poniedziałek, 5 grudnia 2011

Przegląd balsamów do ust..

Dzisiaj będzie o 3 balsamach do ust. Początkowo miałam zrecenzować każdego z osobna, ale z uwagi na to, że są powszechnie znane i przewijają się w co drugim blogu postaram się pisać krótko i zwięźle :)
Ze względu na moje zamiłowanie do pięknych opakowań/słoiczków/pudełeczek (a opakowania tych balsamów szału nie robią) postanowiłam do zdjęć trochę je upiększyć :D

NR 1  
TISANE, HERBA STUDIO, BALSAM DO UST


Mimo, że nigdy do tej pory nie miałam  w swojej kosmetyczce balsamu do ust Tisane to nie od dziś wiem, że jest on po prostu bardzo dobry. Jest Kosmetykiem Wszech Czasów.



Co mnie zachwyciło w tym produkcie? To przede wszystkim działanie. Świetnie regeneruje, nawilża i odżywia usta. Cena bardzo przystępna, ale podobno z roku na rok rośnie.
Uwielbiam jego zapach, kolor i konsystencję.



Jest bardzo wydajny. Wybaczam mu brzydkie opakowanie i że muszę grzebać paluchem, żeby się do niego dostać :P Chociaż trochę obawiam się jak to będzie kiedy zacznie się kończyć. Kusi mnie więc wersja w sztyfcie:





NR 2
AVON, UNIWERSALNY BALSAM Z WOSKIEM PSZCZELIM


Koleżanka dała mi ten balsam i przyznam szczerze, że początkowo myślałam, że jest to kosmetyk tylko do ust. Dopiero recenzje na innych blogach uświadomiły mi, że mogę go używać w innych miejscach, czego nie próbowałam ;) Myślę, że to jest pewnie coś na wzór kremu uniwersalnego Tender Care z Oriflame.
Ogólnie to jestem sceptycznie nastawiona do kosmetyków firmy Avon. Parę lat temu kiedy ich używałam, wiele z nich się nie sprawdziło, dlatego w lekkim szoku byłam, że ten balsam jest taki dobry. Lubię go :)




NR 3
CARMEX, BALSAM DO UST W SZTYFCIE

Sławny Carmex.. kupiłam, bo była promocja w Rossmannie. Wahałam się, bo miałam już dwa balsamy do ust, ale doszłam do wniosku, że przyda mi się coś w sztyfcie, żeby trzymać w aucie.. :D Wydawało mi się to taką idealną przesłanką, żeby go kupić. Po odejściu od kasy myśli w stylu: "Boże, jaka Ty jesteś głupia. Kup sobie od razu 10 i wsadź do każdej torebki, bo przecież promocja jest i się przyda" :D
Fajnie nawilża, pielęgnuje usta. Zniosę nawet ten -jak dla mnie- apteczny zapach, ale efekt mrowienia mi przeszkadza.



Jestem prawie pewna, że każda z Was (lub większość) miała przynajmniej jeden z tych balsamów :)
Któryś z nich na stale zagościł w Waszej kosmetyczce? A może macie całkiem innych ulubieńców?

niedziela, 4 grudnia 2011

(Były?) ulubiony tusz do rzęs..

Mój dzisiejszy post będzie (przynajmniej dla mnie) dość kontrowersyjny.
W swoich zbiorach kosmetycznych mam już kilka ulubieńców, produktów sprawdzonych i dobrych- po prostu moich KWC. Jeśli chodzi o tusze do rzęs to jednym z nich był:



ESSENCE, MULTI ACTION, Smokey eyes
Wydłużająco- pogrubiający tusz do rzęs



PIERWSZY ZAKUP
Kiedy pomalowałam się nim pierwszy raz, powiedziałam WOOOW
Oj już nie pamiętam kiedy by mnie tak pozytywnie tusz zaskoczył. Był idealny! Wydłużał, pogrubiał, rozdzielał, nie sklejał, nie osypywał się. Po prostu perełka.. Byłam nim zachwycona. W końcu zaczął mi się kończyć, a że miałam do wypróbowania jeszcze pare innych otwartych tuszów do rzęs to zwlekałam z kupnem.

DRUGI ZAKUP
W listopadzie kupiłam kolejne (czyli drugie opakowanie). Rano, ucieszona, że mam swojego ulubieńca, zaczęłam malować rzęsy i myślałam, że padnę! Nie z wrażenia, ale z szoku, że tak się nim źle maluje..
Nie słyszałam nic, żeby się zmienił skład czy coś.., ale mam wrażenie jakbym malowała całkiem innym tuszem!


Tusz bardzo charakterystyczną szczoteczkę:




EFEKT
Potrafi nadal zrobić świetny efekt, ale dużo gorzej mi się nim maluje.. i trochę trzeba się natrudzić. Osypuje się też, a poprzedni tego nie robił.. Pod koniec dnia praktycznie zaczął znikać z rzęs powodując przy tym ogólne podrażnienie oczu i wrażenie, że coś mi do nich wpadło!

Zdj1.Bez tuszu    Zdj2.Jedna warstwa    Zdj3. Dwie warstwy


PODSUMOWANIE
Nie wiem czy spodoba Wam się ten efekt, który pokazałam. Spróbujcie sobie wyobrazić, że za pierwszym razem rzęsy były jeszcze bardziej wydłużone, idealnie rozdzielone.. a przy tym nie sprawiały takiego ciężkiego efektu.
Po raz pierwszy mi się zdarzyło, żebym kupiła tusz, którego nie tak znowu dawno miałam, a który całkiem by inaczej malował. Nie dziwię się, że na wizażu (kwc) jakiś kosmetyk dla kogoś może być ideałem, a dla drugiego koszmarem, skoro trafiają się takie felerne egzemplarze.

Nie wiem czy kupię ponownie.. pewnie tak, ale jeśli i tym razem okaże się, że znowu jest to samo co poprzednio to strzelę focha i już nigdy nawet na niego nie spojrzę w sklepie! Phii....

sobota, 3 grudnia 2011

Info o rozdaniu..

Rozdanie miało odbyć się w weekend.
Typowałam sobotę, ale gdy wróciłam dzisiaj z zakupów do domu i zobaczyłam małego chochlika wystrojonego w sukienkę i koronę, który używa sobie w najlepsze niektórych z kosmetyków, które miały iść na to rozdanie, to zwątpiłam, że odbędzie się ono dzisiaj..
No cóż.. mały chochlik chyba wie co najlepsze... ;)

Także wybaczcie kochane, ale w związku z tym rozdanie się trochę opóźni.
Buziaki i miłego weekendu!

czwartek, 1 grudnia 2011

Niekosmetycznie o stopach.. + prośba o radę;)

Co by ciągle nie pisać o kosmetykach, dzisiaj będzie niekosmetycznie o mojej "pielęgnacji" stóp jesienią/zimą.. :)



Jestem strasznym zmarzluchem.. i zmuszona jestem chodzić, nawet po domu w cieplutkich skarpetkach, papciach, bamboszkach. Moja kolekcja się rozrasta i tak jak w kosmetykach mam swoich ulubieńców tak samo jest w przypadku "odzienia" na stopy:



Mój nr1 niesamowicie wygodne, ciepłe i ładne:



Nr 2 norweski wzór?  (nigdy nie wiem który jest lewy, a który prawy :P)



Nr 3 panterka:



Nr 4 cieplutkie skarpetki:



Nr 6 emu domowe..


PIELĘGNACJA STÓP? Nic szczególnego..
Ścieranie: peeling z kawy/pumeks
Nawilżanie: krem nivea/wazelina


PROŚBA O RADĘ
Dostałam świetną skórkę i mam dylemat gdzie ją umieścić..
Lepiej na łóżku czy na podłodze?
Przyznam szczerze, że aż żal mi ją dawać na podłogę, ale jest taaakaaa milutka.. zwłaszcza rano, kiedy wychodzę z łóżka i kładę na nią stopy... ;)

środa, 30 listopada 2011

Przetestowałam i kupię ponownie- Skin79..

Póki co przetestowałam dwa bb creamy- Elemonga i Skin79. Z obydwu jestem zadowolona, ale to ten drugi powalił mnie na kolana więc daje mu pierwszeństwo zrecenzowania :)



SKIN79, Super Plus BB Cream, Triple functions
Krem BB o 3 funkcjach: rozjaśnianie, ochrona przed UV (SPF25 PA++), działanie przeciwzmarszczkowe.
Posiada delikatne właściwości kryjące, dzięki kompozycji łączącej składniki bazy pod makijaż i delikatnego podkładu. Koryguje nierówności w kolorycie cery. Jego lekka, delikatna i miękka struktura zapewnia doskonałe wtopienie się w skórę i kontrolę wydzielania sebum. Zawiera adenozynę i arbutynę - składniki skuteczne w wygładzaniu zmarszczek, poprawie elastyczności skóry i rozjaśniające cerę. Dzięki połączeniu słonecznika, nasion ryżu i wyciągu z bluszczu chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami. Phyto-complex przenika do skóry, utrzymując odpowiedni poziom nawilżenia, cera jest gładka i zdrowa.

Kupiłam go za 45zł z wysyłką, ale ceny są różne :)



Nakładam go tym pędzelkiem, metodą stempelkowania i kolistego rozcierania..



Kolor jest stosunkowo jasny i moim zdaniem dopasowuje się do skóry..



Zanim zacznę swój hymn pochwalny na cześć tego bb creamu, pokażę Wam efekty.
UWAGA ZDJĘCIA PRZED BĘDĄ DRASTYCZNE ;) akurat wtedy moja cera się zbuntowała.




Uwielbiam go!
Opakowanie- które jest bardzo estetyczne, praktyczne- pompka.
Nakładanie- które nie sprawia mi żadnego problemu. Tak jak pisałam wyżej- nakładam go pędzelkiem i tylko tej metody próbowałam.
Efekty- zadowalające krycie, nie ma mowy tu o efekcie maski. Rezultat jest bardzo naturalny.   Dla niektórych może wymagać przypudrowania, ale w mojej ocenie nie jest to błysk cery tłustej, ale taki naturalny, zdrowy błysk. Nie odczuwam, że mam go na twarzy. Nie marze się, nie waży, nie ciemnieje, nie podkreśla suchych skórek, nie brudzi ubrań. Nawilża i mam wrażenie, że odżywia skórę.
Dziwi mnie, że ponoć jest dla cery tłustej- ja mam suchą i sprawuje się idealnie :)


Zdecydowanie mój KWC. Polecam go jak najbardziej. Na wizażu wyczytałam kilka "ale" na jego temat, dlatego uważam, że najlepiej wypróbować na sobie :)
Nie trzeba od razu kupować pełnowymiarowego produktu, jest pełno próbek, saszetek, odlewek. Jednak ja zaryzykowałam i się nie zawiodłam.
Uwaga na podróbki- jak odróżnić podróbkę od oryginału poczytajcie tutaj: link


Jakiś czas temu kupiłam za 35zł zestaw czterech minitubek bb creamów + próbka, jeszcze nie próbowałam, ale niedługo to uczynię :)

Jesteście ciekawe? :) Koniecznie napiszcie mi, czy macie jakiegoś swojego ulubieńca spośród bb creamów oraz czy i u Was sprawdził się Skin79.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...