piątek, 7 lutego 2014

Aby dobrych kosmetyków nigdy nie zabrakło.. :))


Nikt chyba nie potrafi wywołać takiego uśmiechu na twarzy, jak Panie Eriski :) 
Chyba każda kobieta marzy zostać obdarowana tyloma, świetnymi kosmetykami.










Wczoraj kurier przyniósł mi ogromną paczkę. Nawet nie musiałam zgadywać od kogo ta niespodzianka. Jak zawsze Panie Eriski przygotowały coś wspaniałego.










Dziękuję!!! :)


czwartek, 6 lutego 2014

L'OREAL LUMI MAGIQUE, KOREKTOR ROZŚWIETLAJĄCY


Lumi Magique to bez wątpienia mój najlepszy korektor rozświetlający. Polubiłam go od pierwszego użycia i jak tylko się skończy to bez wahania kupię kolejny.







L'OREAL LUMI MAGIQUE, KOREKTOR ROZŚWIETLAJĄCY 

Najnowszy korektor natychmiastowo rozświetlający skórę pod oczami. Nadaje się także do rozświetlenia twarzy. Jednolicie pokrywa skórę wydobywając jej naturalne światło. Lumi Magique to także krycie, nawilżenie oraz trwałość.




Cena: ok 40 zł
Pojemność: 2,5 ml
Recenzowany odcień: 2 medium




Zwykle kupując korektor zawsze wybieram najjaśniejszy odcień. Tym razem nie był on dostępny i z braku laku wybrałam nr 2 medium. 

Nie wiem czy 1 i 2 bardzo różnią się od siebie, czy może jest to tylko różnica w tonacji odcienia. W sklepie mój kolor wydawał mi się jasny i taki też się okazał w domu.




Bardzo estetyczne opakowanie. Korektor ma aplikator w formie pędzelka.
Lekka, rozświetlająca konsystencja. Nie dostrzegam w nim drobinek, natomiast efekt rozświetlenia jaki daje przypomina mi meteoryty lub bazę Guerlain.




Korektor Lumi Magique w internecie określany jest mianem tańszej wersji korektora YSL. 
Czy tak jest- nie wiem, ponieważ nigdy nie miałam tego drugiego :)



Na poniższym zdjęciu po prawej stronie efekt przed, po lewej po. Widać, że różnica jest, ale wiadomo, że krycie nie jest  głównym zadaniem korektora rozświetlającego.



Korektor nie nawilża, co uważam za jego wadę. Jeżeli okolica Waszych oczu nie jest odpowiednio nawilżona jest prawdopodobieństwo, że produkt będzie wyglądał źle.

Nie wchodzi w załamania, nie podkreśla zmarszczek. Daje efekt odbicia światła.

Osobiście najbardziej lubię aplikować go na skórę, kiedy jestem już wymalowana. Wiem, że nie powinno się tego robić, ale trochę podkładu również nakładam pod oczy. 
Aplikacja korektora L'oreal jest kropką nad i, która sprawia, że spojrzenie jest świeże, rozświetlone.

Produkt bardzo przydatny po nieprzespanej nocy, kiedy chcemy to zamaskować i wyglądać na wypoczęte.





Dla niektórych kwota, jaką trzeba za niego zapłacić może się wydawać za wysoka. 
Dla mnie jest wart wydania każdej złotówki.

Z serii Lumi Magique posiadam jeszcze puder rozświetlający, z którego również jestem zadowolona.

Ciekawi mnie bardzo podkład, miałyście go może?



środa, 5 lutego 2014

PHOTOMIX




1. Powiedzcie mi po co, co jakiś czas kupuję nowe lakiery w mlecznych tonacjach, a i tak zawsze (zawsze!) wracam potulnie do lakieru wybielającego Inglot..? :)
Oczywiście efekt po Sensique French Manicure, jak i Miss Sporty 010 nie usatysfakcjonował mnie.

2. Kilka nowości kosmetycznych. Podkład Kobo już kiedyś miałam. Używanie go ułatwi mi teraz Duraline z Inglota. Nie mogło zabraknąć cienia do powiek w jasnym kolorze. Bardzo spodobał mi się kolor różu z My Secret. 






3. Przełamuję się do innych odcieni na ustach niż typowe nude (po raz setny chyba). Pomadka Maybelline Baby Lips (pink punch) jest genialna! Koniecznie muszę wypróbować inne kolory. Dotychczas nie przepadałam za kosmetykami w takiej formie, ale zobaczyłam efekt na jakimś blogu i postanowiłam, że muszę ją mieć.
Błyszczyk My Secret daje bardzo fajny efekt na ustach. Jest to taka pomadka w płynie.






4. Lubię takie koronkowe wstawki po bokach ubrań. Fajnie modelują sylwetkę.
5. Już dawno nie miałam żadnych wiszących kolczyków. Te są z Pepco i kosztowały jakieś 5 zł po przecenie.







6. Hibbi Bang Bang- uwielbiam cukier strzelający w słodyczach. 
7. Dosyć szybko przeczytałam ponad 700 stron książki Elżbiety Cherezińskiej (uroki leżenia w łóżku). Podobała się i szkoda, że już się skończyła :)


Mało tych zdjęć, jak na post Photomix, ale w styczniu nie miałam zbyt wielu okazji do fotografowania. 
Brakowało mi tego bardzo i mam nadzieję, że w lutym nadrobię (również robienie zdjęć na bloga).


wtorek, 4 lutego 2014

SHINYBOX STYCZEŃ + RECENZJA GRUDNIOWEGO PUDEŁKA + KONKURS









CO ZNALAZŁAM W STYCZNIOWYM WYDANIU SHINYBOX




DERMIKA, WYGŁADZAJĄCA BAZA POD MAKIJAŻ
EDYCJA LIMITOWANA
17,00 zł/ 10 ml

Cieszę się, że ta baza znalazła się w boxie, ponieważ od jakiegoś czasu planowałam zakup tego typu produktu. Producent zapewnia, że skóra stanie się aksamitna w dotyku, świeża, wyglądająca na wypoczętą i zrelaksowaną. 


PAESE, AUTOMATYCZNY EYELINER
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY/NOWOŚĆ
23,00 zł/ szt.

Kolejna kredka do kolekcji. Tym razem jest to metaliczna czerń. Cieszę się, że jest w automacie, bo takie lubię najbardziej. Po kilku testach mam wątpliwości co do jej wodoodporności.


DELAWELL, OLIWKA DO PAZNOKCI
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY
29,00 zł/ 15 ml

Kiedy zobaczyłam tą oliwkę początkowo myślałam, że jest do twarzy- z takiej cieszyłabym się bardziej. Okazało się, że służy do pielęgnacji skórek i paznokci. Osobiście uważam, że nawilżanie tych rejonów ma duży wpływ na wygląd paznokci, dlatego dobrze jest wypróbować tego typu produkt.


BIOLIQ, KREM NAWILŻAJĄCY POD OCZY
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY
15,00 zł/ szt.

Posiadam 3 kosmetyki pod oczy już otwarte. W związku z tym czwarty jest mi zbędny, jednak pokusa była silniejsza i pozostałe poszły w odstawkę. Nie miałam wcześniej do czynienia z tą firmą.


EVREE, WYGŁADZAJĄCY PEELING DO STÓP
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY
10,00 zł/ 75 ml

Z tego kosmetyku jestem najmniej zadowolona, że znalazł się w boxie. Poużywam trochę i pewnie komuś oddam.







MINI RECENZJE KOSMETYKÓW Z GRUDNIOWEGO WYDANIA SHINYBOX



Nie bardzo jestem zadowolona z kosmetyków z tego wydania. 

Być może same w sobie nie są złe, jednak aż dwóch produktów w ogóle nie przetestowałam: 
bibułek matujących Marion- ponieważ nie używam takich w ogóle i nie mam potrzeby
błyszczyka do ust L'oreal- nie przepadam za błyszczykami, zwłaszcza takimi, które nie dają koloru na ustach. Użyłam raz czy dwa, ale to nie moja bajka więc nie zmuszałam się do dalszej przyjaźni z tym produktem. 

Peeling enzymatyczny Organique zawiódł mnie na całego, ponieważ kiedy zaaplikuję go na twarz to czuję pieczenie. Skóra robi się zaczerwieniona i podrażniona. Robiłam kilka podejść i za każdym razem było tak samo. 

Początkowo ucieszyłam się z balsamu do ust Anatomicals, ponieważ borykałam się z problemem popękanych ust. Niestety nie poradził sobie z tym, ale sam w sobie jest dobrym kosmetykiem ochronnym. Smarowałam nim usta przed wyjściem na mróz i dobrze je pielęgnował i zapobiegał pękaniu.

Masło do ciała Farmona jest genialne. Zapach zielonej herbaty chodził długo za mną i jak zwykle ta firma mnie nie zawiodła. Treściwa konsystencja, dobrze się aplikuje. Daje uczucie nawilżenia skóry.





KONKURS

Wraz ze styczniowym pudełkiem, dostałam archiwalny ShinyBox do przekazania w ramach konkursu. 

Napisz jakie kosmetyki najbardziej chciałabyś znaleźć w boxie (np. kosmetyki kolorowe, kosmetyki firmy xxx, lakiery do paznokci itp).

Wymogiem jest polubienie FanPage'a ShinyBox*

Rozdanie trwa od 04.02.2014- 11.02.2014 (do północy)

Nie zapomnij podać adresu e-mail


*pierwszy i ostatni raz taki wymóg na moim blogu..




niedziela, 2 lutego 2014

GARNIER- REGENERUJĄCE MLECZKO DO CIAŁA Z SYROPEM Z KLONU


"Intensywna pielęgnacja bardzo suchej skóry"- to coś dla mnie, ponieważ raz, że takową skórę posiadam, a dwa- jestem wielką fanką nawilżania.

Właściwie to nie miałam okazji wcześniej testować mleczek/balsamów do ciała tej firmy, natomiast moja siostra bardzo sobie je chwali.








GARNIER, REGENERUJĄCE MLECZKO DO CIAŁA Z SYROPEM Z KLONU

Mleczko głęboko odbudowuje skórę, nawet najbardziej podrażnione i wysuszone miejsca. Jego kanadyjska formuła z syropem z klonu błyskawicznie się wchłania, aby łagodzić uczucie szczypania i podrażnienia. Skóra  jest zregenerowana i odzyskuje swój dawny komfort na 24 godziny. 



Pojemność: 250 ml 
Cena: ok 12 zł




Produkt zamknięty w ładnym opakowaniu, dozuje odpowiednią ilość produktu, ale ciężko wybrać go do końca.

Konsystencja jak dla mnie jest lekka, dobrze się rozsmarowuje,  szybko się wchłania i pozostawia na skórze delikatny, otulający film (nie mylić z tłustą warstwą), który nie lepi się.

Mleczko do ciała Garnier przyjemnie pachnie, zapach utrzymuje się na skórze przez jakiś czas.




Bezpośrednio po aplikacji produkt daje uczucie nawilżenia i ukojenia suchej skóry.
Lubię go za łatwość i szybkość w aplikacji oraz za to, że skóra jest miękka i gładka w dotyku.

Niestety w moim przypadku jest to krótkotrwały efekt (od aplikacji do aplikacji, a bywały dni kiedy po wieczornej aplikacji rano nie było śladu nawilżenia).


 Ja preferuję treściwsze konsystencje i mocniejsze działanie, zwłaszcza teraz w okresie zimowym.
Nasuwa więc mi się wniosek, że osoby mało wymagające będą zadowolone z tego mleczka, ale czytałam na wizażu, że mleczko sprawdziło się nawet u osób z bardzo przesuszoną skórą, więc nie ma reguły.

Balsam do ciała jest bardzo wydajny. Wystarczy mała ilość, aby rozsmarować go na całym ciele. Duży plus za dostępność.




Jestem ciekawa jakich produktów używacie do nawilżania skóry i które możecie polecić :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...