię mieć french na paznokciach. Uważam taki mani za niezwykle uniwersalny oraz klasyczny i elegancki. Czasem jednak bierze mnie, żeby urozmaicić trochę tą prostotę.



UŻYŁAM:
1. Lakier Wibo Express growth nr 56 na całe paznokcie
2. Lakier Beauty Uk na końcówki
3. Liner Golden Rose nr 123 (te takie ciapki to miał być motyw panterki:P)
4. Essence 01 it's purplicious (powyciągałam większe drobinki)


Końcówki malowałam białym lakierem tak na ukos (btw bardzo prosto to zrobić).




Czy ktoś może wytłumaczyć mi jak zrobić motyw panterki na paznokciach, bo mi wychodzi wszystko tylko nie to co chce :P


Trochę nierówno nałożyłam te cyrkonie, ale uwierzcie łatwo nie było :P


Teraz się już "wycwaniłam" i zakupiłam cyrkonie w sklepie chińskim. 2zł za słoiczek (i po co ja kupowałam puste słoiczki w Rossmanie za niewiele niższą cene? A tutaj mam i cyrkonie i słoiczek zostanie.)



Podoba Wam się taka wersja frencha? Czy wolicie zostać przy klasycznej?

Macie może do polecenia jakiś lakier bladoróżowy, bo ten z Wibo bardziej wpada w beż...


środa, 22 lutego 2012

Marynarskie paznokcie..

Nie przepadam za ubraniami w paski. Wydaje mi się, że niekorzystnie w nich wyglądam. Styl marynarski sam w sobie na kimś bardzo mi się podoba, a paski na paznokciach? Czemu nie? Ostatnio gdzieś w necie natknęłam się na podobne mani, więc postanowiłam spróbować ;)




UŻYŁAM:
1. Granatowy lakier WIBO nr 18
2. Wyczyszczony cieńki pędzelek z linera GR (służył mi do malowania granatowych pasków)
3. Biały lakier Beauty Uk
4. Czerwony liner GR (potrzebny do zrobienia serduszek)



Malowanie poszło mi całkiem szybko, najpierw pomalowałam całe paznokcie lakierek granatowym i białym, następnie wzięłam się za robienie pasków, które u mnie są szersze ponieważ mam dłuższe paznokcie. Na krótkich sprawdzą się cienkie paski.




Największą trudność sprawiło mi malowanie serduszek.. bo o ile paski mi wyszły w miarę równe, to obawiałam się, że cały efekt popsuję serduchami, które zazwyczaj wyglądają jak czerwone plamy :P



Podobno jak byłam małą dziewczynką to nie cierpiałam koloru granatowego.
Mama opowiadała, że w tamtych czasach -kiedy ciężko było dostać ubrania- dostała śliczne rajtuzy tego właśnie koloru. Miałam jakieś 1,5 roczku i strasznie się darłam kiedy mi je założyła. Ona nie wiedziała o co mi chodzi, natomiast po chwili doszła do wniosku, że kiedy mi je ściąga to przestaję beczeć i nie przeszkadza mi zakładanie rajstopek o innym kolorze :P

Koloru granatowego nie lubię do dziś, natomiast na paznokciach bardzo mi się spodobał;)

--------
Zaczął mi się remont w domu.. Dzisiaj o 12 wymieniają mi wszystkie drzwi, trzymajcie kciuki, żebym to jakoś przeżyła :P

poniedziałek, 20 lutego 2012

Pielęgnacja okolic oczu..

Długo długo nie używałam żadnych kremów/żeli pod oczy. Wychodziłam z przekonania, że nie są mi one potrzebne i są zbędnymi kosmetykami. Jednak człowiek mądrzeje na starość (albo raczej w momencie pojawienia się pierwszych zmarszczek :P) i zmienia swoje przekonania.. ;)



Zrecenzuję dzisiaj króciutko moje dwa pierwsze kremy pod oczy. Jeden jest z FLOS LEK, drugi z ALTERRY. Obydwa cudów nie czynią, ale bardzo je lubię.







FLOS LEK, żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i herbatą
Przynosi ulgę, znosi świąd i pieczenie oczu towarzyszące stanom zapalnym oczu. Usuwa objawy zmęczenia, łzawienia. Działa przeciwobrzękowo i przeciwalergicznie.
Cena: ok 8-10zł 




Produkt dostajemy w bardzo poręcznej tubce, która aplikuje odpowiednią ilość. Konsystencja jest  żelowa.


Odpowiednio nawilża moje okolice oczu. Żel sam w sobie jest chłodny, ale nie próbowałam jeszcze opcji żeby trzymać go w lodówce ;) Dobrze nawilża, pielęgnuje.Nałożony pod makijaż nie utrudnia nakładania go.Jest bardzo wydajny



ALTERRA, krem pod oczy przeciwzmarszczkowy Orchidea
Krem pod oczy Alterra został zaprojektowany specjalnie dla okolicy oczu skóry dojrzałej i wymagającej. Bogato i intensywnie nawilża przez połączenie oleju arganowego, oleju sojowego, masła shea, skóra jest zregenerowana. Cenny ekstrakt z orchidei w połączeniu z orzechami makadamia i olejem migdałowym nawilża. Wyciąg z liści drzewa Ginkgo, Q10 i naturalna witamina E chroni przed wolnymi rodnikami i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Gliceryna nawilża.
Skóra jest rozjaśniona, nawilżona, wygładza zmarszczki i strukturę skóry. Przy regularnym stosowaniu skóra staje się bardziej jędrna i elastyczna. Naturalna witalność dla skóry. Delikatny, kwiatowy zapach przeniesie do rozkoszy zmysłów.
Krem pod oczy stosujemy oszczędnie po oczyszczeniu i delikatnie wklepujemy w okolice oczu. Z kontrolowanych biologicznie upraw.


Z opakowaniem jest tak samo jak w przypadku żelu z FLOS LEK, chociaż samo w sobie bardziej mi się podoba ;)
Poręczna tubka, z której bez problemu wydostaniemy odpowiednią ilość.


 Kremowa, lekka konsystencja.


Dużo zapewnień producenta, które traktuję z przymrużeniem oka. Dla mnie jest to produkt, który nieźle nawilża, pielęgnuje i odżywia moje okolice oczu. Do tego pięknie pachnie i sprawdza się nałożony pod korektor/podkład. Nie zauważyłam żeby moje zmarszczki były mniejsze (nie zużyłam jeszcze całego opakowania).



PODSUMOWANIE
Obydwa kosmetyki uważam za dobre i tanie, które odpowiednio nawilżają skórę. Tak jak pisałam wyżej, nie są to jakieś cuda, ideały, ale polecam je stosować przy codziennej pielęgnacji ;)
Uważam, że warto o te okolice dbać. Trzeba zdać sobie sprawę, że latek przybywa i skóra pod oczami się zmienia. Moja stała cieńsza, przeźroczysta, pojawiły się pierwsze zmarszczki, pękło naczynko.. Dbam o nią teraz, żałuję, że wcześniej tego nie robiłam.



CO TERAZ TESTUJĘ?
Aktualnie używam duoaktywnego żelu nawilżającego pod oczy.. ;) i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona.



Czym pielęgnujecie swoje okolice oczu? Używacie czegoś czy sądzicie, że nie jest Wam to potrzebne?


niedziela, 19 lutego 2012

WIBO eyeliner w żelu- pierwsze wrażenia..

Kiedy zobaczyłam na blogach informację o nowościach w asortymencie Wibo moją uwagę przykuły eyelinery w żelu oraz tusz do stylizacji brwi.
Niestety w moim mieście w Rossmanie ani widu ani słychu o nich :D Dlatego kiedy byłam w Kr udałam się do drogerii zobaczyć czy nowości doszły do bardziej cywilizowanego miasta.
Spodziewałam się, że będą one wystawione po środku szafy, a był tak ukryte, że ledwo je dostrzegłam :P
Aż trzy sztuki, przy czym jedna już była zmacana. Jak dobrze, że został kolor brązowy, bo taki za mną chodził.






WIBO, eyeliner w żelu z pędzelkiem
- precyzyjny makijaż
- formuła gęstego żelu
- intensywny i trwały kolor
- 3 modne odcienie
- praktyczne opakowanie z pędzelkiem









OPAKOWANIE/APLIKATOR
Dosyć zgrabne i nie sprawiające kłopotu. Słoiczek jest przeźroczysty i dzięki temu widzimy odcień eyelinera oraz jego ubytek.

Jedyne do czego mogę się uczepić to uwielbiane dla mnie pozostałości po naklejkach z kodem. Wrr nie cierpię, nie dość, że nie chcą się ładnie odkleić to jeszcze zostawiają po sobie klejący się ślad, który ciężko wyczyścić i do którego wszystko się lepi.

Co się tyczy aplikatora.. to jest to pędzelek. I o ile włosie jest fajne w dotyku to niestety, ale moim zdaniem on sam w sobie jest za gruby, trochę źle ścięty. Podkreślam, że jest to moja opinia i domniemywać można, że prawdopodobnie jest to także kwestia przyzwyczajenia itp.

Zdecydowanie wolę pędzelek z Essence


KOLOR/KONSYSTENCJA
Produkt w słoiczku na pierwszy rzut oka wydaje się być bardzo płynny. Zresztą spójrzcie same, prawda, że sprawia wrażenie, że zaraz wypłynie?


Nic bardziej mylnego.. ;) Konsystencja w słoiczku jest stała, żelowa, zbita.
Jeśli chodzi o kolor to dla mnie jest to czekolada, ale nie taka mleczna, prędzej już gorzka. Ładny brązik, muszę powiedzieć, że podoba mi się :)
Kontrowersje moim zdaniem zalicza konsystencja eyelinera podczas malowania. Kto miał już ten z Essence może poczuć się troszkę rozczarowany, ponieważ Wibo nie jest już taki napigmentowany,inaczej się rozprowadza, inaczej się "przyczepia" do skóry, nie ma aż takich problemów ze zmyciem.

Niby jest żelowy, ale mam wrażenie, że jest za bardzo płynny:

 
Przy pierwszej aplikacji na skórze dłoni przypominał mi malowanie farbkami po kartce, kiedy to się nabierze za dużo wody na pędzel. Jednak dość szybko go obczaiłam :D Stworzyłam dla Was niezwykle profesjonalną wskazówkę:


1. Kreska zrobiona aplikatorem dołączonym do eyelinera. Od razu po zamoczeniu namalowałam kreske, która w pewnym momencie rozmyła się.

(2,3,4 kreski robione pędzelkiem z Essence)

2. Jeśli zamoczycie pędzelek w eyelinerze i nie hmm jak to nazwać.. i nie wytrzecie jego boków o dłoń zrobicie sobie takie coś jak na zdj :P

3. Efekt, kiedy pędzelek jest wytarty o dłoń, o chusteczkę (tak jakby pozostałości eyelinera na pędzelku)- baaardzo bladziutki kolor

4. Moja metoda na niego to namalowanie jednej cienkiej kreski i nałożenie drugiej warstwy!




Pora na efekty :P Wiem, że się powtarzam, ale pamiętajcie, że dopiero uczę się obsługiwać eyelinery, kredki oraz malować kreski, co nie zawsze mi wychodzi zwłaszcza ze względu na to, że mam opadającą powiekę. Do tego zawsze kreski są różne, na lewej powiece wyglądają inaczej, na prawej inaczej :P Trening czyni mistrza hmm? :P








To by było na tyle :) Nie wiem czy Was zachęciłam, czy zniechęciłam. Sama mam mieszane uczucia, ale myślę, że to tylko dlatego, że za długo używałam eyelinera z Essence i przyzwyczaiłam się do niego.

Do Wibo większych zarzutów nie mam, nie odbija się na powiece, trzyma się cały dzień, nie blaknie, a jego zmycie nie sprawia trudności. Nie pamiętam ile kosztował, ale coś koło 8zł, może 8 z groszami. Myślę, że można zaryzykować i przekonać się na sobie. Ja na pewno dokupię ten niebieski (granatowy?).

---

Miałam jeszcze kupić tusz do stylizacji brwi, ale jego kolor w sklepie wydawał mi się dziwny. Brąz z połyskującym złotem- zrezygnowałam.

piątek, 17 lutego 2012

Baloniki, słodkie babeczki a może lody? ;)

Cześć dziewczyny!
Wczoraj postanowiłam zmalować na swoich paznokciach baloniki. Kiedy skończyłam to już sama nie wiedziałam co to jest :P

Wszystkie paznokcie pomalowałam bladoróżowym, gluciastym lakierem no name :P Na całość naniosłam top coat Essence (który wg producenta daje efekt żelowych paznokci, a u mnie sie super sprawdza w przypadku lakieru, który zgęstniał, albo robi smugi. Do tego niesamowicie przedłuża trwałość).
Kropeczki robiłam różnymi lakierami :)


Baloniki?




Słodkie babeczki?


Lody?


A może lody z posypką? ;)



Słodkie prawda?
Wzorek zrobiłam na dwóch paznokciach co by nie przesłodzić ;) Co Wam przypomina?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...