wtorek, 23 kwietnia 2013

Być fit! Czyli o mojej kolejnej próbie mobilizacji wszystkich sił :)


Podziwiam osoby, którym z łatwością przychodzi realizacja swoich postanowionych celów odnośnie diety, zdrowego trybu życia, ćwiczeń itp. Podziwiam osoby, które wytrwały, osiągnęły sukces.

Niestety -choć pewnie jak większość z Was- należę do osób, które często się zniechęcają, odpuszczają.. Co przeważnie prowadzi do jeszcze większych wyrzutów sumienia i takie błędne koło się tworzy.

Ile to razy ja miałam plan, że będę ćwiczyć systematycznie i ile razy tego planu nie dotrzymywałam? Ho ho.. :)

Ale nie poddaję się :) Będę próbować do skutku!
Obudzona z zimowego letargu, mobilizuję wszystkie siły w walkę o bycie fit. Nie mam zamiaru się odchudzać.

CEL- Chcę mieć zdrowe, jędrne ciało, z którego jak najdłużej będę się cieszyć.






Tym razem stawiam na:

  • treningi z Ewą Chodakowską
spalanie&modelowanie
turbo spalanie

  • skakanka
  • hula-hop

+ więcej wody, warzyw, owoców, ograniczenie niezdrowych produktów



Oraz oczywiście coś dla ducha, czyli w wielkim skrócie- wszelkie książki, dzięki którym mogę rozwijać swoje wewnętrzne ja :)





Ćwiczycie w domu? Chodzicie na fitness? Biegacie?
Ruszacie się w ogóle? Czy totalnie opadłyście z sił albo wcale Wam na tym nie zależy? :)

Z chęcią przeczytam o Waszej walce o 'bycie fit', o Waszych gorszych i lepszych dniach oraz o tym co Was motywuje :)






poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Baby hair po kuracji wzmacniającej Joanna RZEPA.


Mimo, że kuracja wg producenta jest skierowana dla posiadaczy włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania (a ja takich nie mam) postanowiłam ją wypróbować, marząc o pojawieniu się baby hair (nowych włosów) w rejonach czoła .. :P



JOANNA RZEPA, KURACJA WZMACNIAJĄCA

Kuracja wzmacniająca Rzepa- zawiera bogaty zestaw aktywnych czynników, takich jak ekstrakt z czarnej rzepy oraz inne specjalne wyselekcjonowane ekstrakty naturalne i składniki energizujące, aby wzmacniać włosy i skutecznie zmniejszać przetłuszczanie się skóry głowy. Specjalna formuła neutralizuje charakterystyczny zapach czarnej rzeczy i zwiększa komfort stosowania.






Pojemność: 100 ml
Cena: ok 10 zł




SPOSÓB UŻYCIA
Przy pomocy aplikatora nanieść kurację bezpośrednio na skórę głowy i delikatnie wcierać u nasady włosów przez kilka minut. Pozostawić bez spłukiwania. Stosować po każdym myciu głowy, przynajmniej trzy razy w tygodniu. Dla osiągnięcia optymalnych rezultatów należy prowadzić kurację przez dwa tygodnie, następnie zrobić kilkudniową przerwę, po której można ponowić stosowanie.

UWAGA
W początkowym okresie stosowania może pojawić się lekkie mrowienie skóry głowy, które potwierdza skuteczność preparatu. 
Ewentualny osad lub zmętnienie są wynikiem zastosowania naturalnych wyciągów roślinnych i nie powinny być powodem do niepokoju.










OPAKOWANIE/KONSYSTENCJA ZAPACH

Plastikowa buteleczka, która posiada specjalny aplikator  (dużo łatwiejsza w aplikacji niż wcierka Jantar).

Wodnista konsystencja o obrzydliwym zapachu rzepy :) No dobra, może trochę przesadziłam, ale za nim  nie przepadam. Na szczęście po chwili nie jest wyczuwalny.








APLIKACJA

Płyn aplikowałam bezpośrednio na skórę głowy albo uprzednio na ręce i wcierałam u nasady włosów.
Wcierkę stosowałam tylko na włosy w rejonach czoła, czubek głowy.
Początkowo robiłam to codziennie, a później już nie byłam taka systematyczna.

Nie wyczuwałam żadnego pieczenia, mrowienia.


EFEKTY

Nie powiem dokładnie kiedy zobaczyłam rezultaty, ponieważ zwyczajnie nie zwróciłam na to uwagi ile czasu to trwało.. :) 

W każdym bądź razie czytałam o tej kuracji różne opinie. Powszechnie wiadomo, że ma gorszy skład niż Jantar. 

U mnie się sprawdziła, a możecie to zobaczyć na zdjęciach poniżej:


Baby hair po zastosowaniu Kuracji Wzmacniającej Joanna Rzepa


 Baby hair są mocne, nie wypadają, nie wycierają się, troszkę wolniej rosną niż pozostałe :)




niedziela, 21 kwietnia 2013

Klub narzekających pasztetów :D Pamiętacie? :)


Dokładnie rok temu, 21 kwietnia 2012 opublikowałam post: 

Klub narzekających pasztetów.. czyli narzekania ciąg dalszy ;)





Zachęcam do przeczytania, zwłaszcza komentarzy (gwarantuję, że się uśmiejecie bardzo, bardzo :P)



"Mam dzień paszteta", tak w skrócie co to znaczy?

Źle wyglądam.
Brzydko się czuję.
Jestem beznadziejna.
Nic mi nie wychodzi.
W moim dotychczas ulubionym makijażu wyglądam tragicznie.
Moja ulubiona bluzka nie pasuje.

ja pozwolę sobie tylko zacytować znaną w pewnych kręgach blogerkę Barbarellę: "Nie dość, że cały czas chce mi się spać, chodzę wkurwiona, mam ochotę popchnąć i rozdeptać staruszkę na pasach, zrobić nalot dywanowy nad schronisko dla małych kotków oraz znęcać się prądem nad wszystkimi szczupłymi i zgrabnymi kobietami w wieku 20 - 24 lata, to jeszcze boli mnie łeb (...)"

:*


Dzień paszteta może trwać dzień, kilka dni, tydzień.. I przynajmniej w moim przypadku nic nie pomaga. Trzeba przeczekać :) 




W związku z powyższym drogie dziewczyny, powiedzcie mi jak dzisiaj Wasze samopoczucie? :)



Od siebie dodam, że ja swoje dni paszteta mam już prawie za sobą (mam nadzieję :P). Dopadły mnie, kiedy w kwietniu spadł śnieg. 
Wierzyłam, że przyjdzie wiosna i wszystko się zmieni. Więcej słońca, pogoda lepsza, wskoczę w lżejsze ubrania. 
No cóż.. przyszła wiosna i z rezygnacją stwierdziłam, że sezon "nie mam w co się ubrać" jest jak najbardziej aktualny.



Zapraszam do.. narzekania i nie tylko  :)




sobota, 20 kwietnia 2013

Jak się ubiera Mallene?


W związku z większą ilością wolnego czasu, ruszam z postami ubraniowymi :)
Już od dawna o tym myślałam, wiele z Was również proponowało mi tego typu notki.
Nie mam pojęcia czy to się przyjmie, ponieważ mój styl ubierania raczej niczym szczególnym się nie wyróżnia.
Nie wydaję fortuny na ubrania (wolę na kosmetyki :P żart).
Lubię klasykę i prostotę- w takich strojach najlepiej się czuję.



Uwielbiam nosić.. legginsy + bluzka/koszula (na to marynarka) + buty na obcasie/koturnie + torebka.
I tak wyglądałam.. wczoraj :)



Bluzka: Stradivarius 
Legginsy: no name, sklep w moim mieście
Buty: SNC 
Torebka: SH


Macie jakąś swoją "ukochaną" rzecz- ubranie? Torebka, którą widzicie na zdjęciach jest moją ulubioną i sama nie wiem czemu.. ;) 
W każdym bądź razie jest już mocno styrana.. i muszę zacząć się rozglądać za inną.






Buty dorwałam w SNC za 29zł 


I jak? "Ujdzie w tłumie?" :P


piątek, 19 kwietnia 2013

Z sentymentu do.. Nivea.


Odkąd pamiętam standardowy krem Nivea zawsze był w moim domu. Potem będąc nieco starsza kupiłam sobie balsam i mimo, że zmienia opakowanie co jakiś czas to często do niego wracam.
Nie przepadam za zapachem kosmetyków Nivea, ale czasami mam wewnętrzną potrzebę używania ich hehe :)
Od tak z sentymentu chyba.. chociaż uważam, że mleczko jest bardzo fajne.






NIVEA, ODŻYWCZE MLECZKO DO CIAŁA 

SKÓRA SUCHA I BARDZO SUCHA

Wypróbuj odżywcze mleczko Nivea, aby zaspokoić potrzeby suchej skóry. Bogata, kremowa formuła z Hydra IQ intensywnie odżywia, aby odczuwalnie zredukować szorstkość suchej skóry. Dzięki zawartości olejku migdałowego zmiękcza skórę.





Pojemność: 250 ml
Cena: ok 10 zł









ZAPACH/KONSYSTENCJA/APLIKACJA

Zapach typowy dla kosmetyków Nivea, delikatnie wyczuwalny na skórze.
Poręczne opakowanie, które łatwo się otwiera. Dozuje odpowiednią ilość produktu.

Konsystencja średnio gęsta, kremowa, treściwa, łatwo się rozprowadza i wchłania. 
Pozostawia film/lekki połysk na skórze- osobiście bardzo to lubię.












REZULTAT

Odżywcze mleczko Nivea bardzo dobrze nawilża i odżywia moją skórę, pod warunkiem, że systematycznie się balsamuję :)
Efekt nawilżenia jest wyczuwalny, jak również wizualnie go widać. 
Skóra w dotyku jest miękka i gładka.








Zdaję sobie sprawę z tego, że mleczko nie każdemu może przypaść do gustu ze względu na skład, charakterystyczny zapach, czy film, który pozostawia na skórze.
U mnie sprawdza się bardzo dobrze :)






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...