środa, 11 grudnia 2013

Cień do paletki Inglot- matte 368


Jestem nudna jeśli chodzi o makijaż oczu. Mimo, że raz za czas skuszę się na jakiś nowy kolor cienia, to i tak zazwyczaj używam czegoś bardziej bezpiecznego,w naturalnej kolorystyce.
Od jakiegoś czasu chodził za mną cień w kolorze brzoskwini. Zakupiłam więc wkład do paletki Inglota.



INGLOT FREEDOM SYSTEM, CIEŃ DO POWIEK MATTE 368





Cień jest matowy, w kolorze brzoskwini. Dobrze napigmentowany i trwały.






Nie ukrywam- bardzo mi się podoba. Odnoszę wrażenie, że na mojej powiece robi się bardziej intensywny i wpada w pomarańcz. Być może jest to kwestia moich hmm ciemniejszych powiek, czy bazy. 

Myślę,że i tak ten kolor dobrze komponuje się z kolorem moich oczu.



Jaki jest Wasz ulubiony cień z Inglota?


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Ulubieńcy listopada.


Cóż..w ten weekend udało mi się zrobić aż 3 zdjęcia na bloga. Chyba najwyższy czas kupić namiot bezcieniowy i lampy, bo jak tak dalej pójdzie to mój blog będzie świecił pustkami.

Dzisiaj pora na spóźnionych ulubieńców listopada.





Na paznokciach najczęściej nosiłam granatowy lakier do paznokci Wibo
Odkryciem miesiąca stał się Duraline z Inglota- nie mam pojęcia jak ja mogłam bez niego funkcjonować.
Rzęsy zazwyczaj malowałam tuszem MF 2000 calorie
Korektor L'oreala i puder z serii Lumi Magique to produkty godne uwagi. Niedługo pojawią się recenzje.







W listopadzie moja cera przechodziła okres buntu i wszystkie możliwe kremy nawilżające nie zdawały egzaminu. Dopiero masło kakaowe z Ziaji dało radę. 
Moja ulubioną oliwką jest oliwka w żelu Johnson's Baby. Często do niej wracam. 
Wreszcie skusiłam się na jakiś szampon Kallos. Jak wiecie- uwielbiam maski tej firmy. Również i ten produkt skradł moje serce :)




Znacie te produkty? Lubicie? :)


sobota, 7 grudnia 2013

PHOTOMIX


Uwielbiam tego typu posty na innych blogach i z chęcią sama  bym takich postów więcej u siebie publikowała, gdybym tylko częściej używała swojego aparatu :)

Zapraszam na listopadowy Photomix.


1. Wreszcie spróbowałam polecanych gwiazdek z MilkyWay i się rozczarowałam, bo myślałam, że będą takie same jak batonik.

2. Uwielbiam musujące cukierki :))

3. W moim domu musi pachnieć! Tym razem zdecydowałam się na pachnące patyczki.

4. Byłam w lekkim szoku, że dostarczono mi gazetkę do Superpharm z dwoma próbkami (notabene, mam 50 km do tego sklepu).



5. Kilka wieczorów poświęconych z Julcią na robienie kwiatów z bibuły- wciągające.





6. W listopadzie nie mogło zabraknąć czekoladowego Mikołaja. Ja chcę już świąt!
7. Milka jest moim ulubionym producentem jeśli chodzi o czekolady. Mmmm uwielbiam.



8. Ostatnio zaczęłam oglądać od początku Gossip Girl.. ahh lubię ten serial ;)
9. W sklepach już świątecznie.
10. A w domu zimno.. Sprawdzają się moje "domowe Emu".
11. Uwielbiam świeżo wyciskane soki.
12. Robiąc porządki w łazience, natknęłam się na hmm 4 puste opakowania po kremach Pharmaceris.
13. Torebka kupiona za grosze w SH.




14. Zostałam zaproszona do przetestowania serwisu Foodpanda gdzie można zamówić jedzenie online. Nigdy jeszcze nic nie zamawialiśmy w ten sposób. Jak będziemy czas spędzać w Katowicach to prawdopodobnie spróbujemy. Korzystacie z takich serwisów?



15. Loki na papilotach, szkoda, że nie wyszły ;) Znajomi zaskoczyli mnie z wizytą wieczorem, już wtedy wyglądałam prawdopodobnie jak zmoknięty pudel ;)




czwartek, 5 grudnia 2013

Dwa proste w wykonaniu zdobienia na paznokcie.


Od jakiegoś czasu intryguje mnie bardzo jedna rzecz. Czy Wy też tak macie, że robiąc jakieś zdjęcie, czy to kosmetyku czy makijażu na sobie/efektu zdobienia paznokci, początkowo się Wam to zdjęcie podoba, a z czasem coraz mniej i coraz mniej, aż do momentu, że nie możecie na niego patrzeć i zastanawiacie się czy aby na pewno je publikować? ;)

U mnie takim oto sposobem zalega milion zdjęć, a mój dysk został przepełniony. Tak więc dzisiaj wyzbywam się kilku, pokazując Wam dwa zdobienia, które w rzeczywistości ładnie się prezentują, a na zdjęciach wydają mi się takie hmm średnie.


Do pierwszego zdobienia wykorzystałam lakier Nude firmy Lovely, o którym pisałam tutaj: klik klik, biały lakier oraz czarny (standardowo pędzelek od nieużywanego już eyelinera). 
Wszystkie paznokcie malujemy na jednolity kolor i wybieramy, który chcemy ozdobić. Na wysokości ok 2/3 malujemy innym kolorem aby jego krawędzie były u góry okrągło zakończone. Następnie obmalujemy to cienkim pędzelkiem zamoczonym w czarnym lakierze i za pomocą sondy robimy większe kropki i mniejsze.






Drugie zdobienie nie wyszło zbytnio precyzyjnie :) Ale takie wzorki mają to do siebie, że nie muszę być idealnie proste jak od linijki. Z dalsza serio nie widać tych niedociągnięć.
Fioletowy lakier to Lovely, o którym pisałam tutaj: klik klik




Oba zdobienia są proste w wykonaniu. Jeżeli nudzi nam się jednolity kolor, zawsze możemy jeden paznokieć urozmaicić jakimś wzorem.

Co dzisiaj macie na paznokciach? U mnie gości bordowy lakier z Golden Rose, w którym ostatnio się zakochałam :))


wtorek, 3 grudnia 2013

DOVE- nawilżający balsam do ciała i antyperspirant.


Lubię zapachy kosmetyków Dove i to właśnie one zachęcają mnie do wypróbowania czegoś z tej firmy.





DOVE BODY LOTION HYDRO NOURISHMENT- NAWILŻAJĄCY BALSAM DO CIAŁA

Cudowna lekka formuła balsamu odżywia Twoją skórę pozostawiając ją zachwycająco miękką i piękną.


Balsam o zapachu typowym dla kosmetyków tej firmy, pozostaje na skórze przez jakiś czas.
 Kosztuje ok 20 zł za 400 ml. Często można dorwać go taniej, w promocji. 

Lekka, wodnista konsystencja. 


Osobiście wolę bardziej treściwe konsystencję. Balsam bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Nie roluje się podczas smarowania. Nie trzeba aplikować nie wiadomo jakiej ilości- jest bardzo wydajny. 

Jeśli chodzi o nawilżenie to jest ono średnie. Nie wysusza skóry, ale też nic specjalnie z nią nie robi.
W tej cenie można dorwać lepszy kosmetyk. Myślę, że nada się dla osób mało wymagających, lubiących lekkie konsystencje. 




Jeśli chodzi o antyperspirant pielęgnujący w sztyfcie DOVE ORIGINAL to ja nazwałabym ten kosmetyk kremem pod pachy ;)


Myślę, że do jego plusów można zaliczyć zapach, który utrzymuje się na skórze oraz pielęgnację, a właściwie nawilżanie tych miejsc. Co do reszty- zapewnienia producenta nie zostały spełnione. O ochronie przed poceniem nie ma mowy, pocimy się normalnie, tylko nie śmierdzimy ;) 
Właściwie to chyba blokery powinny eliminować pocenie, antyperspiranty niwelować niepożądany zapach itp, prawda? 

Jest lepki, klei się pod pachami, brudzi ubrania.

Nie zachwycił mnie nic, a nic..


Lubicie kosmetyki Dove? 

Ja chyba zaprzestanę ich kupowania, bo za dużo produktów okazało się średniakami lub bublami.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...