Chciałabym dzisiaj pokazać Wam bardzo ciekawego bloga. Dziewczyna, która go utworzyła musi być wyjątkowo kreatywną i mądrą osobą, ponieważ umieszcza na nim skopiowane zdjęcia bez zgody autora.
W tym moje zdjęcia, które są notabene podpisane..
http://kosmetki.blogspot.com/
Żeby nie było- bo nie wiem czy ta osoba będzie na tyle odpowiedzialną i je od razu usunie - wklejam print screeny
Nie musicie mi pisać co jej za to grozi, bo doskonale sobie zdaję z tego sprawę.
Nie wylewam swoich żali, tylko informuję- proszę nie kopiować zdjęć bez mojej zgody.
Nie ukrywam- jestem wściekła! Zresztą nie tylko ja. Dziewczyna potrafi Kamile z blogu http://lbd-iwantmore.blogspot.com/ nazywać swoją współpracownicą:
Nie spodziewałam się, żeby ktoś mógł wpaść na tak genialny pomysł i stworzyć takiego bloga. Czy wiele oczekuję od osoby, która "Kocham poprostu czytać Bravo i siedzieć na necie ;D" (cytat z jej opisu "o mnie")???
Miałyście podobne sytuacje? Co myślicie o tej?
niedziela, 12 lutego 2012
piątek, 10 lutego 2012
Rewelacyjne cienie L'OREAL COLOR INFAILLIBLE
Ze względu na problemy zdrowotne trochę zaniedbuję swojego bloga, a także rzadziej zaglądam do Was. Jeszcze dwa tygodnie temu było dla mnie nie do pomyślenia, żebym nie miała ani jednego posta zapisanego jako wersja robocza, gotowego do opublikowania, a teraz nie mam siły i nie potrafię jednego sensownego zdania napisać. Kryzys blogerki? :P Oczywiście chwilowy :)
Dziś chciałam Wam pokazać cienie z L'oreala, które cięgle uwielbiam oraz często używam.
Nie często maluję się mocniejszymi kolorkami. Dlatego wybrałam dwa jasne odcienie, beż i złoty- bardzo uniwersalne!
L'OREAL, COLOR INFAILLIBLE
"Cienie do powiek Color Infaillible zawierają 4 razy więcej substancji wiążącej niż klasyczne cienie pudrowe. To nadaje im konsystencję pośrednią między pudrem a kremem i sprawia, że cienie są delikatne i aksamitne a ich aplikacja niezwykle prosta.
Formuła cieni Color Infaillible została oparta o technologię Color Reveal, która podkreśla i uwydatnia kolor. Pigmenty są bardzo intensywne, dzięki czemu cienie zapewniają idealne pokrycie i żywy kolor."
8 odcieni: http://www.lorealparis.pl/makijaz/oczy/la-couleur-infaillible.aspx
cena: ok 35zł (allegro: 9-15zł)
Posiadam odcienie:
16 Coconut Shake
02 Hourglass Beige
Cienie zamknięte są w eleganckim słoiczku. Czarna przykrywka zapobiega rozsypaniu się ich :)
KONSYSTENCJA
Przedziwna, ale to na plus! Cienie są tak jakby zarówno sypkie i prasowane oraz lekko kremowe jednocześnie. Rewelacyjna pigmantacja i trwałość.
KOLOR
16 Coconut Shake- odcień beżu/nude. Idealny jako cień bazowy.
02 Hourglass Beige- złoty, połyskliwy
APLIKACJA
Producent zaleca nakładanie ich palcem. Ja jednak używam pędzelka i nie narzekam. Dobrze mi się je rozprowadza, nie mam żadnych problemów z tym. I w sumie dopiero dzisiaj wyczytałam o tej aplikacji palcami :P
EFEKTY
Nie jestem specem w malowaniu się, rozcieraniu cieni itd. Dopiero się uczę :) Ciężko też uchwycić aparatem rzeczywisty kolor i nasycenie.. Zdjęcia były robione przez 3 dni.
DZIEŃ 1
16 Coconut Shake plus cień z paletki Sleek
DZIEŃ 2
16 Coconut Shake + 02 Hourglass Beige + eyeliner w żelu Essence
Tutaj moje próby z eyelinerem, jak widać baaardzo udane- jedno oko inaczej, drugie inaczej :D
DZIEŃ 3
02 Hourglass Beige+ puder brązujący jako cień
Rzęsy do nieba- sprawka tuszu MF 2000calorie polecam! (oczywiście szykuje się recenzja)
Zawsze jak zrzucam na kompa zdjęcia moich makijaży to się śmieję z min jakie robie do zdjęć. Wy też tak macie? :P
PODSUMOWANIE
Hmm na zdjęciach kolorki wyszły bardzo podobne do siebie, w rzeczywistości się różnią. Najlepiej to sprawdzić w sklepie, ostrzegam- skończy się kupnem :P
Mam cerę/powieki na których nic się nie chce trzymać, nawet z bazą raz się trzyma, raz nie. Nie wiem od czego to zależy, ale chyba tak już po prostu mam. A te cienie l'oreala trzymają się cały dzień.
Ze swojej strony polecam je jak najbardziej!
OCENA 6/6
Dziś chciałam Wam pokazać cienie z L'oreala, które cięgle uwielbiam oraz często używam.
Nie często maluję się mocniejszymi kolorkami. Dlatego wybrałam dwa jasne odcienie, beż i złoty- bardzo uniwersalne!
L'OREAL, COLOR INFAILLIBLE
"Cienie do powiek Color Infaillible zawierają 4 razy więcej substancji wiążącej niż klasyczne cienie pudrowe. To nadaje im konsystencję pośrednią między pudrem a kremem i sprawia, że cienie są delikatne i aksamitne a ich aplikacja niezwykle prosta.
Formuła cieni Color Infaillible została oparta o technologię Color Reveal, która podkreśla i uwydatnia kolor. Pigmenty są bardzo intensywne, dzięki czemu cienie zapewniają idealne pokrycie i żywy kolor."
8 odcieni: http://www.lorealparis.pl/makijaz/oczy/la-couleur-infaillible.aspx
cena: ok 35zł (allegro: 9-15zł)
Posiadam odcienie:
16 Coconut Shake
02 Hourglass Beige
Cienie zamknięte są w eleganckim słoiczku. Czarna przykrywka zapobiega rozsypaniu się ich :)
KONSYSTENCJA
Przedziwna, ale to na plus! Cienie są tak jakby zarówno sypkie i prasowane oraz lekko kremowe jednocześnie. Rewelacyjna pigmantacja i trwałość.
KOLOR
16 Coconut Shake- odcień beżu/nude. Idealny jako cień bazowy.
02 Hourglass Beige- złoty, połyskliwy
APLIKACJA
Producent zaleca nakładanie ich palcem. Ja jednak używam pędzelka i nie narzekam. Dobrze mi się je rozprowadza, nie mam żadnych problemów z tym. I w sumie dopiero dzisiaj wyczytałam o tej aplikacji palcami :P
EFEKTY
Nie jestem specem w malowaniu się, rozcieraniu cieni itd. Dopiero się uczę :) Ciężko też uchwycić aparatem rzeczywisty kolor i nasycenie.. Zdjęcia były robione przez 3 dni.
DZIEŃ 1
16 Coconut Shake plus cień z paletki Sleek
16 Coconut Shake + 02 Hourglass Beige + eyeliner w żelu Essence
Tutaj moje próby z eyelinerem, jak widać baaardzo udane- jedno oko inaczej, drugie inaczej :D
DZIEŃ 3
02 Hourglass Beige+ puder brązujący jako cień
Rzęsy do nieba- sprawka tuszu MF 2000calorie polecam! (oczywiście szykuje się recenzja)
Zawsze jak zrzucam na kompa zdjęcia moich makijaży to się śmieję z min jakie robie do zdjęć. Wy też tak macie? :P
PODSUMOWANIE
Hmm na zdjęciach kolorki wyszły bardzo podobne do siebie, w rzeczywistości się różnią. Najlepiej to sprawdzić w sklepie, ostrzegam- skończy się kupnem :P
Mam cerę/powieki na których nic się nie chce trzymać, nawet z bazą raz się trzyma, raz nie. Nie wiem od czego to zależy, ale chyba tak już po prostu mam. A te cienie l'oreala trzymają się cały dzień.
Ze swojej strony polecam je jak najbardziej!
OCENA 6/6
środa, 8 lutego 2012
Powrót do przeszłości- Elemong BB Cream
Elemong był moim pierwszym bb creamem. Nie "nacieszyłam" się nim długo, bo w krótkim czasie po kupieniu go dorwałam Skin79, który niesamowicie mi przypadł do gustu.
Recenzja Skin79: http://mallene.blogspot.com/2011/11/przetestowaam-i-kupie-ponownie-skin79.html
Przeglądając ostatnio kosmetyki, których nie używam, natrafiłam na Elemonga. Pamiętam moje początki testowania go.
Aż mnie wzięło na wspomnienia, więc postanowiłam jeszcze raz odświeżyć znajomość z nim.
JANG'S COSMETICS
PREMIUM ELEMONG INTENSIVE BLEMISH BALM
Pojemność: 60g
SPF 25
Kosztował mnie niecałe 40zł
KOLOR/KONSYSTENCJA
Kolor jest bardzo jasny. Jak dla mnie to jest on szaro-bezowy z delikatną nutką chłodnego różu :D ale czytałam już o nim opinie, ze dla niektórych jest typowo różowy.. Na pewno nie jest lejący, jest dość gęsty, kryjący.
MOJE SPOSTRZEŻENIA Z POCZĄTKU STOSOWANIA ELEMONGA X CZASU TEMU..
Pamiętam, że jak go przywiozłam z Krakowa to od razu nałożyłam wieczorem na twarz i co? Total rozczarowanie, ponieważ wydawał mi się taki strasznie blady.
Następnego dnia rano oczyściłam cerę, nałożyłam krem, korektor pod oczy (dermacol 210) i owy bb cream wklepałam opuszkami palców. Efekt mi się spodobał.
Musze zaznaczyć tutaj, że odcień mojego korektora był ciemniejszy niż Elemong, a mimo to bb cream dopasował się kolorystycznie, ujednolicił cerę.
To co nie lubiłam w nim to wrażenie, że mam na twarzy maseczkę :D Dlatego największym moim zdziwieniem w teraźniejszości było brak tego odczucia. No, ale po kolei..
ELEMONG JAKO KOREKTOR POD OCZY
Więc wygrzebałam go spośród kosmetyków, których nie używam. I gdzieś mi w głowie zaświeciła myśl, że ktoś kiedyś napisał, że bb creamy fajnie używać jako korektor pod oczy. Od razu więc przetestowałam.
Nie miałam akurat wtedy jakiś mega worków i cieni pod oczami.
Krycie średnie. Dobre rozświetlenie.
ELEMONG NAŁOŻONY NA CAŁĄ TWARZ
Dziś, jako mądrzejsza i bogatsza w doświadczenie, a przede wszystkim w pędzel do podkładu, mając nałożony Elemong na twarz nie odniosłam wrażenia, że mam na niej maseczkę.
Więc sedno tkwi w aplikacji. Przedtem nakładałam go palcami, teraz pędzlem. Dlatego pędzle uważam, za odkrycie roku 2011!
EFEKTY NA TWARZY
PODSUMOWANIE
Bez większych achów i ochów uważam, że Elemong jest ok. Nie wysusza mojej suchej cery, nie podkreśla suchych skórek. Ujednolica cerę, dając jej efekt lekkiego glow. Dobrze kryje i trzyma się na twarzy. Nie zapycha, ale też nie zauważyłam jego jakiegoś zbawiennego działania na cerę (zaznaczam, że nie używam go systematycznie!).
Możemy stosować go jako korektor, jako podkład, jako bazę pod podkład.
Zastanawiam się co z nim zrobić, czy zostawić czy wymienić. Nie chcę, żeby zaległ znowu na x czasu. Zobaczymy.. :)
Recenzja Skin79: http://mallene.blogspot.com/2011/11/przetestowaam-i-kupie-ponownie-skin79.html
Przeglądając ostatnio kosmetyki, których nie używam, natrafiłam na Elemonga. Pamiętam moje początki testowania go.
Aż mnie wzięło na wspomnienia, więc postanowiłam jeszcze raz odświeżyć znajomość z nim.
JANG'S COSMETICS
PREMIUM ELEMONG INTENSIVE BLEMISH BALM
Pojemność: 60g
SPF 25
Kosztował mnie niecałe 40zł
KOLOR/KONSYSTENCJA
Kolor jest bardzo jasny. Jak dla mnie to jest on szaro-bezowy z delikatną nutką chłodnego różu :D ale czytałam już o nim opinie, ze dla niektórych jest typowo różowy.. Na pewno nie jest lejący, jest dość gęsty, kryjący.
| Zdjęcie pokazuje konsystencję |
| Próba odzwierciedlenia koloru.. ;) |
MOJE SPOSTRZEŻENIA Z POCZĄTKU STOSOWANIA ELEMONGA X CZASU TEMU..
Pamiętam, że jak go przywiozłam z Krakowa to od razu nałożyłam wieczorem na twarz i co? Total rozczarowanie, ponieważ wydawał mi się taki strasznie blady.
Następnego dnia rano oczyściłam cerę, nałożyłam krem, korektor pod oczy (dermacol 210) i owy bb cream wklepałam opuszkami palców. Efekt mi się spodobał.
Musze zaznaczyć tutaj, że odcień mojego korektora był ciemniejszy niż Elemong, a mimo to bb cream dopasował się kolorystycznie, ujednolicił cerę.
| zdjęcie z początków testowania |
AKTUALNIE
ELEMONG JAKO KOREKTOR POD OCZY
Więc wygrzebałam go spośród kosmetyków, których nie używam. I gdzieś mi w głowie zaświeciła myśl, że ktoś kiedyś napisał, że bb creamy fajnie używać jako korektor pod oczy. Od razu więc przetestowałam.
Nie miałam akurat wtedy jakiś mega worków i cieni pod oczami.
Krycie średnie. Dobre rozświetlenie.
ELEMONG NAŁOŻONY NA CAŁĄ TWARZ
Dziś, jako mądrzejsza i bogatsza w doświadczenie, a przede wszystkim w pędzel do podkładu, mając nałożony Elemong na twarz nie odniosłam wrażenia, że mam na niej maseczkę.
Więc sedno tkwi w aplikacji. Przedtem nakładałam go palcami, teraz pędzlem. Dlatego pędzle uważam, za odkrycie roku 2011!
EFEKTY NA TWARZY
PODSUMOWANIE
Bez większych achów i ochów uważam, że Elemong jest ok. Nie wysusza mojej suchej cery, nie podkreśla suchych skórek. Ujednolica cerę, dając jej efekt lekkiego glow. Dobrze kryje i trzyma się na twarzy. Nie zapycha, ale też nie zauważyłam jego jakiegoś zbawiennego działania na cerę (zaznaczam, że nie używam go systematycznie!).
Możemy stosować go jako korektor, jako podkład, jako bazę pod podkład.
Zastanawiam się co z nim zrobić, czy zostawić czy wymienić. Nie chcę, żeby zaległ znowu na x czasu. Zobaczymy.. :)
niedziela, 5 lutego 2012
Kto przygarnie? ;) Nowa zakładka WYMIANA
Nadszedł wielki dzień, kiedy postanowiłam rozstać się z moim dobytkiem, którego nie używam, które biedne sobie leży w szafie i się po prostu marnuje.. A tak "śmiałam" się z Niecierpka ostatnio.. Ojj ciężkie przeżycie to jest dla kosmetoholiczki.. ;)
Trochę się tego nazbierało.. Od dwóch dni robiłam intensywny przegląd.
Zdarzało mi się, że do danego produktu musiałam zrobić kilka podejść, ciężko mi się było z nim rozstać, tak jak np z korektorem SkinFood, bo to taka mała perełka.. azjatycki kosmetyk, nie dostępny u nas w sklepach. Ale co z tego skoro nie umiem go oswoić?
To samo było z maseczką na nos. Kupiłam, wyidealizowałam ją sobie, spodziewałam się cudów po poście http://bella-beauty-bella.blogspot.com/search/label/black%20head i po co mam ją dłużej u siebie trzymać, skoro moi nieprzyjaciele są wyjątkowo toporni na nią (recenzja niedługo :P)
Nie było ciężko rozstać mi się z cieniami, gdyż w tej kolorystyce mam ich wiele. Tak samo z pudrem w kulkach z virtuala (na co on komu jak się ma meteoryty? :P)
Jedynie zostawiłam sobie paletkę Sleeka Monaco, bo stwierdziłam, że w jednym miejscu zawiera dużo kolorów oraz chce dać ostatnią szansę podkładowi w żelu Rimmel.
Jakiś czas temu na moim blogu powstało menu. Wśród zakładek jest zakładka "Wymiana", która od dzisiaj działa.
----------------------------------------------
Trzymając się tematu to czy Wy także macie problem z rozstaniem się z niektórymi kosmetykami?
Uwielbiam wymianki, bo bardzo lubię testować. Mam coś w sobie chyba z typu łowcy.. :P W końcu szukając ideałów trzeba przebrnąć przez wiele kosmetyków.
Jest to też dobry sposób na pozbycie się zalegających rzeczy, które dla drugiej osoby mogą być strzałem w 10.
Zapraszam więc do mnie na wymiankę.
Trochę się tego nazbierało.. Od dwóch dni robiłam intensywny przegląd.
Zdarzało mi się, że do danego produktu musiałam zrobić kilka podejść, ciężko mi się było z nim rozstać, tak jak np z korektorem SkinFood, bo to taka mała perełka.. azjatycki kosmetyk, nie dostępny u nas w sklepach. Ale co z tego skoro nie umiem go oswoić?
To samo było z maseczką na nos. Kupiłam, wyidealizowałam ją sobie, spodziewałam się cudów po poście http://bella-beauty-bella.blogspot.com/search/label/black%20head i po co mam ją dłużej u siebie trzymać, skoro moi nieprzyjaciele są wyjątkowo toporni na nią (recenzja niedługo :P)
Nie było ciężko rozstać mi się z cieniami, gdyż w tej kolorystyce mam ich wiele. Tak samo z pudrem w kulkach z virtuala (na co on komu jak się ma meteoryty? :P)
Jedynie zostawiłam sobie paletkę Sleeka Monaco, bo stwierdziłam, że w jednym miejscu zawiera dużo kolorów oraz chce dać ostatnią szansę podkładowi w żelu Rimmel.
Jakiś czas temu na moim blogu powstało menu. Wśród zakładek jest zakładka "Wymiana", która od dzisiaj działa.
To jak? Kto się wymieni? ;)
----------------------------------------------
Trzymając się tematu to czy Wy także macie problem z rozstaniem się z niektórymi kosmetykami?
Uwielbiam wymianki, bo bardzo lubię testować. Mam coś w sobie chyba z typu łowcy.. :P W końcu szukając ideałów trzeba przebrnąć przez wiele kosmetyków.
Jest to też dobry sposób na pozbycie się zalegających rzeczy, które dla drugiej osoby mogą być strzałem w 10.
Zapraszam więc do mnie na wymiankę.
sobota, 4 lutego 2012
Śliwka węgierka.. Lakier Hean Colour Obsession 617
W ramach współpracy z firmą Hean dostałam dwa lakiery do paznokci. O jednym pisałam już tutaj klik i mam nadzieję, że biedronki podbiły Wasze serca :)
Drugi z nich wprawdzie nosi nazwę AUBERGINE, ale nazwałam go śliwką węgierką.
LAKIER DO PAZNOKCI HEAN COLOUR OBSESSION
Nr 617
"Intensywny połysk i kolor bez smug. Najmodniejsze kolory w sezonie!
Formuła lakierów Colour Obsession - efekt HIGH GLOSS & LONG WEAR - zapewnia:
- równomierną aplikację bez smug,
- szybkie wysychanie lakieru na paznokciach,
- dobre krycie przy pierwszej aplikacji,
- powstanie elastycznej warstwy - nie pęka i nie odpryskuje,
- trwałość lakieru na paznokciach do 5 dni,
- wyjątkowy połysk – bez dodatkowego użycia preparatu nabłyszczającego.
Trwała formuła lakieru wzmacnia i utwardza paznokcie.
Nie zawiera szkodliwych związków: toluenu, formaldehydu i kamfory"
źródło: http://hean.pl/product.php?id_product=932&id_category=51&
Lakier jest zamknięty w buteleczce o pojemności 7ml. Nie widać tego na zdj, ale ma błyszczące drobinki (nie mylić z brokatem).
Czy producent spełnił obietnice?
"Równomierna aplikacja bez smug" TAK.
Lakier ma dobrze ścięty pędzelek. Dobrze się go aplikuje i nie robi żadnych smug.
"Szybkie wysychanie lakieru na paznokciach" TAK
Powiedziałabym nawet, że schnie w błyskawicznym tempie.
"Dobre krycie przy pierwszej aplikacji" TAK
Pierwsza warstwa jest już kryjąca. Jednak ja wolę mieć zawsze dwie (właściwie to nie wiem czemu) i producent na buteleczce lakieru również pisze, aby na paznokcie nałożyć 2 warstwy.
"Powstanie elastycznej warstwy - nie pęka i nie odpryskuje," TAK
Zgadzam się również z tym zapewnieniem. Mając pomalowane paznokcie tym lakierem myłam naczynia, sprzątałam, a on pozostał na swoim miejscu.
"Trwałość lakieru na paznokciach do 5 dni"
Nie jestem w stanie ustosunkować się do tego zdania, ponieważ co 2-3 dni maluję paznokcie innym lakierem. Jeżeli jednak byłybyście ciekawe trwałości- mogę to sprawdzić :)
"Wyjątkowy połysk – bez dodatkowego użycia preparatu nabłyszczającego" NIE
Nie zauważyłam takiego połysku, ale bynajmniej ja tego wcale nie oczekiwałam.
Kiedy otwierałam paczkę od Hean i ujrzałam ten lakier poczułam się trochę zawiedziona. Dlaczego? Bo mam już w swojej kolekcji dwa fioletowe lakiery. Pomyślałam więc jeszcze o zrobieniu recenzji wszystkich trzech, z uwagi na to, że jeden był droższy, a dwa doskonale by były jego tańszymi odpowiednikami.
Jednak po chwili doszłam do wniosku, że kolor kolorowi nie równy oraz utwierdziłam się w przekonaniu lub znalazłam usprawiedliwienie na to, że kobieta bezkarnie może sobie nawet mieć 10 fioletowych lakierów :P
Lakier Hean różnił się od pozostałych tym, że jest to odcień śliwki węgierki. Oczywiście pierwsza warstwa jest lżejsza, ale ja pomalowałam dwoma.
PODSUMOWANIE
Tani i dobry lakier- to lubię. Świetnie się komponuje z innymi lakierami oraz da się nim robić fajne wzorki o czym przekonacie się niedługo.. ;)
Drugi z nich wprawdzie nosi nazwę AUBERGINE, ale nazwałam go śliwką węgierką.
Nr 617
"Intensywny połysk i kolor bez smug. Najmodniejsze kolory w sezonie!
Formuła lakierów Colour Obsession - efekt HIGH GLOSS & LONG WEAR - zapewnia:
- równomierną aplikację bez smug,
- szybkie wysychanie lakieru na paznokciach,
- dobre krycie przy pierwszej aplikacji,
- powstanie elastycznej warstwy - nie pęka i nie odpryskuje,
- trwałość lakieru na paznokciach do 5 dni,
- wyjątkowy połysk – bez dodatkowego użycia preparatu nabłyszczającego.
Trwała formuła lakieru wzmacnia i utwardza paznokcie.
Nie zawiera szkodliwych związków: toluenu, formaldehydu i kamfory"
źródło: http://hean.pl/product.php?id_product=932&id_category=51&
Lakier jest zamknięty w buteleczce o pojemności 7ml. Nie widać tego na zdj, ale ma błyszczące drobinki (nie mylić z brokatem).
Czy producent spełnił obietnice?
"Równomierna aplikacja bez smug" TAK.
Lakier ma dobrze ścięty pędzelek. Dobrze się go aplikuje i nie robi żadnych smug.
"Szybkie wysychanie lakieru na paznokciach" TAK
Powiedziałabym nawet, że schnie w błyskawicznym tempie.
"Dobre krycie przy pierwszej aplikacji" TAK
Pierwsza warstwa jest już kryjąca. Jednak ja wolę mieć zawsze dwie (właściwie to nie wiem czemu) i producent na buteleczce lakieru również pisze, aby na paznokcie nałożyć 2 warstwy.
"Powstanie elastycznej warstwy - nie pęka i nie odpryskuje," TAK
Zgadzam się również z tym zapewnieniem. Mając pomalowane paznokcie tym lakierem myłam naczynia, sprzątałam, a on pozostał na swoim miejscu.
"Trwałość lakieru na paznokciach do 5 dni"
Nie jestem w stanie ustosunkować się do tego zdania, ponieważ co 2-3 dni maluję paznokcie innym lakierem. Jeżeli jednak byłybyście ciekawe trwałości- mogę to sprawdzić :)
"Wyjątkowy połysk – bez dodatkowego użycia preparatu nabłyszczającego" NIE
Nie zauważyłam takiego połysku, ale bynajmniej ja tego wcale nie oczekiwałam.
MOJA OCENA 6/6
Kiedy otwierałam paczkę od Hean i ujrzałam ten lakier poczułam się trochę zawiedziona. Dlaczego? Bo mam już w swojej kolekcji dwa fioletowe lakiery. Pomyślałam więc jeszcze o zrobieniu recenzji wszystkich trzech, z uwagi na to, że jeden był droższy, a dwa doskonale by były jego tańszymi odpowiednikami.
Jednak po chwili doszłam do wniosku, że kolor kolorowi nie równy oraz utwierdziłam się w przekonaniu lub znalazłam usprawiedliwienie na to, że kobieta bezkarnie może sobie nawet mieć 10 fioletowych lakierów :P
Lakier Hean różnił się od pozostałych tym, że jest to odcień śliwki węgierki. Oczywiście pierwsza warstwa jest lżejsza, ale ja pomalowałam dwoma.
Nie byłabym sobą gdybym nie przetestowała jak lakier z Hean będzie się sprawował w połączeniu z innym lakierem. Od razu wiedziałam, że będzie stanowił piękne tło dla czegoś mieniącego się.
PODSUMOWANIE
Tani i dobry lakier- to lubię. Świetnie się komponuje z innymi lakierami oraz da się nim robić fajne wzorki o czym przekonacie się niedługo.. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



