sobota, 24 stycznia 2015

SHINYBOX STYCZEN- WINTER IN THE CITY





Po za genialną szatą graficzną pudełka to raczej nic mi się nie spodobało :( 

Kosmetyki marki Sylveco raczej nie zrobiły na mnie wrażenia. W prawdzie szampon oczywiście wypróbuję, jak przetestuję ten który aktualnie używam (pomijam fakt, że mam chyba ze 4 już otworzone tego typu produkty..).

Kolejny raz peeling.. Ja peelingów nie używam. Raz na czas po jakiś sięgnę, a już sporo opakowań mi się uzbierało (wszystkie z shinybox).

Kuleczki Glazel również nie wywołały u mnie większego entuzjazmu, zwłaszcza, że zrobiłam powrót do meteorytów.

Balsam do ust Vedara także nie jest kosmetykiem, który z radością wypróbuję.

Natomiast z chęcią dowiem się co to jest za serum z Beautyface.




Tym razem zawartość Shinybox nie wpisała się w moje gusta, ale myślę, że sporo osób- zwłaszcza włosomaniaczek- będzie zadowolona, głównie ze względu na pojawienie się kosmetyków marki Sylveco.




Wg mnie szału nie ma, a Wy jak uważacie?


piątek, 23 stycznia 2015

Nowości z WIBO- rozświetlacz do ciała i twarzy oraz puder z rozświetlaczem




U którejś z Was na instagramie wypatrzyłam ten rozświetlacz w przepięknej buteleczce z pompką. Przypuszczam, że nigdy go nie użyję, ale mam słabość do takich opakowań :))




Udało mi się, ponieważ w moim Rossmannie była ostatnia sztuka. Jeśli jesteście ciekawe działania to rozświetlacz sam w sobie jest raczej kiepski. Tworzy ładny, delikatny efekt, ale wystarczy potrzeć o coś skórę i drobinki znikają.





Oczywiście nie mogłam sobie odmówić kupienia jeszcze jednej rzeczy- pudru z rozświetlaczem 
JE T'AIME.
Ten produkt przynajmniej będę używać ;)) także dam znać, czy się sprawdził.





Powiedzcie mi, czy Wy również macie słabość do takich ślicznych buteleczek? ;)
Miłego dnia!

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Buty, buty, buty..


Tęskni mi się za beztroskim lataniem po sklepach. Nie mam już na to czasu i jeśli wybieram się na zakupy to raczej zazwyczaj mam w głowie konkretny cel i chciałabym wejść do sklepu, wziąć produkt i jak najszybciej wyjść.
Niestety z niewiadomych przyczyn mało kiedy w sklepach jest dokładnie to co chcę ;))

Ostatnio potrzebowałam bardziej eleganckich kozaków. 
I Julka, moja córka namówiła mnie na te:



Super, że są przyległe w łydce. Nie lubię jak w tym miejscu cholewki odstają.


Bardzo spodobał mi się obcas!



Ale te odpadające cyrkonie psują wszystko! Chyba je odkleję :)



CCC -30%
  149,99 104,99


Natomiast będąc na mieście całkiem przypadkowo kupiłam te kozaki za jakieś 60 zł i skończyło się na tym, że tych wyżej jeszcze ani razu nie ubrałam. 
Kobiety ;)



Miłego dnia! :)

środa, 14 stycznia 2015

ŻELOWY MANICURE BEZ LAMPY UV- SALLY HANSEN MIRACLE GEL



Wiecie, że jestem zakochana w hybrydach. Jest to dla mnie spore ułatwienie. Przy dwójce dzieci mało mam czasu dla siebie, a chciałabym żeby moje paznokcie były zawsze zadbane i pomalowane lakierem. Hybrydy to dla mnie idealne rozwiązanie- nie muszę często malować i zmywać paznokci.




W poniedziałek dostałam do przetestowania produkty Sally Hansen, które dopiero mają wejść na sklepowe półki. Nie są to zwykłe lakiery to paznokci. Są w połowie lakierem, a w połowie systemem hybrydowego manicure. 
Bez użycia lampy LED/UV. 
Bez konieczności specjalnego ściągania lakieru. 
Efekt ma się utrzymywać do 14 dni. 

Cena: ok 34 zł




W skład linii MIRACLE GEL wchodzi 12 odcieni. Ja posiadam czerwień 470, 330, fiolet 270, nude 120 oraz miętę 240. 

Za pomocą MIRACLE GEL TOP COAT utrwala się manicure.
Manicure zmywa się za pomocą normalnego zmywacza, z acetonem, jak i bez.




Nie ukrywam- jestem bardzo ciekawa tych produktów. Hybrydy mają to do siebie, że ich usuwanie jest czasochłonne i czasami można się nieźle natrudzić (przynajmniej ja jeszcze tego nie opanowałam).



Mam nadzieję, że w przypadku lakierów Sally Hansen z linii MIRACLE GEL wszelkie obietnice producenta zostaną spełnione.
Hmm tylko który kolor lakieru wybrać jako pierwszy? :))





wtorek, 13 stycznia 2015

Wtorek z Yankee Candle- wosk Salted Caramel




Byłam przekonana, że został mi tylko jeden wosk  Yankee Candle od Goodies.pl do przetestowania i zrecenzowania, a się okazało, że jest jeszcze jeden.

Salted Caramel- nie bez powodu go przeoczyłam.. Kiedy doszła do mnie wysyłka z woskami to właśnie ten zapach tak mnie odrzucił, że musiałam go przełożyć gdzie indziej, byleby go nie czuć.




Gdybym miała opisać co czuję, kiedy wącham tarte przez opakowanie to porównałabym to z uczuciem, kiedy ktoś kazałby mi zjeść kilka łyżek soli. Wyobraźcie sobie to ;)

Smakowo lubię połączenie carmelu z czymś słonym, dlatego postanowiłam jednak odpalić wosk. Zapach niestety nie dla mnie. Dusi, mdli, po prostu się nie podoba. Jest dziwny, bo nie jest to typowa dusząca słodycz. Ktoś porównał go do zapachu kostki rosołowej- coś w tym jest :)


Jeszcze się cały nie stopił, a ja już musiałam zdmuchnąć świeczkę. I dopiero wtedy poczułam piękną słodycz palonego karmelu. Trwało to niestety parę sekund.


Jest bardzo intensywny i długo utrzymywał się w pomieszczeniu, mimo że przez krótki czas go paliłam. 


Jak widzicie zapach nie jest dla mnie. Brr to tej pory, jak sobie go przypomnę to mnie mdli.. :/
Czy któraś z Was miała tak samo?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...