poniedziałek, 12 marca 2012

Recenzja zbiorcza- tusze do rzęs Hean

W ramach współpracy z firmą Hean otrzymałam do przetestowania dwa tusze do rzęs. Muszę przyznać, że był to ciężki orzech do zgryzienia.. i trochę czasu zajęło mi ich oswojenie i nie do końca się ono udało ;)
To pierwsze tusze, przy których moja wieloletnia metoda malowania rzęs się nie sprawdziła. Dlatego postanowiłam napisać o nich jednocześnie.







HEAN, MASCARA MAXXI LASH FLEXI
"Efekt: elastyczne rzęsy i zero grudek. Maksymalne pogrubienie i zagęszczenie rzęs. 
Tusz wzmacnia i odbudowuje strukturę rzęs. Aktywne składniki:
Proteiny pszeniczne - odżywiają rzęsy, wzmacniają i chronią przed niekorzystnym wpływem środowiska i nadmiernym wysuszeniem. 
Hydrolizat keratyny - wzmacnia, ma działanie silnie regenerujące. 
D-pantenol - odżywia, nawilża i stymuluje wzrost komórek rzęs. Ma zdolność utrzymywania wilgoci dlatego przeciwdziała wysuszaniu i ich łamaniu.
Wosk Carnauba - odżywia, nadaje połysk.
Modelująca silikonowa szczoteczka idealnie rozprowadza tusz na rzęsach, perfekcyjnie rozdziela i podnosi rzęsy. Tusz nie kruszy się i nie rozmazuje."

Cena: 10.99
Możecie go kupić tutaj: http://hean.pl/product.php?id_product=934&id_category=49&


Tusz posiada silikonową, bardzo gęstą szczoteczkę sprawiająca wrażenie, że idealnie rozczesze rzęsy.




MOJA OPINIA:
Szczoteczka sprawiająca wrażenie wręcz idealnej do rozdzielenia rzęs u mnie za bardzo się nie sprawdziła. Malując nią miałam wrażenie, że czeszę rzęsy bardzo gęstym grzebieniem, który nie chce wejść między rzęsy.
I o ile konsystencja tuszu jest bardzo fajna to w rzeczywistości niewielka ilość jest nałożona na rzęsy. Popatrzcie na zdjęcie:


Bardzo ciężko tez mi było dostać się do rzęs przy wewnątrzym kąciku oka, gdyż szczoteczka na końcówce ma bardzo małe "grzebyki" (nie wiem jak to profesjonalnie nazwać ;))
Lubię rzęsy mocno wytuszowane, podkreślone, pogrubione, wydłużone i rozdzielone. Ten tusz natomiast daje delikatny efekt, który może również wielu osobom przypaść do gustu.


Najlepiej aplikować go.. normalnie ;) Czyli tuszujemy rzęsy od nasady aż po końce delikatnymi ruchami. Efekt wychodzi ładny, ale bez spektakularnych efektów.


Druga warstwa mało różni się od pierwszej. Delikatne pogrubienie, wydłużenie. Może ciutke posklejać rzęsy, ale nie osypuje się. Myślę, że nada się co codziennego makijażu.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------


HEAN MASCARA BOOM LASHES
"Hipnotyzujące spojrzenie w maxi rozmiarze.
Elastyczna kremowa formuła tuszu 3 w 1wydłuża, pogrubia i pielęgnuje rzęsy. Szczoteczka LARGE VOLUMIZING spektakularnie unosi rzęsy i zwiększa objętość rzęs od nasady aż po same końce.
Substancje aktywne:
Innowacja - wosk z owoców leśnych Berry Wax oraz inne woski naturalne: pszczeli, Carnauba, Candellila.
Bogata kompozycja wosków nadaje odpowiednią konsystencję – tusz równomiernie się rozprowadza a rzęsy pozostają elastyczne. Odżywia i odbudowuje strukturę rzęs oraz chroni je przed czynnikami atmosferycznymi."


Cena: 10.99
Możecie go kupić tutaj: http://hean.pl/product.php?id_product=934&id_category=49&


Tusz posiada dużą, twardą szczoteczkę.



MOJA OPINIA:
Jako miłośniczka mocno podkreślonych rzęs wiązałam z tym tuszem wielkie nadzieje. Owszem, zawsze obietnice producenta czytam z przymrużeniem oka, ale w tym przypadku moja rozczarowanie było wielkie.

Spodobała mi się ta duża szczoteczka. Nigdy takiej nie miałam. I o ile jej wielkość mnie nie przerażała, to wielki minus u mnie zdobyła tym, że jest bardzo ostra i twarda.  Kombinowałam również i z nią, więc postanowiłam ją delikatnie wykrzywić. Ułatwiło mi to nakładanie tuszu.






Poświęciłam jednak wiele czasu na naukę malowania się tym tuszem. Zamierzonego efektu nie osiągnęłam..



Pierwsza warstwa: bardzo delikatne podkreślenie rzęs
Druga warstwa: nie wiem jak to nazwać, ale mi to przypomina pajęczyne.. Najgorsze jest jednak to, że tusz osypuje się już podczas nakładania, popatrzcie na zdjęcie. Niestety nie jest to Wasz ubrudzony monitor, ale pokruszony tusz.. Nie muszę chyba wspominać o nieprzyjemnym uczuciu kiedy taka grudka dostanie się do oka.. Tusz testowała również moja koleżanka, efekt był ten sam.




Jeśli chodzi o jedną warstwę tuszu to dobrze zaaplikowana nie uczyni Wam krzywdy. Ale o spektakularnym efekcie myślę, że można sobie pomarzyć.. :)


------------------------------------------------------------------------------------------------------------

OPINIA KASI:
Nie wiedziałam czy powodem mojego nie polubienia się z tymi tuszami jest własne "widzi mi się" czy to kiepskie tusze. Dałam je więc do przetestowanie Kasi i oto jej opinia:


MASCARA MAXXI LASH FLEXI MODELLING
+ niska cena
+ silikonowa szczoteczka
+ tusz szybko wysechł na rzęsach
+ łatwe zmywanie, wystarczy ciepła woda
- niezbyt ładne opakowanie
- dziwny zapach (nie wiem czy tylko ja mam taki jakiś dziwny wyczulony węch ale jeden i drugi tusz jakoś tak dziwnie śmierdział, i to samo w sobie mnie odrzucało by się nim pomalować)
- sam tusz po mimo silikonowej szczoteczki, ciężko się rozprowadzał na rzęsach, przy jednej warstwie nie było po nim śladu tak samo jak przy drugiej, przy większej ilości było widać lekkie podkręcenie i lekkie pogrubienie
- zbyt szybkie obsypywanie się tuszu, po kilku godzinach nie było po nim śladu
- raczej bym go nie kupiła bo lubię mieć ślad tuszu na rzęsach przez parę godzin a nie jego brak

MASKARA BOOM LASHES
+ niska cena
+ łatwe zmywanie, wystarczy ciepła woda
- niezbyt ładne opakowanie
- bardzo ostra szczoteczka, przypomina mi szczotkę drucianą wrr okropieństwo - przez to same ruchy szczoteczką były utrudnione, nie wiem jak to ująć ale nie dało się nią normalnie malować
- przy jednej warstwie tusz jest nie widoczny, ja nie widziałam ani wydłużenia, podkręcenia ani pogrubienia, no chyba, że ktoś lubi pogrubienie na zasadzie grudek - od razu mówię, że fajnie to nie wygląda, przy drugiej robią się straszne grudki, szczoteczka skleja nam rzęsy, co w moim przypadku dyskwalifikuje ten tusz do dalszego użytkowania
- słaba trwałość, po godzinie nie było po nim śladu na moich rzęsach, a siedziałam w domu, aż strach pomyśleć co by się z nim stało gdybym gdzieś wyszła
- sam tusz straszny miał zapach, tak jakby nie wiadomo jaki był stary
- tusz na rzęsach długo schnął
- sucha grudkowa konsystencja
- jestem na nie na pewno nie skuszę się na niego

PODSUMOWANIE
Jeśli bym miała komuś polecić któryś z wyżej przedstawionych tuszy to jedynie MASCARA MAXXI LASH FLEXI MODELLING. Za tą cenę myślę, że warto wypróbować na swoich rzęsach, tym bardziej, że sam tusz też szybko wysycha więc dla osób często zmieniających tusze, nie będzie to stanowiło problemu :)



------------------------------------------------------------------------------------------------------------



PODSUMOWANIE
Tusze nie powaliły mnie na kolana. Pierwszy z nich dał zbyt delikatny efekt więc to nie dla mnie. Natomiast drugi wg mnie jest bublem.
Wybaczam jednak firmie Hean ;) ponieważ pokochałam ich lakiery, o których pisałam tutaj:
http://mallene.blogspot.com/2012/01/byle-do-wiosny-hean-colour-obsession.html
http://mallene.blogspot.com/2012/02/sliwka-wegierka-lakier-hean-colour.html

A niedługo zapraszam na recenzję tanich i dobrych cieni Hean










67 komentarzy:

  1. Nie używalam jeszcze tych kosmetykow ale moga byc ciekawe... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tego drugiego szczerze nie lubię, suchy z toporną szczota :/

    OdpowiedzUsuń
  3. oj, o Hean słyszałam wiele dobrego a tu taka niespodzianka. O.o no ale zdarza sie. Wiem już żeby tusze omijać. X3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten pierwszy tusz ma identyczną szczoteczkę jak My Secret Extra Lash Mascara - ona również słabo pogrubia, ten drugi z kolei przypomina Mi tusze Z Essence I love Extreme - dobry ale nie do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A chciałam ten Extreme wypróbować.. :P

      Usuń
  5. Szczerze powiedziawszy nigdy nie miałam do czynienia z kosmetykami tej firmy. Tusz to tak naprawdę podstawa mojego makijażu, więc jestem niezwykle wymagająca, dlatego wybieram tusze z nieco wyższych półek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie tusz to też podstawa makijażu, ale wolę dobre i tanie :)

      Usuń
  6. Efekt tej pierwszej i się podoba :) ale ja jakoś nie mogę się przekonać do silikonowych szczoteczek :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No ten drugi tusz wygląda beznadziejnie. A w pierwszym znowu ta szczota jakaś taka... Ale efekt daje już ładniejszy od tego drugiego, chociaż szału nie robi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie używałam ich kosmetyków. Po recenzji tych maskar skusiłabym się na pierwszą opisaną przez Ciebie- lubię delikatny efekt, zwłaszcza do dziennego makijażu. Drugiej raczej nigdy nie kupię, bo takie osypujące się tusze to dla mnie katorga- tym bardziej dlatego, że noszę soczewki i nie mogę grzebać sobie paluchem w oku, kiedy taka grudka wpadnie mi do niego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam własnie, że ten pierwszy tusz może się komuś spodobać kto lubi delikatny efekt :)

      Usuń
  9. Nienawidzę osypujących się tuszy ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba nigdy nie uzywalalm tych kosmetykow. Za to ich lakiery mnie kusza. Bardzo fajna recenzja! Bardzo szczegolowa a takie lubie:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. moim zdaniem ierwszy prezentowany tusz dal cudowny efekt! Na prawde bardzo mi sie podoba! rzesa sa takie dlugasne i hm... smukłe? ;-)
    pierwszy mnie zachwycil i chetnie bym go wyprobowala tylko nie mam pojecia gdzie moge kupic hean we wroclawiu...


    drugi to jakas parodia tuszu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki Hean dorwiesz w jakiś mniejszych drogeriach. Na próżno ich szukać w Rossmannie czy SP :)
      Możesz też zamówić je przez neta.

      Usuń
  12. Podoba mi się efekt Boom :) Sam tusz posiadam i całkiem lubię. Do codziennego makijażu nadaje się doskonale.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mi się podoba pierwszy efekt, jest taki naturalny :]

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam silikonowe szczoteczki, od jakiegoś czasu używam tylko takich więc mimo wszystko skuszę się na pierwszy tusz :) drugi- masakra, szczerze mówiąc pierwszy lepiej pomalował rzęsy, dobre recenzje piszesz, szczegółowe i podajesz ważne informacje- dla mnie super :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mam podobne odczucia co do tuszu Boom L.;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. jakie Ty masz naturalnie dlugie rzesy 0o gratuluje ;o tez bym takie chciala :D i efekty jak na zdjeciach sa na prawde rewelacyjne ;>> :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie używałam kosmetyków tej firmy, więc tym bardziej cokolwiek trudno jest mi powiedzieć. W każdym razie jeśli chodzi o pierwszy tusz, to wydaje mi się, że efekt jest w miarę ok, co do drugiego... Jest chyba gorzej, zwłaszcza jeśli chodzi o osypywanie się...

    S.

    OdpowiedzUsuń
  18. pierwszy tusz całkiem fajny. :) nie miałam jeszcze tuszu od hean. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. tej drugi świetnie wygląda na rzęsach ;d

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten pierwszy jest fajny :) A powiedz mi jakiego cienia użyłaś przy recenzji tego pierwszego tuszu? Bo bardzo ładny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to pomarańcz "Washed Ashore" z paletki Sleek Monaco http://www.parokeets.com/wp-content/uploads/2011/08/Sleek_Monaco_Palette-01.jpg
      nałożony na cień l'oreala 16 coconut shake http://mallene.blogspot.com/2012/02/rewelacyjne-cienie-loreal-color.html

      Usuń
  21. pierwszy efekt wydaje mi się bardziej naturalny, poza tym oba są świetne:)

    OdpowiedzUsuń
  22. u mnie właśnie ten pierwszy sprawdza się super, bo mam po nim istne "firanki", właśnie takie niezbyt mocne, także przypadł mi mocno do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. ani jeden, ani drugi mnie nie kuszą

    OdpowiedzUsuń
  24. Nigdy nie miałam tuszów z hean. Ale są tanie więć warto spróbowac :)

    OdpowiedzUsuń
  25. W moich okolicach niestety kosmetyki Hean są niedostępne :( Pierwszy efekt całkiem fajny.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie używałam nigdy kosmetyków z Hean :)

    OdpowiedzUsuń
  27. nigdy nie uzywalam zadnych kosmetykow z tej firmy ale ten pierwszy tusz za taka cene chyba warto przetestowac:)

    OdpowiedzUsuń
  28. nigdy nie używałam żadnych kosmetyków z tej firmy ;) pierwszy tusz podoba mi się na rzęsach.

    OdpowiedzUsuń
  29. Pierwsza szczoteczka wygląda sympatycznie ;)
    ale nie skusiłam bym się na nie.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ta maskara Boom lashes wydaje się przy jednej warstwie dawać nawet ładny efekt, ale przy drugiej... owadzie nogi! Kiedy ten filmik o Twoim sposobie na rzęsy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dusiołku.. remont miał się skończyć gdzieś za tydzień, ale zmiana planów i remontujemy jeszcze łazienke.. więc póki co nie bardzo dam rade.

      Usuń
  31. Ten pierwszy wygląda całkiem fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Na Twoich rzęsach każdy tusz wygląda pięknie :))

    OdpowiedzUsuń
  33. O kurcze, efekt mi się podoba i chyba muszę się rozejrzeć za tym drugim tuszem.

    OdpowiedzUsuń
  34. Pierwszy tusz prezentuje się całkiem porządnie, ma fajną szczoteczkę, głęboki kolor, ale ja stawiam jednak na mocno wytuszowane rzęsy, więc nie będzie on dla mnie. Drugi prezentuje się okropnie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Efekt jaki daje pierwszy tusz na twoich oczach bardzo mi się spodobał :) Natomiast scenariusz który pojawił się przy drugim tuszu znam już na pamięć.. mam pecha do osypujących się tuszy :(

    OdpowiedzUsuń
  36. Tą Maxxi miałam kiedyś i była ok, choć tak jak mówisz - nie powalająca. Niedawno otrzymałam ją również jako nagrodę pocieszenia w konkursie Hean i ponownie zacznę jej używać, zobaczymy czy zmienie zdanie na jej temat:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Patrząc na szczoteczkę pierwszego tuszu od razu pomyślałam, że nie rozczesze rzęs - coś tak gęstego nie jest w stanie oddzielić jednej od drugiej... Ale i tak efekt jest całkiem niezły; osobiście wolę bardzo zagęszczone rzęsy ale przyznam Tobie rację, że wielu osobom może się to podobać.
    Drugi tusz - nie będę oryginalna - OKROPNY! co to wogóle jest? mnóstwo grudek, jakieś "pajęcze nogi" - zupełnie jak tani, bazarowy produkt... Szkoda, bo biorąc pod uwagę działanie "odżywcze" tusze zapowiadały się fajnie...
    No! Wkońcu coś, na widok czego nie chcę od razu lecieć do drogerii ;)

    P.S. Masz piękne, długaśne rzęsy!

    OdpowiedzUsuń
  38. Jakoś silikonowe szczoteczki zawsze mi sklejają rzęsy...

    OdpowiedzUsuń
  39. Mi jakos obie szczoteczki nie przypadły do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  40. po tej pierwszej maskarze podoba mi się efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  41. MAXXI LASH FLEXI wygrywa, w ogóle to ja jestem fanką silikonowych szczoteczek - zdecydowanie dają lepszy efekt!

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetna recenzja ! Bynajmniej teraz wiem czego się strzec w drogerii :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Lubię silikonowe szczoteczki, ale ta jest jakaś dziwna. Szkoda. Czekam na recenzję cieni!

    OdpowiedzUsuń
  44. Przydatny post:) Ale zostanę chyba wierna Rimmelowi:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  45. Ten pierwszy wygląda lepiej i całkiem ładnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. już raz miałam ochotę na zamówienie czegoś od Hean, ale zrezygnowałam - ale na tuszę się nie skuszę tymabrdziej po tej recenzji. Znalazłam bardzo fajny tusz od Lovely za 9 złotych więc jeśli mam wybierać tansze tusze to zdecydowanie wybiorę moje nowe odkrycie :D

    OdpowiedzUsuń
  47. ja nie miałam okazji nigdy próbować tuszy Hean.

    OdpowiedzUsuń
  48. Też nie miałam nigdy okazji używać tuszy Hean. Teraz współpracuję z tą marką, ale będę testować inne produkty :)
    Masz tak piękne rzęsy, że chyb a obojętnie jakim tuszem wyczarujesz firankę rzęs :)

    aaa sprawdziłam cenę tego lakieru Sally w SP- ponad 40zł :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 40zł? Masakra.. Jak dobrze, że są miejsca gdzie można je dorwać taniej :P

      Usuń
  49. Pierwszy tusz = cudowny wygląd Twoich rzęs! :) Bardzo podoba mi się Twój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  50. śliczne oczy! Ja używam tuszu z Miss Sporty -,- obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  51. nei miałam, ale maxxi wydaje się lepszy, uwielbiam takie szczoteczki :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Z tym efektem nie jest wcale tak najgorzej, ale to kruszenie- niewybaczalne!

    OdpowiedzUsuń
  53. Ten pierwszy wygląda w miarę zachęcająco i moim skromnym zdaniem bardzo ładnie podkreślił Ci rzęsy. Drugi natomiast faktycznie wygląda trochę podejrzanie. Widać mikroskopijne grudki i patrząc na zdjęcie odnoszę wrażenie, że pomalowałaś rzęsy trochę już zeschniętym tuszem :) A osypywanie się jest okropne! brrr...

    OdpowiedzUsuń
  54. Heana nie miałam nigdy, ale ten pierwszy, Maxxi Lash Flexi wygląda nawet ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  55. pierwszy efekt mi się bardziej podoba :) jest cudowny ;)

    OdpowiedzUsuń
  56. Boom lashes spodobał mi się z opakowania, ale widzę, że efekt zdecydowanie jest lepszy przy użyciu tego drugiego ;)Masz piękne, długie rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Efekt tego drugiego tuszu podoba mi się bardziej, ale osypywanie go dyskwalifikuje...

    OdpowiedzUsuń
  58. Każdy tusz jest świetny na Twoich mega rzęsach, :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Ta druga ma trochę przerażającą szczotkę, ale też daje ładny efekt. Za to ta pierwsza po prostu WOW :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...