sobota, 16 czerwca 2012

Zegarek Paidu

Marzył mi się zegarek. Nie tyle co złoty, bo na taki mnie rzecz jasna nie stać, ale w kolorze złota. Z bransoletą i dużą tarczą.
W końcu zmobilizowałam się i postanowiłam zrealizować swoje marzenie.

Zegarek zamówiłam na allegro. Kosztował 49,90 plus 5zł wysyłka listem poleconym ekonomicznym.

Zapraszam do oglądnięcia  zdjęć. Ja zakochałam się od pierwszego wejrzenia :P






Z wrażenia zapomniałam ściągnąć taśmę ochronna z paska.. :P



Wolałabym żeby miał odrobinę bardziej wypukłą tarczę, ale nie jest źle.





I wszystko byłoby super, gdyby nie był za duży :D No nic, mam nadzieję, że uda się jakoś to załatwić u zegarmistrza, bo jak nie to jak bum cyk cyk się zapłaczę. Gdzieś mi świta, że w ofercie była informacja, że jest możliwość regulacji, ale sama tego nie zauważyłam.










W ogólnej ocenie zegarek bardzo ładnie się prezentuje. Póki co chodzi bez zarzutu :P Nie wydaje się być lichy oraz taki, który się rozwali po pierwszym noszeniu. Zastanawiam się czy nie zamalować tych cyrkonii bezbarwnym lakierem co by mieć większą pewność, że nie odpadną.


Przy okazji zamówiłam u tego samego allegrowicza klips ściągający ramiączka (1zł za 1szt). Nie wiem czy zauważycie go na zdj, bo wyszło bardzo jasne. W każdym bądź razie słuzy on do spinania ramiączek biustonosza z tyłu- myślę, że przyda się bardzo do bokserek. Jak się sprawdzi? Zobaczymy.




Zakupy robiłam u allegrowicza: http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=22231466

piątek, 15 czerwca 2012

Czwartek.. :)

Wczorajszy dzień był fajnym dniem.. :)



Często mam wrażenie, że kurier wyczuwa kiedy kobieta ma dni paszteta i puka wtedy do jej drzwi z wielką paczką.. :P

Ja również dostałam przesyłkę od Lirene.. :)



Widziałam już sporo postów na temat owej paczki więc nie będę się powtarzać :) Wszystko zobaczycie dokładnie w recenzjach jak przetestuję produkty.
Powiem tylko tyle, że zrobiło mi się bardzo bardzo miło i uważam, że Pani Ania i Magda to anioły :)


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Wczoraj dostałam  wiadomość od Olgi

Normalnie PADŁAM jak przeczytałam tego maila i jak sobie całą tą historię wyobraziłam. :D
Za zgodą publikuję:


Przyznać się- która była tą trzecią? :P



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wybrałam się na targ w celu zakupienia butów. Niestety było chyba 5 stoisk na krzyż (i to z warzywami) z powodu deszczowej pogody.
Stoisko z kosmetykami jednak było otwarte. Zakupiłam więc lakiery do paznokci (3zł szt) oraz dwa cienkie pędzelki (2zł szt)


Szary do innej kolorystycznie wersji mani z dmuchawcem http://mallene.blogspot.com/2012/06/dmuchawiec.html

Czarny, ponieważ mój obecny już się skończył.

Zielony, ponieważ mam ochotę na coś soczystego na paznokciach :)


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Będąc w Rossmannie kupiłam mój ulubiony płyn do płukania. Uwielbiam ten zapach. Często dodaję go do wody jak myję podłogi.. :)



oraz doznałam szoku, gdy będąc w drogerii na odchodne odwróciłam wzrok i zobaczyłam małe STOISKO Z LIMITKĄ ESSENCE. Normalnie szok pomieszany ze szczęściem hehe, ale i smutkiem, ponieważ bronzer został tylko jeden i był na wszelkie strony wymacany. Ehh strasznie go chciałam mieć, no ale muszę obejść się smakiem. Wzięłam natomiast cień, tylko, że ciągle się zastanawiam czy otworzyć go czy nie dorzucić do rozdania, które mam zamiar zrobić.




-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

A jutro pochwalę się moim nowym przepięknym zegarkiem :P  Pamiętacie jak pisałam w tym poście, że podobają mi się zegarki z dużą tarczą i bransoletą? http://mallene.blogspot.com/2012/03/musze-to-miec.html

Kupiłam coś na wzór, tylko oczywiście taniej.

czwartek, 14 czerwca 2012

Na słodko...

Oderwanie od pisania o kosmetykach..

Pada, leje, mokro. Humor do d...
Zbliżają się malinowe dni.. i same wiecie jak to jest :P Pocieszam się czymś na słodko..




Popijam kakao...



Przeglądam się w lusterku myśląc "jaka jestem brzydka"..



Żartuję :P:P Chciałam pokazać Wam moje ciasteczkowe lustereczko...
Cena- 3zł- gdzież bym śmiała przepłacać :P





W środku schowany grzebyczek..


A na paznokciach mani ze wzorkiem pościeli. Nie ma to jak pomalować paznokcie i pójść spać :/





Przeczytałabym jakąś ciekawą książkę.. jakąś życiową, po której będę mieć głowę pełną przemyśleń i dostanę kopa do działania. Może coś zasugerujecie?

Poszłabym na zakupy.. Z kosmetyków brakuje mi balsamu do ciała. Kupiłabym bez wahania ten link ale chciałabym coś nowego spróbować i tańszego. Macie jakiś do polecenia?


wtorek, 12 czerwca 2012

DR IRENA ERIS, SPA RESORT CAPRI, BALSAM DO CIAŁA

Dr Irena Eris, SPA RESORT CAPRI, ZNIEWALAJĄCY BALSAM DO CIAŁA
Zniewalający lazurem, intensywnie nawilżający balsam do ciała ukoi pragnienie Twojej skóry. Olej z awokado zapewni głębokie nawilżenie, jędrność i gładkość. Jedwabiście orzeźwiający wyciąg z liści mięty, pobudzający produkcję beta-endorfin, wyzwoli pozytywną energię i poprawi samopoczucie.
Dokładnie rozprowadź na umytej, osuszonej skórze i masuj do wchłonięcia.
Stosuj po każdej kąpieli.





Rodzaj skóry: każda
Działanie: ujędrniające
odprężające
nawilżające
Stosowanie: po każdej kąpieli
Wiek: bez względu na wiek
Składniki aktywne:
Składniki INCI:
Aqua, Glycerin, Isopropyl Isostearate, Glyceryl Stearate SE, Ceteareth-20, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Lanolin, Betaine, Polysilicone-11, Dimethicone, Carbomer, Triethanolamine, Hydrogenated Olive Oil Decyl Esters, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, BHA, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Methylparaben, Phenoxyethanol, Diazolidinyl Urea, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Parfum, Hexyl Cinnamal, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol, CI 42090.




Dostałam go w ramach współpracy. Prawdopodobnie sama bym go nigdy nie zakupiła, ze względu na "zniewalającą" cenę, ok 116zł.. (200ml)
Jest to najdroższy balsam jaki miałam okazję testować.




OCENIAM BALSA JAKO..
Jako posiadaczka suchej skóry wymagającej systematycznego nawilżenia. Preferuję balsamy o gęstej konsystencji, nie przepadam jak jest ona lekka. Przy zakupie kieruję się również zapachem.


ZAPACH/KOLOR/KONSYSTENCJA
Zapach jest fantastyczny. Świeży, orzeźwiający, przywodzący na myśl wakacje, piękną pogodę.
Kolor tego balsamu to połączenie błękitu i zieleni..



Lekka konsystencja..



Tak jak pisałam wyżej, osobiście nie przepadam za lekką konsystencją. Wolę balsamy bardziej treściwe, zostawiające nawilżający film na skórze.
Natomiast ten balsam dobrze się rozprowadza i błyskawicznie się wchłania.. co powoduje u mnie uczucie suchości i potrzeby ponownego posmarowania się, która niestety w tym przypadku nie dała mi odczucia nawilżenia.

Zdjęcia 1 i 2 doskonale to obrazują

1. Zdjęcie skóry po posmarowaniu jej balsamem



2. Zdjęcie skóry po ok 2-4minutach od momentu posmarowania się. Balsam całkowicie się wchłonął.






PODSUMOWANIE
Balsam u mnie się nie sprawdził, ale trzeba brać pod uwagę moje preferencję co do takich kosmetyków, które są całkiem inne.. :) Szkoda szkoda, bo na prawdę ma ładny zapach.
Nie ukrywam, że mnie jednak rozczarował. Za taką cenę spodziewałam się odpowiedniego nawilżenia.


Myślę, że mogły by go polubić osoby preferujące lekką konsystencję oraz szybkie wchłanianie.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zainteresowała mnie linia VITACERIC. Miałyście może coś z tego? Bo ja z chęcią wypróbowałabym.. wszystko :P




poniedziałek, 11 czerwca 2012

Przybornik kosmetoholiczki..

W sb byłam na mieście i oglądałam na telebimie mecz! :D Właściwie to wcale mnie tego typu sprawy nie kręcą, moja wiedza na ten temat jest praktycznie zerowa i mimo, że wtedy Polska nie grała to oglądanie meczu było niezwykle ekscytujące. Normalnie jakbym oglądała serial i była akurat scena, gdzie nie mogłabym się doczekać zakończenia :P


Dzisiaj post o przyborniku kosmetycznym. Nie mogłam znaleźć właściwej nazwy na określenie tego.. Będzie o rzeczach, które są niby niepozorne, ale jakże przydatne :) Postanowiłam zebrać je wszystkie, choć pewnikiem o czymś zapomniałam..






1. Patyczki kosmetyczne

Kupione w Rossmanie za ok 3zł. Nie będę się zbytnio o nich rozpisywać, ponieważ Niecierpek je bliżej przybliżył w jednym ze swoich ostatnich postów.
Nadają się do poprawek jesli chodzi o np  makijaż, paznokcie. Zwróćcie uwagę na to, że mają "inne" końcówki niż standardowe patyczki kosmetyczne. Jedna strona jest cieńsza i szpiczasta, a druga płaska.






2. Chusteczki nawilżające
Zaczęłam je kupować dla swojej córki. Później odkryłam ich magiczną moc.. ;) Zawsze mam je w zasięgu kiedy wykonuję makijaż, mogę w każdej chwili przetrzeć ręce, pędzelek itp. Lubię nimi wyczyścić np meble, umywalkę. Nadają się do "obierania" ubrań z watki, paproszków. Bardzo uniwersalny i czyszczący produkt. Moje ulubione to te rossmanowskie.





3. Ściereczi z mikrofibry

Właściwie to jeszcze nigdy nie używałam ich do czyszczenia powiedzmy mebli.
Używam ich zamiast gąbki podczas kąpieli, do mycia twarzy oraz wycierania jej.

Wyjątkowo miłe w dotyku.. Wymagające jednak stałego utrzymywania ich w czystości. Po każdym "użytku" je piorę i suszę. Dlatego najlepiej zaopatrzyć się w większą ilość.
Jak się zrobią "stare" planuję ich użyć do czyszczenia mebli.








4. Gąbeczka do twarzy
Bardzo pomocna przy zmywaniu maseczek z twarzy





5. Pędzelek z linera
Po co kupować linery w wszelkich możliwych kolorach, jak się te kolory ma w "normalnych" buteleczkach. Wystarczy pędzelek ze starego linera, który maczamy w dowolnym lakierze do paznokci.




6. Wkładki higieniczne służace do zmywania lakieru.
Miewasz czasem tak, że masz pomalowane paznokcie i krótka chwila i jednym dotknęłaś czegoś i jest okropny ślad? Pasowałoby go zmyć i poprawić. Ale jak zmyć wacikiem nasączonym w zmywaczy skoro reszta paznokci jest pomalowana. Jak zrobić to żeby cała ta reszta przy okazji się nie zmyła? Wypróbuj wkładki higienicznej, która nie przepuści zmywacza na drugą stronę i nie musisz się obawiać, że zmyje pozostałe paznokcie ;)




7. Buteleczki, np z pompką
Praktyczne buteleczki po danym kosmetyku warto jednak zachować i przelać tam swój ulubiony produkt. U mnie buteleczka po zmywaczu do paznokci z Lidla z wygodną pompką do której przeleję zmywacz z Isany.





8. Puste pojemniczki
Warto równiez zostawiać sobie puste pojemniczki po np próbkach ze sklepu, po sypkich cieniach itp. Można do nich przełożyć wszelkie odsypki, odlewki kosmetyków.





9. Klipsy do włosów
Nie lubię chodzić w związanych włosach, jednak często jak jestem w domu rozpuszczone włosy mi przeszkadzają. Spinam je wtedy klipsem, który nie zostawia po sobie śladu na włosach jak już go odpinam.  Można dzięki nim osiągnąć efekt zwiększonej objętości albo loków/fal o czym mam nadzieję wkrótcę Wam napiszę.

Klipsy można kupić np w Rossmanie, kosztują ok 3zł.




10. Rozjaśniacz w sprayu
Ponieważ farbuję włosy często borykam się z odrostami. Moja koleżanka, która zawsze mi je farbowała wyjechała do Hiszpanii, a ja nie chcę ciągle kogoś zamęczać, żeby za nią to zrobił, a do fryzjera nie pójdę (:P) przypomniałam sobie o moim dawnym sposobie.
Kupuję rozjaśniacz w sprayu (cena ok 7zł) i spryskuję nim tylko odrosty i idę spać. Czynność powtarzam w czasie w celu dojścia do koloru jaki mam na reszcie włosów.







I to by było na tyle moich kosmetycznych pomocników o których pamiętam. Chciałabym je wszystkie trzymać w jednym miejscu, jednak jedne służą do makijażu inne do pielęgnacji/włosów/paznokci tak więc walają się po całym domu :P

Ciekawa jestem czy wszystkie znacie, czy też macie jakieś inne sposoby/metody pomocne w  kosmetycznym aspekcie naszego życia.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...