poniedziałek, 9 lipca 2012

Ubraniowo + hot or not? ;)

W czerwcu kupiłam Julci bardzo fajne legginsy. Nie dość, że wreszcie znalazłysmy takie, które są dla dziecka wygodne, nie są z dziwnego, nie przepuszczalnego powietrze materiału to mają bardzo interesujący wzorek. Sama bym takie chciała po domu ;)









--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Już jakiś czas temu dla siebie upolowałam w SH sukienkę, która służy mi za koszulę nocną :)
Materiał to chyba bawełna, jest świetna na upały.







--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Pooowoooli i stopniowo przeglądam swoją szafę i często zastanawiam się czy daną rzecz zostawić czy się z nią rozstać. Mam nadzieję, że doradzicie mi w sprawie tej sukienki.
Sukienka jest lekko na mnie za duża, a ja wiecznie nie mam czasu żeby ją zwęzić. Na szczęście jest wiązana z tyłu także nie widać tego.
Trochę mi w niej kolory nie pasują. Wydaje mi się natomiast, że dobrze pasuje do mojej figury, a ja jestem gruszką. Doradźcie.. :)

HOT OR NOT???












PS- czy ktoś orientuje się jak mam dojechać w Krakowie spod Galerii Krakowskiej na ulicę Krakusów? Czy jedzie w te rejony bezpośrednio jakiś tramwaj lub autobus?
Ewentualnie mogłabym dojechać spod Ikei/Ronda Ofiar Katynia.

Nie chcę brać auta, bo nie lubię jeździć po Krk jak nie znam okolic.. :)
Patrzyłam na mape i zastanawiam się czy doszłabym tam na nogach spod Ikei i czy długo by mi to zajęło..

niedziela, 8 lipca 2012

TRENING Z EWĄ CHODAKOWSKĄ- pierwsze wrażenia, rady zanim rozpoczniesz trening, rady w trakcie treningu, pytania i odpowiedzi.

Jeśli mnie czytacie to wiecie, że rozpoczęłam trening z Ewą Chodakowską.



SHAPE, AUTORSKI PROGRAM EWY CHODAKOWSKIEJ, SPALANIE&MODELOWANIE
Płyta jest dostępna wraz z gazetą Shape. U mnie w mieście jeszcze jest do kupienia, także szukajcie :)
Cena: 12,60


KRÓTKO O DZISIEJSZEJ NOTCE
Post będzie długi, polecam przeczytanie go każdym osobom, które są przed/w trakcie (lub które zniechęciły się) treningu z Ewą.
Zdaję sobie sprawę z tego, ze długie posty źle się czyta i mogłam go podzielić na części, ale chciałam wszystkie wiadome mi informacje zebrać w jednym miejscu. Starałam się żeby było w miarę czytelnie, przejrzyście oraz żeby kluczowe informacje były w jakis sposób bardziej widoczne.




Do ćwiczeń zmobilizowała mnie Mary z bloga http://mjkv-shape.blogspot.com/

Zawsze chciałam mieć ładną sylwetkę i z roku na rok odkładałam ćwiczenia.
Można powiedzieć, że sięgnęłam dna, kiedy i w tym roku uświadomiłam sobie, że znowu to zrobiłam- miałam ćwiczyć, żeby na lato moja figura się prezentowała extra. Taaa.. na planach się skończyło.

A jak się dosięga dna to trzeba się od niego odbić.. i mniej więcej tak się zaczęło :)
Ale o tym więcej napiszę kiedy osiągnę wymarzony cel- będzie post :)

Jednak tyle czasu trwałam w tym błednym kole, zaliczyłam tyle porażek ćwiczeniowych- kiedy coś zaczynałam, a nie kończyłam. Kiedy ćwiczenia były dla mnie męczarnią i robiłam je z przymusu. Rano budziłam się wymęczona, z zakwasami. Łatwo można się zniechęcić.

Dlatego TYM RAZEM bogata o doświadczenia porażek postanowiłam podejść do tego spokojnie i na luzie.



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Oczywiście nikomu nic nie narzucam, ani nie chcę mądrzyć. Nie jestem specem w tej dziedzinie. Jestem niedoświadczoną w tym temacie. Jednak doskonale znam kwestię kompleksu związanego z jakąś tam partią ciała, kwestię braku mobilizacji, siły, wytrwałości itd. Dla takiej osoby trening to cięzka i trudna droga, zarówno fizycznie jak i psychicznie i ciężko wymagać od niej, że jej kondycja i psychika pozwoli na przebrnięcie całego treningu.

Jednak od siedzenia piękne ciało nam się nie zrobi. A my tak na prawdę odmawiamy sobie prawa do pięknej figury. Pamiętajcie, że mamy wpływ na nasze życie i to my decydujemy czy nasz brzuch będzie brzuchem czy flakiem.. ;)
Pamiętajmy zarazem o tym  żeby mieć świadomość, że porażki mogą się pojawić. Mamy również prawo do błędów. Tylko o to w tym wszystkich chodzi, żeby błąd zrozumieć i dążyć do tego aby go naprawić. Myślenie pozytywne!
Spróbujcie chociaż raz do ćwiczeń podejść jak do czegoś dobrego, co Wam nie zaszkodzi, a może przynieść korzyści. Trzeba szukać pozytywnych aspektów.
Dlatego ja, jako osoba znająca ten "świat" od strony o której wyżej napisałam postaram się fundnąć Wam kilka rad, dzięki którym (mam nadzieję) nie zniechęcicie się. Które ułatwią Wam pozytywne nastawienie.




KILKA MOICH RAD ZANIM ROZPOCZNIESZ TRENING



Ja oglądęłam wcześniej filmik w czasie ok 3 minut przewijając- to był mój pierwszy podstawowy błąd, ponieważ kompletnie nie wiedziałam się czego spodziewać.
Porównam to do sytuacji kiedy kupujecie w ciemno jakiś kosmetyk na allegro. Spodobało Wam się opakowanie i chcecie go mieć. Nakładacie go w domu i coś kurde jest nie tak. Dopiero czytacie, że producent pisze, że produkt nakłada się na mokrą skórę, że go się wklepuje a nie rozciera, że palcami tego nie zrobicie, a tylko pędzelkiem.

Polecam trening oglądnąć wcześniej aby wiedzieć jakie ćwiczenia będą wykonywane, ile będą trwać. Że nie tylko są na stojącą ale też na leżąco (ja postawiłam komputer na toaletce myśląc, że są to ćwiczenia tylko na stojąco. Niestety ale z podłogi mało widziałam ekran :P).

Możesz równiez pierwszy dzień z Ewą potraktować jako zaznajomienie się z treningiem.



Czyli mój błąd nr 2 związany z błędem nr 1. Ponieważ nie wiedziałam, że ćwiczenia są równiez wykonywane w niższej pozycji, ćwiczyłam na podłodze. Moje ręce się na niej ślizgały jak po lodzie :D Nie polecam, strasznie wkurwia i rozprasza. Przydałaby się mata..

Druga sprawa to polecam wykonywanie ćwiczeń przed lustrem. Ja mam ten komfort, że mam ogromną szafę z lustrzami przesuwnymi. Wiem, że nie każdy tak ma, ale jeśli masz większe lustro, które wisi na ścianie- ściągnij je i ustaw tak żebyś się widziała.
W pewnym momencie pomyślałam, ze nie dam już rady, popatrzyłam w lustro i zobaczyłam tego trzęsącego się flaka, pomyślałam: a właśnie, że się go pozbędę! Dało mi to niesamowitego kopa.
W lustrze nie dostrzegacie tylko wady.. Podczas ćwiczeń kiedy się skaczę i porusza bioderkami możecie poczuć się nawet seksowne :)



Podczas ćwiczeń będzie Ci gorąco i prawdopodobnie będzie się z ciebie lał pot. Ubierz coś co jest wygodnego. Sugeruję aby sprawić sobie ładny strój żeby czuć się ładniej, pewniej.
Mój strój wygląda tak:
Góra to "biustonosz" z pepco.. :) (9.99)
Dół to majtki.. Niestety nigdzie nie znalazłam spodenek krótkich, z bawełny, dlatego te bokserki będą mi służyć jako spodenki. Chcę żeby było mi wygodnie i żeby materiał był ok (5,00)




A już zwłaszcza jeśli akurat jest upał. Mając chłodne powietrze nie zmęczysz się tak szybko.. Bardziej komfortowo będziesz się czuła podczas ćwiczeń. Nie zapomnij postawić wentylator na odpowiedniej wysokości (pamiętaj pozycja stojąca jak i leżąca)



Patrz punkt 1 :) Aha- no i jeśli masz słabe nagłośnienie to wyłącz tv albo ścisz. Ja tego nie zrobiłam i na początku nie słyszałam za bardzo co Ewa mówi. Zresztą nie słyszałam, nie widziałam (w niższej pozycji)- narobiłam sobie utrudnienia już na samym początku :)





Możesz nie mieć wiatraka, możesz mieć na sobie wstrętny podkoszulek poplamiony kechupem z frytek, które zjadłaś godzinę temu.. Nie ma nic gorszego w trakcie ćwiczeń niż niesamowita chęć wysikania się :D






KILKA MOICH RAD PODCZAS WYKONYWANIA TRENINGU

Pewnie po radach 1-6 pomyślałyście: co to jest podczas ćwiczeń przełożyć monitor na odpowiednią wysokość. Oderwać się od ćwiczeń żeby wyłączyć tv, żeby iść do wc.
W treningu chodzi o to, żeby utrzymać tempo. Nie rób przerw.


Jeśli podczas danego ćwiczenia czujesz, że już nie dasz rady, że nie masz siły- nie przerywaj treningu i nie rób przerwy! Zacznij maszerować, biegać, cokolwiek robić dzięki czemu nabierzesz siły, ale nie stracisz tempa. Zobaczysz, że szybko się zmobilizujesz i wrócisz do ćwiczeń Ewy



Nie przerywaj treningu! Przez ten czas również możesz pomaszerować, pobiegać, wykonać inne ćwiczenie na tą partię ciała nie tracąc tempa. Nie rezygnuj tylko dlatego, że nie potrafisz tak jak Ewa.
Spróbuj na spokojnie następnego dnia poćwiczyć je (po za treningiem).
 Ja nie umiałam w pozycji podpartej unieść bioder do góry :D Starałam się jak mogłam, ale nie drgnęły ani centymetr :D pffff
Chyba w jednym/dwóch ćwiczeniach Ewa mówi i pokazuje jak wykonać je jeśli jest się początkującym.


To bardzo ważne, dzięki temu przede wszystkim tak szybko się nie zmęczysz. Wsłuchuj sie jak Ewa oddycha. Ona mówi kiedy wdech kiedy wydech





PYTANIA I ODPOWIEDZI

CO W OGÓLE ĆWICZYMY?
Mary pisze: 5min rozgrzewka, 3x( 5min cardio+10min zasadniczych ćwiczeń), 3 min rozciągania i wyciszenia. Efekty są już po 3xcwiczeń/tydzień
CZY PRZED TRENINGIEM ROBIĆ ROZGRZEWKE?
Mary pisze: początek treningu zalicza się jako rozgrzewka, nie musisz wykonywać dodatkowej rozgrzewki ani rozciągania, co ja osobiście robiłam.
CZY TRENING WYKONYWAĆ CODZIENNIE?
Mary pisze: Efekty są już po 3xcwiczeń/tydzień, nie cześciej niż 6 razy w tygodniu, od 30 minut do 40, intensywnie.
Przez pierwsze 2 tygodnie 3 razy zupełnie spokojnie Ci to wystarczy, do nabrania koncycji.
Po tych 2 tygodnaich mozesz dodać jej darmowy zestaw, ona go bardzo dokładnie opisuje u siebie, dodaj go jeden raz w tygodniu.
Możesz go modyfikować i zrobić w krótszym czasie.
Czyli myślę, że to zależy wszystko od naszej kondycji i ile damy radę z siebie wycisnąć. Ja mam zamiar póki co ćwiczyć ten trening 3x w tygodniu, ale w tygodniu będę jeszcze kręcić hula hopem i prawdopodobnie skakać na skakance.
JEŚLI SKOŃCZYSZ WCZEŚNIEJ TRENING..
Mary pisze: pamiętaj, żeby mimo wszystko trening zakończyć rozciąganiem- czyli ostatnie minuty treningu Ewy pokazują to rozciąganie.




MOJA OPINIA DOT ĆWICZEŃ PO PIERWSZYM DNIU TRENINGU Z EWĄ
Spodziewałam się, ze lekko nie będzie.
Już po pierwszych ćwiczeniach poczułam po prostu ból/napięcie mięśni łydek i myślałam "nieeee to nie dla mnie, ja już nie daje rady", ale moim ogromnym szokiem było to, że gdy tak pomyślałam- przechodziło się do ćwiczenia przy którym "odpoczęłam" - i to zdarzało się paro krotnie podczas treningu, gdy już maksymalnie czułam napięcie, intensywność ćwiczenia, przechodziło się do czegoś nazwę to lżejszego. Coś w stylu biegam biegam biegam, ledwo już biegnę i przechodze w marsz, uspokajam się.

Podczas treningu miałam zadyszkę, lekką kolkę, zgagę i raz zatoczyłam się jak pijak. Pomijam już utrudnienia związane z monitorem, dźwiękiem, ślizgającymi się dłoniami oraz parciem na pęcherz. Brzmi strasznie? To wyobraźcie sobie, że trening skończyłam ze spokojnym oddechem, maksymalnym rozluźnieniem, zrelaksowaniem oraz niesamowitą satysfakcją. SZOK!
Jestem w ogromnym szoku, że po tym treningu zwanym killerem ja się tak czułam. Nigdy tez nie pomyślałam, ze podczas wykonywania ćwiczeń, można w niektórych z nich znaleźć "odpoczynek", "ukojenie po poprzednim ćwiczeniu"- a jednocześnie dalej mięśnie pracują.

Bałam się, że następnego dnia obudzę się połamana. Owszem czułam zakwasy np w łydkach, na brzuchu, ale nie były one takie uciążliwe jak po A6W. Po za tym  po raz pierwszy od niepamiętam kiedy (zapewne od 4 lat, bo tyle ma Julka) poczułam się jakbym była w swoim wieku, a nie 50letnią staruszką (ciągłe zmęczenie, brak siły). Poczułam, że żyję, że mam energię. Baaa zachciało mi się nawet kręcić hula hopem. Był niesamowity upał, wszyscy koło mnie narzekali, nie mieli siły, a ja czułam, że normalnie urosły mi skrzydła.



OSTATNIE RADY:



TO CHYBA TYLE JAK NA DZISIEJSZY POST. WSPIERAJMY SIĘ KOBITKI!
WSZYSTKIM ŻYCZĘ POWODZENIA!
:)


*Przepraszam za ewentualne błędy, ale posta kończyłam  pisać o 1 w nocy
*Post napisany na podstawie informacji od Mary, jej postów i filmików oraz moich spostrzeżeń
*Post zawiera mało informcji dot ćwiczeń samych w sobie- myślę, że o tym więcej napisze/powie Mary http://mjkv-shape.blogspot.com/


sobota, 7 lipca 2012

BIELENDA, ORZECH&BURSZTYN, NAWILŻAJĄCY KREM UDOSKONALAJĄCY Z LEKKIM PODKŁADEM 5w1 BB

Jak tylko pojawiły się na blogach posty o kremie BB z Bielendy chciałam go wypróbować.
Dorwałam go podczas czerwcowych zakupów w drogerii Filrlit w Krakowie.
Podczas pierwszych prób byłam nim bardzo pozytywnie zaskoczona. Jak jest teraz? Nie do końca tak pięknie.. :)










BIELENDA, ORZECH&BURSZTYN, NAWILŻAJĄCY KREM UDOSKONALAJĄCY Z LEKKIM PODKŁADEM 5w1 BB

Podkreśla efekt naturalnej opalenizny,
Przywraca cerze naturalny blask i zdrowy odcień,
Delikatnie kryje zmarszczki i niedoskonałości,
Intensywnie nawilża ,
Idealnie wygładza,
Składniki aktywne: mikropigmenty, kwas hialuronowy, minerały, ochronny filtr SPF 15.

Nawilżający krem udoskonalający z lekkim podkładem to sekret pięknej zdrowej cery o naturalnym słonecznym kolorycie. Jedną aplikacją poprawisz niedoskonałości cery, wykonasz delikatny naturalny makijaż, a jednocześnie nawilżysz i wygładzisz skórę. Twoja cera zyska naturalne piękno, a Ty świetne samopoczucie na cały dzień.
Bogactwo składników aktywnych - naturalnych minerałów, kwasu hialuronowego i ochronnego filtru SPF 15 - pielęgnuje skórę, dba o nią i chroni każdego dnia.
Krem wmasować równomiernie na oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Dla wzmocnienia efektu można powtórzyć aplikację. Krem świetnie sprawdza się jako samodzielny kosmetyk oraz jako podkład pod makijaż. Przeznaczony do każdego typu cery.
Składniki aktywne: naturalne minerały, kwasu hialuronowego i filtru SPF 15, pielęgnuje skórę, dba o nią i chroni każdego dnia.

Cena: ok 14zł/40ml




 
OCENIAM PRODUKT JAKO: posiadaczka cery suchej, łatwo u mnie o wysuszenie. Moja cera posiada drobne niedoskonałości: naczynka, rozszerzone naczynka, zaskórniki, przebarwienia, czasem niespodzianki typu DIODY.

CZEGO WYMAGAM OD PODKŁADÓW: ujednolicenia cery, nawilżenia, efektu zdrowej cery. Krycie może być średnie. Nie znoszę jak produkt podkreśla suche skórki i wchodzi w pory.
*produkt od Bielendy to krem z lekkim podkładem- zdaję sobie z tego sprawę




OPAKOWANIE
Produkt zamknięty w tubce ładnego koloru. Przyjemny z wyglądu, łatwy w otwieraniu i wydobywaniu kremu ze środka




KONSYSTENCJA/KOLOR/ZAPACH
Krem bb dostępy jest w jednym kolorze (chyba? ;)): naturalny słoneczny. Gdyby gama kolorystyczna posiadała numerki od najjaśniejszego 1 do najciemniejszego 4 (1-4), moim zdaniem krem miałby numerek 2.
Raczej nie nada się dla pań o jasnej karnacji i wątpie czy się dopasuje- ale to moje odczucie.

Zapach: pachnie latem.. :)  Przyjemna woń dla mojego nosa, kojarzy mi się troszkę z kosmetykami do opalania.

Kremowa konsystencja, dość gęsta- co sugeruje dobre krycie (w rzeczystości jest ono lekkie-średnie).




MOJA OPINIA
Moje pierwsze wrażenia były bardzo pozytywne i wróżyłam nam owocną przyszłość. Nie stosowałam go ciągle- w między czasie używałam innych podkładów.
Któregoś dnia zaczęło być coś nie tak. I nie wiem czy to jest związane z moją cerą, latem, zmęczeniem/nie zmęczeniem czy ten krem jest trochę hmm dziwny?

Podczas pierwszych testów dobrze mi się go nakładało, a któregoś dnia ważył się na twarzy, schodził w pory, zostawiał takie "placki" na twarzy- odstawiłam go do szufladki. Po jakimś czasie wyciągnęłam i nie było tego problemu..






OBIETNICE PRODUCENTA, CZY ZOSTAŁY SPEŁNIONE?

Podkreśla efekt naturalnej opalenizny
U mnie on nie podkreśla opalenizny (moja cera jest minimalnie opalona), raczej to on powoduje lekką opalenizne zmieniając trochę kolor cery (nie dopasowuje się)


Przywraca cerze naturalny blask i zdrowy odcień
Naturlany blask- tak
Zdrowy odcień- czy ja wiem.. Tak jak pisałam wyżej krem daje swój odcień nie dopasowując się do naturalnego jaki mamy. Czy jest więc on zdrowy? Kwestia osobista.


Delikatnie kryje zmarszczki i niedoskonałości
TAK


Intensywnie nawilża
NIE
Jednego dnia jest ok, ale innego czuję suchość cery w rejonie policzków koło nosa. Także przy mojej suchej cerze intensywnie to on nie nawilża.
Na twarzy się świeci jest taki blask i nie jestem pewna czy sprawdzi się przy cerze z tendencją do świecenia..


Idealnie wygładza
NIE WIEM
Szczerze to nie wiem o co chodzi z tym wygładzeniem :)


Jedną aplikacją poprawisz niedoskonałości cery
TAK/NIE
Jest to dość osobista kwestia w zalezności czy potrzebujemy lekkiego czy mocnego krycia.
Ja nakładam dwie warstwy.


 Wykonasz delikatny naturalny makijaż
TAK
Efektu maski to on nie zrobi. Efekt na twarzy jest lekki więc można powiedzieć, że naturalny



Krem świetnie sprawdza się jako (...) podkład pod makijaż (chyba chodziło tu jako krem  (baza) pod podkład)TAK, ale nie za bardzo wiem jaki to ma sens?




JAK DŁUGO SIĘ UTRZYMUJE
Na mojej suchej skórze całego dnia on nie przetrwa. Nawet połowy.. :)






EFEKTY NA TWARZY
Ja nie wiem co ja pozmieniałam w ustawieniach aparatu, ale każde zdjęcie podkładu na twarzy nie wychodzi. Jest przekłamane, efekt świecenia spotęgowany. Ma ktoś jakieś rady?

Wybrałam zdjęcia, które są najbardziej zbliżone do rzeczywistego efektu.. Jednak raczej bym się tym nie sugerowała.
Zdjęcia z odrobiną pudru i bronzera + korektor





PODSUMOWANIE
Hmmm hmmmm zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to ani zwykły podkład ani bb cream.
Mam mieszane uczucia. Na pewno jest lepszy od Garniera.
Nie lubię go zbytnio jednak za jego sprawą plus pomocą (korektor, rozświetlacz, bronzer, złoty cień itd) można wyczarować fajny naturalny, rozświetlający look.

Tani więc można się pokusić o spróbowanie.
Raczej nie kupię ponownie.



PS - Pierwszy dzień treningu z Ewą Chodakowską za mną. Przbrnęłam przez całość. Jestem zachwycona!
Chciałybyście "mały" post na ten temat? Jakie ćwiczenia są wykonywane, z czym sobie dawałam radę, z czym nie, jak rozwiązywałam problem. Moje spostrzeżenia dot treningu, Ewy, moje rady itd

piątek, 6 lipca 2012

LIRENE STOP CELLULIT- BALSAM, SERUM, PEELING + ROZPOCZĘCIE TRENINGU

Tak mi wstyd.. Miałam ambitne plany.. miałam..
Dokładnie 30 marca opublikowałam posta, w którym pisałam o moich planach na kwiecień.
http://mallene.blogspot.com/2012/03/plany-na-kwiecien.html
Pisałam o planach związanych z walką o piękne ciało.. ćwiczenia plus wspomaganie się kosmetykami Lirene z serii Stop Cellulit.

Mamy lipiec. LIPIEC A ja produkty przetestowałam i nie zrobiłam ani jednego ćwiczenia.. :D Śmiać się czy płakać?





LIRENE, BALSAM ANTYCELLULITOWY



 Balsam antycellulitowy zapewnia niezwykle skoncentrowane i silne działanie antycellulitowe dzięki zawartości kompleksu Slim&Shape. Formuła balsamu wzbogacona substancjami aktywnymi o działaniu wyszczuplającym i ujędrniającym, została opracowana aby przyspieszać modelowanie sylwetki i pobudzać procesy spalania tkanki tłuszczowej. Właściwości nawilżające balsamu sprawiają, że skóra staje się miękka i delikatna w dotyku.
 Balsam antycellulitowy, dzięki kompleksowi aktywnych składników Slim&Shape:
- wspomaga walkę z cellulitem
- przywraca jędrność i sprężystość
- pomaga wyszczuplić sylwetkę i wygładzić skórę
- wspomaga usuwanie nadmiaru wody oraz zbędnych produktów tkankowej przemiany materii
- intensywnie nawilża sprzyja zachowaniu młodego wyglądu skóry
ZMNIEJSZENIE CELLULITU POTWIERDZONE PRZEZ 74% BADANYCH*
* Badania aplikacyjne po 2 tygodniach stosowania.
Badania In vivo zostały przeprowadzone na grupie 74 osób.
PIERWSZE EFEKTY WIDOCZNE JUŻ PO TYGODNIU STOSOWANIA


MOJA OPINIA:
Balsam zamknięty w opakowaniu, które posiada przy zatyczne specjalne wgłębienie- ułatwia to otwieranie go. Zapach przypomina mi soczystego grejfruta- zdecydowanie nuty cytrusowe, orzeźwiające, pobudzające.
Dobrze się rozsmarowuje, lekka konsystencja (odnoszę wrażenie, że jest bardziej treściwa niż konsystencja serum) pozostawiająca otulający film na skórze. Świetnie nawilża. Efekt napięcia skóry, ujędrnienia zauważyłam już po pierwszej aplikacji. Dzięki systematycznemu balsamowaniu się skóra nadal jest taka. Po odstawieniu wraca "do normy przed" jeśli jej nie balsamujemy innym dobrym nawilżaczem.





LIRENE, ANTYCELLULITOWE SERUM UJĘDRNIAJĄCE NA NOC


Antycellulitowe serum ujędrniające na noc opracowane zostało aby wspomagać redukcję cellulitu, wyszczuplać i modelować sylwetkę. Kompleks substancji aktywnych Slim&Shape szybko i skutecznie pobudza metabolizm komórkowy zmniejszając widoczność cellulitu. Zawartość substancji o działaniu wyszczuplającym i ujędrniającym, przyspiesza modelowanie partii ciała dotkniętych zaawansowanym cellulitem.
100% badanych oceniło, że skóra bezpośrednio po użyciu serum jest:
- wygładzona,
- elastyczna,
- nawilżona,
- miękka w dotyku.

MOJA OPINIA: Zapach, kolor prawie identyczny jak w przypadku balsamu. Konsystencja  podczas nakładania trochę jakby lżejsza. Składem się różnią jednak ja odebrałam je bardzo podobnie, choć może z punktu psychologicznego myślenia, mówiłam sobie, że serum działa lepiej.
Dlatego tak w skrócie: również dobrze się rozprowadza i nawilża. Skóra jędrna, napięta. 








PORÓWNANIE KONSYSTENCJI BALSAMU ANTYCELLULITOWEGO, A SERUM UJĘDRNIAJĄCEGO

Od lewej balsam, od prawej serum





ANTYCELLULITOWY PEELING MYJĄCY

Peeling stosowałam jedynie na stopy.. :) Ogólnie nie używam peelingów do ciała z powodu skłonności do naczynek- ale o peelingach będzie jeszcze osobny post.

Na stopach sprawdził się idealnie. Bardzo fajny ścierak, który pozostawia stopy miękkie.
Zapach taki sam jak reszta kosmetyków z tej serii. Gęsta konsystencja z dość dużymi granulkami





PODSUMOWANIE
Wszystkie zaprezentowane dzisiaj kosmetyki z serii STOP CELLULIT uważam za dobre. Pachną tak samo. Balsam i serum świetnie nawilżają i działają na skórę. Efekt utrzymuje sie przy systematycznym stosowaniu. Jednak gdybym miała osobiście zaopatrywać się w tą serię- zrezygnowałabym z balsamu.
Peeling jest świetnym ścieraczem do stóp.

EDIT: dodam jeszcze tylko, że nie wierzę, że same kosmetyki poradzą sobie z pomarańczową skórką. W połączeniu z ćwiczeniami już prędzej.. choć nie jestem przekonana czy można się tego pozbyć całkowicie.
Kosmetyki antycellulitowe stosuję po to aby ujędrniły skórę, wygładziły ją, nawilżyły i sprawiły żeby wyglądała lepiej.


NA JAKIE PARTIE CIAŁA STOSOWAŁAM KOSMETYKI:
Zdj sylwetki, źródło: http://kobietamag.pl/wp-content/uploads/2010/06/figury41.jpg



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Mary z bloga http://mjkv-shape.blogspot.com/ potrafi skutecznie zmobilizować.
Pomęczyłam ją trochę swoimi pytaniami i już mniej więcej wszystko wiem :)
Oficjalnie oznajmiam, że  od dzisiaj zaczynam trening z Ewą Chodakowską!

Mój strój.. :



Góra to "biustonosz" z pepco.. :) (9.99)
Dół to majtki.. Niestety nigdzie nie znalazłam spodenek krótkich, z bawełny, dlatego te bokserki będą mi służyć jako spodenki. Chcę żeby było mi wygodnie i żeby materiał był ok (5,00)

Trzymajcie kciuki!


czwartek, 5 lipca 2012

Sweet secret... Słodka uczta dla ciała i zmysłów!

Uwielbiam słodkości, nie tylko jeśli chodzi o jedzenie. Słodkie opakowania kosmetyków ich słodkie zapachy mmm to coś dla mnie.

Jednak zawsze myslałam, że codziennie to tylko zimą mogłabym używać produktów do kąpieli o słodkiej woni. Wydawało mi się, że na lato są za ciężkie, że wolałabym coś odświeżającego, rześkiego itd Oczywiście się pomyliłam :)

"Słodka uczta dla ciała i zmysłów!"- hasło to idealnie pasuje do produktów firmy Farmony, które przetestowałam.









FARMONA, SWEET SECRET, KOKOSOWY SORBET DO MYCIA CIAŁA, SŁODKI KOKOS I BANANY
Wyjątkowy kosmetyk o delikatnej, jedwabistej konsystencji i urzekającym, egzotycznym zapachu dojrzałych kokosów i bananów został stworzony do codziennej pielęgnacji i mycia ciała, dla osób, które cenią produkty naturalne i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności. Specjalnie opracowana, bogata receptura doskonale myje oraz natłuszcza i wygładza skórę, poprawiając jej kondycję i wygląd. Regularne stosowanie kokosowego sorbetu pod prysznic nie wysusza skóry, doskonale ją nawilża i odżywia, a także na długo pozostawia uczucie świeżości oraz apetycznie słodki, egzotyczny zapach i jedwabiście gładką skórę.
Cena: ok 12zł




MOJA OPINIA:
Pierwsze co zauważycie (wyczujecie) kiedy otworzycie opakowanie sorbetu to słodki intensywny zapach, który na prawde mocno jest wyczuwalny.
Uważam, że nazwanie go kokosowym sorbetem to błąd, gdyż wyczuwa się wszystkie owoce widoczne na opakowaniu, a na pierwszy plan wysuwa się ananas :)
Zapach kojarzy mi się zarówno z zimą jak i latem.

Zima- zapach świąt, deserów, słodyczy i owoców, które wyciągało się z paczek
Lato- owocowe soki i drinki




Lekka konsystencja, zawierająca małe granulki, które moim zdaniem są zupełnie zbędne, jednak rozpuszczają się pod wpływem mycia.



Sorbet słabo się pieni,mimo, że posiada w składie SLS- za co ma mały minus u mnie. Jednak używanie go to prawdziwa przyjemność. Z chęcię wlewałam go do wanny jako płyn do kąpieli po to, żeby się relaksować przy pięknym zapachu i przez co nie jestem w stanie wypowiedzieć się na temat jego wydajności, ponieważ używam go w bardzo duzych ilościach i często, a nie "normalnie" jak rozsądek nakazuje :P






FARMONA, SWEET SECRET, WANILIOWY SCRUB DO MYCIA CIAŁA, WANILIA I INDYJSKIE DAKTYLE
Wyjątkowy kosmetyk o gęstej konsystencji i wspaniałym orientalnym zapachu został stworzony do codziennej pielęgnacji i mycia ciała, dla osób, które cenią produkty naturalne i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności.
Specjalnie opracowana, bogata receptura na bazie nawilżającego ekstraktu z wanilii i dojrzałych daktyli błyskawicznie poprawia kondycję i wygląd skóry, a drobinki ścierające usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając mikrokrążenie i dotlenienie skóry. Regularne stosowanie waniliowego scrubu pod prysznic zapewnia uczucie wypielęgnowanej i jedwabiście gładkiej skóry, nadając jej jednocześnie przytulny zapach, który pobudza, uwodzi i inspiruje.




MOJA OPINIA:
Podobają mi się takie opakowanie, jednak są mało praktyczne, ponieważ kiedy ma się mokre ręce (a przeważnie takie się je ma) można miec trudności z odkręceniem produktu.



Bardzo duży plus za dodatkowe zabezpieczenie. Kupując go mamy pewność, że nikt w nim nie grzebał paluchami.. :)



Kiedy pierwszy raz otworzyłam ten scrub, pomyslałam: o rany, wygląda jak gęsty koktajl owocowy.


Słodki zapach, który również kojarzy mi sie zarówno z okresem świątecznym (daktyle które podjadałam u koleżanki :P) jak i z latem (miksowanie owoców).
Wyczuwalna wanilia i daktyle. Wydaje mi się, że zapach jest nieco chemiczny, jednak i tak go uwielbiam.


Jeśli chodzi o konsystencję to jest trochę pod górę, ponieważ owszem granulki są ostre, ale "płyn" w których one są jest za bardzo "płynny"- tak, mi też ciężko zrozumieć o co mi chodzi ;)
W każdym bądź razie producent pisze o gęstej konsystencji, a ja odnoszę wrażenie, że granulek jest gęsto i sporo, jednak płyn jest za wodnisty. 


Niestety nie miałam możliwości przetestować jak scrub sprawuje się na całym ciele, ponieważ mam skłonność do naczynek.
Ale ponieważ stopy są jedynym miejscem gdzie one mi się nie robią to używałam go w te rejony i sprawdził się super. Dobry ścierać, skóra wygładzona, miękka i miła w dotyku.





PODSUMOWANIE

Obydwa produkty polubiłam. Nie wiem czemu, ale nigdy osobiście nie kupowałam produktów tej firmy. Z chęcią bym to nadrobiła, ale jak wiecie dołączyłam do akcji przeżyć lipiec za 50zł, a produktów myjących mam spory zapas i czekam jeszcze na kilka.. Porażka.. Jednak gdybym nie dołączyła do akcji skusiłabym się na coś- od przybytku głowa nie boli :P

Lubię te intensywne zapachy, choć nie spodziewałam się, że będę produktów używać codziennie. Jest to ode mnie silniejsze, ponieważ fundują mi relaks..
Bałam się, że zapach a co za tym idzie- skład przyczyni się do wysuszenia mojej suchej skóry. Nic takiego nie miało miejsca.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...