poniedziałek, 28 kwietnia 2014

MAYBELLINE SUPERSTAY BETTER SKIN


Podkład Better Skin Maybelline to najnowszy podkład tej marki. Producent zapewnia perfekcyjny wygląd po jego użyciu, widoczną odnowę.
Zanim do mnie dotarł przeczytałam kilka negatywnych opinii o nim.. Pierwszy raz użyłam go wieczorem na szybko i zastanawiałam się "ale o co im chodzi?". Przekonałam się następnego dnia w świetle dziennym :)



MAYBELLINE SUPERSTAY BETTER SKIN, PODKŁAD DO TWARZY

Podkład Better Skin pierwszy podkład, który działa dla nieskazitelnego wyglądu skóry natychmiast i lepszej skóry już po 3 tygodniach. Czas pożegnać nierówności, przebarwienia czy szarość cery i przywitać skórę widocznie gładszą, ze zredukowanymi przebarwieniami, niczym odnowioną skórę. Przy regularnym stosowaniu innowacyjna formuła z Actyl C redukuje nierówności, zaczerwienienia czy szarość skóry. 78% kobiet potwierdza lepszy wygląd skóry.



Cena: 40 zł
Pojemność: 30 ml
Recenzowany odcień: 005 Light Beige


Podkład dostępny w szklanym, przeźroczystym, bardzo funkcjonalnym opakowaniu, dzięki któremu widzimy zużycie produktu.
Duży plus za pompkę, która aplikuje odpowiednią ilość i nie zacina się podczas użytkowania. 



Produkt jest dostępny w 6 odcieniach. Ja posiadam najjaśniejszy- 005 light beige. Zanim otrzymałam go do przetestowania, sprawdziłam kolory w drogerii.
005 wydawał się kolorem bardzo jasnym, beżowym. W rzeczywistości nie nada się dla osób o bardzo jasnej karnacji. Wpada również w różowe tony, co niestety nie udało mi się uchwycić na zdjęciu.





Niestety bardzo źle mi się go nakłada. Próbowałam palcami, gąbeczką, pędzlem. Podkład nie chce stapiać się ze skórą, nierównomiernie się nakłada. W miejscu gdzie udało mi się go dobrze wklepać, po chwili jakby wychodzi ze skóry. Jest bardzo dziwny w dotyku, jakby suchy. Nieestetycznie wygląda na skórze, podkreśla rozszerzone pory, suche skórki.

Na poniższym zdjęciu efekt przed i po. Nie wiem jak Wy, ale ja odnoszę wrażenie, że twarz jest bardziej szara i nie wygląda naturalnie.




Jeśli powiększycie zdjęcie zauważycie jak nieestetycznie wygląda, zwłaszcza w okolicach nosa i policzkach w tym rejonie. Ktoś nazwał ten efekt, efektem rozsypanej mąki- bardzo trafne określenie.


Podkład dość dobrze kryje, ale ciężko uzyskać ładny, ujednolicony efekt, ponieważ nierównomiernie się nakłada, pozostawia smugi. Aplikacja zajmuje dużo czasu.
Zdecydowanie daje matowy efekt. Ja posiadam cerę suchą i w moim przypadku nie sprawdza się. Szybko się ściera, odbija się i brudzi. Czuć go na twarzy.
Myślę, że ewentualnie mogłyby być z niego zadowolone osoby mające mieszaną, tłustą cerę. 


Dajcie znać, czy wypróbowałyście już go i czy Wasza opinia jest podobna do mojej :)


niedziela, 27 kwietnia 2014

L'OREAL VOLUME MILLION LASHES SO COUTURE


Pokochałam tą maskarę już od pierwszego użycia. Śpieszę się więc z recenzją, żebyście w razie czego mogły skorzystać z promocji w Rossmannie i nabyć ją w korzystnej cenie. 
Produkt według mnie jest absolutnie genialny!





L'OREAL VOLUME MILLION LASHES SO COUTURE

Ultraprecyzyjna szczoteczka Couture definiuje i otula tuszem każdą rzęsę. Bogata formuła o zniewalającym zapachu, zawiera płynny jedwab i czarne pigmenty aby nadać rzęsom intensywną objętość bez grudek. Rzęsy jak zwielokrotnione. 



Cena: 54 zł
Pojemność: 9,5 ml
Kolor: Noir/Black

Tusz do rzęs L'oreal Paris dostępny w eleganckim, fioletowym opakowaniu. Nie zauważyłam żeby szybko się rysowało. Mimo, że używam codziennie, czasem noszę ze sobą w kosmetyczce to nie posiada żadnych zewnętrznych śladów użytkowania. 



Silikonowa szczoteczka w kształcie choinki. Rozmiar standardowy, nie jest ani za duża ani za mała. Nabiera odpowiednią ilość produktu.

Wygodna w użytkowaniu, włoski nie kłują w oko podczas aplikacji.


Producent mówi o zniewalającym zapachu. Myślę, że absolutnie nie jest to potrzebne. Pokuszę się o stwierdzenie, że wręcz może wywoływać podrażnienie oczu, jednak ja zapach tuszu wyczuwam tylko wtedy kiedy bezpośrednio go powącham i nie wyróżnia się dla mnie niczym szczególnym od innych.

Tusz posiada ciekawą konsystencję. W dotyku jest kremowa, lekko oleista. Jego kolor to intensywna czerń.


Za każdym razem aplikacja  jest bezproblemowa. Ładnie chwyta rzęsy (również te w wewnętrznych kącikach), nie sklejając ich ani nie tworząc grudek. Dobrze rozdziela, pogrubia i unosi. 

Kolejną jego zaletą jest trwałość. Wytrzymuje w nienaruszonym stanie cały dzień. Tusz nie wykrusza się, nie rozmazuje, nie znika z końcówek. Rzęsy jak wyglądały rano, tak samo wyglądają wieczorem, ciągle są uniesione. Przetrwa wszystko- deszcz, wiatr, krojenie cebuli, drzemkę. 
Jestem tym faktem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Nie przypominam sobie żeby tusz innej firmy był aż tak trwały. Może to być jednak wadą dla kogoś, ponieważ maskara ciężko się zmywa. Kiedy robiłam to po raz pierwszy zastanawiałam się, czy przypadkiem ona nie jest wodoodporna. Na szczęście nie zauważyłam aby tusz wpływał negatywnie na kondycję moich rzęs. Obawiałam się, że przez jego trwałość moje rzęsy mogą bardziej wypadać, ale nic takiego się nie wydarzyło.


Jeżeli macie w swoich zbiorach jakiś fajny tusz, ale który trwałością nie grzeszy to możecie przy drugiej warstwie nałożyć So Couture. Zauważyłam, że ładnie współpracuje z innymi maskarami i przedłuża ich trwałość na rzęsach. 

Osobiście lubię efekt mocno podkreślonych rzęs. Ta maskara potrafi wyczarować rzęsy do nieba. Jednak osoby preferujące delikatne podkreślenie również będą zadowolone- efekty można stopniować. 
Czasami jest tak, że rano ograniczam swój makijaż do minimum, a wieczorem chciałabym bardziej go podkreślić, ale nie mam czasu na zmywanie i robienie nowego. Tak więc nawet po upływie iluś tam godzin od aplikacji pierwszej warstwy, bez problemu po tym czasie mogę nałożyć kolejną.

Nada się również dla osób nie mających wprawy w malowaniu rzęs. Nie idzie nim sobie zrobić krzywdę.



Jedynie co mnie lekko odstrasza to jego cena, ale bez wątpienia jest jej wart.
Warto kupić go na jakiejś promocji (przypominam -49% w Rossmannie od jutra m.in. na tusze do rzęs).

sobota, 26 kwietnia 2014

LOVELY COLOR WEAR- POMADKA DO UST Z FORMUŁĄ DŁUGOTRWAŁĄ O INTENSYWNYM KOLORZE


Widziałam informacje w internecie o tych pomadkach w kredkach Lovely, ale nawet nie łudziłam się, że będą dostępne w moim Rossmannie. Dlatego zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam wszystkie możliwe odcienie, po kilka sztuk i to nawet nie otwarte ;)



LOVELY COLOR WEAR LONG LASTING
 POMADKA DO UST Z FORMUŁĄ DŁUGOTRWAŁĄ O INTENSYWNYM KOLORZE

Cztery najmodniejsze kolory w nowej pomadce z formułą długotrwałą. Dzięki matowej formule uzyskujemy efekt intensywnych kolorów nawet do 12 godzin.



Cena: ok 8 zł
Pojemność: 2 g
Recenzowany odcień: 3

Pomadka w formie wysuwanej kredki. Nie ma potrzeby temperowania, wystarczy pokręcić dolną, srebrną częścią.




Skusiłam się na kolor różowy, oznaczony numerem 3.
 Odcień można stopniować. Kredka daje efekt matowy. Ma bardzo dobrą konsystencję, nie za miękką, nie za twardą. Kremowa, łatwo się rozprowadza.


Przyznam, że bardzo polubiłam ją od pierwszego użycia. Świetnie się aplikuje, sunie po ustach. Jest bardzo dobrze napigmentowana. Efekt jaki daje jest matowy, ja bym dołożyła dosłownie odrobinę jakiegoś połysku.


Bardzo długo utrzymuje się na ustach. Przetrwała nawet popołudniową drzemkę.

Nałożona w większej ilości może dawać sztuczny efekt oraz zważyć się (przynajmniej ten kolor). Minusem jest, że wygląda nieestetycznie na źle wypielęgnowanych ustach, ale która pomadka wtedy się dobrze prezentuje? Muszę przyznać, że nienawidzę fotografować efektów jakiś produktów na swojej twarzy, ustach. Ciężko uchwycić rzeczywisty kolor, ze 100 zdjęć, ze dwa nadają się do pokazania, a szczęka aż boli od "strojenia min" ;)
Na poniższym zdjęciu efekt po kilkukrotnym pociągnięciu pomadką.



Myślę, że skuszę się na zakup pozostałych kolorów. Bardzo ciekawy produkt, w niskiej cenie. Ładne kolory i bardzo dobra trwałość.

czwartek, 24 kwietnia 2014

SHINYBOX MARZEC (recenzja) + KWIECIEŃ


Hasłem przewodnim kwietniowego pudełka Shinybox jest FIT&SHAPE
Dobrze dziewczyny prorokowały, że w pudełku znajdzie się dezodorant, który wywołał u sporej ilości osób raczej negatywne odczucia. 



CO ZNALAZŁAM W KWIETNIOWYM WYDANIU SHINYBOX




Myślę, że zawartość tego pudełka jest mało Fit&Shape. Przynajmniej ja całkiem inaczej skomponowałabym zawartość :) 
Prawda jest taka, że gdyby przyszło mi samej płacić za to pudełko byłabym mocno niezadowolona. Nie używam naklejek na paznokcie, a kolor lakieru do mnie nie przemawia. Dołączenie jednej ampułki antycellulitowej to dla mnie jakieś wielkie nieporozumienie.. 
Na temat dezodorantu mam mieszane uczucia.., ale właściwie to produkt mi się przyda. 
Z kremu Clareny ucieszyłam się, mimo, że jest to wersja liftingująca. Ciekawa jestem gąbki antycellulitowej z luffy i żelu pod prysznic Mythos.
Otrzymałam dodatkowy produkt-niespodziankę Egyptian Magic, ale wyczytałam że nie jest dla mnie odpowiedni, póki co :)




MINI RECENZJE KOSMETYKÓW Z MARCOWEGO WYDANIA SHINYBOX



Żel Original Source z przyjemnością zużyłam do ostatniej kropli. Uwielbiam zapachy kosmetyków tej firmy. Przyszykowałam recenzję tego żelu, także w najbliższym czasie będziecie mogły o nim więcej przeczytać na moim blogu.
Żel do twarzy Balneokosmetyki Malinowy Zdrój okazał się nieodpowiedni dla mojej cery. Przeznaczony jest dla posiadaczek cer tłustych i mieszanych, a ja mam suchą. Szkoda, bo jego konsystencja bardzo mi odpowiadała, a drobinki w nim zawarte wykonywały delikatny masaż. Niestety po jego użyciu odczuwałam uczucie ściągnięcia skóry.
Scrub Solny Delawell bajecznie pachnie i fajnie peelinguje skórę. Biała glinka z Organique stała się moim ulubieńcem. 
Ciekawa byłam kremu Biodermy, ale teraz już wiem, że mogę odpuścić sobie jego zakup. Testowanie żelu  z Paula's Choice z 8% kwasem AHA odłożyłam na inny moment. Natomiast dzięki dołączeniu próbek nieznanej mi firmy- Clochee wiem, ze warto się skusić na jakiś ich produkt.



Tak więc reasumując sądzę, że po rewelacyjnym marcowym pudełku przyszła pora na wielkie rozczarowanie zawartością kwietniowego wydania. Szkoda.. 


Liczę na to, że w maju ShinyBox się poprawi :)
Rozpoczęła się już sprzedaż majowego pudełka Let's Be A Woman- propozycja dla silnej, nowoczesnej kobiety, która czuje się świetnie w swoim ciele i jest świadoma swojego unikalnego piękna.

http://shinybox.pl/shinyclub/index/id/47

Wyświetlanie letsbeawoman_mallene.jpg



sobota, 19 kwietnia 2014

TAŃSZY ODPOWIEDNIK PODKŁADU VICHY DERMABLEND? PHARMACERIS DELIKATNY FLUID INTENSYWNIE KRYJĄCY O DŁUGOTRWAŁYM EFEKCIE


W marcu zrecenzowałam Wam podkład Vichy Dermablend. W notce wspomniałam Wam na końcu o podkładzie, który przez wiele dziewczyn został nazwany jego odpowiednikiem, zamiennikiem, tańszą wersją. Tak się złożyło, że oba produkty posiadam i faktycznie dostrzegam w nich podobieństwo, ale również różnice.   









PHARMACERIS- DELIKATNY FLUID INTENSYWNIE KRYJĄCY O DŁUGOTRWAŁYM  EFEKCIE

Polecany do stosowania dla każdego rodzaju skóry (również problemowej i wrażliwej) w celu ukrycia jej niedoskonałości (przebarwienia, rozszerzone naczynka, blizny potrądzikowe, cienie wokół oczu, trądzik różowaty) oraz zapewnienia jej naturalnego, jednolitego koloru. Nie zawiera konserwantów i parabenu, bezzapachowy. Przebadany i bardzo dobrze tolerowany przez skórę wrażliwą. 

Działanie: fluid dobrze maskuje niedoskonałości. Dzięki lekkiej, kremowej konsystencji i zastosowaniu innowacyjnego systemu kryjącego nowej generacji TM nie obciąża skóry i nie powoduje efektu maski, a rezultat kryjący utrzymuje się ok. 10h. Fluid nie zatyka porów i nie pozostawia plam na ubraniu. Zawarte w recepturze mikrokapsułki filtrów mineralnych chronią przed negatywnym wpływem promieni UVA i UVB. Po 2 tyg. stosowania u 94% osób zanotowano wzrost elastyczności skóry i poprawę jej nawilżenia o 15%.

Efekt: gładka, świeża i miękka skóra o równej, naturalnej barwie bez efektu maski.



Cena: ok 35 zł
Pojemność: 30 ml

Dostępne odcienie:
-  ivory
- sand
- bronze

Recenzowany odcień: 01 ivory


Podkład zamknięty w poręcznym opakowaniu z pompką, która nigdy mi się nie zacięła ani nie zepsuła. Dozuje odpowiednią ilość produktu.




Gama odcieni jest delikatnie mówiąc bardzo uboga, ponieważ dostępne są tylko 3 kolory (dermablend posiada niewiele więcej, bo 4).
Ja postanowiłam zaopatrzyć się w najjaśniejszy odcień- 01 ivory i faktycznie jest dość jasny. 

Jeśli chodzi o konsystencję podkładu, to Pharmaceris jest bardziej produktem nawilżającym, posiada taki delikatny błysk. Dermablend bardziej przypomina korektor kamuflaż. Nie mniej jednak obydwa podkłady są dobrze napigmentowane i widocznie kryjące a nakładane pędzlem na twarz mimo wszystko bardzo do siebie podobne.




Mam nadzieję, ze na poniższym zdjęciu będziecie mogły dostrzec różnicę. Dermablend daje bardziej matowy efekt, tak jakby już był przypudrowany. Pharmaceris daje świeży efekt nawilżonej skóry, z delikatnym blaskiem, a jeśli ugruntujemy go pudrem wygląda niemal identycznie jak Vichy.



Jeśli przeczytałyście moją recenzję podkładu Vichy Dermablend to wiecie, że sprawił mi trudności podczas aplikacji. Z fluidem Pharmaceris nie miałam takich problemów, ponieważ od razu ładnie stapiał się z cerą. Krycie jest bardzo porównywalne.

Ze względu na to, że moja cera jest sucha to bardziej do gustu przydał mi podkład Pharmaceris. Być może posiadaczki cery mieszanej, tłustej bardziej byłyby zadowolone z D. 


Oba produkty są wydajne, wystarczy niewielka ilość nałożona na twarz aby ukryć wszelkie niedoskonałości. 

Reasumując niby produkty różnią się trochę od siebie, to mają w sobie coś podobnego i faktycznie jestem skłonna nazwać podkład Pharmaceris tańszym odpowiednikiem/zamiennikiem Dermablendu, ale uważam, że identycznie to samo to to nie jest.

W każdym bądź razie ponownie kupię tańszą wersję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...