Z góry przepraszam za moją nieobecność. Nigdy nie zdażyło mi się żebym aż tak zaniedbała bloga. Oprócz tego mam pare maili do odczytania, odpisania..
A kiedy wczoraj w końcu po godzinie 23 znalazłam trochę czasu to oczywiście nie było ani neta ani tv.
W razie czego, gdybym nie odp na Twoją wiadomość- proszę się przypominać! ;)
Ze względu na to, że ostatnio mój portfel stał się o wiele wiele lżejszy, odmawiałam sobie kupowania nowych kosmetyków.
Na szczęście TŻ się nade mną ulitował i sprawił radość małymi drobiazgami.
2 LAKIERY DO PAZNOKCI, WIBO TREND EDITION
wilg thing
jeans club
POMADKA DO UST, ALTERRA
KREM DO RĄK, KAMILL HAND REPAIR
A dzisiaj spotkała mnie i Julke niesamowita niespodzianka. Wróciłyśmy z zakupów, a tu niespodzianka. Julcia dostała puzzle i gre, a ja...
Perfumy, które za mną ostatnio chodziły.. ;)
Piękna buteleczka...
Tak się składa, że prawie wykończyłam moją pierwszą buteleczkę. Miałam już w niej dosłownie resztkę, którą bardzo oszczędzałam.
Nie muszę chyba pisać jak bardzo się cieszę? :P
niedziela, 29 kwietnia 2012
czwartek, 26 kwietnia 2012
Tak pachnie szczęście! Aromatyczna sól do kąpieli..
Wczorajszy post Em http://lusterko-em.blogspot.com/2012/04/polecam-farmona-tutti-frutti.html wywołał u mnie duże zniecierpliwienie.. ;)
Em pisała o soli do kąpieli, którą mam w swoich zasobach i której wczoraj wkońcu pierwszy raz użyłam. Dzisiaj zresztą też :P
Owoce noni rosnące na bajecznych, przepełnionych słońcem wyspach Polinezji zwiększają wydzielanie endorfin, pozwalając cieszyć się wspaniałym nastrojem i pełnią szczęścia. Bogactwo minerałów działa regenerująco na skórę, znakomicie odżywia, wygładza i nawilża.
Optymistyczny zapach pełni tropikalnego lata pobudza i orzeźwia. Aromatyczna sól myje i pielęgnuje pozostawiając skórę idealnie świeżą, jedwabiście gładką i aksamitną w dotyku.
OCENIAM PRODUKT JAKO..
Jeśli chodzi o sole do kąpieli najbardziej cenię w nich zapach. W zależności od nastroju lubię te słodkie zapachy jak i świeże, orzeźwiające. Zależy mi, żeby przy uzyciu soli zrelaksować się w wannie.
Wystrzegam się tych, które wysuszają. Nie liczę natomiast na cudowne właściwości pielęgnacyjne. Być może jest to spowodowane faktem, że dopiero zaczynam próbowanie takich specyfików do kąpieli i nie natrafiłam jeszcze na jakieś cudo dzięki, któremu moja skóra po kąpieli będzie nawilżona, odżywiona, miękka itd.
OPAKOWANIE/ZAWARTOŚĆ
Samo opakowanie przyciąga moją uwagę. Żywe kolorki, oraz obrazki owoców- coś za czym tęskniło się całą zimę. Po otwarciu czujemy niesamowity (dość mocny) zapach.. ;)
Pomarańczowe ziarenka standardowej wielkości pomieszane z mniejszą ilością farfocli? :D Nie mam pojęcia co to jest i również tak jak Em uważam, że to zbędne.
PODCZAS KĄPIELI...Producent zaleca wsypanie do wanny 4 łyżek soli. Ja wsypuję ok 2-3 zakrętki.
Sól lekko bardzi wodę na odcień żółty/pomarańczowy. Nie jest to aż taki efekt jak na zdjęciach- zdecydowanie łagodniejszy z uwagi na inne proporcje.
Skóra po kąpieli jest hmm normalna ;) Natomiast jeśli chodzi o relaks związany z zapachem to jest oj jest!
INNE ZASTOSOWANIE
Myślę, że na pewno za pomocą tej soli można sobie zrobić peeling, albo aromatyczną kąpiel dla stóp ;)
Jednak z uwagi na fenomen zapachu proponuję zrobić sobie zapachowe woreczki, które można powiesić w szafach, ustawić na biurku/parapecie itd. Ja akurat dysponowałam gotowymi saszetkami (Textil Market ok 50gr), ale można je zrobić samemu za pomocą np kwadratowego/prostokątnego skrawka materiału (sól wysypujemy wówczas na środek, chwytamy boki materiału, dajemy do góry i związujemy ozdobną wstążeczką- wyjdzie coś na wzróz sakiewki)
Stosuję ten patent już od dawna ;) Raz w miesiącu wymieniam sól w woreczkach, które są w szafach.
Wczoraj jedną saszetkę zostawiłam sobie w pokoju. Idealny odświeżacz powietrza ;) Ciągle pachnie.
Pamiętajcie, żeby po zabawach z solą wszelkie ziarenka, które spadły na podłogę, czy zostały na biurku- nie wyrzucać ich. Wyciągnij odkurzacz i odkurz je- zapach rozniesie się po całym pomieszczeniu :)
*Produkt testowałam w ramach współpracy
www.farmona.pl
www.werner.pl
Em pisała o soli do kąpieli, którą mam w swoich zasobach i której wczoraj wkońcu pierwszy raz użyłam. Dzisiaj zresztą też :P
FARMONA, TUTTI FRUTTI, BRZOSKWINIA&MANGO
AROMATYCZNA SÓL DO KĄPIELI
Sól do kąpieli Tutti Frutti zawiera fitoendorfiny- cząsteczki szczęścia, które wprowadzają w doskonały nastrój, stymulując pozytywną energię, radość i chęć do działania.Owoce noni rosnące na bajecznych, przepełnionych słońcem wyspach Polinezji zwiększają wydzielanie endorfin, pozwalając cieszyć się wspaniałym nastrojem i pełnią szczęścia. Bogactwo minerałów działa regenerująco na skórę, znakomicie odżywia, wygładza i nawilża.
Optymistyczny zapach pełni tropikalnego lata pobudza i orzeźwia. Aromatyczna sól myje i pielęgnuje pozostawiając skórę idealnie świeżą, jedwabiście gładką i aksamitną w dotyku.
OCENIAM PRODUKT JAKO..
Jeśli chodzi o sole do kąpieli najbardziej cenię w nich zapach. W zależności od nastroju lubię te słodkie zapachy jak i świeże, orzeźwiające. Zależy mi, żeby przy uzyciu soli zrelaksować się w wannie.
Wystrzegam się tych, które wysuszają. Nie liczę natomiast na cudowne właściwości pielęgnacyjne. Być może jest to spowodowane faktem, że dopiero zaczynam próbowanie takich specyfików do kąpieli i nie natrafiłam jeszcze na jakieś cudo dzięki, któremu moja skóra po kąpieli będzie nawilżona, odżywiona, miękka itd.
OPAKOWANIE/ZAWARTOŚĆ
Samo opakowanie przyciąga moją uwagę. Żywe kolorki, oraz obrazki owoców- coś za czym tęskniło się całą zimę. Po otwarciu czujemy niesamowity (dość mocny) zapach.. ;)
Pomarańczowe ziarenka standardowej wielkości pomieszane z mniejszą ilością farfocli? :D Nie mam pojęcia co to jest i również tak jak Em uważam, że to zbędne.
PODCZAS KĄPIELI...Producent zaleca wsypanie do wanny 4 łyżek soli. Ja wsypuję ok 2-3 zakrętki.
Sól lekko bardzi wodę na odcień żółty/pomarańczowy. Nie jest to aż taki efekt jak na zdjęciach- zdecydowanie łagodniejszy z uwagi na inne proporcje.
Skóra po kąpieli jest hmm normalna ;) Natomiast jeśli chodzi o relaks związany z zapachem to jest oj jest!
INNE ZASTOSOWANIE
Myślę, że na pewno za pomocą tej soli można sobie zrobić peeling, albo aromatyczną kąpiel dla stóp ;)
Jednak z uwagi na fenomen zapachu proponuję zrobić sobie zapachowe woreczki, które można powiesić w szafach, ustawić na biurku/parapecie itd. Ja akurat dysponowałam gotowymi saszetkami (Textil Market ok 50gr), ale można je zrobić samemu za pomocą np kwadratowego/prostokątnego skrawka materiału (sól wysypujemy wówczas na środek, chwytamy boki materiału, dajemy do góry i związujemy ozdobną wstążeczką- wyjdzie coś na wzróz sakiewki)
Stosuję ten patent już od dawna ;) Raz w miesiącu wymieniam sól w woreczkach, które są w szafach.
Wczoraj jedną saszetkę zostawiłam sobie w pokoju. Idealny odświeżacz powietrza ;) Ciągle pachnie.
Pamiętajcie, żeby po zabawach z solą wszelkie ziarenka, które spadły na podłogę, czy zostały na biurku- nie wyrzucać ich. Wyciągnij odkurzacz i odkurz je- zapach rozniesie się po całym pomieszczeniu :)
PODSUMOWANIE
Osobiście jestem bardzo zadowolona :) Sól trafia do moich ulubieńców.
*Produkt testowałam w ramach współpracy
www.farmona.pl
www.werner.pl
środa, 25 kwietnia 2012
Oh my Blush!
Żyje, żyje.. ;) Wcięło mnie tylko na kilka dni.. :P Już niedługo zobaczycie (mam nadzieję) co było tego powodem ;)
Lubię dodawać mojej cerze blasku, odrobiny opalenizny. Bronzery, rozświetlacze- to coś co lubię i przygarnę w każdej ilości. Jeśli chodzi o róż.. to również z miłą chęcia.. tylko niech ktoś mi powie jakie odcienie mi pasują oraz gdzie go nakładać :P
Mój brak orientacji w tym temacie powstrzymuje mnie od kupowania róży. Na szczęście w paczce wymiankowej od http://glamourlovemakeup.blogspot.com/ znalazłam coś ślicznego..
Inne kolory:
http://www.arcancil.com/fiche-produit/maquillage-teint-fard-a-joues-oh-my-blush.html
Przyznam się, że z chęcią przygarnęłabym wszystkie.
Niektóre róże/bronzery strasznie ciężko uchwycić na zdjęciach.. Tutaj nawet moja twarz zmieniła kolor :D
Więcej możecie poczytać i pooglądać tutaj: http://www.makeupandmacaroons.com/2011/10/wearing-blush-as-eyeshadow.html
Lubię dodawać mojej cerze blasku, odrobiny opalenizny. Bronzery, rozświetlacze- to coś co lubię i przygarnę w każdej ilości. Jeśli chodzi o róż.. to również z miłą chęcia.. tylko niech ktoś mi powie jakie odcienie mi pasują oraz gdzie go nakładać :P
Mój brak orientacji w tym temacie powstrzymuje mnie od kupowania róży. Na szczęście w paczce wymiankowej od http://glamourlovemakeup.blogspot.com/ znalazłam coś ślicznego..
ARCANCIL, Oh my blush!
Odcień: 003 Mlle Friponne
Inne kolory:
http://www.arcancil.com/fiche-produit/maquillage-teint-fard-a-joues-oh-my-blush.html
Przyznam się, że z chęcią przygarnęłabym wszystkie.
Jak widzicie róż ma fajne opakowanie, a w środku znajduje się śliczny, mięciutki puszek.
Mój odcień to 003 czerwień z pomarańczą z delikatnym złotym połyskiem w ciepłej tonacji.
Róż nakładam pędzlem Hakuro H24. Aplikacja jest przyjemna, róż ma dobrą konsystencję i pigmentację.
Ładnie prezentuje się na twarzy, trwałość również jest przyzwoita.
Cały czas obczajam nakładanie go. Raz położę wyżej raz niżej :P Mam nadzieję, że metodą prób i błędów dojdę do wprawy.
Niektóre róże/bronzery strasznie ciężko uchwycić na zdjęciach.. Tutaj nawet moja twarz zmieniła kolor :D
Więcej możecie poczytać i pooglądać tutaj: http://www.makeupandmacaroons.com/2011/10/wearing-blush-as-eyeshadow.html
Dodajecie sobie rumieńców? Podkreślacie swoje kości policzkowe? Macie swoje ulubione róże? A może jakieś rady dla mnie? :)
sobota, 21 kwietnia 2012
Klub narzekających pasztetów.. czyli narzekania ciąg dalszy ;)
Wczorajszy post KLIK uświadomił mi, że jednak jestem normalna mając dni paszteta, albo wszystkie jesteśmy nienormalne, ponieważ każdej z nas zdarzają się takie dni :P
Nadal nie rozumiem dlaczego występuje u nas zjawisko pt: pasztet..
(Rozumiem, że możemy mieć PMS, mieć okres i być z tego powodu hmm.. różne :P Notabene uważam, że gdyby faceci mieli mieć okres to mieliby ustawowo tygodniowy urlop, PŁATNY!)
Jak to jest, że nagle makijaż, który robimy sobie codziennie - nie pasuje, ubranie, które jest naszym ulubionym - źle leży itd itd itd....
Nikt tak nie zrozumie kobiety jak kobieta prawda? U mnie dzisiaj już trochę lepiej :) Najgorzej było z włosami. Tak jak wczoraj wspominałam- jak przystało na prawdziwego paszteta mam straszne odrosty. Dlaczego odrost zawsze jest taaaki ciemny? Naturalnie mam jaśniejsze włosy.. :/
Za niedługo to już normalnie będę mieć ombre hair :D Tylko szkoda, że nie wyglądam w nich tak jak: http://www.kayture.com/
Buuu.. Dobra, dzisiaj piszę do koleżanki kiedy ma czas pofarbować mi włosy.
Tak w ogóle to dzisiaj przekonywałam sama siebie, że przecież nie muszę umyć włosów, bo wczoraj myłam. O 11 doszłam do wniosku, że jak znowu mam się męczyć i narzekać cały dzień to już serio nie wytrzymam. Myję więc włosy szamponem, nakładam odżywkę, chcę odkręcić kran, a że zapomniałam, że jest ustawione na prysznic to tak mi chlustnęło wodą prosto w twarz. Nie muszę wspominać, że miałam makijaż na twarzy? :P
http://www.youtube.com/watch?v=FYfZwDorJsw&feature=g-hist&context=G27fada8AHT5J0xQAEAA
| To miał być grymas na mojej twarzy :D Prawda, że wyglądam na 15lat?:D |
Obsession ogłosiła 20 kwietnia Narodowym Dniem Paszteta :D
W ogóle to polecam przeczytanie jej wczorajszego posta, a najbardziej to komentarzy pod nim.
ajkaApr 20, 2012 11:53 AM
ja pozwolę sobie tylko zacytować znaną w pewnych kręgach blogerkę Barbarellę: "Nie dość, że cały czas chce mi się spać, chodzę wkurwiona, mam ochotę popchnąć i rozdeptać staruszkę na pasach, zrobić nalot dywanowy nad schronisko dla małych kotków oraz znęcać się prądem nad wszystkimi szczupłymi i zgrabnymi kobietami w wieku 20 - 24 lata, to jeszcze boli mnie łeb (...)"
:*
:*
Nadal nie rozumiem dlaczego występuje u nas zjawisko pt: pasztet..
(Rozumiem, że możemy mieć PMS, mieć okres i być z tego powodu hmm.. różne :P Notabene uważam, że gdyby faceci mieli mieć okres to mieliby ustawowo tygodniowy urlop, PŁATNY!)
Jak to jest, że nagle makijaż, który robimy sobie codziennie - nie pasuje, ubranie, które jest naszym ulubionym - źle leży itd itd itd....
Nikt tak nie zrozumie kobiety jak kobieta prawda? U mnie dzisiaj już trochę lepiej :) Najgorzej było z włosami. Tak jak wczoraj wspominałam- jak przystało na prawdziwego paszteta mam straszne odrosty. Dlaczego odrost zawsze jest taaaki ciemny? Naturalnie mam jaśniejsze włosy.. :/
Za niedługo to już normalnie będę mieć ombre hair :D Tylko szkoda, że nie wyglądam w nich tak jak: http://www.kayture.com/
Buuu.. Dobra, dzisiaj piszę do koleżanki kiedy ma czas pofarbować mi włosy.
Tak w ogóle to dzisiaj przekonywałam sama siebie, że przecież nie muszę umyć włosów, bo wczoraj myłam. O 11 doszłam do wniosku, że jak znowu mam się męczyć i narzekać cały dzień to już serio nie wytrzymam. Myję więc włosy szamponem, nakładam odżywkę, chcę odkręcić kran, a że zapomniałam, że jest ustawione na prysznic to tak mi chlustnęło wodą prosto w twarz. Nie muszę wspominać, że miałam makijaż na twarzy? :P
A tymczasem zakończę tego posta bardzo humorystycznym filmikiem. Normalnie z życia wzięte :D Mimo, że oglądałam go ze 100 razy to za każdym razem pękam ze śmiechu :)
http://www.youtube.com/watch?v=FYfZwDorJsw&feature=g-hist&context=G27fada8AHT5J0xQAEAA
I obiecuję, że to już ostatni post narzekający i od jutra wracam z recenzjami :D
piątek, 20 kwietnia 2012
Odrobina prywaty..
Ostatnio coś często mam.. dni paszteta :D
Jestem brzydka, mam parocentymetrowe (jest w ogóle takie słowo?:P) odrosty, nie mam w co się ubrać, nic mi się nie chce. Jestem wypluta.. normalnie zero energii.
Przynajmniej umiem się sama z siebie śmiać, chociaż ostatnio nie mogę z sobą wytrzymać :P
Dni paszteta umilam sobie popijając kawę, którą ostatnio kupiliśmy.
Byliśmy na zakupach i natknęliśmy się na stoisko z herbatami, kawą itd. Bardzo fajna sprawa, Pani przy nas zmieliła nam to co chcieliśmy. Wybraliśmy (no dobra- ja wybrałam :P) smak malibu i kruche ciasteczko.
Należę do osób, które piją słabą kawę. Przy mocnej dostałabym trzęsawki :P
Szkoda, że nie możecie poczuć tego aromatu.. :)
Lubicie kawę? A może jesteście smakoszami herbaty? Ja zdecydowanie wolę to pierwsze, choć jakimś tam wielkim znawcą nie jestem. Na co dzień piję normalną kawę, ale od święta lubię jakąś specjalna.. :)
Raczej mam fioła na punkcie kubeczków, filiżanek.. :) Nigdy nie napiłabym się kawy ze szklanki!
Remont u mnie powoli (POOOOWOOOOLIII) dobiega końca. Łazienka i przedpokój już gotowe. Raczej nie będę raczyć Was zdjęciami mojego nowego kibelka.. :P ale jak już będzie wszystko gotowe to co nie co Wam zdradzę.
Najgorszy był remont łazienki i toalety.. trwał dwa tygodnie.. Kąpanie się w odrapanych ścianach to nie jest to co lubię.
Ale od kiedy jest już wszystko zrobione to praktycznie codziennie funduję sobie kąpiel w pianie, ze świecami.. :)
Sól do kąpieli o zapachu mięty..
Płyn do kąpieli o zapachu czekolady i mięty
Zdarzają Wam się dni paszteta? Jak sobie wtedy radzicie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
