wtorek, 7 sierpnia 2012

Pani gadżet- silikonowa forma do kostek lodu, czekoladek i mini ciasteczek + najnowszy kosmetyczny zakup + mojito


Nie mam ostatnio czasu na pisanie "ambitniejszych" postów, w sensie dokładnych recenzji kosmetyków. Wszystko co miałam zapisane w kopiach roboczych już dawno opublikowałam. Dlatego dzisiaj post mało kosmetyczny, szybki do napisania :)




SILIKONOWA FORMA DO KOSTEK LODU, CZEKOLADEK I MINI CIASTECZEK

Kupiona w: Biedronka
Cena za opakowanie: 4,99 





Kto jak kto, ale ja- największa gadżeciara na świecie, nie mogłam przejść obojętnie obok tych foremek. 
Same w sobie są taaakie słodkie :)
Ja wybrałam brązową, Julcia rzecz jasna różową.






Widzicie te słodkie czekoladki? Mmmm zjem je wszystkie :P









SALLY HANSEN, DRY KWIK (Wysuszacz lakieru)
Zapewnia wysuszenie emalii w ciągu 60 sekund. Dodatkowo nawilża i odżywia naskórek wokół płytki paznokciowej. Zapobiega marszczeniu się lakieru. 



Nie znalazłam jeszcze idealnego mlecznego lakieru, ale malowanie paznokci, a raczej ich wysychanie mam zamiar ułatwić sobie dzięki temu preparatowi.
Mam nadzieję, że będzie działał, bo jak nie to jak bum cyk cyk wywalę go przez okno!
Kupiłam w Paatalu za 12zł







MOJITO BEZALKOHOLOWE
Wczoraj myślałam, że umrę z tego gorąca. Przypomniał mi sie fajny drink, który niesamowicie orzeźwia. Przypuszczam, że żaden barman nie nazwał by go jako MOJITO hehe, moja wersja jest nieco uproszczona i bez %%%

Potrzeba:
-cukier brązowy (u mnie w kostkach)
- limonka (u mnie cytryna)
- mięta
- Sprite (u mnie "Lemo" o smaku limonki z Biedronki)
- kostki lodu
*do wersji z %%% potrzeba białego rumu



Do szklanki wsypujemy brązowy cukier oraz listki mięty 



Dodajemy limonkę/cytrynę



"Ucieramy" wszystko ze sobą




Zalewamy Spritem (Lemo/Sprytnym Zbysiem czy czym tam chcecie) dodajemy ewentualny alkohol.



Wrzucamy duuużo kostek lodu i gotowe!






A teraz lecę posprzątać, bo zaraz mają przyjechać znajomi, którzy zostają do piątku :)
Buziaki!


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Papiloty


Moje włosy są bardzo sztywne i proste. Jak się można spodziewać- zawsze marzyły mi się loki lub fale :)
Robię je na różne sposoby.. między innymi termoloki, warkocz, ślimaczki, za pomocą klamer oraz za pomocą papilotów :)








Papiloty kupiłam w Rossmannie. W opakowaniu było 6 sztuk. 






Dawniej każde użycie papilotów kończyło się zrobieniem z siebie barana (baranie loczki). 
Dopiero jakiś czas odkryłam, że najlepszy efekt uzyska się przy użyciu małej ilości papilotów (ja mam swoje włosy bardzo grube i jest ich dużo, a ilość 6papilotów jest idealna do uzyskania fal) oraz uprzedniego nawinięcia pasma włosów na palec.

Oczywiście notorycznie o tym zapominam. Tak było i tym razem (dzisiejszy efekt). Jeden papilot gdzieś mi się zagubił, wspomogłam się paroma innymi wałkami i wyszedł dość mocny skręt.



Tak więc reasumując, jeśli nie chcecie mieć barana na głowie, a lekkie naturalne fale to:
-użyjcie małej ilości papilotów
-nawijajcie dość spore pasma włosów

-przed nawinięciem włosów na papilota obkręć je wokół palca tak jak na zdjęciu:


Im bardziej skręcisz pasmo włosów tym większy skręt uzyskasz.




Tak jak pisałam wyżej, ja niezbyt zastosowałam się do swoich rad :D Czyli za dużo papilotów użyłam, zbyt małe pasma włosów wydzieliłam i za bardzo je skręciłam.

Po zdjęciu papilotów wyszły więc sprężynki..



Palcami delikatnie rozdzielamy taką sprężynkę na 2-3 części.

Taki loki wyszły:




(Nienawidzę sama sobie robić zdjęcia!)


Zanim nakręciłam włosy na papiloty użyłam jakiegoś żelu do włosów z Rossmanna. To chyba taki najzwyklejszy. Loki trzymały się cały dzień.


Zdjęcia robione pod koniec dnia:





Papiloty na włosach miałam całą noc. Loki wytrzymały cały dzień, powiedziałabym nawet, że pod koniec dnia wyglądały by lepiej. Prawdopodobnie następnego dnia zrobiłyby się fale.
Szkoda tylko, że włosy straciły na długości :)

niedziela, 5 sierpnia 2012

Buteleczki do odlewek + kilka słów o herbacie..


Cześć dziewczyny!
Jak tam mija Wam niedziela? Dzisiejszy dzień jest zdecydowanie dla mnie dniem lenia :P
Jednak zmobilizowałam się do napisania posta o buteleczkach.
Uważam, że zasługują one na poświecenie im osobnego posta.



Robicie odlewki kosmetyków? Ja tak, bardzo często.
Przydają mi się przede wszystkim w sytuacjach kiedy gdzieś jadę KLIK KLIK a nie chcę brać kosmetyków w pełnowymiarowych opakowaniach.








Zawsze kupowałam te z Rossmanna. Kosztują ok 1.59 za sztukę. Do wyboru jest wersja z normalną nakrętką, jak i z dozownikiem.



I na prawdę nie mam co na nie narzekać. Tylko, że czasami okazują się za duże (pojemność: 100ml)





Odlewki kosmetyków robię bardzo często do wymian. I tak podczas ostatniej wymiany musiałam przeszukać wszelkie swoje zapasy pustych pojemniczków/buteleczek i niezbyt wiele znalazłam.  Rossmanowskie buteleczki byłyby trochę za duże (notabene nie było ich w ogóle w sklepie!) więc sytuacja zmusiła mnie do poszukania czegoś innego.
I tak zawędrowałam do apteki.
Zapytałam panią, czy mają na sprzedaż puste buteleczki. Oczywiście z jej strony padło pytanie: a do czego mają służyć.  Do odlewek! :)
Pani poszukała i przyniosła mi to co chciałam.


Pojemność: 30ml i 20ml



Pojemność: 10ml




Obrazkowe porównanie pojemności (plastikowa ma 100ml)


Zabijcie mnie, ale nie pamiętam ile dokładnie buteleczki kosztowały.
Większe coś koło 50/70groszy
Mniejsze coś koło 30/40groszy





Dorwałam również zakrętkę z pipetką/kroplomierzem? (nie wiem jak to się nazywa) Koszt ok 30groszy.




Byłam w 2 aptekach i w obydwu takie buteleczki były więc sądzę, że są one ogólnodostępne. A jakie tanie... :)

Wiem, może Ameryki nie odkryłam, ale bardzo się cieszę, że wreszcie mam problem z głowy :P




Opakowania kosmetyczne mają często w swojej ofercie sklepy internetowe. Dlatego jak robicie jakieś zamówienia poszukajcie ich, jeśli tak jak mi nie raz i nie dwa Wam się przydadzą do odlewek, czy sporządzania własnych mikstur.

Sklep Zrób Sobie Krem ma je w dość atrakcyjnych cenach, różnorodnych opakowaniach (słoiczki, buteleczki, buteleczki z dozownikiem, buteleczki z pompką, atomizerem, opakowania na błyszczyk, plastikowe pojemniczki, pojemniczki na pomadkę do ust itd)


Przykładowe opakowania:





-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

We wczorajszej notce pisałam Wam o herbacie o smaku imbiru i limonki.  Zrobiłam sobie ją wczoraj...




Pomijam już fakt, że nie wiedziałam ile jej wsypać. No cóż, wsypałam, zalałam i co, jak ja mam to wypić? :D Olśniło mnie, że przecież mam specjalny kubek do zaparzania herbaty sypkiej.







W każdym bądź razie nie smakowała mi :P




sobota, 4 sierpnia 2012

Saturday


U mnie oszczędzanie, odmawianie sobie czegoś chyba nie za bardzo się sprawdza.
Akcji przeżyć lipiec za 50zł nie przeżyłam i chyba nawet nie będę się kompromitować pisząc o tym :P

Sobotnie wyjście po lakier i na lody skończyło się jak zawsze. Nieplanowanymi zakupami :)





Ze sklepu w stylu świat herbat i kaw, wyszłam z kawą o smaku miętowym



Jakiś czas temu w knajpce sushi piłam przepyszną herbatę. Niestety nie pamiętam nazwy, ani co tam dokładnie było. Po zapachu wybrałam podobną: imbir i limonka








Z drogerii wyszłam z lakierem (ale o tym innym razem) oraz.....:


MARION, HAIR THERAPY, Gorąca kuracja do włosów z olejkami:
-oliwa z oliwek, orzech macadamia
-migdał, kokos
-dzika róża, jojoba
- ylang ylang, rozmaryn







MARION, NATURE THERAPY, 60 sekundowa maseczka do włosów, ocet z malin & koktajl owocowy




Kupiłam również torebkę w moim ulubionym kolorze. Zakup najbardziej niespodziewany, ale już dawno nie miałam tak, że weszłam do sklepu i zobaczyłam coś co muszę mieć.
Już od dawna rozglądałam się za podobną torebką, ale ceny lekko mnie przerażały.
Za swoją zapłaciłam 45zł















Macie jakieś sobotnie plany?
Ja planuję ten wieczór spędzić z pinacoladą.. :P

Miłego weekendu!



EDIT:
Ponieważ w komentarzach często padło pytanie gdzie kupiłam torebkę odpowiadam tutaj:
Torebkę kupiłam w "zwykłym" sklepie w moim mieście.
Nazwa sklepu: SALE HOANG HA (...:D)


piątek, 3 sierpnia 2012

W poszukiwaniu mlecznego lakieru.. cz1

Nie za bardzo wiem jak to nazwać, ale jedną z moich wad jest to, że jak coś sobie ubzduram to tak ma być i basta!

W związku z tym rozpoczęłam poszukiwania lakieru do paznokci, który daje mleczny efekt. Nie będzie wpadał on w róż ani w żółć. Ma on być z domieszką czystej bieli.
Zresztą moje wymagania są dość wygórowane.. Pisałam o tym w poprzedniej notce.

Jak to określiła Dominika "Mam u siebie ok 350 różnych kolorów lakierów do paznokci, ale chyba żaden nie spełnia wszystkich Twoich wymagań"


Chciałabym, żeby sprawnie się nim malowało i żeby szybko wysychał i był trwały.

Dlaczego takiego szukam?

Ponieważ chcę się "zabezpieczyć". Niedługo nadejdą czasy, kiedy wątpię w to, że będę miała siły i czas na częste malowanie paznokci. W związku z tym chciałabym szybkoschnący lakier, trwały o klasycznym odcieniu, który będzie pasował do różnych kolorów ubrań. Ubzdurałam sobie mleczny :)

Wiem, że są osoby, które również z chęcią przygarnęłyby taki lakier. Dlatego powstał cykl postów "W poszukiwaniu mlecznego lakieru.."


Tak więc wybrałam się do Rossmanna i co?
I jaki Mallene lakier wybrała? Szary!
I jak sobie to tłumaczyłam? "Kurde, dziwny ten lakier. Trochę niby biały, ale jakby wpadał w szarość. W sumie... szarość to nie róż ani żółć, której nie chcę. A może okaże się, że takiego właśnie szukam. Dobra, BIORĘ!"

Nie to, że domyślałam się jaki będzie efekt.
Nie to, że chciałam coś wpadającego w biel, bez domieszek innych kolorów a wybrałam szary.
Nie to, że podobny kolor już mam w swojej kolekcji lakierów.

Gdzie tam ja bym się powstrzymała.. ;) Pfff



WIBO, TREND EDITION, BE NEUTRAL, NR 4






JAK WYGLĄDA NA PAZNOKCIACH?
Nie dajcie się zwieźć pozorom. Na zdjęciach wyszło mało tej szarości. 
Zresztą jakiś taki dziwny ten lakier. Z daleka wygląda nawet na mleczny, 
w popołudniowym słońcu wygląda jak brudna biel.
W wieczorowym świetle jak szary.

Na paznokciach mam dwie warstwy.





Odnoszę wrażenie, że był już otwierany w drogerii (w domu zobaczyłam, ze napisy są lekko starte)



Krycie jest takie jakie chciałam. Pierwsza warstwa lekko przeźroczysta. Druga praktycznie przykrywa płytkę.
Dość szybko schnie.
Mam podejrzenia, że szybko zgęstnieje.

To nie to czego szukam :(





CO WSTĘPNIE PLANUJĘ PRZETESTOWAĆ?

*Lakier firmy NYC, który pokazywała mi Pani w Paatal.


*RIMMEL, WYBIELAJĄCA ODŻYWKA
O ile gdzieś ją jeszcze dorwę!


*JOKO, J134 COCONUT MILK, który poleciła mi Grey
Tutaj możecie zobaczyć jak lakier się prezentuje http://www.florencebeauty.pl/2012/02/hity-i-kity/




JAKI EFEKT CHCĘ UZYSKAĆ?

źródło: weheartit.com


Czy Wy tez macie takie manie prześladowcze? Coś sobie ubzdurałyście i musicie to mieć? :P
Ja tak co jakiś czas mam..

Po za tym mam ogromne zamiłowanie do produktów, które:
nie są łatwo dostępne,
zostały wycofane.

Nie ma łatwo :P


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...