wtorek, 23 lipca 2013

KALLOS CAROTA- krem pielęgnacyjny z wyciągiem z siemienia lnianego i marchwi.

Dziękuję wszystkim za życzenia w komentarzach pod poprzednim postem :)

Dzisiaj kolejny krem pielęgnacyjny Kallos, który uwielbiam!



KALLOS CAROTA- KREM PIELĘGNACYJNY Z WYCIĄGIEM
 Z SIEMIENIA LNIANEGO I MARCHWI

Krem jest środkiem do pielęgnacji włosów, bogatym w witaminy, proteiny, kwasy organiczne i sole mineralne. Dzięki nim włosy stają się lśniące i łatwe w pielęgnacji. Polecany do włosów przetłuszczających się i często mytych.





Pojemność: 275 ml (dostępne są większe opakowania)
Cena: ok 7 zł
Dostępność: np drogeria Hebe, mniejsze sklepiki (brak w Rossmanie i SP)




Ogólnie uważam, że maska Carota jest bardzo podobna do Placenty. Różnią się zapachem oraz tym, że Carota daje efekt bardziej sypkich włosów, lżejszych (obawiam się, że u niektórych może spowodować puch).
Już podczas spłukiwania, włosy w dotyku są gładkie.

Maska świetnie odświeża włosy. Sprawia, że są lekkie, elastyczne i błyszczące (mam nadzieję, że na zdjęciach widoczny jest ten blask). 

Efekty są widoczne zarówno jak trzymam ją na włosach parę minut, jak i dłużej.
Nie obciąża włosów.

Jest tania i wydajna.


WŁOSY PO UŻYCIU KREMU PIELĘGNACYJNEGO KALLOS CAROTA







WŁOSY NA DRUGI DZIEŃ





RECENZJA KALLOS PLACENTA:



poniedziałek, 22 lipca 2013

Dziś są moje imieniny :))



Nie mogłam się powstrzymać i muszę się pochwalić cudnym prezentem od mojego mężczyzny :)




Lubicie odpakowywać prezenty niespodzianki?
Ja bardzo :)








W środku pudełeczka znalazłam komplet biżuterii. Uwielbiam takie delikatne, klasyczne naszyjniki i kolczyki.











Panie Eriski i kurier idealnie wpasowali się w termin ;) Zaskoczeniem  było otrzymanie kolejnej przesyłki z kosmetykami.. 






1. Pharmaceris, nawilżający fizjologiczny żel do mycia twarzy i oczu.
2. Pharmaceris, emolientowy krem odżywczy na noc.
3. Pharmaceris, lekki krem głęboko nawilżający.
4. Pharmaceris, żel kojący zaczerwienienia do mycia twarzy i oczu.
5. Pharmaceris, skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych.
6. Bransoletka ręcznie wykonana.







Ahh no i najważniejsze- prezent od mojego małego skarba (notabene w wielkiej tajemnicy wykonywany hihi)



Dziękuję! :)





Ponieważ w krótkim odstępie czasu ja mam imieniny, moja siostra i mama to w sobotę planujemy imprezę rodzinną. 
Macie jakieś propozycję co zrobić do jedzenia? :)



niedziela, 21 lipca 2013

FLOSLEK ANTI-AGING, KURACJA HIALURONOWA.


Często śmiejemy się z koleżankami. To nie tak miało być! Po ciąży okres miał być lżejszy, piersi miały urosnąć. W tym wieku- pryszcze miały zniknąć!!! A są dni, kiedy mamy twarz nastolatki, która przechodzi burzę hormonów plus oczywiście pierwsze zmarszczki.
Niesprawiedliwe!

Mimo, że nie kwalifikuję się jeszcze do wieku cery dojrzałej to nie mam żadnych zastrzeżeń w związku z stosowaniem preparatów przeciwzmarszczkowych.
Tak więc dzisiaj recenzja dwóch kremów przeciwzmarszczkowych, które towarzyszyły mi rano i wieczorem, z których jestem zadowolona.







FLOSLEK ANTI-AGING, KURACJA HIALURONOWA
KREM NA DZIEŃ
KREM NA NOC

Linia nowoczesnych kosmetyków przeciwzmarszczkowych z niezwykle efektywnym usieciowanym kwasem hialuronowym. 

Efekt:
kwas hialuronowy natychmiast wypełnia zmarszczki
lifting skóry
promienna skóra w doskonałej kondycji




Jeśli mam być szczera to gdyby ktoś przełożył te kremy do słoiczków no/name i zawiązał mi oczy to aplikując je i używając nie zorientowałabym się, który to jest na dzień, a który na noc. Dlatego opiszę je jednocześnie.


OPAKOWANIE/ZAPACH
Bardzo podobają mi się te czerwone słoiczki z lustrzaną srebrną nakrętką. Wiem, że to nie świadczy o jakości zawartości, jednak mam słabość do ładnych rzeczy :)
Bez problemu się otwierają i zamykają.

Delikatny, kremowy zapach. Ledwo wyczuwalny.

APLIKACJA/ KONSYSTENCJA
Z początku przeszkadzało mi, że ciężko jest mi w nich zanurzyć palec.. jakkolwiek to głupio brzmi :) Konsystencja w słoiczku jest bardzo zbita i kremy są niesamowicie wydajne. Mimo codziennego używania ciężko było mi zobaczyć ubytki. 

Jeśli chodzi o konsystencję to są bardzo podobne, choć krem na dzień jest jakby bardziej gęsty/zbity, a na noc lżejszy. 





Po lewej: krem na dzień, po prawej krem na noc (po delikatnym rozsmarowaniu)




EFEKT
Na twarzy pozostawiają lekki film, jednak skóra nie świeci się jak po kremie Nivea.
Krem nie roluje się, nadaje się pod makijaż.

Skóra jest nawilżona, napięta, elastyczna- i jest to efekt już po pierwszym użyciu.
Nie zauważyłam spłycenia zmarszczek. Przy dłuższym stosowaniu odnotowałam poprawę kondycji cery.


Moja mama niedługo ma imieniny i prawdopodobnie sprezentuję jej taki zestaw kremów. Myślę, że będzie z nich bardzo zadowolona :)






sobota, 20 lipca 2013

Zgadnijcie co Mallene robi przed pójściem spać?




BODY WRAPPING- czyli owijanie ciała folią spożywczą. 



TROCHĘ O MOIM BRZUCHU..
Tak, wiem- zdania na temat tej metody są mocno podzielone. Postanowiłam więc zaryzykować i wypróbować na sobie, a właściwie to na swoim brzuchu, z którym jak mogłoby się wydawać jest wszystko ok, ale tak nie jest.
Wiem, ze tragedii jeszcze nie ma, ale małymi kroczkami zmierzam chyba do niej.

Mój brzuch nie jest płaski, ani jędrny. Mam ciąże za sobą więc siłą rzeczy.. no rozumiecie same ;)
Do tego tworzący się nieestetyczny daszek (moja mama nazywa to "kobiecość") zaczyna mnie coraz bardziej denerwować. 
O zgrozo- zauważyłam w tym miejscu cellulit. Blee no dobra, więcej już Was wtajemniczać nie będę. Chciałabym tylko, żebyście okazały wyrozumiałość, że nawet szczupłe osoby borykają się z takimi problemami. 



WIERZE W DZIAŁANIE KOSMETYKÓW UJĘDRNIAJĄCYCH
Osobiście zaczęłam wierzyć w działania kosmetyków ujędrniających, na cellulit itp. 
Zresztą same zobaczcie:

Przekonałam się również na własne oczy (oglądając koleżankę), że cellulitu można się pozbyć (Kasia również stosowała koncentrat BingoSpa).

Powyższy preparat mam zamiar gdzieś dorwać- to tylko kwestia czasu. Ewentualnie zamówię na allegro.


MOJA METODA
Do swojego "eksperymentu" podchodzę ostrożnie, ponieważ mam skłonność do powstawania naczynek (głównie na twarzy). Dlatego też zaczęłam od serum Eveline, które chłodzi, a nie od innego preparatu, który grzeje.
Aktualnie smaruję brzuch w środkowej części (tam gdzie umiejscowił się mój "problem", cienką warstwą serum Eveline i zawijam brzuch folią i idę spać. 
Folia nie zsuwa mi się podczas snu ani nie przeszkadza.
Preparat naniesiony w małej ilości, lekko chłodzi (nie jest to efekt trzęsienia się z zimna).
Szczerze powiedziawszy to za pierwszą aplikacją miały być to tylko 2 godziny pod folią, ale usnęło mi się :P
Rano byłam w szoku. Jeszcze nigdy moja skóra nie była aż tak nawilżona, elastyczna, napięta i jędrna. 
Myślę, że będąc systematyczna, body wrapping może mi sporo pomóc.

Żeby nie było- ćwiczę z Ewką, jeżdżę na rowerku, na zmianę wykonuję trening na brzuch z Mel B/8min, także nie tylko leżę i pachnę :)


Co myślicie o OWIJANIU CIAŁA FOLIĄ? Stosowałyście tą metodę?
Sporo czytałam o niej, ale z chęcią dowiem się Waszej opinii na ten temat.
I mam nadzieję, że za jakiś czas podzielę się z Wami efektami :)


Korzystając z okazji mam kilka pytań :) I jestem pewna, że same ciekawe jesteście odpowiedzi.

- który kosmetyk ujędrniający uważasz za najlepszy?
- czy masz jakieś doświadczenia związane z body wrappingiem/ masażem/ bańkami chińskimi itp?
- jakie ćwiczenia Twoim zdaniem są najbardziej skuteczne na cellulit/ujędrnienie?

Zresztą.. ogólnie dziewczyny to zapraszam do dyskusji :)

piątek, 19 lipca 2013

Uwielbiam nosić sukienki :)


Dzisiaj post z serii niekosmetycznych :) Bardzo lubię pisać tego typu notki. Jest to swojego rodzaju odskocznia od "gadania" o kosmetykach.

Uwielbiam nosić sukienki. Chyba od zawsze tak było. Wiadomo- każdy ma swój styl. Ja najlepiej się czuję w butach na obcasie/koturnie i jakiejś kiecce ;)

Poniżej chciałam pokazać Wam jakie sukienki mam w swojej szafie. Biorąc pod uwagę, że to nie wszystkie, dochodzę do wniosku, że jednak mam w co się ubrać. A codziennie wydaje mi się inaczej ;)





Tak na marginesie- cały czas ręce mam z przodu, ponieważ mój pilot do lustrzanki jest na wykończeniu i wymaga specjalnego traktowania (jednym palcem naciskam guzik, dwoma palcami drugiej ręki wykrzywiam go) :P
Natomiast moje włosy akurat przeżywały bad day (spanie w warkoczu= zwisające strąki).





1,2,3- to aktualnie moje ulubione. Pierwszą lubię za jej delikatność, koronkę i kolor. Drugą i trzecią- za taką zwiewność, ładny krój. Wszystkie były kupione na targu za ok 30-35 zł za sztukę.









4- kupiłam ją w SH za 12 zł. Pisałam o niej tutaj: http://mallene.blogspot.com/2012/03/w-oczekiwaniu-na-wiosne-kosmetycznie.html
5- wypatrzyłam ją na targu. Kosztowała 35 zł. Pisałam o niej tutaj: http://mallene.blogspot.com/2012/03/dzien-targowy.html






6,7- znalezione w SH za grosze :)



Jaki jest Wasz ulubiony strój? :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...