środa, 25 lipca 2012

Dzień z życia Mallene..

Dzień z życia Mallene.. Oczywiście pod kątem kosmetycznym/ubraniowym. I żeby nikt nie pomyślał, że robię tylko to w ciągu dnia. Niestety nie jestem z tych "leżą i pachną" :P

Do napisania posta zainspirowała mnie jedna z czytelniczek, która poprosiła abym napisała notkę o swoim codziennym makijażu. Pomyślałam sobie: rany.. przecież to byłoby strasznie nudne. Nie jestem pod tym względem jakoś wyjątkowo ciekawa. Jednak jak dłużej nad tym pomyślałam to wpadłam na pomysł na "lekkie" urozmaicenie takiego posta.

Mimo, ze sama prowadzę bloga, to jestem również czytelniczką innych i uważam za normalne to, że czasami zastanawiamy się jak wygląda dzień/życie blogerki. Ponieważ dostaję coraz więcej pytań dotyczących mojego prywatnego życia (i to niektóre na prawdę są bardzo osobiste :)) postanowiłam trochę ograniczyć publiczne pisanie o swoich sprawach.
Dlatego "dzień z życia Mallene" będzie bardzo okrojony. Pisany typowo pod tematykę bloga.


Dzień zaczynam od umycia zębów i wypicia  kawy, przy której prawie zawsze przeglądam wiadomości na onecie oraz czytam nowe posty na blogach, które mam w liście czytelniczej :)




PORANNA TOALETA
Następnie poranna toaleta. Żel pod prysznic + balsam- wybór przeważnie przypadkowy lub uwarunkowany tym czy mam ochotę na coś co pachnie świeżo, czy słodko.
Dzisiaj postawiłam na firmę FM ;)


Mycie włosów- czynność za którą nie przepadam, ale nie cierpię mieć nieumytych, nieświezych włosów. Często łapię się na tym, ze wstaję rano i np myłam włosy poprzedniego dnia i dochodze do wniosku: aaa nie myję dzisiaj, nie jest źle. Potem cały dzień męczę się z tym, ze ich nie umyłam :P




TWARZ
Twarz przemywam wodą różaną Dabur (polecam!). Koniecznie jakiś nawilżacz do twarzy- aktualnie zuzywam produkty, które mam pootwierane więc nie mam czegoś konkretnego.


WŁOSY
Suszenie włosów- czynność nr 2 za którą nie przepadam :P Gdybym mogła to nie uzywałabym suszarki, jednak mam  gęste włosy, które bardzo długo same schną.
W szafie mam specjalną półeczkę na "sprzęty"/kosmetyki do włosów. Czyli termoloki, suszarka, pudełko z różnymi szczotkami (których notabene nie uzywam już od kiedy mam jak to moja córcia mówi- szczotkę, która nie szarpie włosów :P), gumkami i klamerkami, kosmetykami.



Aktualnie na skórę głowy nakładam Jantara, włosy pryskam eliksirem ziołowym, a końcówki traktuję jedwabiem (Green Pharmacy)




Włosy tylko suszę i rozczesuję. Nic z nimi nie robię.. czasem mnie najdzie ochota na loki/fale :)


MAKIJAŻ

Zazwyczaj są to takie produkty:


Aktualnie testuję bb krem Eris.
Dermacol
Kobo podkład jako bronzer



Puder Elf (ten poczwórny)
Meteoryty


Baza pod cienie ARTDECO
Cienie L'oreal, paletki sleek (to taki standard, czasem mnie weźmie na inne kolory więc używam czegoś innego)
Eyelinery w żelu ESSENCE (zazwyczaj robię kreskę na powiece, czasami nie)
Paletka do brwi INGLOT
Tusz do rzęs MF 2000 calorie



W rzeczywistości podczas robienia makijazu tworzę przy tym bałagan.. którego oczywiście na zdj nie widać za bardzo :P







UBRANIE
I tutaj dzień w dzień zaczyna się istny dramat, ponieważ ja zawsze (zawsze!) nie mam w co się ubrać!
Ubrania, w  których wiem, ze w nich chodzę wiszą na wieszaczkach w szafie.
Takie przechowywanie ubrań jest bardzo wygodne i łatwiej jest utrzymać porządek.





Jednak zazwyczaj każde moje ubieranie się kończy się..



Ahhh te kobiety :P





PERFUMY

Najchętniej używam:


Chloe, Euphoria, Angel




PAZNOKCIE
Nie często zdarza mi sie malować paznokcie w ciągu dnia. Zazwyczaj robię to w nocy.. :)





PIELĘGNACJA NA NOC

Jeżeli jestem po treningu- stawiam na prysznic i miętowy żel OS, który chłodzi.

Uwielbiam długie kąpiele.. Zawsze do łazienki zabieram ze sobą książkę oraz coś do picia (nie wiem dlaczego, ale zawsze będąc w łazience chce mi się pić :P)

Standardowo jakiś żel pod prysznic,płyn do kąpieli, balsam, mycie ząbków.

Oczywiście makijaż zmywam, twarz tonizuję wodą różaną.
Na noc do kremu do twarzy dodaję kilka kropel oleju arganowego. Pod oczy kwas hialuronowy



Jak mi sie przypomni- odżywka na rzęsy



Jak mi się przypomni, albo jak zmobilizuję swoje wszystkie pokłady energii (przecież to takie męczące sięgnąć ręką do szafki !) nakładam olej na włosy





I dzień się kończy :P Dam sobie rękę uciąć, że o czymś zapomniałam napisać. Pominęłam również nakładanie wszelkich maseczek, pielęgnację stóp czy balsamy jakie stosuję itd itd, ale tak czy inaczej wszystko przewija się na blogu :) Już i tak wyszedł długi post z dużą ilością zdjęć :P

Jeżeli jesteście czymś zainteresowane, macie jakies pytanie- piszcie w komentarzach.

Ciekawa jestem jak wygląda "Wasz dzień" oraz czy tak jak ja borykacie się z podobnymi "problemami" typu- nie mam w co sie ubrać, nie chcę mi się nałożyć oleju na wlosy :P







wtorek, 24 lipca 2012

Wróciłam! ;)

Wróciłam do blogosfery :P



Co robiłam jak mnie nie było? A no.. sporo rzeczy. Nie był to niestety urlop, ale bardzo napięty czas przeplatany z przyjemnościami, chociaż ostatnie dni były najlepsze (dzięki!) ;)

 Byłam w wielu miejscach, różnie spędzałam czas. Zdjęć praktycznie żadnych nie robiłam, bo nie było kiedy.


Poznałam wiele nowych dań..






Odwiedziłam tajską restauracje po rewolucjach Magdy Gessler. Nawet oglądałam ten odcinek. Wszystko całkiem inaczej wygląda w rzeczywistości, ale atmosfera świetna, a jedzenie pyszne.



W tym czasie obchodziłam również swoje imieniny.. :)








Zgadnijcie, które kwiatuszki zrobiła Julcia? ;)







W moje ręce wpadło wiele kosmetyków. Zebrałam kilka do zdjęć. Podkreślam- kilka.. ;)







To taka mini relacja.. Jedna setna z tego co się wydarzyło.
Można  powiedzieć, że dzisiaj dopiero się skończy ten szalony czas (a dzień się jeszcze nie skończył :P)
Teraz powinnam już mieć ciutkę więcej czasu na bloga, także spodziewajcie się postów.

Tęskniłam za Wami :)



wtorek, 17 lipca 2012

Dlaczego doba nie trwa dłużej?

Cześć :)
Dzisiaj będzie trochę tłumaczenia dlaczego mnie nie ma i nie będzie, trochę o treningu z Ewą, o kosmetykach..

Jak wiecie w niedziele wróciłam z wyjazdu. Mamy wtorek, ja jeszcze nie miałam czasu się rozpakować, a w środę czeka mnie kolejny wyjazd na kilka dni :)  Zważywszy na to, że w sobote mam impreze imieninową to na blogu pojawię się w niedziele?

Szalony czas.. Zanim przejdę do  treningu z Ewą opowiem Wam moją poniedziałkową historię. Jechałam z siostrą do Tychów, ponieważ miała egzamin z prawa jazdy. Nalegałam żeby się wybrać wcześniej, bo raz, że nie znam drogi, a dwa, że nie często zdarza mi się jeździć w nieznane miejsce (byłam tam tylko raz w 2008 roku kiedy to sama miałam egzamin) i po prostu wolę mieć zapas czasowy.
Tym razem zdałyśmy się na gps i mojego brata, który ustawił nam drogę. Utwierdziłam się w przekonaniu, że nie ma co zdawać się na faceta. Tak więc wylądowałyśmy na wiejskiej drodze (nie pokrytej asfaltem :P) gdzie był jakiś domek i same pola. Padało okropnie, a gps powiedział: "Dotarłeś do celu. Prowadził Cie Krzysztof ...". Normalnie jakby się sprawdził jakiś koszmar, brakowało tylko jakiegoś gościa z siekierą, który zaraz by na nas wyskoczył :D

Kiedy wreszcie dotarłyśmy do centrum to nie mogłyśmy znaleźć ośrodka (gps nie mógł znaleźć?). Pan Krzyś powiedział nam "na rondzie zawróć w prawo". Eeee jak się zawraca na rondzie w prawo? :P W każdym bądź razie jakoś mi się udało wybrać właściwą drogę i wtedy pik pik pik bateria na wyczerpaniu.  Zestresowałam się, ze nie dowiozę siostry na czas i suma sumarum to ona mnie uspokajała, a powinno być odwrotnie- to ja powinnam ją uspokajać przed egzaminem :P

Jakoś dojechałyśmy i czekałam na siostrę w samochodzie. Patrzę, a obok mnie parkuje eLka z mojego miasta. No to bajera do instrukatanta.. Pytam czy wytłumaczy mi jak dojechać do domu. On się mnie pyta jak w takim razie dojechałam tutaj. Odpowiadam: cudem i się śmieje opowiadając mu nasze perypetie. Facet wytłumaczył mi idealnie jak mam się wrócić i nawet dał mi swój numer telefonu gdybym się po drodze pogubiła ;)

W każdym bądź razie siostra zdała!! ;)


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Trening z Ewą idzie mi całkiem nieźle pomijając fakt, że cierpię na brak czasu. Ćwiczę 3x w tygodniu, a codziennie staram się równiez wykonywać jakiś wysiłek fizyczny (skakanka, hula hop, spacery itp).
Sama Ewa zaczyna mnie już niesamowicie irytować i łapię się na tym, że jak ona mówi to odpowiadam jej coś ze złością :D Wczoraj włączyłam vive, żeby nie słuchać jej gadaniny.

Doszłam już natomiast do etapu kiedy dzień bez ćwiczeń wydaje mi się być dniem niekompletnym. Pokochałam to.

A jeszcze bardziej pokochałam efekty, które już zauważyłam i nie mogę się doczekać kiedy się nimi pochwalę :)

Ze względu na to, że postanowiłam przyznawać sobie nagrody za swoje osiągnięcia, kupiłam:
dwa żele pod prysznic Original Source (przeciez nie wystarczył by mi jeden! pfff...) oraz serum intensywnie wyszczuplające + ujędrniające Eveline.





Po treningu zdecydowanie bardziej wolę brać prysznic niż spędzać godzinę leżąc w wannie co dotychczas robiłam. Chciałam mieć jakiś żel orzeźwiający pachnący świeżością. Mój wybór nie mógł być lepszy!

Najpierw kupiłam MINT&TEA FREE

*Aparat przekłamał kolor. W rzeczywistości żel jest koloru zielonego, a nie morskiej zieleni

Następnie tego samego dnia dowiedziałam się o edycji limitowanej, w skład której wchodzi między innymi żel o nazwie SPEARMINT. Polecam wszystkich zwłaszcza po wysiłku fizycznym. Pachnie gumą miętową i zapewnia niesamowite odświeżenie.




Z serum Eveline Slim Extreme 4d również jestem bardzo zadowolona. Nigdzie nie przepadałam za efektem chłodzącym, ale zmieniłam zdanie. Smaruję się nim minutę przed treningiem jak i po prysznicu na noc.





-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wiecie, że nie przepadam za piciem wody mineralnej. Czy to gazowana czy nie- nie za bardzo ją lubię. Z chęcią piłabym samą cole.. ale jak wiadomo najzdrowsza to ona nie jest. Dlatego jak wypatrzyłam w Lidlu wody mineralne smakowe wzięłam bez zastanowienia.





SMAK OWOCÓW LEŚNYCH




SMAK GRUSZKI



Przynajmniej są zdrowsze niż cola.. I świetnie smakują. Nie pamiętam ile kosztowały, ale drogie nie były. Coś ponad 1zł, a mniej niż 2zł.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Marzy mi się położyć się spać i wstać dopiero jutro koło południa. Niedawno wróciłam do domu. Już 17, a ja mam jeszcze mase załatwień dzisiaj. Czuję się jak chodząca bomba. Tylko nie wiem kiedy wybuchnę, ale rękę dam sobie uciąć, że skończy się to okresem :P



piątek, 13 lipca 2012

Litr odżywki, pół litra szamponu,balsamu.. czyli kosmetyczka podróżniczki :)

Do napisania posta już dawno temu zainspirowała mnie moja siostra.. Pewnego dnia stałam na stacji pkp czekając na pociąg i zdziwiłam się kiedy zauważyłam idącą w moim kierunku siostrę z wielkim plecakiem na plecach. Okazało się, że gdzieś tam jechała na parę dni. Będąc już w pociągu siostra narzekała jak jej ciężko itd. Zapytałam więc co tam takiego ma. Gdy zaczęła mi mówić o swojej litrowej odzywce do włosów, balsamie do ciała i żelu pod prysznic o pojemności 500ml (albo 400?), następnie 200ml mleczka do demakijazu i 200ml toniku itd itd- chwyciłam się za głowę i pomyślałam no nie.. nie normalna  :D

Ponieważ w ten weekend mam zaplanowany wyjazd, który okazał się dwudniowym* postanowiłam skrobnąć co nie co o kosmetyczne podróżniczki. Zależy mi przede wszystkim na tym, aby moje kosmetyki zajmowały mało miejsca. Chciałabym wziąć ze sobą mniejszą torebkę przewieszoną przez ramię oraz większą torebke, w której wylądują potrzebne rzeczy i zostawię je w hotelu.
*bardzo żałuję, że nie będzie mnie na spotkaniu blogerek w Krakowie, zwłaszcza, że w  tym czasie tak na prawdę będę bardzo blisko.






Post będzie podzielony na dwie części:
1. Kosmetyczka do torebki, czyli głównie kolorówka potrzebna nam do wykonania codziennego makijażu jak i ewentualnych poprawek w ciągu dnia.

2. Kosmetyczka z produktami do pielęgnacji.

+

mini apteczka


1. KOSMETYCZKA DO TOREBKI, czyli głównie kolorówka potrzebna nam do wykonania codziennego makijażu jak i ewentualnych poprawek w ciągu dnia.
Kosmetyczka zawiera produkty, które zabiorę ze sobą na weekend.

Uważam jednak, że jest to kwestia bardzo indywidualna. To normalne, że osoba, której cera jest w złym stanie (pryszcze, widoczne naczynka, przebarwienia)  spakuje do kosmetyczki podkład, puder, korektor, a osoba mająca idealną cerę odpuści sobie zabrania wyżej wymienionych  kosmetyków.
Już dawno się zorientowałam, że część kobiet wychodząc z domu ma w torebce mini kosmetyczkę z produktami do poprawek, a część nie zabiera ze sobą ani jednego kosmetyku.
Część z nas się po jakimś czasie świeci i potrzebuje zmatowienia, na części ma cery,na których podkłady się krótko trzymają  i mają potrzebe ponownego nałożenia podkładu. I tak można wymieniać i wymieniać.
Osobiście jestem osobą bardzo wyrozumiałą i nie mam potrzeby krytykowania osoby, którą widzę na uczelni w wc malującą się, czy nawet nakładająco 5 wartwę tuszu. Jeżeli to czyni ją szczęśliwszą/spokojniejszą/ładniej wyglądająco w swojej ocenie itd to nie widzę w tym nic złego. Jej sprawa.


Na dłuższe jednodniowe pobyty po za domem biorę ze sobą taką kosmetyczkę, w której mam swoje minimum. Raz z niej korzystam, raz nie. Lubię jednak wyglądać świeżo i czuć się ładnie. Niestety nie należę do osób, które budzą się pieknę i na których makijaż trzyma się ładnie cały dzień. Dlatego jeżeli mam możliwość "poprawienia się" korzystam z niej, bo dlaczego miałabym sobie tego odmówić?  :P


Najlepsza kosmetyczka do torebki powinna być moim zdaniem przeźroczysta. Łatwiej w niej odnajdziecie szukany przez Was kosmetyk.  (np. do kupienia teraz w Rossmannie, z kolekcji różanej Wibo w cenie 1,29)



Co w niej trzymam: podkład w kompakcie, odlewka dermacolu, mapka brązująca Sensique, mini krem Pharmaceris spf30, próbka kremu do twarzy, próbka perfum, pędzel, patyczek kosmetyczny, spinka, tusz do rzęs, chusteczki nawilżające.



PODKŁAD W KOMPAKCIE,
Długo używałam MF, jednak pasowało go wymienić, bo najzwyczajniej w życiu robi się już za stary :P Upolowałam niedawno podkład w kompakcie o którym wspomniałam w tej notce: http://mallene.blogspot.com/2012/07/poszam-tylko-po-wode-rozana.html
Dzięki temu, że posiada lusterko, zawartość mojej kosmetyczki zmniejszy się o jedną rzecz. (przypominają mi się słowa mojej koleżanki: bez lusterka to jak bez ręki. :D)





MAPKA BRĄZUJĄCA
Jak dla mnie jest to wielofunkcyjny produkt. Może służyć jako bronzer, jako rozświetlacz lub cień na powieki. Pisałam o niej tutaj: http://mallene.blogspot.com/2012/05/mapka-brazujaca-sensique.html




ODLEWKA DERMACOLA
Potrzebna do ewentualnych zadań specjalnych. Pryszcz, sińce pod oczami..





PĘDZEL
Jesli nie mam czymś muśniętych policzków czuję, że czegoś mi brakuje. Pędzel zajmuje mało miejsca :)
PATYCZEK KOSMETYCZNY
Może służyć do nałożenia cienia, do poprawek makijażu, do wyczyszczenia uszu, nałożenia szpiczastą końcówka tuszu jako eyelinera hehe do czego tam chcecie :)


KREMY, PRÓBKA PERFUM, CHUSTECZKI NAWILŻAJĄCE (MOKRE)



Jako posiadaczka cery suchej muszę bardzo dbać o stałe nawilżenie cery. Mała tubka kremu Pharmaceris bardzo się przydaje kiedy rano wychodzę z domu i pada, a się okazuje, że później jest 30stopni i praży słońce.
Takiego kremu w mini tubce czy saszetce mogę użyć również jako kremu do rąk.

Nie zabrałabym ze sobą perfum w buteleczce.. Raz, że zajęły by więcej miejsca, a dwa, że prawdopodobieństwo wylania itd w moim przypadku jest wielkie. Dlatego wolę mieć małą próbeczkę :)




*chusteczki nawilżające mokre


Chusteczki nawilżające musze mieć przy sobie zawsze. Zwłaszcza jak idę/jadę gdzieś z Julką.
Moja koleżanka często sobie przepakowywała kilka chusteczek do siateczki.

Ja kupowałam zawsze mini opakowania, jednak ostatnio odkryłam, że Isana w swojej ofercie ma chusteczki pakowane pojedynczo. Zajmują na prawde bardzo mało miejsca.




*MAŁE POJEMNICZKI
Myślę, że jeśli nie mamy kosmetyków w wersji mini to wszelkie podkłady/korektory/kremy warto przelać do małych pojemniczków.







2. KOSMETYCZKA Z PRODUKTAMI DO PIELĘGNACJI

Co w niej trzymam...:





Nie wiem czy w hotelu będą "hotelowe kosmetyki" typu mydełko, żel, dlatego wolę swoje zabrać ze sobą.

Moje minimum na weekendowy wyjazd:


BALSAM DO CIAŁA- mało TBS, które jest malutkie i mało miejsca zajmuje
SZAMPON, który posłuży mi do mycia włosów jak i jako żel pod prysznic
DEZODORANT- ZIAJA SOFT





ODLEWKA MICELA- nie miałam żadnej małej buteleczki, dlatego użyłam tej Rossmanowskiej
TONIK NUXE W SASZETCE- mało miejsca zajmuje. Dodatkowo wezmę pusty pojemniczek, aby po wieczornej tonizacji produkt przelać i mieć na rano
PRÓBKI KREMÓW- Eucerin, Bandi pod oczy, mini tubka Sampar
OLEJ ARGANOWY- stosuję jako "krem" jak i na włosy jako jedwab





KLAMERKA (KLIPS) DO WŁOSÓW, PATYCZKI I PŁATKI KOSMETYCZNE




+ oczywiście szczoteczka i pasta do zebów oraz szczotka do włosów ;)





O czymś zapomniałam? Wzięłam coś niepotrzebnego? Pewnie tak :P
Zresztą ja zawsze (zawsze!) 5 minut przed wyjściem z domu jak gdzieś jadę na parę dni, pakuję do torby coś jeszcze. Także przypuszczam, ze wezmę ze sobą jeszcze paletkę Sleek, pędzelki do makijażu itp..



MINI APTECZKA

A w porfelu zawsze noszę mini apteczkę.. ktora nie tylko mi sie nie raz przydała :)
Jak wiecie ostatnio chorują moje nerki, ból może złapać w każdym momencie dlatego zawsze mam coś przeciwbólowego.

Ibuprom, Nospa, Stoperan, tabl na ból gardła, plaster.




--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawa jestem jak odbierzecie moją organizację kosmetyczek. Oczywiście jeśli chodzi o kosmetyczkę do torebki to nie mam ze sobą jeśli idę przysłowiowo  po bułki :D
 Nie sprawdzam też co 15minut jak mój makijaż się trzyma. (wczoraj chyba coś było w rozmowach w tłoku o tym :)).
Oczywiście jestem w stanie bez problemu nie poprawiać makijażu i nie robię z tego tragedii. Jednak posłuzyłabym się przykładem- jeśli boli Was głowa- zażywacie tabletki. Czuć się komfortowo- to jest to!

Życzę udanego weekendu, udanego spotkania blogerek i sama sobie życze udanego weekendowego wyjazdu :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...