poniedziałek, 20 marca 2017

PRZEGLĄD KREMÓW DO RĄK | EVELINE COSMETICS ARGAN GOLD EDITION waniliowy krem-serum do rąk i paznokci | STENDERS krem do rąk cranberry | FARMONA SWEET SECRET kokosowy krem do rąk i paznokci słodki kokos i banany | FARMONA HERBAL CARE krem odmładzający do rąk dzika róża | FARMONA NIVELAZIONE intensywnie nawilżające serum do rąk i paznokci


Dawniej mogłam spokojnie obejść się bez kremu do rąk. Teraz nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niego. Koniecznie muszę go mieć w pokoju przy łóżku, inny ma swoje miejsce w kuchni, którego aplikuję po myciu naczyń. Mini wersje noszę w torebce. Moje dłonie często potrzebują nawilżenia i po prostu lubię takie produkty mieć przy sobie. Czy Wy też tak macie?


EVELINE COSMETICS ARGAN GOLD EDITION, WANILIOWY KREM-SERUM DO RĄK I PAZNOKCI

Innowacyjna formuła Waniliowego kremu serum do rąk i paznokci została oparta na BioHyaluron Complex, który głęboko nawilża, regeneruje i uelastycznia skórę sprawiając, że staje się ona aksamitnie gładka. Zapewnia doskonałą pielęgnację zarówno skóry dłoni jak i paznokci. Regularne stosowanie wzmacnia strukturę naskórka i opóźnia procesy starzenia oraz chroni przed działaniem czynników zewnętrznych. Krem-Serum błyskawicznie się wchłania i natychmiast przynosi ulgę nawet najbardziej suchej skórze dłoni.
Pojemność: 100 ml
Cena: 8 zł

Zużyłam już dwie sztuki tego kremu Eveline. Co zachęciło mnie do ponownego zakupu? Zdecydowanie piękne opakowanie w mojej ulubionej czarno-złotej kolorystyce, ładny zapach i bardzo dobre działanie. Jeżeli jesteście miłośniczkami słodkich zapachów to nie przejdziecie obojętnie obok tego produktu. Pachnie słodko, waniliowo i na tyle intensywnie,  że otoczenie pyta co to za perfumy. Dobrze nawilża skórę, pozostawiając otulający film (nie wchłania się całkowicie). Czuję się zachęcona do wypróbowania innych kosmetyków z tej serii.


STENDERS GARDEN OF FEELINGS, HAND CREAM CRANBERRY

Lekki, szybko wchłaniający się krem ochrony do rąk o aromacie owoców leśnych.  Przeznaczony do stosowania o każdej porze dnia, natychmiast przynosi ulgę suchej skórze dłoni i zapewnia jej wysoką ochronę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Tworzy barierę utrzymującą nawilżenie, dbając o piękno i uczucie komfortu Twojej skóry. 
Krem zapewnia specjalną i długotrwałą ochronę dłoni w pełni opartą na naturalnym maśle shea, allantoinie, glicerynie zawiera również olejki eteryczne z jagód jałowca i ekstrakt z żurawiny.  
Pojemność: 25 ml
Cena: 23 zł


FARMONA SWEET SECRET, KOKOSOWY KREM DO RĄK I PAZNOKCI, SŁODKI KOKOS I BANAN

Kokosowy krem do rąk Farmona Sweet Secret intensywnie nawilża, wygładza i regeneruje skórę dłoni, łagodzi podrażnienia, likwiduje szorstkość naskórka. Regularne stosowanie kremu daje uczucie wypielęgnowanej, jedwabiście gładkiej i pachnącej skóry.
Cena: 3 zł (30 ml)
7 zł (100 ml)

Zarówno krem do rąk Stenders, jak i Farmona to produkty o mniejszych pojemnościach (z drugiej firmy jest dostępna większa wersja), które są idealne do torebki, samochodu. Nie zajmują wiele miejsca :) Różnią się przede wszystkim ceną. Pierwszy kosztuje 23 zł za 25 ml, a drugi około 3 zł za 30 ml. Oba posiadają piękne zapachy. 

Krem Stenders ma aromat owoców leśnych. Słodki, ale orzeźwiający zapach. Posiada kwaśne nuty, za którymi nie przepadam. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Daje uczucie nawilżenia oraz odżywienia. Zdaje się, że dostałam go w którymś z boxów. Raczej nie kupiłabym go osobiście (choć nie mam mu nic do zarzucenia, jeśli chodzi o działanie) ze względu na cenę. Za ten koszt kupię kilka dobrych produktów do rąk.
Krem z serii Sweet Secret oczywiście posiada genialny, maksymalnie słodki i apetyczny zapach kokosów i bananów. W szczególności wyczuwam te drugie. "Słodka uczta dla ciała i zmysłów"- zgadzam się z tym w 100%. Z wielką przyjemnością go używałam i łapałam się na tym, że sięgam po niego aby poczuć ten aromat. Pozostawia otulający film, ale nie daje uczucia tłustości i lepkości. Uwielbiam wszystkie produkty z tej serii więc nie inaczej było w tym przypadku.


FARMONA NIVELAZIONE, GŁADKIE DŁONIE, INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCE SERUM DO RĄK I PAZNOKCI

Serum przeznaczone jest do pielęgnacji skóry szorstkiej i odwodnionej z osłabioną płytką paznokcia.
Dzięki zawartości aktywnych składników: mocznika 10%, kwasu hialuronowego i protein jedwabiu, intensywnie i długotrwale nawilża oraz błyskawicznie wygładza skórę dłoni już po pierwszej aplikacji. Regularne stosowanie serum zapobiega przesuszeniu, poprawia elastyczność skóry i niweluje jej szorstkość.
Serum chroni przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych i starzeniem się skóry, zmniejsza podrażnienia i spierzchnięcia. Wzmacnia paznokcie, zmniejszając ich łamliwość i rozdwajanie się.
Cena: 9 zł
Pojemność: 125 ml


FARMONA HERBAL CARE, KREM ODMŁADZAJĄCY DO RĄK, DZIKA RÓŻA

Krem odmładzający do rąk i paznokci zawiera silnie skoncentrowane, łagodne dla skóry, naturalne składniki aktywne, które zapewniają skuteczną pielęgnację, przywracając dłoniom piękny, młody wygląd. Ekstrakt z dzikiej róży doskonale nawilża i odżywia skórę oraz poprawia jej sprężystość, opóźniając procesy starzenia. Proteiny jedwabne doskonale wygładzają skórę usuwając szorstkość naskórka, a także skutecznie chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Witamina E nazywana „witaminą młodości”, dodaje witalności, błyskawicznie regeneruje i wygładza skórę oraz chroni przed szkodliwym promieniowaniem UV.
Pojemność: 100 ml

Serum Nivelazione trzymam w pobliżu łóżka i głównie aplikuję go na noc przed spaniem. Posiada aplikator w sprayu co jest bardzo wygodne i przede wszystkim higieniczne. Wielokrotnie zdarzało mi się psikać nim również nogi, stopy. Lubię jego delikatny, kremowy zapach i działanie. Posiada lekką, wodnistą konsystencję, która nie wchłania się od razu. Z tej serii mam również balsam do ciała i jego też bardzo polubiłam.
Krem Herbal Care to kolejny produkt o ładnym zapachu. Coś dla miłośniczek różanych woni. Został zużyty do ostatniej kropli. Sięgałam po niego zawsze po myciu naczyń (a dość często to robię), po sprzątaniu, myciu podłóg itd. Daje natychmiastowe ukojenie dla suchej skóry, odpowiednio ją pielęgnuje, nawilża i odżywia. Pod koniec użytkowania przez intensywne używanie zepsuło się jego zamykanie. 

--------------------------

Właściwie to mogłabym się ograniczyć do 2 kremów do rąk. Jeden do domu, drugi mniejszy do torebki. Tak na prawdę to nawet nie zwróciłam uwagi ile ich mam otwartych dopóki nie postanowiłam napisać tego posta :) A czasami wydaje mi się, jaka to ze mnie minimalistka :D


Wszystkie produkty, które dzisiaj opisałam bardzo lubię i nie mogłabym się zdecydować, który z nich jest moim faworytem. 

Dajcie znać czy Wy posiadacie swój ulubiony krem do rąk.


środa, 15 marca 2017

Nauka, nauka, nauka, a w przerwie zakupy w SH, niebieskie włosy (!!), nowe kosmetyki oraz kwiatek, który przeżył tydzień ;)




Staram się każdą wolną chwilę (a nie mam ich wiele przy dwójce dzieci) poświęcić na naukę. Szczerze mówiąc to marnie mi to idzie, ale każdego dnia mimo dużego zmęczenia mobilizuję swoje siły. Ogólnie to miałam ostatnio dość ciekawą przygodę. Dzień przed pierwszymi zajęciami na uczelni postanowiłam się "odświeżyć" i pofarbować mój parocentymetrowy odrost. Jakiś diabeł na ramieniu podkusił mnie aby tym razem kupić inny numer farby. Tak więc miałam piękne włosy z niebiesko-zielonymi refleksami (masakra!) Właściwie to taki hmmm gołębi kolor :P Dobrze, że się wypłukał.


Nigdy nie miałam ręki do kwiatów. Smutny był żywot wszystkich roślin w moim domu. Zazwyczaj po prostu usychały z powodu braku wody albo zupełnie odwrotnie- były aż za bardzo podlewane. Kwiatek z poniższego zdjęcia ma już tydzień! Wow! Dbamy o niego, chuchamy :P W tym roku marzy mi się prawdziwy ogród na balkonie. Ciekawa jestem, czy uda mi się to zrealizować i zakwitnie u mnie nie tylko mięta. Mięte mam w doniczce co roku (uwielbiamy Mohito, z %%% jak i bez), nie jest rośliną wymagającą i rozrasta się w błyskawicznym tempie. Chciałabym posadzić jakieś zioła, sałatę, pomidorki oraz kwiaty.





W ostatnim czasie otrzymałam dwie przesyłki. Regenerujące serum do twarzy Regenerum ma za zadanie silnie odbudować i odżywić skórę, jednocześnie ją wygładzając. Używam go dopiero od kilku dni więc jeszcze za wiele nie mogę powiedzieć na temat jego działania. Posiada konkretną, gęstą konsystencję, ale twarz po nim się nie świeci. Duży plus za opakowanie z pompką, które jest wygodne w użytkowaniu oraz higieniczne.
Serum oczyszczające do skóry głowy Bionigree to dla mnie nowość. Nie znam kosmetyków tej firmy, jak również nigdy nie stosowałam tego typu produktu. Jestem go ogromnie ciekawa! Ma łagodzić podrażnienia skóry i oczyścić z nadmiaru zrogowaciałego naskórka, ułatwiając wchłanianie substancji odżywczych. O ile moje włosy na długości są suche to przy nasadzie szybko tracą świeżość. Serum ma aplikator w formie pipety i za jej pomocą nanosi się go na skórę głowy, wmasowuje i pozostawia do wchłonięcia na minimum 30 minut. Następnie należy umyć włosy szamponem. Serum jest z olejkiem z czarnej porzeczki- wspaniale pachnie!

W sobotę malowałam koleżankę na wesele i dostałam od niej Merci :) Jestem ogromnym łasuchem i uwielbiam słodkości. Aż dziwne,  że jeszcze jakieś czekoladki zostały.




Podczas jednego ze spacerów zahaczyłyśmy z Zosią o nasz osiedlowy SH. Wypatrzyłam w nim śliczny szlafroczek za zawrotną cenę 6 zł oraz kamizelkę z New Look i buty CCC. Co prawda nie jestem pewna co do tej kamizelki.. Właściwie to już jakiś czas temu ją widziałam w tym sklepie i wahałam się, dlatego kiedy ponownie ją zobaczyłam uznałam,  że to przeznaczenie i muszę ją zabrać ze sobą do domu :) Szpilki nie są w idealnym stanie, ale genialnie wyglądają na nodze. Swoją drogą w tamtym miesiącu na ciuszkach kupiłam botki ze skóry za jakieś 10 zł. Ahhh takie zakupy poprawiają humor!



Muszę się przyznać,  że uwielbiam takie luźniejsze posty zarówno pisać, jak i czytać je u Was :) Jednak na dzisiaj to już koniec. Dajcie znać czy coś Was zaciekawiło. Chodzicie do SHów? 


poniedziałek, 13 marca 2017

LIRENE DERMOPROGRAM- EGZOTYCZNA ORCHIDEA, WYGŁADZAJĄCY BALSAM POD PRYSZNIC, ORIENTALNA MAGNOLIA PERŁOWY MUS DO CIAŁA






Należę do grona osób, które uwielbiają testować wszelkie nawilżacze do ciała. Dla mnie nałożenie balsamu do ciała to nie tyle co konieczność, ale jest to normalne i lubię to :) Choć wiadomo, jak każdej z nas zdarzają mi się dni, kiedy po prostu mi się nie chce. Wtedy sięgam po balsam pod prysznic albo wlewam do kąpieli kilka kropel olejku. 



LIRENE DERMOPROGRAM, SILKY IN SHOWER, EGZOTYCZNA ORCHIDEA, WYGŁADZAJĄCY BALSAM POD PRYSZNIC

Wygładzający balsam pod prysznic z egzotyczną orchideą otuli ciało zapachem i nada mu gładkość. Swoje intensywne działanie wygładzająco – zmiękczające zawdzięcza nawilżającemu kompleksowi Hydro-Soft, który zapewnia uczucie miękkiej skóry, pozostawiając warstwę ochronną. Dodatkowo sprzyja poprawie nawilżenia i elastyczności skóry.



LIRENE DERMOPROGRAM, ORIENTALNA MAGNOLIA, PERŁOWY MUS DO CIAŁA

Rozkosz dla skóry oraz egzotyczną podróż dla zmysłów zapewnią kosmetyki Lirene Flower Collection. Główny składnik musu to esencja kwiatu orientalnej magnolii o właściwościach wygładzania, nawilżania i łagodzenia skóry. Wyjątkowy wyciąg z białej perły subtelnie rozświetla skórę, podkreślając jej naturalne piękno. Formułę wzbogacono o kompozycję składników odżywczo - regenerujących: olej Babassu, masło Shea, witaminę B3 i wosk z oliwek. Poczuj rozkosz zmysłowej pielęgnacji! Rozpieść swoją skórę delikatną konsystencją musu i zmysłowym zapachem kwiatu magnolii!




Oba produkty mają przyjemne dla oka opakowanie, które tak na marginesie było dla mnie niesamowicie niefotogeniczne. Robiłam kilka podejść aby uzyskać ostry efekt napisów. Na szczęście udało mi się, bo już myślałam, że do recenzji nie dojdzie :)
Zarówno mus do ciała, jak i balsam pod prysznic mają pojemność 200 ml i kosztują ok 20 zł. 

Nie do końca jestem przekonana do samej idei balsamów pod prysznic, ale tak jak pisałam wyżej sięgam po nie w "kryzysowych" momentach, kiedy najzwyczajniej w świecie nie mam siły na dodatkowe wklepywanie balsamu. Zdecydowanie wolałabym produkt, który myje i dodatkowo nawilża skórę. Natomiast taki produkt pod prysznic nakłada się już na umytą skórę- także jakby się nad tym zastanowić, prawdopodobnie zajmie to tyle czasu co wklepanie zwykłego balsamu do ciała :) 
EGZOTYCZNA ORCHIDEA posiada bardzo ładny zapach. Delikatny, kremowy, otulający, jakby z dodatkiem bawełny. Takie połączenie nut zapachowych jest jak dla mnie idealne. Nie ukrywam, dużą uwagę zwracam na to aby woń kosmetyku mi się podobała. Dużym plusem jest łatwość aplikacji na mokrej skórze. Jeśli chodzi o działanie nawilżające to moja skóra preferuje mocniejsze kosmetyki. Jednak z pewnością bardzo zadowolone z niego będą osoby niewymagające, które nie lubią zwykłych balsamów, długiego wchłaniania się itp.



Perłowy mus do ciała ORIENTALNA MAGNOLIA również posiada ładny zapach. Ogólnie oba te kosmetyki bardzo podobnie pachną. Łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, pozostawiając na skórze bardzo delikatny film. Skóra jest gładka i miękka w dotyku, ale zdarzyło mi się parokrotnie,  że po jakimś czasie od aplikacji miałam potrzebę nałożenia czegoś jeszcze. Moja skóra woli cięższe, konkretniejsze konsystencje i nie przeszkadza mi mokry efekt. W takich "kryzysowych" momentach dodatkowo natłuszczałam skórę olejkiem i było ok. Natomiast bardzo mi się sprawdzał ten produkt podczas porannej toalety. Doceniłam wtedy szybkość aplikacji i wchłaniania oraz możliwość od razu założenia ubrań. 


Oba produkty nie skradły mojego serca choć zapachy mają cudowne. Zamiast balsamu pod prysznic zdecydowanie bardziej polecam żel+oliwkę Lirene z bawełną pod prysznic. Zużyłam już niejedno opakowanie i według mnie jest to jeden z najlepszych nawilżających produktów do mycia ciała. Pisałam o nim tutaj
Jeśli chodzi o perłowy mus do ciała to mam na niego za bardzo wymagającą nawilżenia skórę. 


Polecicie mi jakiś mocno nawilżający balsam do ciała? :)

poniedziałek, 6 marca 2017

HELLO MARCH


Cześć dziewczyny! 
Weekend rozpieścił nas piękną, słoneczną pogodą. Kiedy na zewnątrz robi się tak ładnie i ciepło to od razu poprawia mi się humor i ładuję swoje baterie. Wiosno przybywaj! Co prawda siedząc teraz w nocy przy komputerze słyszę, jak pada (Pada? LEJE!), ale co tam :)




PLANY KOSMETYCZNE NA MARZEC



TWARZ
  • MIYA COSMETICS myWONDER BALM I love me, odżywczy krem z olejkiem z róży
  • VIANEK, nawilżający tonik- mgiełka do twarzy z ekstraktem z ziela owsa



Zostałam wprost zmuszona do zmiany kremu do twarzy. Pisałam Wam ostatnio o mojej udanej pielęgnacji cery, która zaowocowała ładnym, promiennym wyglądem skóry oraz unormowaniem jej poziomu nawilżenia. Teraz moja cera przeżywa swoją drugą młodość, wyglądając jak u dojrzewającej nastolatki. Kremy Nivea nie były uprzejme kontynuować mojej udanej pielęgnacji. Wysypało mnie po nich, jak nigdy!

O kremach MIYA naczytałam się dużo pozytywnych opinii. Dla siebie wybrałam wersję z olejkiem roży, ponieważ uwielbiam ten zapach. Po pierwszych próbach zastanawiam się czy jednak nie będę potrzebowała czegoś innego na dzień.
Moja woda różana sięgnęła dnia, a ponieważ nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez tonizacji zaopatrzyłam się w kolejny polecany produkt- Vianek nawilżający tonik-mgiełka z ekstraktem z owsa. Miałam już tego typu produkt w sprayu i bardzo dobrze się u mnie sprawdził. Liczę, że tym razem będzie podobnie, a i póki co jestem bardzo z niego zadowolona.



WŁOSY
  • RADICAL, kuracja pobudzająca porost włosów w ampułkach
  • RADICAL, odżywka wzmacniająco-regenerująca
  • JANTAR, wcierka
  • OLEJOWANIE
  • OGRANICZENIE SUSZENIA SUSZARKĄ


Nie wiem, czy pamiętacie, ale zawsze marzyła mi się obrotowa lokówko-suszarka. Moje marzenie się spełniło, ponieważ dostałam takie urządzenie w prezencie urodzinowym. Oczywiście skakałam z radości, suszarka towarzyszyła mi przy każdym suszeniu włosów. Byłam z niej zadowolona do czasu aż dostrzegłam, jak "pięknie" połamała mi włosy na długości. Spodziewajcie się recenzji!
Tak więc w planach mam przyłożenie się do pielęgnacji moich włosów. Mam nadzieję,  że pomogą mi w tym ampułki oraz odżywka Radical. Zaopatrzyłam się również w Biedronce w świetną wcierkę Jantar. Oczywiście oleje pójdą w ruch- systematycznie! Ponadto mam nadzieję,  że wreszcie uda mi się ograniczyć suszenie zwykłą suszarką (bo obrotowa poszła na dno szafy). Będzie to trudne, ponieważ moje włosy bardzo długo schną (ok 6 h).



STOPY
  • LIRENE, skarpetki złuszczające 


Muszę się przyznać,  że zimą pomijam pielęgnację moich stóp. Chyba robię to po prostu z lenistwa :) Jednak idzie wiosna i najwyższy czas tymi stopami się zająć i przygotować je na cieplejszą pogodę. Nigdy nie używałam skarpetek złuszczających, ale zostałam ostrzeżona,  że najlepiej ich używać kiedy jeszcze nie nosimy sandałów :) Także marzec to odpowiednia pora na przetestowanie ich. Mam również zamiar systematycznie je nawilżać- będę to robić przed snem.


CIAŁO
  • EFEKTIMA CELLU-LIFT, serum antycellulitowe
  • FARMONA TUTTI FRUTTI, migdałowy peeling do mycia ciała


Pozostając w temacie przygotowań do lata to od jakiegoś czasu nastawiam się psychicznie żeby zacząć ćwiczyć :) Choć doprawdy już nie wiem, kiedy znajdę na to czas, ale trzeba go jakoś wygospodarować. Oczywiście mam zamiar się wspomóc kosmetykami ujędrniającymi i będę systematycznie wcierać serum Efektima. Swoją drogą posiada piękny zapach, który kojarzy mi się z wakacjami.
W tym miesiącu pora na nowy peeling. Już nie mogłam się doczekać! Migdałowy peeling, słodkie trufle i migdały, śródziemnomorska bombonierka- pachnie OBŁĘDNIE.  Swoją drogą, fajnie by było gdyby z serii Tutti Frutti pojawiły się produkty do włosów. Z przyjemnością bym ich używała. 


Na ten moment to chyba wszystkie moje główne plany kosmetyczne na marzec. Jakie są Wasze? :)

piątek, 3 marca 2017

Dwa apetycznie pachnące kosmetyki: ISANA zimowy żel pod prysznic, FARMONA TUTTI FRUTTI masło do ciała karmel & cynamon


Lubicie apetycznie pachnące kosmetyki? Ja uwielbiam :) Z wielką przyjemnością ich używam, choć nauczyłam się aby w ich stosowaniu robić przerwę aby zapach się nie znudził. Tak więc dzisiaj post o dwóch słodkościach. 


ISANA- ZIMOWY ŻEL POD PRYSZNIC, ZMYSŁOWY ZAPACH WANILII I KARMELU
Zimowy żel pod prysznic delikatnie myje i pielęgnuje skórę. Wyselekcjonowane substancje myjące umożliwiają łagodną pielęgnację delikatnej, suchej skóry. Naturalny, zbliżony do skóry lipid chroni i pielęgnuje skórę. Zmysłowy zapach wanilii i karmelu uwiedzie zmysły, zapewniając chwile błogiego rozpieszczenia.

Pojemność: 300 ml
Cena: 3,99 zł


FARMONA TUTTI FRUTTI, MASŁO DO CIAŁA KARMEL & CYNAMON
Aksamitne masło do ciała o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych i przytulnym zapachu rozgrzanego karmelu i świeżo zmielonego cynamonu. Dzięki zawartości olejku cynamonowego i afrykańskiego masła Karite uzyskiwanego z owoców Masłosza, zwanego Drzewem Młodości, przywraca skórze aksamitną gładkość i miękkość. Otula ciało zniewalającym, ciepłym aromatem, pozostawia uczucie relaksu i odprężenia. Zawiera też ekstrakt z białej trufli - afrodyzjak, który pobudza zmysły, podnosi atrakcyjność fizyczną i budzi pożądanie.

Pojemność: 275 ml
Cena: 13 zł



Na zimowy żel pod prysznic ISANA trafiłam przypadkiem. Przyciągnęło mnie opakowanie oraz "zmysłowy zapach wanilii i karmelu". Pachnie bardzo  ładnie! Jest słodko oraz budyniowo. Według mnie nie jest to zapach wyłącznie przeznaczony na zimę. Mogłabym go używać przez cały rok :) Jeśli chodzi o właściwości produktu to żel sam w sobie najlepszy nie jest, ale złym też bym go nie nazwała. Robi co ma robić, czyli dobrze myje i oczyszcza skórę, ale właściwości pielęgnacyjnych jest pozbawiony. W moim przypadku konieczne jest użycie balsamu do ciała, ale ja i tak go zawsze nakładam więc nie narzekałam. Mimo wszystko byłam z niego zadowolona, głównie ze względu na przyjemny zapach. Trzeba mu przyznać, że ma ładne opakowanie, atrakcyjną niską cenę i jest wydajny. 


Moja ulubioną firmą, jeśli chodzi o słodkie zapachy jest oczywiście Farmona. Uwielbiam produkty tej firmy i praktycznie z każdego jestem zadowolona. Tym razem używałam na zmianę z balsamem Nivelazione, masła do ciała FARMONA KARMEL & CYNAMON- pachnie wprost obłędnie! Żałuję, że nie możecie go poczuć. Zresztą podobno wysmarowana nim pachnę, jak apetyczne ciasteczko :P Masło posiada ciekawą, puszystą konsystencję. Podobna jest do serka Bakuś :) Dobrze się aplikuje i rozprowadza. Zapach jest intensywny, korzenny. Utrzymuje się na ciele przez jakiś czas, natomiast moja koszulka i szlafrok cały czas nim pachną.
Używam go co drugi, trzeci dzień aby aromat mi się nie znudził. Jestem zadowolona z działania nawilżającego, choć znam w tej kwestii lepsze produkty. Dobrze się wchłania, nie pozostawia uczucia lepkości i tłustości. W połowie opakowania zauważyłam,  że lekko grzeje mnie z tyłu ud. Pewnie to za sprawą cynamonu. Dziwi mnie, że tego efektu nie było na początku, a może go nie zauważyłam? Nie jest to pieczenie, a delikatne ciepło. 
Posiada wygodne opakowanie i jest wydajne. 

Z wielką przyjemnością go stosowałam i z chęcią widziałabym u siebie żel do mycia lub płyn do kąpieli o tym zapachu :)


Zwykle o tej porze roku, jak już robi się troszkę cieplej bierze mnie na świeższe zapachy, a tym razem jest inaczej. Chodzą za mną perfumy Dior Addict- ale nie jestem pewna, czy ta słodkość "nie zabije" otoczenia oraz czy nie są męczące dla nosa? 

Dajcie znać, czy znacie te produkty oraz czy jesteście fankami słodkich zapachów.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...