sobota, 23 listopada 2013

Zakupy ubraniowe.


Dla odmiany nie pokażę Wam moich zakupów z Rossmanna, ponieważ najzwyczajniej w świecie tym razem nie szaleję :)



W sklepie chińskim wypatrzyłam ciekawą sukienkę/tunikę za 28 zł.
Jestem bardzo zadowolona z niej. Trafia w mój gust, dobrze leży i była niedroga. 









Na targu z braku laku wybrałam sukienkę w brzoskwiniowym kolorze
Znacie zakupy z serii "byle coś wziąć"? Koleżanka nieźle się obkupiła, a ja z pustymi rękami...
Mimo, że sukienka początkowo podobała mi się to po przyjściu do domu przestała. 
Ledwo ją wcisnęłam na manekina, a co dopiero na siebie.. :))







W SH wypatrzyłam kurtkę z Pull&Bear. Długo się nad nią zastanawiałam, ponieważ jej cena wydawała mi się za wysoka, jak na ciuchy. 
Skończyło się na tym, że jednak ją wzięłam i nie żałuję. Kosztowała 19 zł.






piątek, 22 listopada 2013

ShinyBox LISTOPAD + RECENZJA PAŹDZIERNIKOWEGO PUDEŁKA.




Uwielbiam niespodzianki.
Jestem z tych niecierpliwych i co miesiąc, zanim nowe pudełko ShinyBox będzie u mnie, oglądam jego zawartość na blogach :)) Mimo to otwieranie swojego własnego budzi we mnie różne emocje.




CO ZNALAZŁAM W LISTOPADOWYM WYDANIU SHINYBOX?





Z chęcią przetestuję produkty La Rosa. Nie miałam wcześniej do czynienia z tą firmą. Cieszę się, że trafił mi się bezpieczny odcień cienia (delikatny brąz z domieszką różu). Pokuszę się również o nałożenie go na policzki jako puder brązujący/róż.
Lakier do paznokci jest w kolorze czerwieni. Lubię ten odcień, zwłaszcza jesienią. Wszystko super, tylko po co mi kolejny czerwony lakier? :)

Mariza matujący puder ryżowy- pamiętam, że kiedyś czytałam o nim recenzje, bardzo pozytywne. Posiadam z tej firmy mineralny podkład i bardzo go lubię.

BingoSpa- firma dla mnie praktycznie niedostępna. Ucieszyłam się z maseczki do twarzy ze 100% olejem winogronowym. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie.

Na widok balsamu do ciała AA zrobiłam minę niezadowolonego dziecka. Produkty tej firmy nie należą do moich ulubionych, ponieważ zwyczajnie się nie sprawdziły. Balsamu jeszcze nie miałam, więc może moje podejście się zmieni, może nie. Duży plus za opakowanie z pompką.






MINI RECENZJE KOSMETYKÓW Z PAŹDZIERNIKOWEGO WYDANIA SHINYBOX

Kiedy dostałam pudełko, byłam zadowolona z zawartości. Po przetestowaniu czuję mały niedosyt i jednak nie do końca mi się ono spodobało.



Produkt, który najbardziej przypadł mi do gustu i został moim ulubieńcem klik klik to płyn do kąpieli ORGANIQUE. Genialny zapach i działanie. Robi dużo piany. Daje uczucie relaksu i odprężenia, nawilżenia skóry.

60-sekundowy balsam do włosów GOLDWELL nie urzekł mnie swoim zapachem. Kojarzy mi się z miodowym pronto do kurzu.. Nie moja bajka, chociaż innym może się spodobać. Nie zauważyłam żadnego działania. Szału nie ma.

Kultowy SECHE VITE- z niego ucieszyłam się najbardziej, bo tyle o nim napisano i powiedziano, a ja nie miałam wcześniej z nim do czynienia. Cóż mogę dodać? Strasznie śmierdzi, ciągnie lakier (nie mam pojęcia jak to fachowo nazwać). Wysusza błyskawicznie, jednak pozostaję wierna swojemu wysuszaczowi do paznokci Sally Hansen recenzja Porównałam oba produkty i paznokcie schną w takim samym czasie.

Zostawię bez komentarza fakt dodania maski do twarzy z wit. E z TBS w saszetce 6ml jako produktu pełnowymiarowego. Czytałam, że produkt ten lubi podrażniać, tak więc kiedy chwilę po aplikacji poczułam uczucie podrażnienia zmyłam i efektów nie ocenię.

Płatki pod oczy SYIS miały zlikwidować zmarszczki mimiczne. Jak się można spodziewać- nie dokonały tego cudu :) Jednak skóra była fajnie nawilżana, napięta.


Koronkowe bransoletki spodobały mi się. Żałuję, że trafiły mi się takie kolory. 
Pomarańczową oddałam mamie, żeby miała wzór jak zrobić podobną. 
Niebieską okazjonalnie noszę. 




Dajcie znać jakie są Wasze wrażenia na temat tych dwóch pudełek.

Nie zapomnijcie pochwalić się co kupiłyście już na promocji -40% w Rossmannie i innych drogeriach  :))


wtorek, 19 listopada 2013

FARMONA TUTTI FRUTTI- olejek do kąpieli o rewelacyjnym zapachu.


Zachęcona peelingiem Farmony o pięknym zapachu, o którym pisałam tutaj skusiłam się na olejek do kąpieli o tej samej wersji zapachowej.

Kupiłam go w Biedronce za 8.99 i jest to bardzo atrakcyjna cena, ponieważ w innych sklepach widywałam go nawet po 15 zł. 





FARMONA TUTTI FRUTTI- OLEJEK DO KĄPIELI

Zmysłowy zapach owoców z Kraju Kwitnącej Wiśni, symbolu intensywnego i pełnego radości życia, spleciony z orzeźwiającym aromatem porzeczki to gwarantowany relaks, spokój i uczucie błogości.

Delikatna puszysta piana z opalizującymi, złocistymi drobinkami rozkosznie otula ciało, odpręża, relaksuje i wprowadza w doskonały nastrój. Dodatek kompleksu nawilżającego pozostawia skórę zregenerowaną, gładką i aksamitną w dotyku.


Pojemność: 500 ml
Wersja zapachowa: Wiśnia & Porzeczka



Uwielbiam zapachy produktów tej firmy z serii Tutti Frutti, ale muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o aromat tego olejku do kąpieli to jest po prostu mistrzostwo. Obłędny i uzależniający :)
Pachnie wiśniowym chupa-chupsem.

Wygodna butelka o dużej pojemności. 
Mały otwór, dzięki czemu dozuje odpowiednią ilość. Nadaje się również pod prysznic.
Kolor czerwony, lekko barwi wodę, nie pozostawia brudnej wanny.
Produkt bardzo wydajny.



Nie jestem wymagająca jeśli chodzi o tego typu kosmetyki.

Kąpiel z tym olejkiem to sama przyjemność
Wszelkie zapewnienia producenta o uczuciu relaksu, spokoju, odprężenia zostają spełnione. 

Dobrze się pieni, nie wysusza skóry. Może olejkiem bym go nie nazwała, ale daje uczucie nawilżenia.


Nie rozumiem jednego, po co olejkom do kąpieli opalizujące drobinki? Bądź co bądź nie zauważam ich na swoim ciele ani podczas kąpieli ani po.



Zdecydowanie jest to mój ulubieniec. Następnym razem skuszę się na wersję Karmel&Cynamon.


Miałyście może ten olejek? Jesteście tak samo jak ja zauroczone tym zapachem?



piątek, 15 listopada 2013

Wyniki rozdania FLOSLEK


Żele pod oczy FLOSLEK wygrywa:



Gratuluję :) 
Zaraz wysyłam do Ciebie maila.

Niedługo zapraszam na kolejne rozdanie kosmetyków Floslek.

czwartek, 14 listopada 2013

Essence, I Love Stage- baza pod cienie


ESSENCE I LOVE STAGE- UTRWALAJĄCA BAZA POD CIEŃ & KOREKTOR




Na bazę skusiłam się przypadkowo będąc w drogerii. 
Akurat moja obecna skończyła się, przypomniałam sobie o pozytywnych recenzjach bazy Essence i takim o to sposobem trafiła do mojego koszyka.

Ładne, klasyczne opakowanie, podobne do błyszczyka.



Pierwsze co mnie przeraziło i zniechęciło do używania bazy to jej zbyt ciemny, pomarańczowy kolor.. 



Wprawdzie na wizażu pisze, że kolor po roztarciu robi się bezbarwny, ale w rzeczywistości tak nie jest.



O ile w przypadku ciemnych cieni raczej nie zrobi to większe różnicy, to jeśli ktoś (tak jak ja) używa cielistych kolorów będzie rozczarowany, ponieważ zmieniają one swoją barwę na ciemniejszą.

Baza bez problemu się rozprowadza. Nie roluje się.

Początkowo byłam bardzo rozczarowana bazą, ponieważ odniosłam wrażenie, że nie przedłużała trwałości- nakładałam ją w małych ilościach.
Dopiero po jakimś czasie znalazłam odpowiednią dla siebie formę aplikacji- wklepywanie ją w powiekę, ale pozostawienie delikatnej warstwy. Wówczas baza podbijała kolor cieni i trwałość była niczego sobie.



Ogólnie baza nie jest zła. Ma swoje plusy i minusy, ale nie kupiłabym jej ponownie. 
Jak dla mnie jest przeciętna i nie zaryzykowałabym jej użycia na większe wyjścia. 
Dla początkujących, do codziennego makijażu może się sprawdzić.
Ciekawa jestem, czy podzielacie moje zdanie :)

Aktualnie używam Duraline Inglota i jestem zachwycona!


*W weekend ogarnę zgłoszenia do rozdania żeli pod oczy Floslek. Niedługo pojawią się wyniki.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...